Do zarządzania miastem niezbędna jest motywacja i współpraca z radą

98

Polityka nie sprawdza się w samorządach, ponieważ radni rozgrywają swoje partyjne interesy kosztem mieszkańców. Potrzeby lokalnej społeczności schodzą na dalszy plan i przestają być priorytetem. Mogliśmy zrobić dużo więcej dobrego dla miasta, ale ciągłe konflikty z radą  skutecznie nam to uniemożliwiały, podsumowuje mijającą kadencję Piotr Stefański, wiceprezydent Otwocka, który po 12 latach pełnienia swojej funkcji żegna się z pracą w Urzędzie Miasta.

– Nie korciło pana, żeby  z takim doświadczeniem kandydować na  prezydenta Otwocka?  

– Taka pokusa była, ale po zmianach wprowadzonych przez ustawodawcę w sprawie wynagradzania  prezydentów miast straciłem na to ochotę. To jest praca niebywale absorbująca od rana do wieczora, a czasami dłużej i to przez 7 dni w tygodniu. W domu bywa się gościem. Po 12 latach takiej pracy chciałbym  wreszcie wrócić  do bliskich o normalnej porze, a także odetchnąć  i odpocząć. Nie byłbym w stanie bez satysfakcji finansowej po raz kolejny poświęcić się dla miasta, którym zarządza się z ogromnym trudem. W kończącej się kadencji o wszystko trzeba było walczyć z koalicyjną radą.

–  W poprzednich kadencjach było łatwiej?

– To nigdy nie jest sielanka, ale dwie pierwsze kadencje były wykorzystane dużo bardziej efektywnie dlatego, że mogliśmy się porozumieć z radą. Dzięki temu wybudowaliśmy w 2010 r.  ponad 100 km sieci kanalizacyjnej i 130 km sieci wodociągowej oraz przeszło 7500 przyłączy do nieruchomości za ponad 200 mln zł, dzięki unijnemu dofinansowaniu. Bez infrastruktury rozwój miasta jest praktycznie niemożliwy. Każdy deweloper od tego uzależnia  swoją działalność. Po wybudowaniu sieci przystąpiliśmy do rozbudowy i modernizacji dróg. Później zajęliśmy się budownictwem socjalnym. Powszechnie wiadomo, że jedna czy dwie kadencje to za mało, żeby wszystko zrealizować, ponieważ budżet jest zawsze ograniczony. Znacznie łatwiej jednak byłoby inwestować gdyby powstała w mieście strategia rozwoju, ale tego nie udało się przeforsować w żadnej kadencji. Zabrakło kompleksowego spojrzenia na miasto, dlatego skutki  tego zaniechania są wszędzie widoczne.

– Wynika to z braku planu zagospodarowania przestrzennego w mieście?

– Z pewnością. W drugiej kadencji udało się  stworzyć studium zagospodarowania przestrzennego, natomiast ta kadencja miała być przeznaczona na to, żeby w ramach tego studium uchwalać miejscowe plany.  Niestety, zabrakło konsensusu wśród radnych w tej sprawie. Przez 4 lata uchwalono tylko dwa plany, w tym jeden kilkanaście dni temu dla bardzo małego obszaru, gdzie przewidywane są usługi wielko powierzchniowe. Brak planu zagospodarowania przestrzennego jest utrudnieniem dla rozwoju inwestycji w mieście. Każdorazowo inwestor musi bowiem składać wniosek z koncepcję tego co chciałby w danym miejscu zrobić, aby uzyskać tzw. warunki zabudowy. Organ zanim je wyda zobowiązany jest do ustalenia czy osoby z najbliższego sąsiedztwa nie sprzeciwiają się takiej inwestycji.  Wydłuża to znacząco całą procedurę, albo niweczy takie inicjatywy. Kiedy jest uchwalony miejscowy plan każdy przedsiębiorca dokładnie wie, co i w jakich granicach może zrobić. Radni  w tej kadencji nie potrafili się porozumieć w sprawie uchwalania takiego planu. Ich uwagi wzajemnie się wykluczały, dlatego  w ogóle zaprzestali procedowania.  Przypuszczam, że zabrakło im wiedzy jak to zrobić, ponieważ to są skomplikowane procesy. Trudno przewidzieć jak będzie w nowej radzie, ale w poprzedniej brakowało fachowców, dlatego miasto jest szare i zaniedbane, a do tego zaśmiecone.

– Służby miejskie nie dbały o porządek w Otwocku?

