Panasonic: Technologii nanoe™ X hamuje SARS-CoV-2

nanoe™ X.

Spółka Panasonic ogłosiła 26 października, że w ramach współpracy z globalną organizacją Texcell prowadzącą badania na zlecenie, organizacja ta potwierdziła efekt hamujący technologii nanoe™ X poprzez oddziaływanie rodników hydroksylowych na nowego koronawirusa (SARS-CoV-2). Technologia nanoe™ X to oryginalny jonizator generujący „atomizowane nanocząsteczki wody”, opracowany przez spółkę Panasonic.

Jest to technologia atomizacji elektrostatycznej, która pobiera niewidoczną wilgoć z powietrza i przy zastosowaniu wysokiego napięcia wytwarza „rodniki hydroksylowe zawarte w wodzie”. Decydującym czynnikiem jest użycie w technologii nanoe™ X rodników hydroksylowych, które charakteryzują się silnymi właściwościami oksydacyjnymi i wysoką reaktywnością.

Panasonic prowadzi badania nad technologią od 1997 r. Jej skuteczność została zweryfikowana na różnych polach, w tym przy hamowaniu niektórych drobnoustrojów chorobotwórczych (bakterii, grzybów i wirusów) i alergenów oraz przy rozbijaniu pyłów PM 2.5, które mają niekorzystny wpływ na ludzki organizm.

W roku 2012 spółka Panasonic, za pośrednictwem organizacji zewnętrznej, przeprowadziła test oczyszczania z wirusa i potwierdziła skuteczność dla każdej z czterech kategorii cech biologicznych. W oparciu o uzyskane wyniki spółka ogłosiła, że technologia „ rodników hydroksylowych zawartych w wodzie” może mieć efekt hamujący na nowe wirusy .

Nowy rodzaj koronawirusa (SARS-CoV-2), który stanowi przyczynę trwającej obecnie na całym świecie pandemii, jest jednym z nowych wirusów objętych testami, dla których badania prowadzone przez Texcell potwierdziły efekt hamujący przy zastosowaniu technologii nanoe™ X. Testy wykonano w zamkniętym środowisku laboratoryjnym, a ich celem nie była ocena skuteczności w niekontrolowanej przestrzeni do życia.

Panasonic będzie kontynuować analizę potencjału technologii nanoe™ X w kontekście eliminowania możliwych czynników ryzyka związanych z zanieczyszczeniem powietrza, w tym nowych drobnoustrojów chorobotwórczych, mając na celu poprawę jakości powietrza dla ludzi z całego świata.

Texcell jest pierwszym podmiotem typu spin-off paryskiego Instytutu Pasteura, utworzonym w 1997 r. Jest to globalna organizacja prowadząca badania na zlecenie, której specjalizacje obejmują: testy wirusowe, oczyszczanie z wirusa, profilowanie immunologiczne, B+R oraz magazynowanie komórek zgodnie z zasadami GMP (ang. good manufacturing practice ‒ dobre praktyki produkcyjne) na potrzeby zewnętrznych projektów z zakresu B+R, GClP .

Działając na rynku od ponad 30 lat w obrębie struktur paryskiego Instytutu Pasteura, Texcell odznacza się cenioną wiedzą fachową z zakresu testów wirusowych w oparciu o szereg protokołów badań na obecność czynników zewnątrzpochodnych.  (PAP)

Rozwiązania cyfrowe pomagają firmom przetrwać

Waldemar Buda

Cyfryzacja to jeden z priorytetów stawianych przez Komisję Europejską, równie ważny przy dysponowaniu środków europejskich. Tak będzie w dużo większym stopniu, także w nowej perspektywie finansowej. Cyfryzacja może pomóc firmom poradzić sobie ze skutkami pandemii. Umożliwia pracę zdalną, komunikację z klientami i nowy sposób świadczenia usług online.

Przesądza o sukcesie przedsiębiorstw, o tym, czy są konkurencyjne, czy są w stanie obniżać koszty i wprowadzać produkty oczekiwane przez rynek. Dlatego będziemy starali się przekazywać jak najwięcej środków na promocję, zachęcanie i propagowanie idei cyfryzacji procesów zachodzących w przedsiębiorstwach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

Wrześniowe badanie Krajowego Rejestru Długów „Jak pandemia wpłynęła na biznes” pokazuje, że dla 21 proc. firm z sektora MŚP oznaczała ona przyspieszenie cyfryzacji. Zatem dla co piątego przedsiębiorstwa strategią na adaptację w nowej rzeczywistości stał się rozwój cyfrowych narzędzi i kanałów, np. obsługi przez internet.

Potwierdza to również raport Banku Światowego i PARP pt. „COVID-19 Business Pulse Survey – Polska”. W odpowiedzi na wybuch pandemii koronawirusa 32 proc. firm zaczęło używać bądź zwiększyło użycie internetu, mediów społecznościowych, wyspecjalizowanych aplikacji czy platform cyfrowych w celach biznesowych. Przedsiębiorstwa poprawiły w ten sposób głównie sprzedaż (45 proc.), marketing (38 proc.) i zarządzanie (24 proc.).

