Cyfrowe rozwiązania sprzyjają zakupom

Piotr Badowski

Sklepy odzieżowe i obuwnicze w coraz większym stopniu wykorzystują sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe. W ten sposób mogą zmaksymalizować doświadczenie zakupowe użytkowników oraz usprawnić procesy sprzedaży za pomocą analiz predykcyjnych i sterowanych procesów sprzedaży. Inteligentni asystenci cyfrowi polecają klientom ubrania na podstawie ich wzrostu i wagi, autonomiczne szatnie same dostarczają wybraną odzież, zaś w sklepach obuwniczych, dzięki skanowi stopy w 3D, klient nie musi mierzyć butów, system sam znajdzie mu odpowiedni rozmiar w zależności od marki.

– Innowacje w przestrzeniach handlowo-usługowych są wymuszane przez technologię, doświadczenia konsumentów w internecie oraz ogólny trend automatyzacji wszystkiego, co się dzieje dookoła, bo nie mówimy tylko o digitalizacji, ale automatyzacji. Ta automatyzacja to może być digitalizacja komunikacji, różnych procesów, ale też robotyzacja – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Piotr Badowski, prezes Nanovo.

Sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do zwiększania wydajności w produkcji odzieży, a także w prowadzeniu przedsiębiorstw. Nowe i pojawiające się technologie można wykorzystać do poprawy zrównoważonego rozwoju i stworzenia spersonalizowanej, indywidualnej obsługi klienta. Sklepy odzieżowe i obuwnicze, aby skutecznie konkurować z e-commerce, w coraz większym stopniu wykorzystują SI i uczenie maszynowe. Dzięki temu mogą zmaksymalizować doświadczenie zakupowe użytkowników, poprawić wydajność systemów sprzedaży poprzez inteligentną automatyzację oraz usprawnić procesy sprzedaży za pomocą analiz predykcyjnych. Polska firma Nanovo poszła krok dalej. Stworzyła inteligentny system, który całkowicie zastępuje tradycyjną sprzedaż.

– To w pełni zautomatyzowana, magiczna przymierzalnia. Kiedy jesteśmy zapraszani już po wyborze tego, czym jesteśmy zainteresowani, w sposób automatyczny na drzwiach szatni pojawiają się te ubrania. Możemy korzystać z różnego rodzaju oświetlenia: wieczorowego, biurowego, światła dziennego, żeby zobaczyć, jak to wygląda w różnych warunkach. Jeżeli chcemy zmienić rozmiar albo kolor, to w pełni zautomatyzowany sposób wybieramy te opcje na ekranie i po chwili pojawiają się nowe ubrania. To jest pilotowany koncept, początkowo takich sklepów miało być pięć, teraz jest ich już 30 – podkreśla Piotr Badowski.

Nanovo oferuje autorskie oprogramowanie SIGNIO. Cyfrowe rozwiązania całkowicie zastępują fizyczne modele wystawowe w przestrzeni sklepowej. Nie ma też tradycyjnych elementów scenograficznych, wszystko bazuje na monitorach w formie ścian wideo. Zamieniając tradycyjny druk na wideo, sklepy mogą też sporo zaoszczędzić – system zwraca się w około dwa lata od zakupu.

Platforma SIGNIO łączy sprzedaż w sieci z tradycyjną sprzedażą. Integruje procesy i pracę na pięciu typach terminali cyfrowych w przestrzeni sprzedaży, które wspierają proces wyboru produktów, ich dopasowania, zamówienia i sprzedaż, a samoobsługowe stanowiska zlokalizowane są w przestrzeni sprzedaży sklepu oraz w automatycznych przymierzalniach.

Więcej na newseria.pl

Badanie nad nową mutacją koronawirusa

prof. Krzysztof Pyrć
Prof. Krzysztof Pyrć – kierownik Pracowni Wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ

Agencja Badań Medycznych na zlecenie ministra zdrowia we współpracy z Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego uruchamia ogólnopolskie badanie monitorujące zmienność genetyczną wirusa SARS-CoV-2 w Polsce.

