Adaptacja do zmian klimatu pozwoli na złagodzenie skutków ekstremalnych zjawisk

213

Skutki zmian klimatu są coraz bardziej dotkliwe w Polsce oraz w innych krajach  świata. Upały, ulewy, trąby powietrzne i huraganowe wichury, pogłębiają się z każdym rokiem. Tegoroczne lato również obfituje w te niezwykle ekstremalne zjawiska pogodowe. Jedynym sposobem na ich złagodzenie są interdyscyplinarne działania adaptacyjne do zmian klimatu, angażujące państwowe i lokalne władze, służby porządkowe, świat nauki oraz wiele innych instytucji i środowisk. Opracowanie modelowej strategii dla Warszawy przy wykorzystaniu map klimatycznych i partycypacji społecznej będzie wzorcem do powielania przez pozostałe polskie miasta. Koordynatorem projektu APAPTCITY, integrującego w tych działaniach wysiłki kilku partnerów jest Fundacja Instytut na rzecz Ekorozwoju (InE).

Z  dr Wojciechem Szymalskim, prezesem InE rozmawiamy o postępie prac w tym wielozadaniowym przedsięwzięciu.

– Na jakim etapie są te prace?

– Realizacja projektu „Przygotowanie strategii adaptacji do zmian klimatu miasta metropolitalnego przy wykorzystaniu mapy klimatycznej i partycypacji społecznej”, w skrócie „ADAPTCITY” trwa od lipca 2014 roku. Właśnie minęło 4 lata od rozpoczęcia naszej współpracy z Miastem Stołecznym Warszawą oraz Unią Metropolii Polskich w ramach tego przedsięwzięcia. Zakres działań związanych z ograniczaniem negatywnych skutków zmian klimatu dla ekosystemu Warszawy, który będzie powielany także przez inne polskie metropolie jest ogromny. Większość zadań została już wykonana, ale opracowanie strategii zajmie nam więcej czasu niż przewidywaliśmy, dlatego termin zakończenia przedsięwzięcia przesunięty został o ok. 6 miesięcy, z grudnia na wiosnę 2019 roku. Pewne rzeczy, które się z tym wiążą będą przebiegały nieco później. W pełni gotowe są natomiast mapy klimatyczne, dostępne na stronie www.adaptcity.pl oraz drobiazgowe analizy, niezbędne do przygotowania tej strategii, a także cały dorobek tzw. Klimatycznych Forów Metropolitalnych. Wypracowano tam bardzo dużo interesujących konkluzji, które będą teraz uwzględnione w tym dokumencie. Mamy nadzieje, że decydenci zechcą z tego dorobku skorzystać. Należy też pamiętać, że pojawią się dodatkowo 44 miejskie plany adaptacji, które są opracowywane, dlatego ten potencjał będzie naprawdę duży. Jestem przekonany,  że suma tych dokonań doprowadzi nas do najlepszych rozwiązań, zmierzających do zminimalizowania skutków, wynikających z ekstremalnych warunków pogodowych, które niestety będą się pogłębiały.

– Co zawierają te mapy klimatyczne dla Warszawy?

– Mapy są niezwykle cennym źródłem informacji, niezbędnym przy tworzeniu strategii adaptacji Warszawy do zmian klimatu, z uwzględnieniem zagrożeń, które mogą zaistnieć. Obrazują występowanie różnych zjawisk meteorologicznych w stolicy m.in. opadów, temperatury, nawałnic, czy silnych wiatrów itp. w ostatnich latach, a także duży katalog scenariuszy przewidujących jak mogą się one kształtować w wyniku zmian klimatu aż do końca XXI wieku. Pokazują jakie jest ryzyko wystąpienia fali upałów, mrozów, opadów, wysp ciepła oraz ich negatywnych skutków w różnych miejscach miasta. To była naprawdę gigantyczna praca wykonana przez naukowców z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego przy współudziale Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego UW oraz  innych ekspertów, w tym również z naszego Instytutu.

– Strategia będzie wyznaczała kierunki działania na wieloletnią perspektywę?