W tegorocznym indeksie gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego (DESI) na 2020 rok Polska skoczyła do góry o dwa oczka, choć i tak uplasowała się na 23. pozycji na 28 państw członkowskich UE. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że nadal dużo do nadrobienia pozostało m.in. w obszarze cyfrowych kompetencji społeczeństwa i stopniu ucyfrowienia przedsiębiorstw.

Małgorzata Oleszczuk

Jak wskazuje prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, Małgorzata Oleszczuk – skalę zainteresowania cyfryzacją po stronie polskich firm dobrze pokazuje ostatni konkurs „100 najlepszych projektów na zwiększenie poziomu cyfryzacji w firmie”. Na innowacyjne rozwiązania mogły one pozyskać w nim łącznie ponad 2 mln zł z unijnych środków.

– Konkurs na najlepsze rozwiązania cyfrowe w firmach – realizowany w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój – ogłosiliśmy w czerwcu. Sądziliśmy, że nabór będzie trwał cały miesiąc, ale zgłoszeń było tak dużo, że musieliśmy go skrócić. Aplikacje złożyło prawie pół tysiąca firm z całej Polski, a najwięcej pochodziło od mikroprzedsiębiorców. W ramach tego konkursu prezentowali nam swoje pomysły i innowacyjne rozwiązania dotyczące wprowadzonych rozwiązań cyfrowych – wskazuje Małgorzata Oleszczuk.

Do PARP w ciągu około trzech tygodni napłynęło ponad 460 wniosków, w których przedsiębiorcy prezentowali swoje działania i projekty w obszarze cyfryzacji – takie, które niedawno skończyli lub planowali zrealizować w najbliższym czasie. Proste założenia konkursu przyciągnęły najmniejsze firmy, które stanowiły aż 82 proc. wnioskujących. Naborem zainteresowali się też przedsiębiorcy ze wszystkich województw, choć liderami były Mazowsze i Wielkopolska.

Dostaliśmy ciekawe przykłady dotyczące m.in. sprzedaży internetowej. Firmy, które do tej pory w ogóle nie myślały o sprzedaży online – zamknięte z powodu pandemii – nagle podjęły decyzję o zmianie swojej polityki i przestawieniu się na ten kanał. Co ważne, te rozwiązania nie są chwilowe, one pozwolą firmom rozwijać się też w popandemicznej rzeczywistości – dodaje  prezes PARP.

Wśród złożonych do PARP aplikacji wyróżniły się m.in. te dotyczące cyfrowej transformacji w zakresie zdalnej komunikacji z klientami, nowego sposobu świadczenia usług online, automatyzacji procesów w przedsiębiorstwach czy bezpieczeństwa danych.

Wyłonieni laureaci otrzymają nagrodę po 20 tys. zł. Co istotne, blisko 3/4 z nich stanowią mikroprzedsiębiorcy. Ze względu na wysoki poziom (przy maksymalnej liczbie 23 punktów połowa nagrodzonych firm została oceniona na 21–23, reszta nie zeszła poniżej 19), PARP zdecydowała się też nagrodzić więcej firm, niż było to początkowo przewidziane.

Więcej na newseria.pl

Szansa na terapie dzieci z chorobą Leśniowskiego-Crohna

terapia dzieci

Badacze z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dzięki ponad 5 mln zł uzyskanym w ramach pierwszego konkursu Agencji Badań Medycznych na realizację niekomercyjnych badań klinicznych, uruchomią badanie dedykowane pacjentom od 6 do 18 roku życia cierpiącym na chorobę Leśniowskiego-Crohna.

Choroba Leśniowskiego-Crohna jest nieswoistym zapaleniem jelita, czyli ciężką,  trwającą całe życie chorobą. Należy do chorób autoimmunizacyjnych,  których etiologia nie została do końca wyjaśniona. Zmiany zapalne towarzyszące chorobie mogą dotyczyć każdego odcinka przewodu pokarmowego od jamy ustnej po odbyt.

Leczenie choroby Leśniowskiego-Crohna jest złożone i wieloetapowe, polega na połączeniu leczenia dietetycznego, farmakologicznego i chirurgicznego. Niestety wszystkie leki stosowane w leczeniu tej choroby mogą wywoływać działania niepożądane, jednak w przypadku preparatów miejscowych jest to znaczeni rzadsze. Niestety dostępne leki miejscowe są przeznaczone wyłącznie do leczenia zmian w jelicie, a nie w górnym odcinku przewodu pokarmowego.

W projekcie zaproponowanym przez badaczy z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przygotowano preparat steroidowy do miejscowego leczenia zmian zapalnych w chorobie Leśniowskiego-Crohna zlokalizowanych w przełyku, żołądku lub dwunastnicy.

Na potrzeby projektu została przygotowana odpowiednia formulacja recepturowa (bardzo gęsty syrop), w którym będzie rozpuszczany steroid, aby jego kontakt z błoną śluzową przełyku, żołądka i dwunastnicy był jak najdłuższy, a przez to mógł dłużej działać.

