Członkowie Honorowi Stowarzyszenia BIM

Żyjemy w czasach czwartej rewolucji przemysłowej, która obejmuje wszystkie sfery i dziedziny życia. Przy niezwykle szybkiej dynamice dokonujących się zmian potrzebna jest coraz lepsza komunikacja w biznesie i organizacjach. Stowarzyszenie wspiera i ukierunkowuje firmy oraz instytucje do wykorzystywania szeroko rozumianej cyfryzacji oraz zarządzania informacją w szukaniu optymalizacji procesów i osiągania przewagi konkurencyjnej.

Członkowie Honorowi Stowarzyszenie BIM / Łączymy Biznes(y) pomogą w upowszechnianiu wiedzy o transformacji cyfrowej w taki sposób, żeby stała się zrozumiała i osiągalna dla każdego.

Jan Styliński, CEO PZPB

Anna Streżyńska, CEO MC2 Innovations

Jaroslaw Gracel, Vice President at ASTOR – Technology meets People

Przemysław Janiszewski, Proxy of the Management Board – Green Building at Unibep S.A.

Witold T. Bielecki, President of Kozminski University

Inwestycje w polskie magazyny energii

magazyny energii

Projektów badawczych nad magazynami energii w Polsce nie brakuje. Głównym celem spółek energetycznych jest stabilizacja sieci i współpraca z OZE. W planach są już też znacznie większe inwestycje w magazyny energii, które mogłyby startować w aukcjach OZE oraz rynku mocy.

Magazyny energii to nadal w Polsce rzadkość, jednak ostatnie miesiące pokazały, że zaczyna się to powoli zmieniać. Spółki energetyczne, które dotąd inwestowały w pilotażowe magazyny energii o mocy od kilku kilowatów do kilku megawatów, przechodzą do nowych inwestycji. Celem magazynów ma być głównie stabilizacja sieci energetycznej, przeciążonej pracą farm wiatrowych i fotowoltaiki. Zmiana prawa energetycznego, która weszła w życie 3 lipca, otworzyła nowe możliwości, choć nadal dużym wyzwaniem pozostaje nadal rentowność oraz źródła finansowania.

Największy magazyn energii o mocy 6 MW i pojemności 27 MWh po fazie testów z początkiem kwietnia 2021 r.  został przekazany do eksploatacji. To realizowany od 2017 roku wspólnie przez PSE, Energę i Hitachi polsko-japoński projekt, który obejmuje system SPS (Special Protection Scheme) oraz hybrydowy magazyn (BESS) na terenie farmy wiatrowej Bystra. Magazyn pracuje w podwójnej technologii – 1 MW mocy w akumulatorach litowo-jonowych, a 5 MW w kwasowo-ołowiowych. Prezes PSE Eryk Kłossowski wskazał, że system oraz magazyn energii usprawniają zarządzanie krajową siecią elektroenergetyczną przy wysokiej generacji wiatrowej.

Magazyn tańszy niż budowa kilometrów sieci

Energa przecierała szlaki w polskich inwestycjach w magazynowanie energii. Od pięciu lat ma bateryjny magazyn w Pucku i planuje otworzyć instalację magazynowania przy farmie słonecznej w Czernikowie.

Największe plany inwestycji w magazyny energii ma PGE, która do 2030 roku chce w tej technologii mieć około 800 MW. Spółka wytypowała kilkanaście lokalizacji, z których największy projekt CHEST o mocy 205 MW i pojemności 820 MWh ma powstać w Żarnowcu. Prawie wszystkie projektowane obecnie przez PGE magazyny będą wykorzystywały technologię litowo-jonową, ale w Kielcach w planach jest magazyn skroplonego powietrza – wynika z informacji otrzymanej przez portal WysokieNapiecie.pl.

Pierwsze modułowe magazyny litowo-jonowe PGE uruchomiła na południu Polski – w podkarpackiej Rzepedzi  i w Międzybrodziu Żywickim na górze Żar. W podkarpackiej Rzepedzi instalacja o mocy ok. 2,1 MW i pojemności 4,2 MWh wykorzystuje  baterie litowo-jonowe Tesli. PGE zdecydowała się na budowę tego magazynu, by zwiększyć możliwości przyłączania OZE i tym samym poprawić pewności zasilania odbiorców w tym obszarze. Postawienie magazynu w ty miejscu przesunie w czasie o co najmniej 10 lat konieczność budowy ok. 40 km linii 110 kV w celu zamknięcia „pierścienia”. Zastosowanie magazynu skróciło czas inwestycji i obniżyło koszty. Bliźniaczy magazyn o podobnej mocy spółka otworzy niedługo w Cisnej.