– Radni tak ograniczyli finanse i szukali oszczędności, że na ten cel brakowało pieniędzy. Mieszkańcy widzą jak wyglądają ulice, jak często są zamiatane i kiedy opróżniane są kosze na śmieci.  Z wydatkami na zieleń miejską było podobnie. Zostały drastycznie zredukowane.  Kiedyś można było zadbać o rabaty w mieście, ale ostatnio mieliśmy środki jedynie na koszenie przydrożnych krzaków i trawy wzdłuż pasa drogowego, żeby nie stanowiły zagrożenia i nie ograniczały widoczności. Przy takich ograniczeniach budżetowych, zamiast zielonego, mamy teraz szary i brudny Otwock.

– Na co jeszcze brakowało pieniędzy w mijającej kadencji?

–  Na pensje dla pracowników. Radni dokonali takich cięć w budżecie, że przez ostatnie 4 lata ledwo nam starczało na wynagrodzenia. Wszyscy urzędnicy to mocno odczuli. Jeden rok mieliśmy wręcz taki, że groziły nam zwolnienia grupowe, żeby  się dostosować do zapisów budżetowych. Te środki tak mocno zostały ograniczone. To była porażka, która mogła doprowadzić do paraliżu w Urzędzie Miasta. Jak można wydajnie pracować w ciągłym strachu i zagrożeniu? Odbijało się to oczywiście na sposobie i jakości obsługi mieszkańców – wszyscy to odczuli przede wszystkim mieszkańcy.

– Czemu te redukcje finansowe miały służyć?

– Powody dlaczego tak postępowano znają tylko radni. Trudno zrozumieć  ich intencje  nie tylko w tych sprawach, ale również w wielu innych. Najbardziej bulwersujące w mijającej kadencji było odrzucenie przed dwoma laty, unijnej dotacji w wys. 1,5 mln zł na opracowanie planu rewitalizacji zdegradowanych obszarów w centrum miasta. Z naszego budżetu mieliśmy dołożyć tylko 200 tys. zł, a może nawet tylko połowę tej kwoty. Mieliśmy być liderem w międzynarodowym projekcie RESTAURA. Nic z tego jednak nie wyszło, bo koalicyjni radni odrzucili unijną dotacją. Zamiast inwestorów, którzy przystępowaliby teraz do odnowy historycznej części miasta, z atrakcyjnym zapleczem handlowo- usługowym w rynku, mamy nadal targowisko ze straganami i łóżkami polowymi.

– Były jakieś sukcesy w minionej kadencji, czy tylko porażki?

– Spółka miejska OPWiK pomimo wielu przeszkód z sukcesem zmodernizowała w ciągu dwóch lat oczyszczalnię ścieków, którą jurorzy ogólnopolskiego konkursu uznali za inwestycję roku. Rozbudowuje też infrastrukturę od której zależeć będzie dalszy rozwój miasta. Jesteśmy dumni z ich dokonań, bo OPWiK należy do najlepszych przedsiębiorstw branżowych w kraju.  Powiodły się również nasze przedsięwzięcia realizowane w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, które zapowiadał prezydent Zbigniew Szczepaniak w swoich deklaracjach wyborczych w 2014 roku.  Powstająca sieć dróg rowerowych metropolii warszawskiej tworzy już korytarze transportowe zintegrowane z różnymi rodzajami transportu publicznego. Będzie to alternatywa dla mieszkańców codziennie dojeżdżających do pracy samochodem. Rower jako codzienny środek transportu to zmniejszenie emisji zanieczyszczeń powietrza i hałasu. A co do porażek, to brak rozwiązania dla problemu komunikacyjnego w mieście. Zablokowano budowy głównych ciągów komunikacyjnych w zamian za budowy lokalnych ulic, które są potrzebne i lokalnie poprawiają jakość życia ale w perspektywie miasta nie rozwiązują żadnych problemów. Mam nadzieję, że inwestycje zablokowane w tej kadencji zweryfikuje już nowa rada i prezydent dla którego mieszkańcy będą najważniejsi. W mojej ocenie nadzieją na pozytywne zmiany w mieście jest Ireneusz Paśniczek, prezes Izby Przedsiębiorców Powiatu Otwockiego, który dokładnie zna potrzeby lokalnych przedsiębiorców i mieszkańców. To środowisko byłoby dużym wsparciem dla działalności prezydenta. Mógłby dzięki temu zrealizować wspólnie z przedsiębiorcami wiele pomysłów dla dobra mieszkańców i miasta. Polityka nie sprawdza się w samorządach, co potwierdzają nasze doświadczenia, ale mieszkańcy sami zdecydują kogo wybrać 4 listopada. Od tego zależy przyszłość Otwocka.

Dziękuję za rozmowę

Z Piotrem Stefańskim, wiceprezydentem Otwocka rozmawiał Marek Tomaka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here