Badanie przeprowadzane będzie w trzech akademickich szpitalach zajmujących się diagnostyką i leczeniem dzieci z chorobą Crohna: w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Badanie zostanie przeprowadzone wśród pacjentów w wieku od 6 do 18 lat, u których zostaną stwierdzone zmiany zapalne w przełyku i/lub żołądku i/lub dwunastnicy. Warunkiem rozpoczęcia badania będzie podpisanie świadomej zgody przez rodziców lub opiekunów dziecka, a w przypadku dzieci ≥ 16 r.ż. dodatkowo zgoda dziecka.

Pacjenci będą przyjmować lek doustnie przez 8 tygodni, po których upłynięciu badacze ocenią u ilu pacjentów wycofały się zmiany zapalne w przełyku, żołądku i dwunastnicy. Ocenie poddane zostanie również bezpieczeństwo i tolerancja leczenia.

Zaproponowane leczenie pozwoli na skuteczniejsze leczenie pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna. (MS)

Dwa polskie projekty z rekordowym wsparciem z programu LIFE

LIFE

Województwo Małopolskie na przeciwdziałanie zmianom klimatu, a PGW Wody Polskie na poprawę jakości wody w Pilicy otrzymają w sumie 92 mln zł z unijnego Programu LIFE i 50 mln zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

„Cieszymy się, że Komisja Europejska doceniła wysiłki polskich wnioskodawców Programu LIFE i że NFOŚiGW po raz pierwszy wesprze tak duże i istotne projekty zintegrowane. Ich budżet jest imponujący i największy w dotychczasowej historii dofinansowywanych przez nas przedsięwzięć. Jestem przekonany, że zaplanowane działania przełożą się na realne efekty ekologiczne w Małopolsce i w zlewni rzeki Pilicy” – mówi wiceprezes NFOŚiGW Artur Lorkowski.

Projekty zintegrowane LIFE to duże, złożone i wieloletnie przedsięwzięcia mające na celu pełne wdrożenie strategicznych dokumentów dotyczących środowiska lub klimatu na szczeblu regionalnym lub krajowym. Ich istotą jest również ograniczanie barier dla wdrażania strategii, a także mobilizacja i skoordynowanie wydatkowania innych środków publicznych i prywatnych dla jej realizacji (tzw. środków komplementarnych).

Najpierw Komisja Europejska (w ramach ubiegłorocznego naboru), a następnie 23 października br. rada nadzorcza NFOŚiGW zatwierdziły współfinansowanie projektów Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie (Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie).

Wieloletni projekt LIFE EKOMAŁOPOLSKA” (2021-2031) obejmuje m.in.: wdrożenie Regionalnego Planu Działań dla Klimatu i Energii, niskoemisyjną transformację rynku urządzeń grzewczych, tworzenie narzędzi informatycznych określających potencjał OZE, przygotowanie regionalnego centrum kompetencji wspierającego powiaty i gminy, a także pilotaże w zakresie klastrów energetycznych, spółdzielni energetycznych, biogazowni rolniczych oraz wykorzystania biomasy odpadowej. W powiatach małopolskich ma powstać sieć ekodoradców ds. klimatu i środowiska (co najmniej 16 centrów doradczych na poziomie powiatowym). Planuje się także stworzenie siatki współpracy oraz wymiany doświadczeń na poziomie lokalnym, regionalnym i międzynarodowym w dziedzinie przeciwdziałania zmianom klimatu i łagodzenia ich skutków. Wartość kosztów kwalifikowanych inwestycji to 70 mln zł (w tym dofinansowanie z NFOŚiGW to ok. 24,6 mln zł).

Partnerami „LIFE MAŁOPOLSKA” będą: Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii, Województwo Śląskie, Akademia Górniczo-Hutnicza, Europejskie Centrum Czystego Powietrza, Miasto Kraków, Miasto Nowy Sącz, Miasto Tarnów, 18 powiatów Województwa Małopolskiego, a także podmioty zagraniczne (Brandenburg University of Technology Cottbus-Senftenberg, Wuppertal Institute for Climate, Environment and Energy).

Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego planuje także pozyskać na rzecz wdrożenia Regionalnego Planu Działań dla Klimatu i Energii ok. 4,6 mld zł środków komplementarnych z innych źródeł zagranicznych i krajowych.

Drugi polski projekt zintegrowany to „Wdrażanie planu gospodarowania wodami w dorzeczu Wisły na przykładzie zlewni Pilicy” (2021-2030). Koszt kwalifikowany działań, których celem jest poprawa jakości i różnorodności biologicznej wód w zlewni Pilicy ze szczególnym uwzględnieniem Zbiornika Sulejów, wyniesie ok. 72 mln zł (w tym dofinansowanie z NFOŚiGW to ponad 25 mln zł) oraz ok. 800 mln zł środków komplementarnych.

