Młodsza o kilka lat? Powiedz TAK wolumetrii twarzy!

dr Iwona Manikowska
Dr Iwona Manikowska, właścicielka Happy Clinic. Foto. Marcin Łobaczewski

Starzenie się to nie tylko zmarszczki. Na skutek utraty kwasu hialuronowego, kolagenu i podskórnej tkanki tłuszczowej zmienia się cała twarz. Traci ona swój owal, opadają policzki, skóra wiotczeje… Jeżeli chcesz zachować młodość na długo, nie musisz się na to godzić! Medycyna estetyczna oferuje szereg rozwiązań, a o jednym z najlepszych rozmawiamy z dr Iwoną Manikowską z Happy Clinic Warszawa.

Gdyby miała Pani wybrać swój ulubiony zabieg odmładzający, byłby to…?

Zdecydowanie wolumetria twarzy. Lubię ją za spektakularne, a jednocześnie bardzo naturalne efekty. Wyrównuje się asymetria twarzy, poprawia jej owal, skóra jest wyraźnie odmłodzona. To zabieg, który potrafi cofnąć w czasie o kilka lat! Wolumetria to też ulubiony wybór Pacjentek Happy Clinic.

Czym charakteryzuje się wolumetria?

Wolumetria jest przez wielu nazywana liftingiem bez skalpela i ja się z tym w pełni zgadzam. Zabieg pozwala wymodelować twarz i skorygować niedoskonałości bez konieczności ingerencji chirurgicznej. Wystarczy zaledwie kilka ukłuć bardzo cienką mikrokaniulą.

Wolumetria polega na wprowadzeniu pod skórę preparatu wypełniającego. Pozwala to poprawić gęstość skóry, wygładzić zmarszczki, spłycić bruzdy oraz unieść te obszary twarzy, które opadły na skutek procesów starzenia się. Jednocześnie w czasie wolumetrii możemy np. nieco poprawić wygląd nosa – również bez ingerencji chirurgicznej.

Czy wolumetrię wykonuje się tylko na określonym obszarze twarzy?

Nie tylko. Możemy oczywiście skupić się na wybranej okolicy. Częściej jednak modelujemy całą twarz, co wcale nie musi oznaczać dużych zmian. Rodzaj preparatu i zakres zabiegu zawsze dopasowuję indywidualnie do Pacjentki. Wcześniej rozmawiamy o jej oczekiwaniach, a ja przedstawiam wszystkie możliwości.

Kwas hialuronowy czy hydroksyapatyt wapnia? Jakie preparaty do wolumetrii twarzy stosuje Pani w Happy Clinic?

Ja zdecydowanie wybieram kwas hialuronowy. Dzięki niemu można swobodnie modelować tkanki, a więc lekarz ma duży wpływ na efekt końcowy. Ponadto jest to substancja naturalna, bezpieczna, dobrze tolerowana.

Czy razem z kwasem hialuronowym można stosować inne preparaty?

Tak. Ja w Happy Clinic często sięgam po kwas polimlekowy z dodatkami mannitolu i hydroksyetylocelulozy – preparat Olidia. Jest to stymulator syntezy kolagenu i elastyny, który dodatkowo pobudza procesy regeneracyjne w skórze. Stanowi bardzo dobre rusztowanie dla tkanek, co możemy zaobserwować poprzez poprawę owalu twarzy. Ważny jest tutaj dodatek hydroksyetylocelulozy, która jest stabilizatorem umożliwiającym równomierny rozkład cząsteczek kwasu polimlekowego. Natomiast mannitol jest antyoksydantem, który chroni komórki przed procesami starzenia i stresem oksydacyjnym.

Chętnie wybieram też Juvelook. To preparat z kwasem polimlekowym przeznaczony do okolicy oka. Szczególnie będą z niego zadowolone osoby zmagające się z workami pod oczami. Efekt widoczny jest od razu!

Dla kogo wolumetria jest idealnym zabiegiem?

Wolumetria jest idealnym zabiegiem dla każdej osoby, która chce cofnąć oznaki starzenia się, a jednocześnie nie chce zbyt dużej ingerencji. Do Happy Clinic zapraszam, jeżeli obserwujesz u siebie utratę owalu twarzy, zwiotczenie skóry, opadanie policzków, pogłębienie się zmarszczek i nieestetyczne bruzdy.

Wiele osób obawia się efektu sztucznej i nieruchomej twarzy po zastosowaniu wypełniaczy…

W pełni rozumiem te obawy. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia opublikowane w pierwszej lepszej gazecie. Spoglądają na nas napompowane twarze, które nie wyrażają żadnych emocji. Takim efektom mówię zdecydowane NIE. Dbam o to, żeby moje Pacjentki pozostały sobą, a nie stały się drugą Angeliną Jolie.

Zawsze podkreślam, że lekarz medycyny estetycznej jest artystą. Powinien słuchać oczekiwań Pacjentek, ale zachować umiar, wyczucie i poczucie estetyki. Lepiej podać mniej preparatu, rozłożyć metamorfozę w czasie i zobaczyć jak się on zachowa niż zepsuć cały efekt.

Czy taki naturalny efekt jest możliwy u każdego?

Oczywiście, że tak. Lekarz powinien jednak umieć słuchać pacjentów, ale też z nimi rozmawiać, dobrze pokierować, doradzić. Teraz zresztą obserwuje się modę na naturalność. Chcemy się odmłodzić i zmienić wygląd, ale tak, żeby nikt nie posądzał nas o zbytnią ingerencję.

Jak wygląda zabieg wolumetrii i kiedy można spodziewać się efektów?

Zabieg wolumetrii w Happy Clinic zawsze poprzedzony jest konsultacją lekarską. Bez tego nie ma możliwości przejść dalej. To ważne dla bezpieczeństwa, ale też zadowolenia z efektów.

Wolumetria polega na wstrzyknięciu preparatu specjalną mikrokaniulą. Nie jest to bolesne, jednak u części osób może powodować dyskomfort. Dlatego na życzenie stosuję krem znieczulający. Nakłucia wykonywane są w ściśle określonych miejscach. Cały zabieg wolumetrii trwa około 30 minut.

Ze względu na brak dużej ingerencji w tkanki rekonwalescencja jest krótka. Po zabiegu może pojawić się zaczerwienienie lub niewielki obrzęk, jednak oba objawy ustępują samoistnie. Na pierwsze efekty wolumetrii nie trzeba długo czekać. Zmiana jest widoczna niemal od razu. Jednak potrzebny jest czas, aby ją utrwalić. Zwykle około miesiąc. W tym czasie zachodzą intensywne procesy regeneracyjne i produkowany jest naturalny kolagen.

Nie jesteś pewna, który zabieg jest dla Ciebie odpowiedni?

Zadzwoń do nas, lub wyślij SMS-a pod numer 606992192, aby umówić się na wizytę już dziś! Możesz też napisać na hello@manikowska.eu.

dr Iwona Manikowska, ekspert medyczny portalu Liderzy Innowacyjności

Na blisko 400 uczelniach w Polsce rozpoczyna się nowy rok akademicki

Prawie 1,2 mln studentów rozpoczyna w październiku nowy rok akademicki na blisko 400 uczelniach. Ośrodki akademickie obawiają się lawinowo rosnących kosztów funkcjonowania, w tym energii i usług oraz niskich płac pracowników naukowych, które powodują odejścia z uczelni.