Projekt powstał w odpowiedzi na zgłoszoną przez Ministerstwo Zdrowia potrzebę realizacji ogólnopolskiego badania geno-epidemiologicznego wariantów genetycznych SARS-CoV-2, jak również potrzebę monitorowania zagrożenia jakie mogą stwarzać nowe warianty genetyczne wirusa, w szczególności dla efektywności szczepień przeciw COVID-19.

Celem projektu będzie monitoring zmienności oraz ewolucji wirusa SARS-CoV-2 w Polsce w najbliższych 18 miesiącach. Efektem bezpośrednim będzie stała weryfikacja obecności w kraju wariantów potencjalnie niebezpiecznych (VOC, variant of concern), ale również analiza ewolucji wirusa pod kątem skuteczności szczepionki i możliwości reinfekcji, czy też skuteczności dostępnych testów diagnostycznych RT-qPCR. – podkreśla lider projektu prof. Krzysztof Pyrc – kierownik Pracowni Wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Mutacje w genach wirusa SARS-CoV-2 mogą wpływać na zwiększenie zakaźności oraz zdolności wywoływania choroby przez wirusa, jak również na jego niższą podatność na przeciwciała ozdrowieńców oraz przeciwciała indukowane w procesie szczepienia. Ponadto mutacje mogą utrudniać prawidłową diagnostykę SARS-CoV-2 dostępnymi narzędziami diagnostycznymi (RT-PCR, testy antygenowe), które powinny być aktualizowane tak by rozpoznawać najnowsze warianty genetyczne wirusa.

Projekt pod kierownictwem prof. dr hab. Krzysztofa Pyrcia  pozwoli na monitorowanie ewolucji wirusa SARS-CoV-2 w Polsce pod kątem wpływu zmienności na epidemiologię, efektywność testów molekularnych i antygenowych, szczepień oraz potencjalnych leków przeciwwirusowych.

Rozpoczęcie badania na zlecenie na ministra zdrowia stanowi ważny element dla dalszych decyzji w zarządzaniu pandemią. Wkrótce dowiemy się czy mutacja koronawirusa ma znaczenie dla rozprzestrzeniania, zakażalności i przebiegu pandemii. Dzięki ogólnopolskiemu badaniu będziemy wiedzieli nie tylko punktowo czy mutacja jest w Polsce, ale również jaka jest jej powszechność i czy ma wpływ na rozwój epidemii – komentuje p.o. prezes Agencji Badań Medycznych dr n. med. Radosław Sierpiński.

W ramach projektu planowane jest sekwencjonowanie izolatów wirusa pobranych od pacjentów spełniających kryteria epidemiologiczne oraz analiza bioinformatyczna uzyskanych danych. Na tej podstawie możliwa będzie identyfikacja występujących wariantów genetycznych wirusa SARS-CoV-2 z uwzględnieniem czynników ryzyka. (MS)

Francja nie osiągnie celu OZE, podobnie jak Polska

OZE

Francja, podobnie jak Polska, nie osiągnęła unijnego celu udziału OZE w miksie energetycznym kraju na koniec 2020 roku. Zdaniem państwowego audytora Pałac Elizejski popełnił błąd. Przesadził z dotowaniem „zielonego” prądu, rywalizującego z bezemisyjnym atomem, zapominając o sektorze ciepłowniczym. O tym ostatnim rzadko pamięta się także w Warszawie.

Z ostatnich dostępnych danych jasno wynika, że Francja zdrowo rozminie się ze swoim celem OZE na 2020 r., który wynosi 23 proc. końcowego zużycia energii brutto. Na koniec 2019 r. wskaźnik wynosił 17,2 proc. i w ciągu roku wzrósł o 0,6 pkt, głównie dzięki wiatrowi i pompom ciepła. Rząd uznał, że ponieważ jest postęp, to wynik jest niezły. Rok 2020 był nietypowy ze względu pandemię, ale nawet ona nie spowodowała skokowego wzrostu udziału OZE.

Z takim rezultatem Francja, razem z Niderlandami wloką się w ogonie Europy. Patrząc na trajektorię rozwoju francuskich OZE w stosunku do założonej ścieżki widać, że mamy do czynienia ze strukturalną niewydolnością. Przyczyn opóźnień w rozwoju energetyki odnawialnej jest wiele, niemal jak 300 gatunków sera w powiedzonku de Gaulle’a, o trudnościach z zarządzaniem krajem.