Projekt będzie wdrażał obowiązujący Plan gospodarowania wodami na obszarze dorzecza Wisły, a także Program działań dla ograniczenia zanieczyszczeń obszarowych w zlewni Pilicy powyżej Zbiornika Sulejowskiego, opracowany w ramach projektu „LIFE+ EKOROB”. Przewiduje się m.in. wsparcie działań z zakresu poprawy retencji wody w krajobrazie, a także opracowanie strategicznych dokumentów adaptacyjnych dla obszarów miejskich (5 miast), oraz działania demonstracyjne i edukacyjne, w tym inwestycje pilotażowe w „niebiesko-zieloną infrastrukturę” i biotechnologie ekosystemowe.

Partnerami tych działań będą: Europejskie Regionalne Centrum Ekohydrologii Polskiej Akademii Nauk, Województwo Łódzkie, Fundacja na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa oraz FPP Enviro.

Co nas czeka? – astrolog odkrywa prawdę

astrologia

Protesty ogarnęły cały kraj. Tak napiętej sytuacji w Polsce nie było od kilku dekad. Co z tego wyniknie wiedzą już chyba tylko astrolodzy.  Od tysięcy lat ludzie korzystają z ich wiedzy. Chcą się dowiedzieć jaki los zapisały im gwiazdy. Nie ma to nic wspólnego z przepowiadaniem przyszłości lub dwulinijkowymi horoskopami z gazet, ponieważ astrologia, jest jednym z najstarszych i najbardziej złożonych systemów wiedzy. O losie danej osoby decyduje układ planet zapisany w momencie urodzin. Astrolog już wie co niebawem czeka polityków z pierwszych stron gazet.

Po nowiu  księżyca w znaku Panny, 17 września br. rozpoczął się nowy rok numerologiczny o wibracji 5. Rok 2021 nie będzie spokojny. Czekają nas duże zmiany. W numerologii pitagorejskiej, która jest młodszą siostrą astrologii,  wibracja 41 (20+21) jest szczęśliwa, ale tylko dla osób które na to zasłużyły. Odwróceniem tych liczb w lustrzanym odbiciu jest 14, a to jest liczba karmiczna walki o wolność.

Jeśli ktoś nadużywał władzy kosztem innych, teraz straci przywódczą rolę i stanie się poddanym.  Dla tych osób 14 nie będzie łaskawa. Niewątpliwie będzie to rok największych zmian w historii i świata. 

Od października do końca grudnia to jest takie preludium roku 2021, natomiast prawdziwe wpływy zawsze rozpoczynają się od początki stycznia, kiedy wibracja 5 z 41 lub 14  zacznie na nas działać w stu procentach.

Od 24 października Wenus jest w 25 stopniu Wagi w trygonie z Saturnem. Oznacza to, że Wenus planeta miłości, dobroci, dobrego serca, walczy z planetą maleficzną, czyli złoczynną, odpowiedzialną za wiele światowych klęsk, z Saturnem, który jest w swoim królestwie w Koziorożcu. Oznacza to, że protesty będą się nasilać, ponieważ od 25 października Słońce jest w koniunkcji w Merkurym, w znaku Skorpiona.

Tam gdzie mamy Skorpiona występują ukryte intencje władzy, czyli jakieś działania których kompletnie się nie spodziewamy. Władza zacznie się zastanawiać co robić dokładnie we wtorek, 27.10 o godzinie 21.33,  bo wtedy Merkury wejdzie do znaku Wagi. O bardzo podobnych godzinach, bo o 21.41  do znaku Wagi wejdzie również Wenus.  A WENUS TO KOBIETA.  Pełnia będzie w Byku, a Wenus włada znakiem Byka.

Polska jest zodiakalnym Bykiem

W Halloween 31 października mamy pełnię księżyca  w Byku, w koniunkcji z Uranem, a to jest planeta zmian i nowoczesności. Byk nareszcie ma  koniunkcję z planetą utożsamianą z nowymi technologiami.  

Koniunkcja Urana z Bykiem nam uświadomi, że natura jest nieprzewidywalna, ale niezwykle pomysłowa. Pod wpływem tego tranzytu, czyli pełni w Byku,  będziemy wprowadzać innowacje za pomocą wszystkich możliwych rozwiązań i eksperymentować. Nasza rzeczywistość zmieni się pod tym wpływem.  Trzeba być otwartym na bardzo wiele nowych możliwości. 

Istnieje więc bardzo duża szansa na to, że rzeczywiście problemy kobiet mogą się zacząć rozwiązywać. Pomimo tego, że w trakcie pełni będą walczyły ze sobą tak naprawdę dwa znaki które są antytezą siebie, czyli SKORPION i BYK, ponieważ SŁOŃCE mamy w SKORPIONIE w trakcie pełni, ale pełnię mamy w BYKU. Ale BYK jest wspomagany i przez WENUS i MERKUREGO. Czyli wszystko na to wskazuje, że przyjdzie nowe, lepsze wraz z początkiem listopada, bo pełnia w BYKU wskazuje na to, że listopad będzie dużo lepszym miesiącem niż październik.