Według danych udostępnionych PAP przez Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy (OPI PIB) w Polsce jest blisko 100 tys. nauczycieli akademickich, ok. 28,5 tys. doktorantów i blisko 1,2 mln studentów. Żacy studiują na 369 uczelniach: 131 publicznych, 221 niepublicznych i 17 kościelnych. Wśród kadry akademickiej w Polsce jest ok. 9,7 tys. profesorów, ponad 21 tys. doktorów habilitowanych i ok. 45,8 tys. doktorów. To najnowsze dostępne dane – za grudzień 2021 r.

Z informacji przekazanych w sierpniu przez dr Aldonę Tomczyńską z OPI PIB wynika, że w ciągu pięciu ostatnich lat liczba osób kształcących się na uczelniach w Polsce zmniejszyła się o 5 proc., podczas gdy w grupie słuchaczy cudzoziemców nastąpił wzrost o 20 proc. Trend spadkowy można było zaobserwować jedynie na uczelniach publicznych i kościelnych. Na uczelniach niepublicznych liczba studentów wzrosła o 27 proc. wśród ogółu studentów oraz o prawie 40 proc. w grupie cudzoziemców.

W roku akademickim 2021/2022 r. studiowało w Polsce prawie 86 tys. cudzoziemców. Ponad połowa z nich pochodzi z państw sąsiadujących – przede wszystkim z Ukrainy (36 tys.) i z Białorusi (11 tys.). W 2021 r. do grupy 10 krajów, skąd pochodzi najwięcej studentów zagranicznych, dołączyły państwa afrykańskie – Zimbabwe i Nigeria. Zagraniczni studenci stanowią obecnie blisko 7 proc. ogółu studentów w naszym kraju – dwanaście lat temu było ich zaledwie blisko 1 proc. Trend wzrostowy utrzymuje się od 2005 roku.

Resort edukacji i nauki przekazał PAP, że obecnie nie dysponuje kompletnymi danymi, ilu dokładnie studentów z Ukrainy rozpocznie nowy rok akademicki w październiku, bo dane są na bieżąco uzupełniane przez uczelnie. „Obserwujemy stopniowy przyrost liczby studentów z Ukrainy przyjmowanych w polskich uczelniach” – podkreśliła rzecznik MEiN Adrianna Całus-Polak.

PAP poprosiła o wskazanie wyzwań, które resort widzi w zbliżającym się roku akademickim.

„Pewnym utrudnieniem w nadchodzącym roku akademickim mogą być problemy dotyczące braku możliwości wyjazdu z Ukrainy studentów (przeważnie mężczyzn), związane z procedurą otrzymania pozwolenia na wyjazd od komendy wojskowej. Do Ministerstwa Edukacji i Nauki wpływają liczne wystąpienia ukraińskich studentów, którzy zostali przyjęci na studia w Polsce i napotykają problemy przy przekroczeniu granicy ukraińsko-polskiej” – przekazała Całus-Polak. Zapewniła, że ministerstwo pozostaje w kontakcie ze stroną ukraińską w celu znalezienia optymalnego rozwiązania tej sytuacji.

Rzecznik przekazała, że MEiN zamierza w najbliższych miesiącach uruchomić dwa programy. Pierwszym z nich jest Narodowy Program Rozwoju Humanistyki, którego celem jest ułatwienie integracji polskiej humanistyki z humanistyką europejską i światową, a młodym naukowcom – pomóc w rozwoju kariery we współpracy z zagranicznymi ośrodkami naukowymi. Program ma też upowszechniać osiągnięcia humanistyki polskiej w świecie. Drugim – programem uruchamianym przez MEiN jest Studenckie koła naukowe tworzą innowacje. Program ma na celu pomoc kołom naukowym działającym na uczelniach w realizacji innowacyjnych projektów i podniesienia jakości działalności tych kół oraz usprawnienia mechanizmu transferu technologii i rozwiązań technicznych powstałych w ramach ich działalności do sfery gospodarczej.

O wyzwania stojące przed uczelniami PAP zapytała też rzecznika Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) prof. Wiesława Banysia. KRASP jest instytucją przedstawicielską środowiska szkolnictwa wyższego i nauki. Konferencję tworzą rektorzy 109 szkół wyższych, w tym 10 uczelni niepublicznych.

Prof. Banyś wskazał na szereg problemów: lawinowo rosnące koszty funkcjonowania uczelni, w tym nośników energii i różnego typu usług, za niskie płace (biorąc pod uwagę wielką drożyznę i wielką inflację) i w tym kontekście odejścia z pracy pracowników i pogłębiająca się coraz bardziej lukę pokoleniową. „Wszystko to zagraża podstawom funkcjonowania uczelni i wypełniania przez nich zasadniczych funkcji naukowych i dydaktycznych, nie wspominając już o innych” – zaalarmował prof. Banyś. Według niego są to fundamenty, których nie da się naprawić bez działań ministerstwa i rządu i dodatkowych środków finansowych.

Zgodnie z ustawą rok akademicki rozpoczyna się 1 października, zaś kończy 30 września następnego roku i podzielony jest na dwa semestry. Ustalenie szczegółowego kalendarza – na który składają się m.in. terminy zajęć dydaktycznych, sesji egzaminacyjnych oraz przerw międzysemestralnych – leży w gestii każdej uczelni z osobna.

PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Startuje 49 Olimpiada Wiedzy Technicznej

Federacja Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT po raz 49 zaprasza uczniów szkół średnich do szlachetnej rywalizacji w dziedzinach wiedzy nauk ścisłych i techniki. OWT to olimpiada  przeznaczona dla uczniów szkół ponadpodstawowych, rozgrywana w dwóch grupach tematycznych: elektryczno-elektronicznej i mechaniczno-budowlanej.

Olimpiada Wiedzy Technicznej jest rozgrywana na podstawie (Rozporządzenia Ministra Edukacji i Sportu z 29 stycznia 2002 r.  z późn. zmianami) w sprawie organizacji oraz sposobu przeprowadzania konkursów, turniejów i olimpiad. Zgodnie z tym rozporządzeniem, OWT jest rozgrywana w trybie zawodów trzystopniowych.

Zawody szkolne (I stopnia) polegają na rozwiązaniu na platformie internetowej zestawu testów i zadań przygotowanych przez Komitet Główny OWT. Zawartość merytoryczna zestawu testów i zadań dotyczy historii techniki, zagadnień statyki konstrukcji, kinematyki ruchu bryły sztywnej, termodynamiki, praw fizyki dla cieczy oraz budowy materii, rozwiązywania prostych obwodów prądu stałego i przemiennego z elementami pasywnymi i aktywnymi, obliczania parametrów elektrycznych podstawowych elementów i układów elektronicznych oraz przekształcania sygnałów, a także analizy i syntezy prostych systemów cyfrowych. Podstawę teoretyczną stanowi fizyka stosowana oraz matematyka. Przy opracowaniu zadań na pierwszy plan wysuwa się umiejętność logicznego myślenia. Uczeń zainteresowany udziałem w Olimpiadzie, musi zdobyć wiadomości wykraczające poza program szkolny.

