Alergia jest problem 12 mln Polaków

148

Polska  jest w ogonie Europy pod względem leczenia alergii. Z 12 mln osób chorych, odczula się tylko 20 proc.  Przyczyna schorzenia są alergeny znajdujące się w pyłkach drzew, traw, zbóż, chwastów, odchodach roztoczy kurzu domowego czy w sierści i naskórku zwierząt domowych. Najczęstsze objawy choroby to katar, zatkany nos, zaczerwienienie spojówek, swędzenie oczu czy suchy kaszel. Alergia to nie tylko choroba dokuczliwa, ale i groźna. Brak leczenia zwiększa ryzyko zachorowania na COVID -19.

Nierozpoznana albo nieleczona prawidłowo może prowadzić do rozwoju astmy oskrzelowej. Dlatego lekarze podkreślają, że kluczowa jest szybka diagnoza i leczenie, które zwłaszcza teraz – w czasie pandemii SARS-CoV-2 – może zapobiec wniknięciu wirusa do organizmu przez błony śluzowe.

– W dobie COVID-19 alergie, alergiczny nieżyt nosa i astmę oskrzelową leczymy tak samo jak wcześniej. Nie rezygnujemy z żadnych leków. Leczenie przewlekłego procesu zapalnego – zarówno w nosie, jak i w płucach – powoduje, że błona śluzowa nosa staje się bardziej odporna na wniknięcie alergenu, natomiast błona śluzowa układu oddechowego staje się lepiej zabezpieczona przed wniknięciem wirusa, w tym SARS-CoV-2. Zatem nie zmieniamy nic, staramy się właściwie optymalizować leczenie – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, alergolog z Kliniki Chorób Infekcyjnych i Alergologii Centralnego Szpitala Klinicznego MON, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Choroby Alergiczne i POChP.

Choroby alergiczne są określane mianem epidemii XXI w. Według Światowej Organizacji Alergii u 30–40 proc. całej populacji występuje co najmniej jedno ze schorzeń alergicznych. Z kolei WHO podaje, że zajmują one już trzecią pozycję na liście najczęstszych chorób przewlekłych. Według danych przytaczanych przez NFZ w Polsce na alergie cierpi w sumie około 12 mln osób. 8 mln ma alergiczny nieżyt nosa, a ponad 4 mln walczy z astmą, która najczęściej ma właśnie podłoże alergiczne. Zachorowań szybko przybywa, co wiąże się m.in. z rozwojem cywilizacyjnym.

Alergia to cały szereg schorzeń objawiających się między innymi świądem, łzawieniem i pieczeniem oczu, zaczerwienieniem spojówek, katarem, niedrożnością nosa, kichaniem, pokrzywką, obrzękiem nosa i jamy ustnej, dusznością, kaszlem i świszczącym oddechem. Atak choroby wywołują m.in. roztocze kurzu domowego, pleśnie, pyłki roślin, niektóre pokarmy, sierść i skóra zwierząt, jad owadów, leki czy substancje chemiczne zawarte np. w kosmetykach. Jeżeli symptomy utrzymują się długi czas, mogą być bardzo uciążliwe i groźne dla zdrowia. Mogą powodować atopowe zapalenie skóry albo katar, atakować układ oddechowy, a nawet wywoływać groźny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Nierozpoznana albo leczona nieprawidłowo może prowadzić do powikłań i cięższych schorzeń, takich jak astma czy POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc), która według WHO jest już trzecią wiodącą przyczyną śmierci na świecie.

– W sezonie covidowym musimy zoptymalizować leczenie chorób alergicznych, żeby zabezpieczać przed wnikaniem wirusa do organizmu przez górne czy dolne drogi oddechowe – podkreśla dr Piotr Dąbrowiecki. – Warto teraz leczyć nos, brać leki antyhistaminowe, sterydy donosowe czy wziewne, bo ich stosowanie zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 u osób z astmą, które już zostaną zarażone. Nie wiemy też, co będzie jesienią i czy pandemia z nami nie zostanie. Dobrze byłoby mieć możliwość leczenia pacjentów nie tylko w gabinecie, ale i w domu – bez konieczności wizyt w przychodni czy szpitalu. Dlatego też dobrym pomysłem jest rozwinięcie panelu immunoterapii opartej na tabletkach czy kroplach pod język. 

Więcej na newseria.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here