Jaki los gwiazdy wyznaczyły politykom napiszę już wkrótce. Jedno jest pewne, nadchodzący rok będzie saturniczy dla wielu z nich, co oznacza zbliżający kres dotychczasowego panowania.  

Agnieszka, astrolog

Po co nam ta wojna?

Andrzej Stępniewski

Nadszedł czas, że będziemy musieli się opowiedzieć po której jesteśmy stronie w tej polsko-polskiej wojnie. Już dawno przewidywałem, że do tego dojdzie. Znam od lat Jarosława Kaczyńskiego i wiem jak potrafi  skutecznie skonfliktować ludzi. Udało mu się to perfekcyjnie, ale jego zwycięstwo będzie purrysowe.

Nie chciałem nikomu zabierać w niedzielę czasu potrzebnego na odpoczynek, przemyślenia, modlitwę zabawę czy zwykłe rozmowy w rodzinie. Patrząc w telewizor, przeglądając internet, odbierając telefon, słyszę jedno – nadszedł czas na wojnę z PiS. Ktoś mi powie „oglądaj i słuchaj rozgłośni rządowych i rozmawiaj z nami /PiS/ my o tym nie informujemy”. Zapewne ma rację tylko tu nie chodzi o taki spór, ale o Polskę, i o to kiedy na wojna się rozpocznie. Wszystko wisi już na włosku.

Jarosław Kaczyński, który tą wojnę wymyślił i sprowokował siedząc na Żoliborzu otoczony setkami policjantów,  pewnie śpiewa już z kumplami  międzynarodówkę „Bój to będzie ostatni, krwawy skończy się trud…” i cieszy się że Polacy boją się tej wojny, bo on czuje się teraz wielki. Wczuwa się w rolę naczelnika państwa jakim był Józef Piłsudski. Znam go na tyle dobrze od wielu lat, że mogę sobie tę scenę wyobrazić.

Niestety, wiem i to, ile szkody przyniósł Polsce, dlatego niepokoję się o jej przyszłość. Wielu z Was słyszało jak mówiłem, że Kaczyński to nieszczęście dla Kraju, to tragedia dla wielu z nas i finał jego działalności nadchodzi. On doprowadził do sytuacji, że dzisiaj każdy z nas będzie musiał się opowiedzieć po którejś ze stron i pójść na wojnę, daj Panie Boże, żeby nie krwawą. Ale jednak wojnę, gdzie barykady będą dzieliły sąsiadów i rodziny, gdzie ucierpi gospodarka, kultura i kościół. Po co nam ta wojna? Uważam, że wystarczy wypowiedzieć posłuszeństwo Kaczyńskiemu i partii PiS  przez tych którzy na nich głosowali i pozbawić ich władzy. Że mam rację wystarczy posłuchać głosu milionów Polaków, w tym najmłodszego pokolenia. Jeszcze jest czas na opamiętanie!

Andrzej Stępniewski.                     

Polski projekt hełmu do wentylacji nieinwazyjnej

hełm

Polscy specjaliści pracują nad projektem hełmu do wentylacji nieinwazyjnej, który można stosować u pacjentów z COVID-19. Teraz starają się w o finansowanie dalszych prac, by urządzenie można było bezpiecznie stosować u pacjentów z niewydolnością oddechową. Pomysłodawcą i koordynatorem przedsięwzięcia jest anestezjolog Łukasz Wróblewski z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W prace nad rozwiązaniem zaangażowane są dwa zespoły inżynierskie – z Wojskowej Akademii Technicznej (WAT) oraz Politechniki Warszawskiej (PW) przy współpracy z Wydziałem Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (ASP).

„Hełm to urządzenie do wentylacji nieinwazyjnej. Otacza on głowę pacjenta mieszaniną tlenu z powietrzem, a zwiększone ciśnienie przy wdechu i wydechu pacjenta wtłacza i utrzymuje tlen w pęcherzykach płucnych” – opisuje w rozmowie z PAP dr Łukasz Wróblewski. Polscy naukowcy pracują nad kilkoma wariantami układu doprowadzającego tlen do hełmu, również z użyciem technologii tzw. druku 3D.

Tego rodzaju urządzenia, stosowane już np. w USA, są wskazane u pacjentów z niewydolnością oddechową, którzy nie odpowiadają dostatecznie na standardową terapię tlenem, a jeszcze nie mają wskazań do wentylacji mechanicznej przy użyciu respiratora. „Aby podłączyć pacjenta do respiratora, trzeba w jego tchawicy umieścić rurkę, a wcześniej podać leki nasenne, bo inaczej nie będzie tego tolerował. Wiemy, że u pacjentów z chorobami współistniejącymi (choroby układu krążenia, cukrzyca, niewydolność nerek, POChP) sedacja i podłączenie do respiratora pogarsza rokowanie w COVID-19” – opisuje dr Wróblewski.