Najlepsi uczestnicy po uzyskaniu określonej regulaminem liczby punktów zostają laureatami lub finalistami Olimpiady i otrzymują prawo ubiegania się o przyjęcie bez egzaminów wstępnych na określone kierunki zgodne z uchwałami Senatów wyższych uczelni technicznych oraz zwolnienie z części pisemnej egzaminu zawodowego. Wykaz zawodów, w których te uprawnienia obowiązują publikuje Ministerstwo Edukacji i Nauki.

Zawody  I stopnia (szkolne) XLIX OWT odbędą się  14 listopada 2022 r.

Zapraszamy uczniów do udziału w Olimpiadzie!

Szczegółowe informacje na stronie: https://owt.enot.pl/

https://owt.enot.pl/owt-aktualnosci/xlix-olimpiada-wiedzy-technicznej-terminy-i-pozostale-informacje?department=owt

„Innowacyjny szpital -zarządzanie”

Szpital Czerniakowski w gronie laureatów Konkursu 'Bezpieczny Szpital Przyszłości – INSPIRACJE’, w kategorii 'Innowacyjny szpital -zarządzanie’, za projekt Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej. W gali wręczenia nagród uczestniczył prezes szpitala – Paweł Obermeyer.

Szpital Czerniakowski uruchomił Warszawskie Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii w czerwcu 2021 r. Koncepcja Centrum powstała w odpowiedzi na rosnące potrzeby społeczne w tym zakresie.

W centrum, osoby z nadwagą i chorzy na otyłość są objęci opieką zorganizowaną w ramach współpracy międzyoddziałowej dotychczas funkcjonujących jednostek szpitala, m.in.: Oddziału Chirurgii Ogólnej, Oddziału Chorób Wewnętrznych, Oddziału Otolaryngologii z Pododdziałem Zburzeń Oddychania Podczas Snu, Oddziału Ortopedii, Oddziału Okulistyki, Poradni Chorób Metabolicznych, Poradni Chirurgii Ogólnej, Zakładu Rehabilitacji i Fizjoterapii, Oddziału Anestezjologii.

W centrum leczymy zarówno osoby z najbardziej zaawansowanymi postaciami choroby otyłościowej, które kwalifikują się do operacji bariatrycznej, jak również chorych z nadwagą i otyłością, u których może być stosowane leczenie zachowawcze – podkreśla Paweł Obermeyer.

 O ścieżce terapeutycznej danego pacjenta decyduje wielospecjalistyczny zespół, w skład którego wchodzą lekarze różnych specjalności oraz psycholog, dietetyk kliniczny i fizjoterapeuta. Decyzje są podejmowane podczas konsyliów i mają charakter indywidualnej ścieżki terapeutycznej. Kierownikiem Centrum jest Prof. Mariusz Wyleżoł.

Jednym z elementów działalności Centrum leczenia otyłości są spotkania edukacyjne dla pacjentów i ich rodzin w ramach, utworzonej we współpracy ze szpitalem, Grupy Wsparcia Stępińska.

Utworzenie Centrum Leczenia Otyłości było pierwszym krokiem do dalszego rozwoju i  włączenia  Szpitala Czerniakowskiego do  pilotażowego programu realizowanego przez Ministerstwo Zdrowia pod nazwą  ‘KOS-BAR’, który realizujemy od grudnia 2021 r. Zainteresowanie chorych tym programem jest ogromne.

Ewa Godlewska

KRASP czeka na rekompensaty środków na zwiększone wynagrodzenia

ptof. Jacek Popiel

Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) apeluje do ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka o potwierdzenie, że uczelnie otrzymają środki na podwyżki również na 2023 r. Zgodnie z komunikatem szefa MEiN na podwyżki pracowników uczelni w 2022 r. przeznaczono 150 mln zł.

W środę KRASP wystosowała do szefa MEiN Przemysława Czarnka list dotyczący komunikatu ministra z dnia 21 września 2022 r. o wysokości subwencji ze środków finansowych na utrzymanie i rozwój potencjału dydaktycznego oraz badawczego przyznanych na rok 2022.

Zgodnie z treścią komunikatu publiczne uczelnie akademickie otrzymają zwiększoną subwencję o przeszło 139 mln zł, uczelnie akademickie prowadzone przez kościoły i inne związki wyznaniowe – ok. 2,8 mln zł, publiczne uczelnie zawodowe – ok. 7,8 mln zł, uczelnia zawodowa prowadzona przez kościół – Prawosławne Seminarium Duchowne w Warszawie – 10 tys. zł. W sumie subwencje zwiększono o 150 mln zł. Przyznane środki przeznaczone są na podwyższenie wynagrodzenia brutto pracowników uczelni średnio o 4,4 proc.

Wiceprzewodniczący KRASP prof. Jacek Popiel pyta w liście szefa MEiN o to, czy uczelnie publiczne otrzymają także środki „na utrzymanie skutków podwyżek na rok 2023 i w kolejnych latach.” „Informacja ta jest kluczowa w kontekście podjęcia przez rektorów uczelni właściwej decyzji o formie i terminie wypłat zwiększonych wynagrodzeń pracownikom publicznych szkól wyższych. Brak rekompensaty środków koniecznych do wypłaty zwiększonych wynagrodzeń w kolejnych latach może skutkować ogromnym obciążeniem budżetów uczelni, w szczególności biorąc pod uwagę także skutki finansowe zaplanowanych w styczniu i w lipcu 2023 wzrostów płacy minimalnej oraz wzrostu minimalnego wynagrodzenia zasadniczego profesora” – podkreślił prof. Popiel.

Dodał, że wszystkie te regulacje wraz z rosnącymi kosztami energii oraz wydatkami na utrzymanie infrastruktury uczelni, w przypadku braku rekompensaty ze strony budżetu państwa, „niosą za sobą niebezpieczeństwo ogromnych negatywnych skutków finansowych i rosnącego długu uczelni publicznych”.

PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Prof. Rejdak o leczeniu chorób oczu w pandemii. „Polska okulistyka w europejskiej czołówce”

prof. Robert Rejdak

Wdrażając nowoczesne rozwiązania i przestawiając się na procedury jednodniowe w chirurgii oka postawiliśmy polską okulistykę w europejskiej czołówce. Zabiegi okulistyczne, jeśli przestrzegamy opracowanych zaleceń, są w zasadzie najbezpieczniejsze w medycynie – przekonuje prof. Robert Rejdak, prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich.