Elektryczny klincz

Jeśli chodzi o produkcję energii elektrycznej, OZE we Francji nie mają łatwo. Francja, jak wiadomo, stoi atomem, solidnie podpartym hydroenergetyką, którą przecież też zalicza się do źródeł odnawialnych. Z paliw kopalnych kilkuprocentowy udział ma jedynie gaz. Wiatr i słońce muszą się rozpychać ze swoją produkcją między atomem, a wodą, podpierając się gazem.

Co prawda ustawa z 2015 „o transformacji energetycznej i zielonym wzroście” definiuje ścieżkę ograniczania zależności od atomu – w 2025 r. miałby dostarczać jedynie połowę prądu, a nie trzy czwarte jak dziś, ale nikt w ten scenariusz już nie wierzy. Francuzi powszechnie mają świadomość niemieckiej lekcji, że wyłączenie elektrowni atomowych prowadzi do wzrostu emisji z gazu, a nawet węgla. Atom produkuje dużo, tanio, bez emisji i będzie to robił jeszcze przez co najmniej 20 lat. Wyłączenie najstarszej elektrowni Fessenheim, notabene obiecane jeszcze przez Francois Holland’a w 2012 r. wywołało w kraju mnóstwo kontrowersji.

Powszechnie francuskie opóźnienia łączyło się też z protestami przeciwko wiatrakom, restrykcyjnymi regulacjami i generalnie niesprzyjającemu otoczeniu dla lądowej energetyki wiatrowej, prowadzącemu do tego, że we Francji kręci się kilkakrotnie mniej turbin niż w Niemczech.

Leszek Kadej, Bartłomiej Derski, WysokieNapiecie.pl

Dlaczego Francja znalazła się w europejskim odnawialnym ogonie? Czy w kraju z praktycznie bezemisyjną energetyką jest sens rozwijać OZE? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

LINK: https://wysokienapiecie.pl/35112-francja-nie-osiagnie-celu-oze-podobnie-jak-polska/#dalej

Dobre relacje handlowe z Niemcami od 20 lat

Jarosław Gowin

Relacje polsko-niemieckie, wspólne kontakty handlowe, sytuacja związana z pandemią koronawirusa, projekty IPCEI, kwestie dotyczące Zielonego Ładu oraz niemieckie inwestycje w Polsce – to niektóre z tematów poruszanych przez wicepremiera, ministra rozwoju, pracy i technologii Jarosława Gowina podczas wizyty w Berlinie, która odbyła się 21 stycznia. Wicepremier spotkał się z m.in. pPrzewodniczącym Niemieckiego Bundestagu Wolfgangiem Schäuble i Federalnym Ministrem Gospodarki i Energii Peterem Altmaierem.

Polska relatywnie dobrze radzi sobie z sytuacją w okresie pandemii –  zauważył wicepremier Jarosław Gowin podczas spotkania z przewodniczącym Niemieckiego Bundestagu Wolfgangiem Schäuble.  Jak dodał,  powodem dobrej sytuacji gospodarczej był m.in. popyt zagraniczny.  Na tym tle Niemcy odgrywają ważną rolę. Pomimo trudnych warunków zewnętrznych spowodowanych pandemią z satysfakcją odnotowujemy dobre wyniki wzajemnych obrotów handlowych – zaznaczył wicepremier.

RFN pozostaje pierwszym partnerem handlowym Polski od 20 lat. Udział Niemiec w polskim eksporcie ogółem w 2019 r. wyniósł niemal 28 proc., a w imporcie – blisko 22 proc.

Polska trzecim eksporterem towarów do Niemiec

Wicepremier J. Gowin w trakcie spotkania z Federalnym Ministrem Gospodarki i Energii Peterem Altmaierem zwrócił uwagę na fakt, że – pomimo pandemii koronawirusa – Polska odnotowuje dobre wyniki wzajemnych obrotów handlowych.  W listopadzie  Polska stała się trzecim – po Chinach i Holandii – największym eksporterem towarów do Niemiec. Import z Polski stanowił 6,1 proc. łącznego importu Niemiec w tym miesiącu – mówił wicepremier Gowin.