Magdalena Skłodowska

Czy magazyny się opłacają? Jakie są koszty magazynowania energii i jak je sfinansować? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

LINK: https://wysokienapiecie.pl/39276-ruszyly-inwestycje-w-polskie-magazyny-energii/#dalej

Wystartował kolejny nabór wniosków w programie Nowa Energia

magazyny energii

NFOŚiGW uruchamia nabór wniosków w kolejnych obszarach programu Nowa Energia: inteligentne miasta energii, wielopaliwowe bloki z magazynami ciepła lub chłodu, stabilne bezemisyjne źródła energii, samowystarczalne klastry energetyczne. Od dzisiaj (5.08.br.) przedsiębiorcy mogą składać wnioski w ramach III naboru programu. Warto dodać, że do 15 września trwa nabór na Plusenergetyczne budynki, a w obszarze produkcja, transport, magazynowanie i wykorzystanie wodoru. Preprowadzono już pierwszy etap selekcji projektów.

Budżet  III naboru wynosi do 700 mln zł i dla wymienionych wyżej czterech obszarów programu Nowa Energia jest następujący:  Inteligentne miasta energii – do 150 mln zł, Wielopaliwowe bloki z magazynami ciepła lub chłodu –  do 150 mln zł, Stabilne bezemisyjne źródła energii – do 250 mln zł, Samowystarczalne klastry energetyczne –  do 150 mln zł. Dofinansowanie z NFOŚiGW może być udzielone w formie pożyczki na warunkach preferencyjnych lub rynkowych. We wszystkich czterech obszarach nabór skierowany jest do przedsiębiorców.

Celem programu priorytetowego NFOŚiGW Nowa Energia jest podniesienie poziomu innowacyjności polskiej gospodarki poprzez wspieranie projektów w zakresie nowoczesnych technologii energetycznych. Pomoc finansowa z Narodowego Funduszu ma ułatwić wdrażanie rozwiązań ukierunkowanych na rozwój bezemisyjnej energetyki i bezemisyjnego przemysłu, a także koncepcji systemowych pozwalających na uzyskanie maksymalnej efektywności wytwarzania, zagospodarowania oraz wykorzystania energii.

Zgodnie z założeniami programu wnioskujący przedsiębiorcy mogą uzyskać pożyczkę do 85 proc. kosztów kwalifikowanych projektu z możliwością premii innowacyjnej do 20 proc. kapitału wypłaconej pożyczki po uzyskaniu efektu rzeczowego, jednak nie więcej niż 10 mln zł. Jeżeli na etapie realizacji konieczne będzie przeprowadzenie dodatkowych prac B+R, beneficjent będzie się mógł ubiegać o dodatkową dotację.

W III naborze będzie realizowany cel tematyczny w czterech obszarach.

Inteligentne miasta energii czyli innowacyjne rozwiązania technologiczne, dzięki którym będzie można  jak najlepiej wykorzystywać energię, zwiększać odporność miast na negatywne zjawiska związane ze zmianami klimatu, zmniejszać emisję z transportu, a także rewitalizować  i rozwijać tereny miejskiej zieleni.

Wielopaliwowe bloki z magazynami ciepła lub chłodu. Tutaj w grę wchodzą magazyny energii cieplnej i/lub chłodu dla jednostek wytwórczych funkcjonujących w oparciu o źródła z udziałem OZE.

Stabilne bezemisyjne źródła energii. W ramach tego obszaru będą wspierane przedsięwzięcia mające na celu wdrożenie technologii, m.in.: produkcji biometanu przy jednoczesnym zagospodarowaniu odpadowego CO2 czy energetycznego wykorzystania biomasy i odpadów.

Samowystarczalne klastry energetyczne. W tym przypadku chodzi o wspieranie projektów mających na celu wdrażanie technologii m.in: inteligentnych systemów zarządzania rozproszonymi źródłami energii, mikrogeneracji, dużych oraz wirtualnych magazynów energii, a także systemów łączących wytwarzanie energii z jej lokalnym wykorzystaniem.

Projekty „wodorowe” po preselekcji

Poza czterema wspomnianymi obszarami, w których NFOŚiGW rozpoczyna właśnie nabór, na program Nowa Energia składają się jeszcze dwie dziedziny. Są to Plusenergetyczne budynki (nabór do 15 września) oraz produkcja, transport, magazynowanie i wykorzystanie wodoru. W tym przypadku nastąpił już pierwszy etap selekcji projektów na podstawie przedstawionych fiszek projektowych. Do kolejnego etapu oceny eksperci dziedzinowi wskazali 6 projektów, opiewających na kwotę ponad 395 mln złotych dofinansowania. Wśród tematów, które będą rozwijane w ramach dofinansowania NFOŚiGW pojawiły się rozwiązania dotyczące autobusów wodorowych, zakładu produkującego tego typu pojazdy, magazynów wodorowych, technologii produkcji wodoru z odpadów z tworzyw sztucznych, systemów tankowania czy produkcji wodoru. (inf)

Pionierska operacja nowotworu kręgosłupa w Opolu

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu przeprowadzono pierwszą w kraju endoskopową separację nowotworu kręgosłupa z zastosowaniem specjalistycznych implantów. Jak powiedział prof. Dariusz Łątka, kierownik Kliniki i Oddziału Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu, zespół opolskich lekarzy jako pierwszy w kraju przeprowadził ten zabieg u 50 letniego pacjenta.