Prof. Robert Rejdak, który został prezesem Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich (SCOP) na kolejną kadencję, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia opowiada o planach rozwoju organizacji. Podsumowuje też organizację leczenia schorzeń oczu w pandemii

– Program lekowy AMD był nieprzerwanie realizowany. W porównaniu do wielu krajów Europy, nawet wysoko rozwiniętych, jakość leczenia w Polsce plasowała się na bardzo wysokim poziomie  – zapewnia

– Zdradza także dokąd zmierza okulistyka i jakie problemy wciąż nie zostały jeszcze rozwiązane

– Skierowania do okulisty to archaizm, który jest uciążliwy i nic nie wnosi. Po drugie, pacjenci w Polsce wciąż zbyt długo muszą czekać na przeszczep rogówki – wskazuje Profesor

Prof. Robert Rejdak: postawiliśmy polską okulistykę w europejskiej czołówce

Został Profesor niedawno ponownie wybrany prezesem Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich. To dobra okazja do bilansu. Jak podsumowałby pan dotychczasowe osiągnięcia organizacji?

Prof. Robert Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie oraz prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich: Cały zarząd pozostał w niezmienionym składzie. Dla mnie to dowód na to, że nasza praca spotkała się z uznaniem. Od początku chciałem utworzyć z małej, liczącej kilkanaście osób organizacji prężne i nowoczesne stowarzyszenie. Obecnie liczy ono ponad 200 członków.

Skupiamy się na działalności edukacyjnej. Przed wybuchem pandemii zdążyliśmy zorganizować kilka szkoleń w dużych miastach – m.in. w Warszawie, Białymstoku, Lublinie, Kielcach, Rzeszowie, Bydgoszczy i Gdańsku. Tematyka spotkań jest różnorodna, ale zawsze towarzyszy jej debata nad zmianą organizacji systemu, którym rządzi się polska okulistyka.

Na tym polu bardzo blisko współpracujemy z prof. Markiem Rękasem, konsultantem krajowym w dziedzinie okulistyki. Mieliśmy swój udział m.in. w opracowaniu rekomendacji w zakresie przeprowadzania zabiegów w okresie pandemii. Uczestniczyliśmy też w tworzeniu programów lekowych AMD i DME.

W ramach prowadzonej Akademii Okulistyki SCOP zorganizowaliśmy dziesiątki, jeśli nie setki, kursów tematycznych z zakresu okulistyki, z naciskiem na chirurgię oka. Skierowane są zarówno do osób, które już wykonują zabiegi operacyjne, jak i dla osób początkujących. Prowadzimy też wielogodzinne kursy przygotowujące lekarzy rezydentów do specjalizacji i organizujemy dwa razy w roku duże zjazdy okulistyczne – zjazd członków stowarzyszenia oraz naukowy, organizowany wspólnie z czasopismem Ophthalmology Journal. W sumie stanowią forum do obrad dla ponad tysiąca specjalistów.

Uruchomiliśmy kanały komunikacyjne – stronę internetową czy konto na Facebooku. We współpracy z portalem Liderzy Innowacyjności nadajemy Patenty Liderów Innowacyjności, nagrody przyznawane raz w roku wybitnym okulistom z Polski i zagranicy. Do tej pory nagrodzonych zostało sześć osób – prof. Marek Rękas, prof. Eberhart Zrenner, prof. Jerzy Nawrocki, prof. Marco Zarbin, prof. Edward Wylęgała i prof. Anat Loewenstein.

Zdołaliśmy wypracować budżet, który pozwoli nam zawierać umowy z międzynarodowymi organizacjami okulistycznymi. To także jest ważne osiągnięcie.

Pierwsza kadencja zarządu przypadła na okres pandemii. Jak COVID-19 odbił się na okulistyce?

Szczęśliwie pandemia w Polsce, dzięki podjętym wspólnie z konsultantem krajowym pracom, nie odbiła się znacząco na systemie opieki nad pacjentami. Program lekowy AMD był nieprzerwanie realizowany. W porównaniu do wielu krajów Europy, nawet wysoko rozwiniętych, jakość leczenia w Polsce plasowała się na bardzo wysokim poziomie.

Owszem, spadła nam liczba przeprowadzanych operacji zaćmy, ale głównie z uwagi na obawy pacjentów, którzy w pewnym momencie przestali zgłaszać się na leczenie. Wdrażając nowoczesne rozwiązania i przestawiając się na procedury jednodniowe w chirurgii oka postawiliśmy polską okulistykę w europejskiej czołówce. Zabiegi okulistyczne, jeśli przestrzegamy opracowanych zaleceń, są w zasadzie najbezpieczniejsze w medycynie.

Plany SCOP. Współpraca z zagranicą, prace nad reformą specjalizacji i wsparcie prawne

Od początku wojny w Ukrainie stowarzyszenie i kierowana przez Profesora klinika włączyły się w niesienie pomocy pacjentom z Ukrainy. Jak ta pomoc obecnie przebiega?

Współpracujemy w tym zakresie z dr Nataliyą Preys, okulistką ze Lwowa, która jest także honorowym członkiem naszego stowarzyszenia. Kiedy wybuchła wojna, dr Preys poprosiła nas o pomoc. Przede wszystkim o środki opatrunkowe, materiały chirurgiczne i terapeutyczne. Ogłosiliśmy zbiórki, za pośrednictwem mediów społecznościowych dotarliśmy do darczyńców z różnych stron świata.

Przy granicy z Ukrainą dysponujemy magazynem, gdzie składowane są materiały i sprzęt ze zbiórek, który następnie odbierają kierowcy z Ukrainy i zawożą do Lwowa, skąd jest dystrybuowany dalej. Początkowo stanowiło to logistyczne wyzwanie, w tej chwili wszystko działa sprawnie.

Sami także leczymy, operujemy przybywające do Polski rodziny z dziećmi. Niestety często docierają do nas zbyt późno. Przyjazd do Polski z obszarów objętych wojną zajmuje dużo czasu. Mimo to możemy pochwalić się spektakularnymi wynikami. U części osób udało się przywrócić pełne widzenie, mimo ich bardzo ciężkiego stanu. To zawsze przynosi satysfakcję, choć wiąże się ze sporym obciążeniem. Oglądanie ofiar wojny jest przygnębiającym przeżyciem, jako profesjonaliści skupiamy się jednak nad merytoryczną stroną leczenia. Poza operowaniem, konsultujemy także pacjentów na odległość.

Jakie wyzwania stawia pan przed stowarzyszeniem na nową kadencję?

Planujemy podjąć kolejne działania pozwalające zacieśnić współpracę zagraniczną i wzmocnić obecność stowarzyszenia na arenie międzynarodowej. W najbliższym czasie zamierzamy podpisać umowę z Włoskim Towarzystwem Okulistycznym, rozmawiamy z przedstawicielami Europejskiej Szkoły Okulistyki w Szwajcarii, dążymy do członkostwa w takich europejskich towarzystwach, jak EURETINA (European Society of Retina Specialists) czy Europejskie Towarzystwo Zaćmy i Chirurgii Refrakcyjnej (ESCRS).

Naszą ambicją jest powiększenie liczby członków stowarzyszenia, nie ograniczając się tylko do chirurgów okulistów. Zapraszamy wszystkich okulistów – zarówno w trakcie szkolenia, jak i z tytułem specjalisty. Chcielibyśmy położyć większy nacisk na edukację rezydentów, stworzyć szkołę okulistyki, która miałaby wymiar nie tylko online, ale też praktyczny.