Wicepremier zaproponował także powołanie dwustronnej grupy zadaniowej (zespołu roboczego) ds. barier na jednolitym rynku. Uważamy, że zespół zadaniowy – składający się z przedstawicieli z Polski i Niemiec – zidentyfikuje bariery, jakie napotykają polscy przedsiębiorcy w Niemczech i niemieccy przedsiębiorcy w Polsce. Taka współpraca pomogłaby wyjaśnić wątpliwości i znaleźć kompromis i rozwiązania dla wszystkich naszych przedsiębiorców – powiedział.

Projekty wspólnego zainteresowania europejskiego IPCEI (wodór, akumulatory, mikroelektronika)

 W trakcie wizyty polskiej delegacji w Berlinie nie zabrakło tematu IPCEI. Polskie doświadczenia z inicjatywami dot.  baterii wskazują na bardzo duży potencjał IPCEI związany ze współpracą wielu grup  – firm, uczelni, państw członkowskich i Komisji. Obecnie Polska  jest członkiem polsko-niemieckiego projektu dotyczącego opracowania materiałów anodowych dla przyszłych europejskich producentów ogniw akumulatorów litowo-jonowych. Realizujemy także w tym sektorze dwa projekty z udziałem Francji i jeden z udziałem Belgii.

Na przełomie stycznia i lutego przewidujemy także ogłoszenie oficjalnego naboru na wodorowe projekty IPCEI. Bez wykorzystania wodoru na szeroką skalę nie osiągniemy neutralności klimatycznej w sprawiedliwy sposób. Jego zastosowanie jest bardzo istotne w sektorze energii, transportu i przemysłu  – podkreślił wicepremier Gowin. I dodał: Aby zapewnić Europie suwerenność technologiczną i konkurencyjność, jak również zdolność do sprostania kluczowym wyzwaniom środowiskowym i społecznym oraz nowym, wschodzącym rynkom masowym niezbędne jest wzmocnienie europejskiej kooperacji w obszarze mikroelektroniki, w szczególności zdolności do opracowania i produkcji nowej generacji procesorów i półprzewodników. Jesteśmy otwarci na wspólne projekty firm polskich i niemieckich w tym zakresie.

Zielony Ład – potrzebna zmiana w podejściu do przemysłów energochłonnych

 Dla transformacji energetycznej duże znaczenie będzie miało uznanie przez Komisję Europejską za dopuszczalną pomoc publiczną dla zeroemisyjnych źródeł, przez co rozumie się również energetykę jądrową – mówił wicepremier Jarosław Gowin.

Niezbędna, jego zdaniem, jest także zmiana podejścia do przemysłów energochłonnych – powinny one móc przejść transformację klimatyczną tak, by uniknąć zjawiska carbon leakage. Energochłonne gałęzie przemysłu powinny zostać objęte wsparciem poprzez włączenie tych sektorów do systemu pomocy regionalnej i umożliwienie im korzystania z pomocy inwestycyjnej.

35 mld euro na inwestycje niemieckie w Polsce

 Wicepremier J. Gowin spotkał się w Berlinie z przedstawicielami organizacji przedsiębiorców w Niemczech. Obecnie inwestycje kapitału niemieckiego w Polsce osiągnęły wartość 35 mld euro i stanowią ok. 19 proc. inwestycji zagranicznych ogółem. Firmy z udziałem kapitału niemieckiego zatrudniają w Polsce ponad 361 tys. pracowników. Widzimy, że firmy niemieckie dostrzegają możliwości rozwoju w oparciu o rozbudowę potencjału w Polsce – powiedział wicepremier.