„Naszym zadaniem podczas tej operacji było usunięcie części nowotworu kręgosłupa, będącej w bezpośrednim kontakcie z rdzeniem kręgowym, żeby umożliwić kolejny, właściwy etap radykalnego leczenia onkologicznego przez stereoradioterapię. Innowacyjność naszego rozwiązania polega – po pierwsze – na zastosowaniu do tego techniki endoskopowej, wykorzystywanej dotychczas w neurochirurgii do leczenia zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa. Separacja nowotworu przez endoskop, czyli jakby przez +dziurkę od klucza+, pozwoli na dużo szybszą rekonwalescencję pacjenta przed zasadniczą częścią leczenia, czyli radioterapią. Zakładamy, że powinien być gotowy do leczenia onkologicznego już po kilku dniach” – wyjaśnia Łątka.

Drugim etapem operacji – po separacji nowotworu od kręgosłupa – było przezskórne wprowadzenie śrub stabilizujących do zoperowanego kręgosłupa, a kolejną nowością w tym zabiegu, świadczącą o jego unikalności w skali kraju, było zastosowanie implantów karbonowych, które nie powinny zasłaniać pola promieniowania, jak miałoby to miejsce w przypadku implantów tytanowych. (PAP)

Malina – superowoc, po który warto regularnie sięgać

maliny

Te aromatyczne i delikatne owoce od wieków były już stosowane w ziołolecznictwie i medycynie naturalnej. Są one jednak doceniane i polecane także przez współczesnych lekarzy oraz dietetyków – ze względu na liczne, potwierdzone naukowo walory odżywcze i zdrowotne. Niektóre z nich mogą  zaskoczyć.

„Jedząc maliny zachwycamy się głównie ich walorami smakowymi, ale nie zapominajmy, że maliny to także skarbnica wartości odżywczych. Znajdziemy w nich cenne witaminy i składniki mineralne, takie jak: witamina C i E (naturalne antyoksydanty), witaminy z grupy B: B1, B2, B6, a także kwas foliowy, potas, wapń, fosfor, magnez i żelazo” – czytamy w poświęconym malinom artykule eksperckim na stronie Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej (NCEŻ).

Na tym jednak nie koniec. Maliny zawierają też liczne związki biologicznie aktywne, o udowodnionym działaniu prozdrowotnym, w tym m.in. „fitaminy”. „Są to cenne związki roślinne o podobnych właściwościach jak witaminy. Co ważne, związki te pochodzą tylko i wyłącznie z roślin, a organizm człowieka nie ma niestety zdolności ich syntetyzowania. Fitaminy są określane jako fenolowe antyoksydanty, które wspomagają funkcjonowanie naszego organizmu. Ponadto w malinach występują kwasy organiczne, tj. kwas cytrynowy, jabłkowy, salicylowy oraz ponad 100 różnych olejków eterycznych, co tłumaczy ich charakterystyczny smak i zapach. Maliny są cenne także ze względu na zawartość błonnika, pektyn oraz substancji śluzowatych, wpływających korzystnie na pracę układu pokarmowego. W 100 gramowej porcji tych pysznych owoców znajduje się 6,7 g błonnika. Dobrą wiadomością dla osób dbających o linię jest kaloryczność malin – 100 g owoców to zaledwie 33 kcal” – wylicza walory malin NCEŻ.

Konkretnym przykładem wspomnianych wyżej „fitamin” są np. występujące w malinach antocyjany i elagotaniny.  Warto też wspomnieć o potencjale malin w zakresie przeciwdziałania dość częstym w naszej populacji zakażeniom układu pokarmowego wywołanym przez bakterie helicobacter pylori (takie zakażenie może powodować tzw. objawy dyspeptyczne, jak np. uczucie ciężkości po posiłku czy zgaga, ale także prowadzić do zapalenia błony śluzowej żołądka, choroby wrzodowej żołądka lub dwunastnicy, rzadziej do raka żołądka czy niedokrwistości z niedoboru żelaza).

4 powody, dla których warto jeść maliny – grafika

„Niektóre składniki żywności mogą działać bakteriostatycznie i bakteriobójczo na H.pylori, co potwierdzono w badaniach przeprowadzonych zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i u ludzi oraz u zwierząt. Wśród tych substancji można wymienić: polifenole, izotiocyjaniany, olejki eteryczne czy laktoferynę. Warto więc w codziennym jadłospisie uwzględnić produkty zawierające wymienione składniki zwłaszcza, że często produkty te są powszechnie dostępne i łatwe do wkomponowania w codzienny jadłospis” – radzą eksperci NCEŻ i wskazują, o jakie konkretnie produkty spożywcze chodzi, na pierwszym miejscu wymieniając owoce jagodowe, a wśród nich m.in. maliny, truskawki i borówki.