Zamierzamy w dalszym ciągu angażować się w prace nad reformą programu specjalizacji na zasadzie ciała doradczego. W razie potrzeby oferujemy naszym członkom wsparcie o charakterze prawnym. W tym celu nawiązaliśmy współpracę z kancelarią prawną.

Przyszłość okulistyki? Coraz mniej inwazyjne zabiegi, telemedycyna i sztuczna inteligencja

Jakie mamy jeszcze niezaspokojone potrzeby zdrowotne w zakresie schorzeń oczu?

Bardzo dużo w polskiej okulistyce już się zmieniło. Dzięki czemu wizerunek polskiej okulistyki odpowiada dziś europejskim i światowym standardom. Jedną z takich zmian, którą uważam, że należałoby jeszcze wprowadzić, jest zniesienie wymogu posiadania skierowania do okulisty od lekarza rodzinnego.

To archaizm, który jest uciążliwy i nic nie wnosi. Lekarze rodzinni nie mają bowiem sprzętu, ani przygotowania do tego, żeby badać czy samemu leczyć pacjentów ze schorzeniami oczu. Dlatego najprościej byłoby znieść skierowania i skrócić tym samym drogę do specjalisty. W przypadku niektórych chorób nie możemy sobie pozwolić na zbędną zwłokę.

Po drugie, pacjenci w Polsce wciąż zbyt długo muszą czekać na przeszczep rogówki. Pod względem liczby przeszczepień jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie, na transplantację trzeba czekać nawet trzy lata. Jest to niezwykle długo.

Technicznie jesteśmy przygotowani, aby przeprowadzać więcej przeszczepień. Mamy bardzo dobrze wyszkolonych specjalistów, wyspecjalizowane placówki, poprawy wymaga natomiast organizacja pobierania materiału do przeszczepów. Za mało też przeprowadzamy przeszczepów warstwowych, które lepiej rokują.

Okulistyka rozwija się w niezwykle szybkim tempie. Jak Profesor wyobraża sobie jej przyszłość?

Rewolucja technologiczna trwa, w dużej mierze opiera się o rozwiązania cyfrowe. Prawdopodobnie diagnostyka i badania przesiewowe będą opierać się o telemedycynę. Szkolenie kadr nie nadąża za potrzebami, więc zostanie położony większy nacisk na rozwój technologii zdalnych pomiarów i wykorzystanie sztucznej inteligencji do oceny wyników badań. To już się dzieje i technologie te będą się rozwijać.

Jesteśmy świadkami zastosowania po raz pierwszy robotyki w okulistyce, dysponujemy całą gamą laserów do terapii siatkówki i przede wszystkim do chirurgii refrakcyjnej. Stale rozwija się także farmakoterapia. Pojawiają się nowe postacie leków, tzw. inserty, które instaluje się raz na pół roku i one uwalniają różnego rodzaju preparaty stosowane w różnych dziedzinach okulistyki. Myślę, że okulistyka będzie zmierzać w kierunku zmniejszania inwazyjności zabiegów przy jednoczesnym zapewnieniu najwyższego efektu terapeutycznego.

Z prof. Robertem Rejdakiem rozmawia Monika Chruścińska- Dragan z Rynku Zdrowia

Serce – najciężej pracujący mięsień

prof. dr hab. n. med.Agnieszka Tycińska

Połowa zgonów w Polsce spowodowana jest przez choroby układu sercowo-naczyniowego. Starzejąca się polska populacja stawia przed lekarzami nowe wyzwania. Naukowcy badają najbardziej optymalne metody leczenia pacjentów kardiologicznych.

Co roku na przełomie września i października obchodzony jest Światowy Dzień Serca z inicjatywy Światowej Federacji Serca (WHF) z udziałem i przy współfinansowaniu WHO, UNESCO i UNICEF. W Polsce obchody organizowane są od 2002 roku przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne.

Obchody tego święta mają na celu zwiększenie świadomości społecznej i upowszechnienie podstawowej wiedzy o schorzeniach serca i naczyń krwionośnych, o sposobach ich profilaktyki oraz promocję zdrowego stylu życia. Serce jest najciężej pracującym mięśniem. Nigdy nie odpoczywa. Bez ustawicznego krążenia krwi w organizmie nie moglibyśmy żyć.

Niewydolność serca – największe wyzwanie terapeutyczne w kardiologii

Niewydolność serca jest to stan, w którym serce nie może dostarczyć odpowiedniej ilości krwi do tkanek i narządów, zgodnie z ich bieżącym zapotrzebowaniem. Niewydolność serca jest obecnie największym problemem epidemiologicznym i terapeutycznym w kardiologii. Najczęstszą przyczyną upośledzenia zdolności skurczowej lewej komory serca jest choroba niedokrwienna wywoływana miażdżycą tętnic wieńcowych, w mniejszym odsetku są to nadciśnienie tętnicze, zaburzenia rytmu serca, wady zastawkowe, zapalenie mięśnia sercowego oraz wady wrodzone.

Liczbę̨ osób cierpiących na niewydolność serca w Polsce szacuje się na ok. 750 tys. Chorzy są obciążeni wysokim ryzykiem zgonu oraz nawrotami zaostrzeń choroby, które w znaczący sposób obniżają ich jakość życia, a przede wszystkim powodują̨ konieczność częstych hospitalizacji. Liczba zachorowań i hospitalizacji z powodu niewydolności serca wzrosła w ostatnich latach i szacuje się̨, że ten trend będzie się utrzymywał. Roczna śmiertelność z powodu zaostrzenia choroby wynosi 15 proc., zaś w ciągu 5 lat umiera połowa chorych. Częstość rehospitalizacji z powodu niewydolności serca wynosi 25 proc. rocznie. Każda kolejna dekompensacja wymagająca pobytu w szpitalu zwiększa ryzyko zgonu, a w ciężkiej postaci choroby wynosi ono do 50 proc..

Leki pobudzające serce do skurczu, stosowane w zaostrzeniach niewydolności serca, wyłącznie w warunkach intensywnego nadzoru kardiologicznego, zwiększają dług tlenowy komórek serca, co przekłada się na gorsze rokowanie pacjentów. Zatem, w chwili obecnej nie mamy skutecznej i jednocześnie bezpiecznej terapii dla chorych z ciężką niewydolnością serca. Dostępność metod inwazyjnych, takich jak systemy wspomagania lewokomorowego czy ostatecznie transplantacja serca, są bardzo ograniczone – tłumaczy prof. dr hab. med. Agnieszka M. Tycińska, główny badacz. – Liczba wykonywanych w Polsce zabiegów transplantacji i wszczepień urządzeń wspomagających serce jest bardzo niewielka w stosunku do zapotrzebowania. Wielu chorych umiera, zanim znajdzie się dla nich dawca. Szansą na wydłużenie życia i zapobieganie kolejnym zaostrzeniom choroby dedykowane i optymalne strategie terapii farmakologicznej. Dlatego bardzo ważne są działania związane z profilaktyką wtórną zaostrzeń – dodaje.  