– Dokument będzie obejmował propozycje zapobiegania i łagodzenia skutków podtopień, suszy, upałów, powodzi czy silnego wiatru dla m.st. Warszawy do roku 2030, z perspektywą do 2050 roku. Niezwykle istotna jest koordynacja działań na poziomie lokalnym, regionalnym i krajowym. Szczególną uwagę zwracamy w przygotowywanej strategii na zwiększenie poziomu świadomości na temat zachowań mieszkańców w obliczu ekstremalnych zjawisk atmosferycznych, ochrony zdrowia i życia. Z tego wynikają określone obowiązki dla decydentów i służb porządkowych. Zalecamy zapewnienie w planach przestrzennego zagospodarowania wymogów dostosowania się do zmian klimatu. Głównie chodzi o tereny zagrożone powodzią. Wskazujemy też na konieczność zwiększenia powierzchni infrastruktury „zielonej i błękitnej”, czyli ekosystemów wodnych i roślinnych w mieście oraz zapewnienia możliwości bezpiecznego gromadzenia i zagospodarowania wody po opadach.

– Dlaczego wybrano Warszawę do tego projektu?

– W gronie dużych polskich metropolii  wymiana wiedzy jest wielokierunkowa. Jeżeli Warszawa będzie miała taką strategię adaptacji do zmian klimatu,  to inne miasta pójdą jej śladem. Przed uruchomieniem tego projektu, dofinansowanego ze środków Programu LIE+, pracowaliśmy nad koncepcją przez dwa lata, wzorując się na Stuttgarcie.  Stolica Badenii i Wirtembergii przygotowała bardzo  dobrą diagnozę zjawisk meteorologicznych  i strategię dla swojego miasta, które ułatwiły nam opracowanie mapy klimatycznej dla Warszawy. Skorzystaliśmy z niektórych ich rozwiązań, ale wszystkiego nie da się adaptować, bo każde miasto ma swoją specyfikę.

– Które rozwiązania można u nas wykorzystać?

– Stuttgart ma bardzo spójną politykę kształtowania terenów zielonych w mieście, począwszy od zielonych dachów, zadrzewionych skwerów, miejsc rekreacyjnych, parkingów, gdzie sadzi się od razu wysokie drzewa, aby dawały cień. U nas jest odwrotnie, raczej się je wycina w obawie, żeby  gałęzie nie spadały na samochody. Poza tym, Niemcy mają niebywale precyzyjny system planowania przestrzennego. Studialne opracowania zyskują tam charakter obowiązującego prawa lokalnego. Jeśli się w nich określi strefę, gdzie ma być przepływ zimnego powietrza, np. z pasma górskiego czy jakiejś doliny rzecznej, to nie ma szans, żeby na trasie tego korytarza powstały jakiekolwiek obiekty. U nas system planowania jest znacznie słabszy, a do tego został właściwie zdemontowany przez polityków. Kolejna różnica polega na tym, że tam wiele rozwiązań się dofinansowuje, łącząc środki publiczne z prywatnymi.  Takie wsparcie można uzyskać m.in. do systemu gromadzenia wody deszczowej na własnej posesji  czy tworzenia zielonych dachów na budynkach. Różnic jest dużo więcej, dlatego niewiele można przenieść na polski grunt, ale można się zastanawiać jak rozwiązywać takie sprawy w inny sposób. Na razie działania w Polsce idą w tym kierunku, aby takie inwestycje realizować na terenach publicznych. Może z czasem to się zmieni. Bardzo chcielibyśmy wspierać w tym zakresie również inicjatywy mieszkańców, bo świadomość takich potrzeb jest w warszawskim społeczeństwie naprawdę duża.

– Co powinno się zmienić, żeby ułatwić miastom adaptację do zmian klimatu?