W latach 2016 – 2020 przedsiębiorstwa z Niemiec uzyskały zezwolenie lub decyzję o wsparciu na 150 projektów inwestycyjnych (które nadal pozostają aktywne), na łączną deklarowaną wartość 11 162 mln zł, i deklarowaną liczbę nowych miejsc pracy:  6 132. Ten wynik stawia  przedsiębiorstwa z dominującym kapitałem z Niemiec na drugim miejscu, za przedsiębiorstwami z kapitałem z Polski,  w ilości projektów (udział 10,2 proc.), wartości inwestycji (16,7 proc.) oraz tworzeniu nowych miejsc pracy (15,9 proc.). MRPiT

Bunt z południa może się rozlać na cały kraj

Agata Wojtowicz

Gminy górskie, które ucierpiały w wyniku pandemii, dostaną od rządu dodatkowy miliard zł pomocy finansowej. Środki trafią do ok. 200 samorządów i będą mogły zostać wykorzystane m.in. na infrastrukturę turystyczną. Prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej Agata Wojtowicz wskazuje, że nie będą mieć jednak wpływu na trudną sytuację przedsiębiorców utrzymujących się z turystyki, którzy w tym roku stracili praktycznie cały sezon zimowy. Ci coraz częściej zapowiadają, że otworzą swoje biznesy mimo rządowych obostrzeń i lockdownu. – Ta niepokora jest dopiero namiastką tego, co za chwilę zacznie dziać się w całej Polsce – mówi Agata Wojtowicz.

– Bardzo się cieszymy, że w ogóle jakakolwiek pomoc została wyasygnowana dla gmin z regionów górskich. Tym bardziej że ich kasa będzie w tym roku pusta. My jako przedsiębiorcy nie będziemy zasilać ich swoimi podatkami, bo nie pracując i nie uzyskując przychodów, nie będziemy nic płacić – mówi agencji Newseria Biznes Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

W ubiegłym tygodniu Rada Ministrów przyjęła uchwałę, która przyznaje dodatkową pomoc gminom z rejonów górskich (Sudety Wschodnie, Środkowe i Zachodnie, Beskidy Środkowe i Zachodnie, Obniżenie Orawsko-Podhalańskie, Łańcuch Tatrzański i Beskidy Lesiste) poszkodowanym w wyniku pandemii. Większość z nich znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej na skutek rządowych obostrzeń i lockdownu, przez który hotele i stoki narciarskie będą zamknięte co najmniej do końca stycznia.

Dodatkowa pomoc obejmie ponad 200 górskich gmin, które będą mogły skorzystać z dwóch instrumentów wsparcia w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Pierwszym jest dofinansowanie 40 proc. średniorocznej wartości wydatków gminy na inwestycje w latach 2016–2020 (jednak nie więcej niż 8 mln zł na jedną gminę). Drugi instrument to rekompensaty za zwolnienie przedsiębiorców z podatku od nieruchomości w I kwartale br. Chodzi o zwolnienia z tej daniny gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem usług hotelarskich i infrastruktury turystycznej (kolejki linowe, wyciągi, etc.). Rządowe dofinansowanie ma pokryć 80 proc. utraconych przez gminy dochodów.

Prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej ocenia, że to dodatkowe wsparcie od rządu podreperuje budżety samorządów, ale nie będzie mieć dużego przełożenia na sytuację przedsiębiorców z regionów górskich, którzy stracili w tym roku cały zimowy sezon turystyczny. – Instrumenty pomocowe samorządów dla przedsiębiorców są niestety bardzo ograniczone prawem. Samorządy nie mogą w jakikolwiek sposób finansować działalności firm. Jedyną rzeczą, jaką mogą zrobić, jest właśnie zwolnienie, odroczenie lub zmniejszenie wpłat na podatek od nieruchomości. To może być także ograniczenie podatku od gruntu lub rezygnacja z opłat czynszowych, np. w lokalach, których właścicielem jest gmina. Są tylko te trzy instrumenty, którymi gmina może się posłużyć, chcąc pomóc przedsiębiorcom. Z drugiej strony jest też gros różnych przedsiębiorców, którzy nie płacą podatku od nieruchomości, np. przewodnicy, piloci wycieczek, i oni nie dostaną tej pomocy – mówi.