Pomimo stosowania najnowszej farmakoterapii zalecanej przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC – European Society of Cardiology), chorzy nadal wracają do szpitali z objawami ostrej dekompensacji układu krążenia tj. dusznością, szybszą męczliwością i obrzękami. Szansą dla nich, podpartą zachęcającymi wstępnymi wynikami badań, może być powtarzane stosowanie levosimendanu.

Podstawową odrębnością levosimendanu, wyróżniającą go na tle innych leków pobudzających serce do skurczu, jest zmniejszanie wydatku energetycznego serca w przeliczeniu na efektywność skurczu. Czyli lek ten nie zwiększa zapotrzebowania mięśnia sercowego na tlen – tłumaczy prof. dr hab. med. Agnieszka M. Tycińska.

W Klinice Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku zaprojektowano wieloośrodkowe, randomizowane, podwójnie zaślepione, kontrolowane placebo badanie LEIA-HF (LEvosimendan In Ambulatory Heart Failure patients), mające na celu określenie skuteczności powtarzanych wlewów levosimendanu u ambulatoryjnych pacjentów z zaawansowaną skurczową niewydolnością serca. Do badania zakwalifikowanych zostanie 350 pacjentów, łącznie w 12 ośrodkach, z ciężką niewydolnością serca.  Badanie jest finansowane ze środków Agencji Badań Medycznych.

Przy pozytywnych wynikach LEIA-HF oczekiwany przez UMB krótkookresowy efekt zdrowotny w porównaniu do obecnego standardu leczenia to uchronienie w ciągu roku w Polsce 3750 osób przed śmiercią lub zaostrzeniem ciężkiej niewydolności serca i pobytem w szpitalu. W perspektywie długookresowej, skuteczne leczenie levosimendanem pozwoli zahamować progresję choroby, wydłuży przeciętną długość życia po rozpoznaniu niewydolności serca oraz poprawi jego jakość. Jednocześnie pozwoli wielu chorym dotrwać do transplantacji serca lub wszczepienia wspomagania krążenia.

Zmniejszyć ryzyko powikłań zatorowych

Narodowy Instytut Kardiologii Stefana kardynała Wyszyńskiego przeprowadza badanie „Optymalna farmakoterapia w zabiegach strukturalnych z dostępu przez przegrodę międzyprzedsionkową w perspektywie okołozabiegowej (STOP CLOT Trial) oraz średnioterminowej (SAFE LAAC Trial), którego celem jest pozyskanie pierwszych danych o optymalnej farmakoterapii śród- i pozabiegowej, co pozwoli na standaryzację postępowania i poprawę bezpieczeństwa pacjentów kardiologicznych, a przez to zwiększy się efektywność zdrowotna i ekonomiczna badanych procedur. Badanie jest finansowe ze środków Agencji Badań Medycznych.

Wraz ze starzeniem się populacji polskiej rośnie zapotrzebowanie na kardiologiczne przeznaczyniowe zabiegi strukturalne, które mogą wydłużyć życie i poprawić jego jakość. Część z tych zabiegów wymaga nakłucia przegrody międzyprzedsionkowej, manipulacji w obrębie lewego przedsionka i pozostawienia sztucznego materiału w jamach lewego serca. Stwarza to ryzyko jatrogennego tworzenia się skrzeplin i w konsekwencji zatorowego udaru mózgu lub zatorowości obwodowej. Udar mózgu oraz zatorowość obwodowa to powikłania o poważnych konsekwencjach indywidualnych, społecznych i ekonomicznych. Aby ich uniknąć pacjenci poddawani są farmakoterapii zmniejszającej krzepliwość krwi, która jednak zwiększa ryzyko poważnych krwawień również obciążając rokowanie pacjentów i budżet systemu opieki zdrowotnej.

W projekcie wezmą udział pacjenci poddawani zabiegom z dostępu przez przegrodę międzyprzedsionkową. Są to pacjenci z niedomykalnością mitralną leczeni techniką „brzeg do brzegu” (TEER) z zastosowaniem systemu MitraClip lub PASCAL oraz pacjenci z migotaniem przedsionków poddawani zabiegowi zamknięcia uszka lewego przedsionka (LAAC). Obydwie populacje są obciążone szczególnie wysokim ryzykiem zakrzepowym i krwotocznym.

29 listopada 2020 roku przy porannej gimnastyce poleciała mi krew z ust. Wystraszyłem się. Lekarz rodzinny skierował mnie na badania, w tym echo serca, a diagnosta szybko wysłał do Instytutu w Aninie. Tam przez rok trwała pogłębiona diagnoza. W szpitalu spotkałem się z prof. Pręgowskim, który zaproponował mi włączenie do badania. Zostały mi dokładnie wyjaśnione warunki uczestnictwa. Bardzo się cieszę, bo udało mi się wrócić do aktywności sprzed incydentu z listopada 2020 roku. Znowu mogę spacerować po Lesie Bielańskim – relacjonuje p. Zygmunt, uczestnik badania. 

Projekt zakłada realizację trzech zsynchronizowanych protokołów: badania STOP CLOT, SAFE-LAAC oraz SAFE LAAC CKD, co pozwoli na lepsze wykorzystanie sił i środków w ramach jednego budżetu.

W badaniu „Strategia optymalizacji antykoagulacji śródzabiegowej w zabiegach strukturalnych z dostępu przez przegrodę międzyprzedsionkową” naukowcy chcą określić optymalny moment rozpoczęcia śródzabiegowego leczenia przeciwzakrzepowego heparyną. Obecnie nie ma ten temat danych pochodzących z prospektywnych badań klinicznych z randomizacją.

Zakładamy, że wczesne rozpoczęcie okołozabiegowego leczenia przeciwzakrzepowego u chorych poddawanych zabiegom przezskórnej naprawy niedomykalności mitralnej oraz zamknięcia uszka lewego przedsionka zmniejszy ryzyko powikłań zatorowych, w tym udarów oraz incydentów niedokrwienia mózgu. Jednocześnie zakładamy, że badana strategia nie zwiększy ryzyka okołozabiegowych powikłań krwotocznych – tłumaczy prof. dr hab. med. Jerzy Pręgowski, główny badacz badania STOP CLOT.

Badanie zostało rozpoczęte w Instytucie, docelowo rekrutować będzie 6 polskich ośrodków. Dotychczas w Instytucie Kardiologii od 13 marca 2022 włączono do badania47 pacjentów (zrandomizowano 40) z założonej docelowej populacji 390 pacjentów.

Pacjenci biorący udział w badaniu są losowo przydzielani do wczesnego lub standardowego rozpoczynania okołozabiegowego leczenia przeciwzakrzepowego heparyną. Proces randomizacji jest podwójnie zaślepiony. Uczestnicy badania mają trzykrotnie (raz przed zabiegiem oraz dwukrotnie po zabiegu) wykonywane badanie rezonansu magnetycznego mózgu w celu wykrycia ewentualnych świeżych zmian niedokrwiennych. Ponadto wykonywane są u nich trzykrotnie testy psychologiczne oceniające zdolności poznawcze oraz pobierana jest krew w celu oceny stężenia markerów niedokrwienia mózgu – tłumaczy prof. dr hab. med. Jerzy Pręgowski.