Wymieniając liczne właściwości prozdrowotne malin warto też wspomnieć, co na ich temat można się dowiedzieć z podręczników ds. ziołolecznictwa.  „Encyklopedia zielarstwa i ziołolecznictwa” Wydawnictwa Naukowego PWN informuje np., że w lecznictwie stosowane są zarówno świeże, jak i suszone owoce malin. Te świeże służą m.in. do otrzymywania syropu malinowego, który często jest składnikiem receptur innych, bardziej złożonych syropów, stosowanych w leczeniu przeziębień. Podobnie, owoce suszone wchodzą w skład wielu mieszanek ziołowych (do zaparzania) stosowanych (w formie naparów) w leczeniu przeziębień i grypy – z uwagi na właściwości napotne i przeciwgorączkowe. 

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

insbay – wychodzi poza granice Europy

Maciej Szurek

Aplikacja Insbay pozwala przeglądać i kupować przedmioty z ulubionych programów telewizyjnych, dodawać własne przedmioty, tworzyć kolaże i łączyć z nowymi produktami z programu oraz prezentować swoje ulubione aranżacje w portalach społecznościowych. Maciej Szurek, współtwórca aplikacji Insbay, przedstawił  jej zalety międzynarodowej sieci agencji PR Unified Strategies Public Relations Network. To strategiczne spotkanie jest kolejnym dużym krokiem w rozwoju prężnie rozwijającego się polskiego startupu.

Rewolucja w lokowaniu produktu

Do prezentacji w Unified Strategies Public Relations Network doszło na początku czerwca. Międzynarodowa sieć agencji public relations dostrzegła potencjał aplikacji insbay. „Aplikacja insbay daje szerokie możliwości wykorzystania nowych działań reklamowych w obszarze digitalu. Współpraca insbay z TVN Grupa Discovery utwierdza nas w przekonaniu, że polska aplikacja może zrewolucjonizować video product placement na całym świecie” – podsumowuje Bob Schiers, CO-Founder & President USPR.

Susan Hamburg, CO-Founder & CEO USPR dodaje – „„Prelekcja, dotycząca polskiego startupu insbay zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie. Widzimy szerokie możliwości wykorzystania aplikacji na amerykańskim rynku. Polacy udowodnili, że potrafią tworzyć innowacyjne rozwiązania”. Prezentacja w USPR otwiera przed polskim startupem nowe możliwości. Zainteresowanie stowarzyszenie agencji public relations może pomóc w ekspansji na rynek amerykański. „Ogromnie się cieszę, że mogłem zaprezentować innowacyjne narzędzie przed członkami stowarzyszenia Unified Strategies Public Relations Network. Prelekcja przed tak szanownym audytorium jest dla mnie dużym wyróżnieniem, które motywuje do dalszej pracy nad aplikacją” – komentuje Maciej Szurek, współtwórca aplikacji insbay.

Odpowiedź na zmiany społeczne

W trakcie wystąpienia współzałożyciel insbay omówił utrzymujący się trend na światowym rynku reklamowym. Na przestrzeni ostatnich lat możemy dostrzec wyraźny spadek budżetów mediowych na reklamę telewizyjną. Obecnie odbiorcy chcą samodzielnie decydować jakiego typu treści konsumują. Media cyfrowe odpowiadają na tę potrzebę, przykuwając uwagę odbiorców na dłużej niż tradycyjne formaty telewizyjne. W odpowiedzi globalne koncerny podążając za konsumentami, przenoszą budżety reklamowe do digitalu. insbay łącząc świat telewizji oraz digitalu, umożliwia stacjom przygotować ofertę dopasowaną do zmiany przyzwyczajeń widzów. W aplikacji odbiorcy mogą zobaczyć ulubione programy o urządzaniu wnętrz, obejrzeć lokowane w nich produkty i od razu je kupić.

Unified Strategies Public Relations Network to międzynarodowa sieć specjalistów branży PR i komunikacji marketingowej, zrzeszająca ponad 60 agencji z Ameryki Północnej i Europy. Sieć USPR została założona w celu dostarczania najlepszych usług public relations w Ameryce Północnej oraz Europie w oraz dostarczania know-how w zakresie strategii komunikacji social mediów, analityki, content marketingu, zakupu mediów, komunikacji B2B i B2C czy komunikacji kryzysowej na rynku lokalnym, jak i na arenie międzynarodowej.

insbay jest aplikacją mobilną, w której można przeglądać inspirujące aranżacje wnętrz, ogrodów oraz ciekawe lifestylowe rozwiązania i kupić produkty z programów telewizyjnych. Zadebiutowała w Polsce 10 października 2020 roku. Aplikacja oferuje możliwość przejrzenia i zakupu produktów formatów TVN Grupa Discovery: „Zgłoś remont”, „Para w remont”, „Pomysłowe projekty”, „Remont razem”, „Wymarzone ogrody”, „Weekendowa metamorfoza”, „Polowanie na ogród”, „Nowa Maja w ogrodzie”, „Pani Gadżet”. Jest to rozwiązanie dla fanów programów lifestyle, którzy poszukują inspiracji oraz ciekawych produktów używanych w produkcjach telewizyjnych. Aplikacja jest darmowa, dostępna na platformy iOS oraz Android do pobrania ze sklepów GooglePlay oraz AppStore. (inf)