Po kilku miesiącach walki z pandemią koronawirusa pojawiają się coraz bardziej wiarygodne zalecenia postępowania i terapii wskazujące m.in. na to, aby decyzja o podłączeniu do respiratora była poprzedzona próbami terapii nieinwazyjnej. Pacjentom z niewydolnością oddechową w przebiegu COVID-19 – tłumaczy rozmówca PAP – dopiero podanie tlenu pod dodatkowym ciśnieniem zapewnia utrzymanie odpowiedniej jego ilości we krwi, ograniczenie duszności i zachowanie przytomności. Oprócz hełmów mogą służyć do tego specjalne maski, które jednak tak mocno przylegają do twarzy pacjenta, że już nawet po kilku godzinach mogą uszkadzać naskórek, a jednocześnie są obarczone dużym ryzykiem przedostania się wirusa do otoczenia.

Zdaniem ekspertów w takiej sytuacji lepsze są hełmy. W Europie ograniczona jest jednak liczba firm, które je produkują. „W Polsce dotychczas tego typu urządzenia nie były powszechnie znane. Dodatkowym walorem jest koszt znacznie niższy od kosztu respiratora oraz mniejsze wymagania dotyczące zaplecza medycznego” – opisuje anestezjolog. Zaznacza on, że w szpitalu, w którym sam pracuje, rośnie liczba pacjentów nie tylko z COVID-19, ale też z innymi chorobami, powodującymi niewydolność oddechową. „Mamy m.in. pacjentów, którzy trafiają do nas z innych szpitali po wyleczeniu z aktywnej fazy COVID-19, jednak cały czas potrzebują wsparcia oddechowego, ponieważ ich płuca są nadal uszkodzone” – opisuje pomysłodawca rozwiązania.

Już wiosną prototypowe wersje hełmów były testowane przez lekarzy i studentów WUM na zdrowych ochotnikach. „Testy pokazały, że ta forma tlenoterapii – od lat stosowana we Włoszech i w USA – działa. Nie mamy tu wątpliwości. Parametry, które uzyskiwaliśmy u osób badanych pokazały, że to efektywne rozwiązanie” – stwierdza dr Wróblewski.

W maju, po przeprowadzeniu tych testów, naukowcy złożyli wniosek o finansowanie w ramach przedsięwzięcia dot. wsparcia szpitali jednoimiennych, realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. „Wciąż czekamy na rozpatrzenie wniosku. Bardzo to długo trwa; możemy tylko cierpliwie czekać” – mówi rozmówca PAP. Twórcy rozwiązania dążą do tego, by stworzyć certyfikowany produkt, który można będzie bezpiecznie stosować u pacjentów. „Aby finalnie uzyskać certyfikację, chcemy najpierw przeprowadzić badania, które pokażą, jaki jest optymalny kształt tego urządzenia. Musimy mieć sprawne układy, które mogą dostarczać tlen do naszego hełmu. To wszystko kosztuje” – podkreśla.

Póki co naukowcy pracują na hełmach, które już udało się wyprodukować. Starają się, aby powstał prototyp, który – gdyby nastąpił absolutny kryzys służby zdrowia – można byłoby zastosować u pacjentów na zasadzie eksperymentalnej terapii. „Jeśli nie uda nam się uzyskać finansowania i certyfikatu – to liczymy, że pacjenci mogliby skorzystać z takiego leczenia na zasadzie terapii eksperymentalnej” – opisuje. (PAP)

Telemedycyna i monitorowanie glikemii

diabetologia

Nowoczesne metody monitorowania glikemii oraz rozwiązania telemedyczne stanowią przełom w codziennej opiece nad osobami z cukrzycą. To nie tylko rozwiązania poprawiające komfort życia chorego, ale także droga do poprawy współpracy pacjenta i lekarza oraz do redukcji rozwoju powikłań cukrzycy – wskazują wnioski z raportu „Rola nowoczesnych metod monitorowania glikemii i telemedycyny w indywidualizacji opieki nad pacjentem z cukrzycą”.

Przekazy i wnioski z raportu były wiodącym tematem konferencji „Rola telemedycyny i nowoczesnych metod monitorowania glikemii w poprawie opieki diabetologicznej w Polsce”. W spotkaniu udział wzięli: Anna Gembicka, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, prof. Małgorzata Myśliwiec z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Krzysztof Czajkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, jak również przedstawiciele pacjentów – Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków oraz Jerzy Magiera, twórca portalu mojacukrzyca.org.

„Poprawa opieki diabetologicznej to temat, który jest mi niezwykle bliski. Nie tylko dlatego, że od lat angażuję się w działania na rzecz poprawy jakości życia Polaków z chorobami przewlekłymi, ale przede wszystkim dlatego, że sama mam cukrzycę typu 1 i korzystam z systemu ciągłego monitorowania glikemii. Ze swojego doświadczenia wiem, jak trudno kontrolować poziom cukru, będąc zmuszonym do wkłuwania się i stosowania glukometru” – podkreślała  Anna Gembicka, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która objęła wydarzenie patronatem honorowym. „Szczególnie trudne jest to dla osób młodych, które nie mają wyjścia i nagle muszą przestawić się na stosowanie glukometru. Jest to uciążliwe i znacznie utrudnia aktywne życie” – dodała.