Weronika Kolczyńska, ABM

Jedno dorodne drzewo produkuje setki kilogramów tlenu rocznie

Każde drzewo ma pozytywny wpływ na otoczenie, bez względu na to, czy jest to gatunek rodzimy czy inwazyjny. Zdolne do fitoremediacji liście zmniejszają zawartość w powietrzu trujących pyłów zawieszonych, tlenków azotu, ozonu, szkodliwych lotnych substancji organicznych i dwutlenku węgla w bezpośrednim sąsiedztwie naszych otwartych okien.

Wycinanie drzew, nawet tych uznawanych za „chwasty”, budzi wiele kontrowersji. Informacja zamieszczona na stronie haloursynow.pl o tym, że spółdzielnia mieszkaniowa „Jary” na Ursynowie w Warszawie zamierza usunąć pochylony w kierunku ścieżki rowerowej klon jesionolistny, uznawany za gatunek inwazyjny, wywołało negatywną reakcję wśród  dendrologów i miłośników przyrody.  

Redakcja zamieściła list eksperta odnoszący się do zapowiedzi wycięcia tego drzewa , który przytaczamy na naszym portalu ku przestrodze, aby takich decyzji  nie podejmować pochopnie, bo dojdzie do tego, że ogołocimy miasta z drzew.  Nikogo nie trzeba przekonywać jakie  następstwa to wywoła.   

Oto obszerne fragmenty listu mgr inż. architekta krajobrazu Ireny Gudowskiej, inspektora nadzoru zieleni oraz inspektora nadzoru przy pielęgnacji drzew.

Przez długie lata mojego zawodowego życia projektowałam, urządzałam i pielęgnowałam ursynowską zieleń, walcząc także wielokrotnie z „inwazją” młodych klonów jesionolistnych. Mam jednak nieco inne spostrzeżenia w przypadku obecnych już na starszych osiedlach okazów „dojrzałych” tych drzew. 

Kilkudziesięcioletnie klony jesionolistne stanowią pokaźną (może nawet 20 proc.) część ursynowskiej zieleni. Każde drzewo – niezależnie od gatunku – ma ogromny wpływ na jakość zamieszkania. Dzięki ich obecności oddychamy zasobnym w tlen powietrzem, ponieważ jedno dorodne drzewo potrafi wyprodukować prawie 200 kilogramów tlenu rocznie, a dzięki wyparowywaniu wody przez blaszki liściowe (nawet do 500 litrów dziennie) – w cieniu drzew powietrze jest nawilżone i wychłodzone. Zdolne do fitoremediacji liście zmniejszają także zawartość w powietrzu trujących pyłów zawieszonych, tlenków azotu, ozonu, szkodliwych lotnych substancji organicznych i dwutlenku węgla w bezpośrednim sąsiedztwie naszych otwartych okien.

Dotyczy to przecież także klonów jesionolistnych, które posiadają jeszcze wiele innych walorów: niska, rozłożysta korona z długimi kładącymi się konarami jest schronieniem dla latającej fauny (owadów i ptaków). Jest także atrakcją jako naturalny „plac zabaw” (dzieci ubóstwiają przesiadywać na niskich konarach) i ulubionym miejscem przebywania wyprowadzanych kotów.

Kilka lat temu byłam świadkiem rozpaczy dzieci po wycięciu takiego wielopniowego klonu pod moim oknem. A przecież krzywe konary można było przyciąć i solidnie podeprzeć. Wiele tu zależy od osoby odpowiedzialnej za zieleń, występującej do urzędu o pozwolenie na wycinkę, ponieważ sam fakt, że jest to gatunek inwazyjny „otwiera furtkę” urzędnikom do decyzji o wycince, którzy mogą być nieświadomi tego, ile drzewo to znaczy dla okolicznych mieszkańców. Dlatego każda tak drastyczna decyzja powinna być uzgadniana z mieszkańcami (np. ogłoszenie na klatce schodowej).

Mając tego świadomość, widzimy jak ogromną stratą jest usunięcie każdego starszego drzewa, także klonu jesionolistnego. A przecież w przypadku podejrzenia jakiegokolwiek niebezpieczeństwa – zanim się drzewo usunie – można wziąć pod uwagę podparcie krzywego konaru, podwiązanie gałęzi czy skorygowanie korony przez umiejętne przycięcie. Wystarczy skorzystać z pomocy dendrologów specjalizujących się w pielęgnacji drzew. Niech usunięcie starego drzewa będzie ostatecznością, a nie jednym sposobem na „porządkowanie” zieleni!

Nawiązując jeszcze do wypowiedzi inspektor Anny Głowackiej, ze spółdzielni „Jary” dotyczącej wszechobecnych na Ursynowie klonów jesionolistnych w kontrowersyjnej publikacji  zamieszczonej na stronie haloursynow.pl chcę dodać, że: klony niebezpiecznie pochylone nad ścieżką rowerową na osiedlu Jary są wynikiem zaniedbań projektanta lub inspektora nadzoru przy budowie ścieżki, która przebiega zbyt blisko pnia. Podczas „korytowania” gruntu pod drogę przycięto część korzeni konstrukcyjnych, przez co drzewo straciło stabilność.

Mgr inż. architekt krajobrazu Irena Gudowska, inspektor nadzoru zieleni, inspektor nadzoru przy pielęgnacji drzew.

Naukowcy z UMLub współautorami najnowszej publikacji w The Lancet z dziedziny neurookulistyki

prof. Konrad Rejdak, prof. Axel Petzold, prof. Robert Rejdak
Od lewej: prof. Konrad Rejdak, prof. Axel Petzold, prof. Robert Rejdak

Trwająca od 25 lat współpraca prof. Konrada Rejdaka i prof. Roberta Rejdaka z prof. Axelem Petzoldem – uznanym specjalistą w dziedzinie neurologii i neurookulistyki, który niedawno gościł w Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, podczas VII Konferencji Naukowo-Szkoleniowej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zaowocowała publikacją w The Lancet.

Prof. Petzold współpracuje z ośrodkami: The National Hospital for Neurology and Neurosurgery-University College London, Moorfields Eye Hospital in London oraz Neuro-ophthalmology Expert Centre, Amsterdam University Medical Center.

Wynikiem prac zespołu niemal 100 specjalistów z całego świata jest nowa klasyfikacja chorób nerwu wzrokowego z uwzględnieniem nowych kryteriów diagnostycznych i jednostek chorobowych. Naukowcy z Lublina byli jedynymi przedstawicielami z Polski w tym zespole.

umlub.pl

Przedsiębiorcy tną koszty i powierzają korespondencję prywatnym firmom

Polscy przedsiębiorcy coraz dotkliwiej odczuwają globalny kryzys gospodarczy. Wysoka inflacja, rosnące raty kredytów i leasingów oraz ceny energii czy paliw skutecznie pogarszają ich sytuację finansową. Właściciele biznesów coraz dłużej czekają na przelewy od kontrahentów, kończą się pieniądze nie tylko na nowe inwestycje, ale i na przetrwanie. Jedynym rozwiązaniem jest szukanie oszczędności tam, gdzie jeszcze jest to możliwe. A jednym ze sposobów jest zmiana operatora pocztowego. Wybór podmiotu niezależnego, w przedsiębiorstwie wysyłającym tysiąc zwykłych przesyłek listowych miesięcznie, może wygenerować oszczędności rzędu nawet 50 tys. zł w skali 3 lat.