Metamorfozy w Happy Clinic 7 sierpnia

Klinika medycyny estetycznej Happy Clinc dr Iwony Manikowskiej jest organizatorem cyklicznych pokazów  pod nazwą Metamorfozy adresowanych do lekarzy, zajmujących się tą dziedziną.  W czasie tych spotkań pacjentki poddawane są zabiegom z wykorzystaniem preparatów nowej generacji do przywracania efektów wizualnych starzejącej się z wiekiem skóry na twarzy, szyi i ciele.  Najbliższy pokaz z cyklu Metamorfozy prowadzony przez dr Iwonę Manikowską i dr Jerzego Iskrzyckiego  z gdańskiej kliniki Wyspa Medycyny Przyjaznej odbędzie się 7 sierpnia w Happy Clinic na Saskiej Kępie w Warszawie. 

Do zabiegów wykorzystane zostaną preparaty z serii  HYAL SYSTEM, których dystrybutorem jest spółka Aluna Medical.  Jest to nowa generacja preparatów służących do wypełnień z kwasem hialuronowym, który z uwagi na swoje naturalne właściwości nawilżające, poprawia i pozwala zachować jędrność i elastyczność skóry. Zabiegi poprzedzone są wnikliwą konsultacją medyczną i dopiero w ich wyniku, lekarze decydują o doborze i możliwości ich aplikowania. Każda nowość budzi zawsze pokusę dla pacjentów do udziału w cyklicznych pokazach Metamorfoz w Happy Clinic.

Bogaty materiał filmowy i fotograficzny z tych sesji udostępniany jest klinikom medycyny estetycznej, a także w mediach społecznościowych oraz na stronie Happy Clinic.  Na portalu www.liderzyinnowacyjnosci.com zamieszczamy z kolei cykl publikacji o efektach stosowania innowacyjnych preparatów.  Są to m.in. opinie pacjentek poddanych zabiegom w czasie pokazów w ramach Metamorfoz.  Pierwszą relację zamieścimy bezpośrednio po zakończonych pokazach. (JC)

Kontrowersje wokół zakupu czołgów Abrams dla polskiej armii

prof. Paweł Soroka

Jesteśmy czwartą potęgą pancerną w Europie po Francji, Ukrainie i Niemczech. Niestety nie są to już czołgi najnowocześniejsze – mówi prof. Paweł Soroka, ekspert w dziedzinie zbrojeniowej. Jak ocenia, zakup 250 czołgów Abrams dla polskiej armii mógłby faktycznie wzmocnić siły odstraszania na wschodniej flance, ale ich eksploatacja budziłaby szereg problemów. Poza tym ze względu na znikomy offset na takiej decyzji rządu może stracić polski przemysł zbrojeniowy. – Sensowne zakupy uzbrojenia wymagają konkurencji i rywalizacji – podkreśla.

– Mówi się o tym, że decyzja o zakupie czołgów Abrams jest kontrowersyjna i też ten pogląd podzielam. Jednak – jak każda tego rodzaju decyzja – ma ona swoje plusy i minusy. Na plus zalicza się to, że może ona wzmocnić nasze zdolności odstraszania na wschodniej flance, tym bardziej że nowe czołgi mają znaleźć się na wyposażeniu 18. dywizji, która tam stacjonuje. Plusem również jest to, że Abramsy to aktualnie najnowocześniejsze czołgi na wyposażeniu amerykańskiej armii i z pewnością bardziej nowoczesne niż te, które my posiadamy – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. Paweł Soroka, profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Szef MON Mariusz Błaszczak i wicepremier Jarosław Kaczyński zapowiedzieli w połowie lipca, że Polska kupi od Amerykanów 250 nowoczesnych czołgów M1A2 Abrams w wersji SEPv3. Pierwsze dostawy mają zostać zrealizowane już w 2022 roku, a kwota całego zamówienia ma opiewać na 23,3 mld zł.

– Trzeba podkreślić, że to nie jest jeszcze zakup, to jest ogłoszenie starań o zakup. Kontrakty zbrojeniowe wymagają długich i żmudnych negocjacji, żeby móc wynegocjować jak najlepsze warunki dla strony kupującej. Z kolei strona sprzedająca też ma swoje interesy, choćby finansowe czy związane z transferem technologii, bo przykładowo Amerykanie niechętnie dzielą się najnowszymi technologiami – mówi ekspert.

Abramsy zostały skonstruowane jako przeciwwaga dla rosyjskich czołgów T-14 Armata. Powstały w latach 80., ale od tamtego czasu doczekały się wielu ulepszeń. SEPv3 to najnowsza wersja amerykańskiego czołgu, od ubiegłego roku na podstawowym wyposażeniu armii Stanów Zjednoczonych.