Nie ulega wątpliwości, że powinniśmy wykorzystywać nowoczesne metody, do których mamy dostęp. To kluczowe, aby zapewnić zdrowie pacjentom z cukrzycą” – wskazywał z kolei poseł Tomasz Latos, drugi z patronów honorowym spotkania.

W trakcie debaty eksperci wskazali na główne potrzeby, ale i dotychczasowe sukcesy, jeśli chodzi o dostęp do nowych rozwiązań. „Obecnie dostęp do nowoczesnych metod monitorowania glikemii w ramach refundacji ogranicza się do osób poniżej 18. roku życia. Po przekroczeniu tej granicy pacjent zmuszony jest stosować glukometr, co prowadzi do gorszej kontroli poziomu cukru. A właśnie wtedy chory wchodzi w dorosłe życie i ta właściwa kontrola staje się jeszcze ważniejsza” – wskazała prof. Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz.

Prof. Krzysztof Czajkowski jako grupę, która szczególnie potrzebuje zapewnienia dostępu do nowoczesnych rozwiązań, wskazał kobiety w ciąży. „Prawidłowa, stała kontrola poziomu cukru jest kluczowa zarówno z perspektywy zdrowia matki, jak i dziecka. Nieleczona lub źle leczona cukrzyca może skutkować bardzo poważnymi powikłaniami. Co ważne, ciągłe monitorowanie glikemii może pomóc kontrolować zarówno cukrzycę ciążową, jak i przedciążową.” – wskazywał konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

„Pojawienie się nowoczesnych metod monitorowania glikemii to prawdziwa rewolucja. Rewolucja, która dzieje się na naszych oczach. Nie przesadzę, jeśli powiem, że to spełnienie marzeń pacjentów. Kolejnym będzie zapewnienie im pełnego dostępu do takich rozwiązań” – podsumowała Anna Śliwińska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.

„Chciałabym podziękować ministrowi Maciejowi Miłkowskiemu, dzięki któremu od ubiegłego roku część chorych z cukrzycą ma już dostęp do nowoczesnych metod monitorowania glikemii. To podziękowanie to jednak także apel i prośba, aby rozszerzyć ten dostęp na wszystkich pacjentów – zaczynając od osób wieku 18-26 lat, kobiet z cukrzycą w ciąży oraz pacjentów z cukrzycą wtórną” – podkreśliła z kolei prof. Małgorzata Myśliwiec, reprezentująca Gdański Uniwersytet Medyczny.

W podsumowaniu zaproszeni eksperci podkreślili, że wprowadzenie rozwiązań z zakresu telemedycyny oraz nowoczesnych metod monitorowania glikemii zaczęło odgrywać jeszcze większą rolę w okresie epidemii COVID-19. Sytuacja pacjentów z cukrzycą w tym okresie jest bowiem szczególna – są oni dużo bardziej zagrożeni cięższym przebiegiem zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

Źródło informacji: Vision Group

Zjednoczone siły gastronomii żądają pomocy

władze IGGP

Sztab Kryzysowy Gastronomii Polskiej zwrócił się 21 października do rządu o pilne wsparcie dla poszkodowanej branży. Adresatami listu skierowanego do Rady Ministrów są: premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jarosław Gowin; minister Tadeusz Kościński; główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas.  W ramach sztabu zjednoczyły się praktycznie wszystkie stowarzyszenia branży gastronomicznej, które nadal czekają na odpowiedź rządu oraz możliwość nawiązania dialogu.

W świetle dynamicznie zmieniającej się sytuacji epidemiologicznej w kraju, a co za tym idzie kolejnych zmian narzucanych w funkcjonowaniu gastronomii. Sztab wystosował krótkie oświadczenie, w którym gastronomia domaga się przede wszystkim wdrożenia 6 -miesięcznego planu działania.

„Rozumiejąc konieczność wdrażania działań nadzwyczajnych jednocześnie nalegamy na stosowanie w naszym kraju najlepszych praktyk w zakresie działania kryzysowego i planowania wdrażanych działań z wyprzedzeniem oraz informowanie o planach rządu opinii publicznej z należytym wyprzedzeniem. Przypominamy, że mówimy o branży gwarantującej około miliona miejsc pracy, z których większość jest dziś zagrożona.” napisali w oświadczeniu członkowie Sztabu. Oto 6 najważniejszych punktów dla gastronomii.

Żądamy merytorycznego planu dla gastronomii na 6 miesięcy!!; Reaktywne i zupełnie nieprzewidywalne działania rządu powodują, że biznes gastronomiczny stał się całkowicie niezarządzalny; Jesteśmy gotowi jako sztab kryzysowy do aktywnego uczestniczenia w przygotowaniu tego planu. Sztab kryzysowy nie jest w opozycji do rządu. Jesteśmy merytorycznym gronem przedsiębiorców gotowych do rozmów i mediacji w celu ochrony miejsc pracy, rodzinnych wielopokoleniowych biznesów.