Ustawa o prawie pocztowym, która weszła w życie w 2013 roku uwolniła rynek, dając nadawcom dostęp do konkurencyjnych ofert. Klienci biznesowi przestali być skazani na propozycję wyłącznie jednego operatora. Wielu z nich, zwłaszcza ci wysyłający duże ilości korespondencji papierowej, przekonało się, że alternatywna oferta może oznaczać znaczące obniżenie kosztów, bez uszczerbku na skuteczności doręczeń. Z oferty niezależnego operatora pocztowego korzysta coraz więcej prywatnych przedsiębiorców. W gronie tych, z którymi współpracujemy, największą grupę stanowią przedstawiciele branży finansowej, ubezpieczeniowej i marketingowej – tłumaczy Janusz Konopka, prezes zarządu Speedmail, największego w Polsce niezależnego operatora pocztowego.

Wysyłaj i oszczędzaj

Mimo że polscy przedsiębiorcy już od niemal 10 lat mogą powierzać swoją korespondencję operatorom alternatywnym, to część z nich nadal korzysta z usług operatora wyznaczonego. Dlaczego? Ponieważ wielu z nich nie wie, że firmowa korespondencja może stać się źródłem oszczędności. Jako przykład posłużyć mogą małe i średnie biznesy skupione wokół branż takich jak prawo, rachunkowość, finanse, ubezpieczenia czy windykacja. Są to duzi nadawcy, bo specyfika prowadzonych działalności wymusza na nich wysyłkę znacznej liczby przesyłek listowych. W takich przypadkach, wybór operatora niezależnego pozytywnie wpływa na kondycję finansową całego podmiotu. Oferuje on bowiem szerszy wachlarz usług za mniejszą kwotę ich realizacji, co w dobie globalnego kryzysu gospodarczego nabiera nowego, jeszcze większego, znaczenia.

W tym miejscu warto dodać, że operator wyznaczony zapowiedział kolejną, bo drugą w tym roku, podwyżkę cen, która zacznie obowiązywać od 1 października. Cena popularnych listów nierejestrowanych oraz poleconych – w najczęściej wybieranych formatach, tj. S i M – wzrośnie o 30 gr. W przypadku paczek pocztowych w gabarycie A będzie wyższa o 1 zł. Jeżeli przedsiębiorstwo operuje dużymi wolumenami przesyłek i wysyła za pośrednictwem operatora powszechnego kilka tysięcy listów miesięcznie, to z pewnością mocno odczuje tę zmianę. Naprzeciw oczekiwaniom biznesu od lat wychodzi największy w Polsce operator alternatywny, firma Speedmail. Spółka realizuje standardowe usługi pocztowe doręczając listy zwykłe, polecone i reklamowe. Co więcej, przykładając szczególną uwagę do bezpieczeństwa nadawanej korespondencji, jako jedyny operator pocztowy w kraju, rejestruje przesyłki zwykłe i monitoruje je podczas całego procesu doręczenia. Oferuje zatem terminowość oraz dostęp do zaawansowanych technologii i narzędzi w cenie niższej od klasycznej usługi u operatora wyznaczonego.

Po latach współpracy z małymi i średnimi przedsiębiorcami możemy z całą stanowczością stwierdzić, że jesteśmy w stanie zaproponować im więcej za zdecydowanie mniej. Firmy, które korzystają z naszych usług i wysyłają tysiąc listów zwykłych miesięcznie, oszczędzają nawet 50 tys. zł w skali 3 lat – komentuje Janusz Konopka.

Greenweb – aplikacja szyta na miarę MŚP

Firmy, które – pomimo postępującej cyfryzacji – nadal są zobowiązane do wysyłki dziesiątek tysięcy papierowych listów rocznie, również mogą skorzystać z dobrodziejstw technologii. Zarządzenie tak dużym wolumenem mogą ułatwić bowiem specjalne aplikacje, takie jak np. Greenweb. Wspomniana platforma umożliwia kompleksowe zarządzanie korespondencją biurową, ułatwiając pracę nadawcom, którzy regularnie wysyłają większą liczbę listów. Do jej głównych funkcjonalności należą: prowadzenie osobistej książki adresowej nadawców i odbiorców, generowanie książek nadawczych, tworzenie wydruków ZPO (przesyłki za potwierdzeniem odbioru), nadruków na koperty, a także etykiet na druki samoprzylepne. Aplikacja nie wymaga instalowania, użytkownicy mogą z niej korzystać z poziomu przeglądarki internetowej.

Warto pamiętać, że standardowo, proces nadawczy obejmuje takie elementy jak: przygotowanie dokumentu, kopertowanie, adresowanie oraz wypełnienie książek nadawczych. Oznacza to konieczność podjęcia szeregu powtarzalnych czynności, które przy wysokich wolumenach przesyłek wymagają poświęcenia znacznej ilości czasu. Nasza aplikacja pocztowa to ułatwia i upraszcza obsługę korespondencji. Umożliwia np. automatyczne generowanie danych do wydruków, na podstawie wcześniej przygotowanych przesyłek czy elektroniczne przygotowanie i drukowanie książek nadawczych w podziale na operatora i datę nadania – mówi Janusz Konopka.

Ostatnie artykuły

Startuje 49 Olimpiada Wiedzy Technicznej

Federacja Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT po raz 49 zaprasza uczniów szkół średnich do szlachetnej rywalizacji w dziedzinach wiedzy nauk ścisłych i techniki. OWT...

„Innowacyjny szpital -zarządzanie”

Szpital Czerniakowski w gronie laureatów Konkursu 'Bezpieczny Szpital Przyszłości - INSPIRACJE', w kategorii 'Innowacyjny szpital -zarządzanie', za projekt Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia...
ptof. Jacek Popiel

KRASP czeka na rekompensaty środków na zwiększone wynagrodzenia

Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) apeluje do ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka o potwierdzenie, że uczelnie otrzymają środki na podwyżki...
prof. Robert Rejdak

Prof. Rejdak o leczeniu chorób oczu w pandemii. „Polska okulistyka w...

Wdrażając nowoczesne rozwiązania i przestawiając się na procedury jednodniowe w chirurgii oka postawiliśmy polską okulistykę w europejskiej czołówce. Zabiegi okulistyczne, jeśli przestrzegamy...
prof. dr hab. n. med.Agnieszka Tycińska

Serce – najciężej pracujący mięsień

Połowa zgonów w Polsce spowodowana jest przez choroby układu sercowo-naczyniowego. Starzejąca się polska populacja stawia przed lekarzami nowe wyzwania. Naukowcy badają najbardziej...