– Minusem decyzji o zakupie Abramsów jest to, że zupełnie nie został uwzględniony interes polskiego przemysłu obronnego. się podobnie jak w przypadku innych kontraktów. Mam tu na myśli niewielki offset związany z pozyskaniem m.in. zestawów Wisła, samolotów F-35 i rakiet HIMARS. Tutaj też żadnego offsetu nie będzie i polski przemysł obronny nie odniesie z tego żadnych korzyści – mówi koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego.

Rządową decyzję skrytykowali już także związkowcy Solidarności z branży zbrojeniowej. W liście do prezydenta Andrzeja Dudy napisali oni, że „zakup Abramsów, pomijając już horrendalną cenę, niesie ze sobą szereg negatywnych, a wręcz katastrofalnych skutków”. Związkowcy wskazują, że może to doprowadzić do likwidacji zakładów, które zajmują się remontowaniem czołgów na potrzeby polskiej armii, a efektem będzie też utrata tysięcy miejsc pracy.

– Sensowne zakupy uzbrojenia wymagają konkurencji i rywalizacji. Powinniśmy mieć co najmniej dwie–trzy oferty i wybrać najlepszą, uwzględniając zdolności wojskowe, aspekt ekonomiczny i korzyści offsetowe dla przemysłu – zauważa ekspert Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Była konkurencyjna oferta, za którą ponoć opowiadał się premier Mateusz Morawiecki, żeby zakupić koreańskie czołgi K-2, które pod pewnymi względami są nawet nowocześniejsze niż Abramsy. Były wstępne rozmowy, brał w nich udział m.in. szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Andrzejczak, który był w Korei. Co najważniejsze, Koreańczycy oferowali, że mogą sprzedać nam te czołgi na zasadzie licencji, co oznacza, że moglibyśmy przenieść ich produkcję do Polski i częściowo prowadzić ją siłami polskiego przemysłu obronnego.

Ze wstępnych deklaracji wynika, że finansowanie zakupu czołgów ma być realizowane poza budżetem Ministerstwa Obrony Narodowej. Ten pomysł również w pewnym stopniu budzi kontrowersje wśród ekspertów.

– Podobnie był finansowany zakup samolotów F-16. Parę lat temu spłaciliśmy należność za te samoloty, które się okazały potrzebne. Ale niepokoi mnie to, że to ma być pożyczka za obligacje, bo zadłużenie Polski rośnie – mówi prof. Paweł Soroka. – To powinno być zrekompensowane właśnie offsetem, zamówieniami w polskim przemyśle obronnym i cywilnym.

Ekspert wskazuje też, że Abramsy – mimo wielu zalet – będą jednak trudne w eksploatacji, ponieważ są to maszyny bardzo ciężkie i część mostów i dróg nie będzie przystosowana do tego, aby mogły się po nich poruszać.

– Jest też kwestia pewnych priorytetów. Patrząc na historię konfliktów wojennych po II wojnie światowej, one wszystkie się zaczynały od zmasowanego uderzenia w powietrzu. Bardzo niepokoi fakt, że do dziś nie zapadła decyzja w sprawie systemu Narew służącego do osłony obiektów stacjonarnych i wojsk na polu walki. Z kolei program Wisła został uruchomiony tylko częściowo. Priorytetem w tej chwili powinna być raczej obrona powietrzna – ocenia koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego.

Eksperci wskazują też na brak planu i skoordynowania rządowych zakupów dla wojska. Te powinny się bowiem wpisywać w szerszy, kompleksowy plan rozwoju i finansowania Sił Zbrojnych RP. Tego elementu zabrakło, podobnie jak np. skoordynowania zakupu Abramsów z planami NATO.

– Teraz będziemy mieć trzy rodzaje czołgów, amerykańskie Abramsy, niemieckie Leopardy oraz modernizowane czołgi PT-91 i T-72. To jest bardzo trudne w eksploatacji, wymaga stworzenia kolejnej bazy logistycznej. W wojskowej sztuce logistycznej stawia się na pewną standaryzację i ujednolicenie, bo jeden czy maksymalnie dwa typy uzbrojenia łatwiej jest eksploatować – wyjaśnia prof. Paweł Soroka.

Jak podkreśla, nie ulega jednak wątpliwości, że wojska pancerne i zmechanizowane powinny być modernizowane. Siły Zbrojne RP dysponują obecnie niemieckimi czołgami Leopard oraz rodzimymi PT-91 i nieco starszymi od nich T-72, pamiętającymi jeszcze czasy zimnej wojny. To właśnie te dwa ostatnie mają zostać zastąpione przez nowe Abramsy.