– Potrzebna jest solidna diagnoza oraz interdyscyplinarne działanie. Niestety, to  nie funkcjonuje w polskiej administracji,  ani na szczeblu krajowym, ani samorządowym. Nad planowaniem określonych działań, powinni się pochylić wszyscy, od których zależy  wprowadzenie najbardziej racjonalnych rozwiązań. Po części to się już dzieje,  ale ciągle jeszcze działa w sposób rozproszony. Każdy ma inny pomysł i brakuje integracji. Skoro mamy kilka ministerstw odpowiedzialnych na różne kwestie związane z planowaniem przestrzennym, czy z adaptacją do zmian klimatu, to w tym procesie decyzyjnym muszą się te resorty znaleźć i wspólnie podejmować rozstrzygnięcia. Podobnie jest z samorządami każdego szczebla, środowiskiem naukowym, a także obywatelami, bo to oni będą musieli na siebie przyjąć część zobowiązań. Wymaga to również stworzenia odpowiedniego systemu wsparcia.

– Fundusze ochrony środowiska mogą w tym pomóc?

– Fundusze ekologiczne nie działają z wyprzedzeniem, tylko reagują na niedobór środków na rozwój infrastruktury. Samorządy nie mają zatem odpowiednich narzędzi do realizacji zadań związanych z adaptacją do zmian klimatu, np. przy zupełnie nowym podejściu  do gospodarowania wodami odpadowymi i roztopowymi. Zbiorniki retencyjne oraz elementy zielonej architektury przy nadmiernych opadach  mogą skutecznie zapobiec podtopieniom, które występują coraz częściej po nawałnicach. W okresach suszy mogą z kolei służyć nawadnianiu. To powinno być uwzględniane w miejskiej urbanistyce. Planowanie przestrzenne nie służy jednak w Polsce do pozyskania środków na ten cel, dlatego brakuje takich kompleksowych rozwiązań.  Powstają nowe osiedla mieszkaniowe, centra handlowo-magazynowe czy przemysłowe, a dopiero później z dużym opóźnieniem pojawia się infrastruktura. Takie działanie jest niespójne i sprzeczne z ideą adaptacji do zmian klimatu. Jeśli gminy nie mają pełnej kontroli nad środkami, które mogą angażować w takie przedsięwzięcia,  to inwestycje nie obejmują tego co jest niezbędne, a często  realizowane są tam gdzie nie jest to najkorzystniejsze. Nie ma złotego środka na dostosowanie miast do  zmieniających się warunków  klimatycznych, ale bez wątpienia należy skonsolidować działania sektora publicznego, samorządowego oraz prywatnego. Konieczne jest wprowadzenie  systemu sprzyjającego finansowaniu zintegrowanych działań, bo inaczej nic się nie zmieni i  mieszkańcy, a także gospodarka będzie ponosić dotkliwe straty.

–  Te wszystkie zagadnienia poruszane będą podczas warszawskiej konferencji ADAPCITY?

–  Międzynarodowa konferencja z udziałem europejskich ekspertów, przedstawicieli Komisji Europejskiej, największych polskich miast, środowisk naukowych i NFOŚiGW na pewno udzieli odpowiedzi jak rozwiązywać skomplikowane problemy adaptacyjne do zmian klimatu. Wydarzenie będzie miało charakter interdyscyplinarny i międzysektorowy, a obrady zostały zaplanowane w kilku sesjach tematycznych. Pierwszego dnia, 18 września sesje będą dotyczyły zagrożeń związanych ze zmianami klimatu dla przyrody, gospodarki i społeczeństwa. Tematyka drugiego dnia skoncentruje się, przede wszystkim na przeciwdziałaniu skutkom wzrostu temperatury, zarządzaniu wodą,  roli administracji publicznej i samorządowej w tych działaniach oraz zarządzaniu ryzykiem. Modelowe projekty mogą zainspirować uczestników konferencji. Już teraz każda gmina, powiat czy miasto powinno posiadać swoją strategię do zmian klimatu. Studiując modele klimatyczne dla Europy, wiemy , że zmiany są nieuchronne i rozwiązania na rzecz adaptacji, które teraz wypracujemy będą procentować w przyszłości.

 Dziękuję za rozmowę

Z  dr Wojciechem Szymalskim, prezesem Fundacji Instytutu na rzecz Ekorozwoju rozmawiała Jolanta Czudak

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here