Polska gastronomia to prawie 80.000 przedsiębiorców zatrudniających ponad milion pracowników. Milion miejsc pracy = milion polskich rodzin.  Argumenty uzasadniające kolejny lockdown z powodu niewłaściwego wietrzenia lokali gastronomicznych wydają się nieuzasadnione merytorycznie.

Branże można ochronić przed upadłością tylko przez natychmiastowe programy pomocowe. Jesteśmy przerażeni brakiem kontaktu z przedstawicielami rządu.

Lider sztabu kryzysowego: Sławomir Grzyb, 502 392 206, slawomir.grzyb@iggp.pl

Pandemia Covid-19 zmieniła i zmienia nasze życie

Jadwiga Emilewicz

Każdym restrykcjom i ograniczeniom będzie towarzyszyło nowe rządowe wsparcie – mówiła w piątek w Poznaniu była wicepremier Jadwiga Emilewicz. Jak dodała, programy mają zostać skierowane przede wszystkim do branż, które w związku z restrykcjami ucierpią najbardziej. Rozwój sytuacji epidemiologicznej w Polsce i na świecie powoduje, że stan niepewności trwa i będzie trwał z nami pewnie jeszcze długo. Jak dodała, wraz z pierwszą falą pandemii udało się przygotować takie programy wsparcia, aby były realną pomocą dla przedsiębiorców.

„Pandemia Covid-19 zmieniła i zmienia ciągle nasze życie. Zmienia nasze relacje, to że dziś musimy się spotykać w dystansie i mając maseczki na twarzach – ale to tylko ten zewnętrzny obraz. Pandemia też wewnętrznie bardzo mocno nas zmienia, zmienia krwioobieg gospodarczy, budzi wiele wątpliwości, wiele niepokoju i z tym niepokojem patrzymy w przyszłość” – mówiła w piątek na konferencji prasowej b. wicepremier Jadwiga Emilewicz.

„Przygotowaliśmy programy, jako jedni z pierwszych w Europie, o wartości 150 mld zł, które trafiły do przedsiębiorców na tyle szybko, że jesienią mogliśmy mówić z umiarkowanym optymizmem o stanie, w jakim znalazła się polska gospodarka – umiarkowanym, bo przecież wiedzieliśmy, że przed nami druga fala” – zaznaczyła.

Emilewicz wskazała, że rozwój sytuacji epidemiologicznej w Polsce i na świecie powoduje, że „stan niepewności trwa i będzie trwał z nami pewnie jeszcze długo”. „Wczoraj już rozmawiałam z premierem na ten temat i mówiłam, że włączenie tych dodatkowych restrykcji będzie musiało uruchomić kolejny program wsparcia. Program wsparcia do branż, które tym razem ucierpią najbardziej, będzie musiał trafić, bo w przeciwnym razie wiele firm, które zacisnęło pasa, skorzystało z tarczy, nie zwolniło pracowników i przetrwało – będzie się musiało mierzyć ze znacznie trudniejszą próbą i dlatego taką pomoc będą musiały uzyskać” – podkreśliła.

„Pan premier zapewnił mnie, że każdym restrykcjom i każdym ograniczeniom będzie towarzyszyło nowe rządowe wsparcie” – dodała. Wskazała, że już w ub. tygodniu prowadziła także konsultacje branżami, które dotykają już obecne ograniczenia, w tym m.in. z przedstawicielami branży restauracyjnej, hotelarskiej, czy klubami fitness.

Emilewicz zachęciła także przedsiębiorców ze swojego okręgu wyborczego – Poznania i powiatu poznańskiego – do wypełnienia formularza m.in. w sprawie wyrażania opinii o nowych ograniczeniach i kondycji przedsiębiorstwa. Jak wskazała, „będzie mi to pomagało w przekonywaniu rządu do tego, aby instrumenty wsparcia dla przedsiębiorców były odpowiednie”. (PAP)

Ostatnie artykuły

terapia dzieci

Szansa na terapie dzieci z chorobą Leśniowskiego-Crohna

Badacze z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dzięki ponad 5 mln zł uzyskanym w ramach pierwszego konkursu Agencji Badań Medycznych na realizację niekomercyjnych badań...
LIFE

Dwa polskie projekty z rekordowym wsparciem z programu LIFE

Województwo Małopolskie na przeciwdziałanie zmianom klimatu, a PGW Wody Polskie na poprawę jakości wody w Pilicy otrzymają w sumie 92 mln zł...
astrologia

Co nas czeka? – astrolog odkrywa prawdę

Protesty ogarnęły cały kraj. Tak napiętej sytuacji w Polsce nie było od kilku dekad. Co z tego wyniknie wiedzą już chyba tylko...
Andrzej Stępniewski

Po co nam ta wojna?

Nadszedł czas, że będziemy musieli się opowiedzieć po której jesteśmy stronie w tej polsko-polskiej wojnie. Już dawno przewidywałem, że do tego dojdzie....
hełm

Polski projekt hełmu do wentylacji nieinwazyjnej

Polscy specjaliści pracują nad projektem hełmu do wentylacji nieinwazyjnej, który można stosować u pacjentów z COVID-19. Teraz starają się w o finansowanie...