– Bardzo liczę na pana prezydenta, na Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Radę Bezpieczeństwa Narodowego. W tej trudnej sytuacji geopolitycznej, kiedy jest konieczność zakupów, potrzebna jest bardzo poważna debata ekspertów i polityków, ale ponad podziałami – postuluje ekspert Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Polska branża zbrojeniowa ma jeden z największych potencjałów w Europie Środkowo-Wschodniej, ale jej kondycja się pogarsza. Ale to wynika głównie ze złego zarządzania tym przemysłem. Po konsolidacji mamy już teraz bodajże szóstą osobę na stanowisku prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej, przez co nie ma ciągłości, a w programach zbrojeniowych szczególnie ważna jest kontynuacja. (Neweria.pl)

Unia Europejska opóźnia fundusze dla Polski

Krajowy Plan Odbudowy stał się zakładnikiem sporu o przestrzeganie europejskiego prawa. Środki potrzebne do przezwyciężenia skutków pandemii nasz kraj otrzyma najwcześniej jesienią. 3 sierpnia mija termin zatwierdzenia przez Komisję Europejską planu wykorzystania przez nasz kraj wartego 58 mld euro darowizn i pożyczek Funduszu Odbudowy. Choć program został przedłożony już trzy miesiące temu, a wątpliwości co do prawidłowego wydatkowania środków nie ma, Bruksela odmówiła zgody.

– Jest presja polityczna. W Komisji toczy się ostry spór o to, co dalej robić. Podobnie jak w Radzie UE, gdzie kraje członkowskie są podzielone – mówią źródła „Rzeczpospolitej”. Jeszcze 21 lipca wiceszefowa KE Věra Jourová pytana o powiązanie wypłat z praworządnością mówiła naszej gazecie: „Nie wiem o żadnym związku. To są równoległe sprawy. Eksperci Komisji koncentrują się na makrosystemie kontroli i audytu w Polsce. To techniczna sprawa”.

Teraz jednak okazuje się, że spór ma szerszy wymiar. Chodzi o wątpliwości Brukseli co do przestrzegania przez nasz kraj europejskiego prawa. Napędza je zarówno dalsze funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej SN mimo wyroku TSUE, jak i orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, który stwierdził, że TSUE nie ma kompetencji do zamrażania polskich sądów.

Zatwierdzenie KPO w sierpniu nie jest możliwe, bo to wakacje dla centrali UE. Później wielkimi krokami będzie się zbliżał termin orzeczenia przez TSUE, jak interpretować rozporządzenie grudniowego szczytu UE o związku praworządności z wypłatą z Funduszu Odbudowy. Sędziowie muszą rozstrzygnąć, czy chodzi o wąsko pojęte obawy przed defraudacją unijnej pomocy czy szerszy problem przestrzegania zasad państwa prawa. To polski rząd zwrócił się o takie wyjaśnienie. Ale nie spodziewał się, że pod naciskiem Parlamentu Europejskiego TSUE będzie procedował tak szybko.

– Zablokowanie całości funduszy nie wchodzi w grę. Stawką byłoby co najwyżej wstrzymanie części środków, ale pod warunkiem wykazania związku zarzutów wobec Polski z bezpieczeństwem ich wydatkowania. To nie będzie łatwe – można dziś usłyszeć w Warszawie.

Rada UE zatwierdziła już fundusze dla 16 państw. To otworzyło im drogę do zaliczki – 13 proc. funduszy. W przypadku Polski byłoby to blisko 7 mld euro darowizn i pożyczek. Dotąd decyzje Rada UE podejmowała jednomyślnie. Wystarczy jednak, aby za wypłatą funduszy opowiedziała się kwalifikowana większość 15 państw zamieszkanych przez 65 proc. ludności UE. Kraje skandynawskie i Beneluksu mają największe wątpliwości co do przestrzegania zasad praworządności przez Polskę.

Źródło: Rzeczpospolita

Polska nie wykorzystuje potencjału LED-ów

Bogdan Ślęk

Oświetlenie LED-owe jest najbardziej dynamicznie rozwijającym się segmentem rynku oświetleniowego, a polska branża oświetleniowa jest uważana za jedną z silniejszych w Europie. Mimo tego zmiana oświetlenia tradycyjnego na LED-owe postępuje w Polsce wolno w porównaniu z innymi europejskimi krajami. Szczególnie niski udział oświetlenia tego typu​ dotyczy instalacji w budynkach publicznych oraz oświetlenia dróg i ulic. – Szacuje się, że w tym ostatnim segmencie w Europie Centralnej i Wschodniej stopień ledyfikacji jest na poziomie 27 proc., a w Polsce wynosi on około 20 proc. – mówi Bogdan Ślęk z Signify Poland.

– W segmencie publicznym, mimo że technologia LED-owa istnieje na rynku od wielu lat, modernizacja oświetlenia jest stosunkowo wolna. Wynika to ze standardowego cyklu renowacji, który średnio wynosi 1,5 proc. w sektorze publicznym. Niestety nie sprzyja to upowszechnieniu oświetlenia LED-owego. Szacuje się, że jego udział w budynkach publicznych nie przekracza 10 proc. – mówi agencji Newseria Biznes Bogdan Ślęk, dyrektor ds. Public & Government Affairs na Polskę i kraje Europy Środkowo-Wschodniej Signify Poland.

Pozytywnym przykładem może być za to oświetlenie drogowe i uliczne. Signify szacuje, że co piąta oprawa jest LED-owa, choć nadal pozostaje ok. 4 mln konwencjonalnych opraw, które wymagają modernizacji.

– Dużą rolę w transformacji rynku infrastruktury oświetleniowej w sektorze publicznym odgrywa wsparcie różnego rodzaju programami. Mam na myśli m.in. program SOWA Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, którego dwie edycje już się odbyły i który przyczynił się do tego, że ten proces modernizacji był szybszy – ocenia dyrektor w Signify Poland. – Mamy tutaj fundusze europejskie, fundusz spójności, również Krajowy Plan Odbudowy. To jest ogromna szansa również na to, żeby wspomóc proces transformacji oświetlenia w sektorze publicznym, dlatego że korzyści są wymierne i uzyskujemy je w dosyć krótkim czasie.

Jak wynika z badań Signify, oświetlenie może odpowiadać nawet za połowę wydatków samorządu na energię elektryczną. Oszczędności wynikające z przejścia na LED-y mogą sięgać nawet 80 proc. – Za zaoszczędzony budżet można lepiej planować modernizacje właśnie w tym obszarze – mówi Bogdan Ślęk. Jak podkreśla, polska branża oświetleniowa jest jedną z najsilniejszych w Europie i najbardziej rozpoznawanych w świecie. Mimo że energooszczędne technologie mamy w zasięgu ręki, pod kątem ich wykorzystania plasujemy się pośrodku stawki.

– Badania wskazują, że w Europie Centralnej i Wschodniej stopień ledyfikacji w oświetleniu ulicznym i drogowym jest na poziomie 27 proc. W Polsce on wynosi około 20 proc., czyli jesteśmy poniżej średniej – mówi ekspert Signify Poland. – Są kraje jak Chorwacja, w których ledyfikacja dróg i ulic przekroczyła już 70 proc., czy Słowenia, w której też ponad połowa oświetlenia drogowego i ulicznego to LED-y, czy nawet Litwa, która zbliża się do 40 proc.

Jak wynika z badania Signify, w całej UE wymiana 2,3 mld konwencjonalnych opraw oświetleniowych pozwoliłaby zaoszczędzić rocznie 40 mld euro na kosztach elektryczności. Dodatkowo przyspieszyłaby dążenie do neutralności klimatycznej przed 2050 rokiem – redukcja emisji dwutlenku węgla szacowana jest na prawie 51 mln ton (w tym 42 mln w biurach, na drogach, w parkach, sklepach i hotelach oraz 8,9 mln w budynkach mieszkalnych). Odpowiada to ilości CO2 pochłanianej przez 2,3 mld drzew w ciągu roku (stworzyłyby one las większy niż terytorium Wielkiej Brytanii).

– Technologia LED to nie jest tylko oszczędność energii. Daje ona zupełnie nowe możliwości, które możemy wykorzystać może być znacznie łatwiejsze sterowanie oświetleniem, czyli coś, co potocznie określane jest jako ściemnianie. Oświetlenie konwencjonalne świeci na 100 proc. przez całą noc, nawet kiedy ruch jest niewielki. Sterowanie oświetleniem przez inteligentne systemy mogłoby przynosić dodatkowe oszczędności – podsumowuje Bogdan Ślęk.

Ostatnie artykuły

magazyny energii

Wystartował kolejny nabór wniosków w programie Nowa Energia

NFOŚiGW uruchamia nabór wniosków w kolejnych obszarach programu Nowa Energia: inteligentne miasta energii, wielopaliwowe bloki z magazynami ciepła lub chłodu, stabilne bezemisyjne...

Pionierska operacja nowotworu kręgosłupa w Opolu

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu przeprowadzono pierwszą w kraju endoskopową separację nowotworu kręgosłupa z zastosowaniem specjalistycznych implantów. Jak powiedział prof. Dariusz...
maliny

Malina – superowoc, po który warto regularnie sięgać

Te aromatyczne i delikatne owoce od wieków były już stosowane w ziołolecznictwie i medycynie naturalnej. Są one jednak doceniane i polecane także...
Maciej Szurek

insbay – wychodzi poza granice Europy

Aplikacja Insbay pozwala przeglądać i kupować przedmioty z ulubionych programów telewizyjnych, dodawać własne przedmioty, tworzyć kolaże i łączyć z nowymi produktami z...

Metamorfozy w Happy Clinic 7 sierpnia

Klinika medycyny estetycznej Happy Clinc dr Iwony Manikowskiej jest organizatorem cyklicznych pokazów  pod nazwą Metamorfozy adresowanych do lekarzy, zajmujących się tą dziedziną. ...