Zgodnie z rządową uchwałą dodatkowe środki dla gmin będą mogły sfinansować infrastrukturę turystyczną i komunalną związaną z usługami turystycznymi, czyli na przykład budowę i modernizację szlaków turystycznych, placów, parków, punktów widokowych, parkingów, muzeów, obiektów kultury regionalnej i innych atrakcji turystycznych, a także dróg czy chodników.

– Środki, które mają popłynąć do samorządów, są przeznaczone głównie na różne inwestycje. Wiadomo, że realizując je, gmina musi ogłosić przetarg. Miejscowi mogą do niego stanąć, ale nie wiadomo, czy wygrają i ile firm będzie te projekty realizowało. Te wyasygnowane pieniądze nie są przecież aż tak duże, żebyśmy mogli mówić o jakimś boomie inwestycyjnym. Dlatego najprawdopodobniej te środki w każdej gminie zostaną przeznaczone na dokończenie dotychczasowych inwestycji. Nie ma co oczekiwać, że to jest kanał pomocowy dla przedsiębiorców – mówi Agata Wojtowicz.

W górach turystyka jest dominującą aktywnością gospodarczą. Większość przedsiębiorców utrzymuje się właśnie z turystów i zarabia głównie zimą. Jednak w tym roku sezon narciarski został odwołany, a stoki są puste. Ich właściciele – podobnie jak m.in. hotelarze i restauratorzy – z każdym miesiącem ponoszą dotkliwe straty. Prezes TIG wskazuje, że część spośród tych firm może już nie stanąć na nogi, dlatego w nadchodzącym czasie można spodziewać się fali upadłości i bankructw.

– Już widzimy, że firmy się zamykają, część upadnie, na pewno wyjdzie z tej sytuacji bardzo okaleczona. Niektórzy pewnie wrócą na rynek szybciej, niektórzy będą wracali wolniej. Jesteśmy w sytuacji, w której wyczerpaliśmy już wszystkie swoje zasoby, więc naprawdę trudno mówić o jakichś inwestycjach czy o dynamice rozwoju w tych firmach – mówi.

Z turystyki utrzymują się nie tylko gminy górskie, ale też te położone nad Bałtykiem czy na Mazurach. One również zaapelowały już do rządu o przyznanie im dodatkowego wsparcia. Tamtejsi przedsiębiorcy, chcąc uniknąć upadłości, coraz częściej deklarują też, że otworzą swój biznes mimo rządowych obostrzeń i lockdownu.

– Po góralsku nazywa się to „poruseństwo”. Ta niepokora jest dopiero namiastką tego, co za chwilę zacznie dziać się w całej Polsce. Jeżeli ktoś już teraz nie zacznie o tym myśleć, to za miesiąc będzie już za późno. Będziemy mieli o wiele większe problemy społeczne i coraz więcej ludzi będzie wypowiadać posłuszeństwo. Zresztą dobrze wiemy, że ono ma miękkie podstawy prawne, coraz więcej przedsiębiorców zdaje sobie z tego sprawę i przestaje się obawiać, bo niewiele ma już do stracenia. To będzie narastać jak kula śnieżna. Ona została ulepiona tutaj, na południu, ale można ją potoczyć pod sam Bałtyk – przestrzega Agata Wojtowicz. (newseria.pl)

Polska GigaFabryka ogniw PV

Ogniwa fotowoltaiczne

Inicjatywa budowy polskiej GigaFabryki ogniw fotowoltaicznych nabiera tempa. W celu realizacji projektu została powołana spółka Giga PV S.A. Cała inwestycja może sięgać miliarda zł, a sama fabryka zlokalizowana na Śląsku będzie zatrudniać ponad tysiąc pracowników i produkować 1 GW ogniw fotowoltaicznych rocznie.

Projekt GigaFabryki w Polsce nie jest przypadkowy, a jego realizacja właśnie w tym momencie łączy w sobie wiele pozytywnych aspektów, w tym polski boom na fotowoltaikę, sprzyjającą przemysłowi krajową politykę i strategię Unii Europejskiej zakładającą stymulację wzrostu gospodarczego po Covid-19 m.in. poprzez rozwój zielonej energii opartej na europejskich innowacjach technologicznych. Polacy przekonali się do energii słonecznej, a wraz z odchodzeniem od węgla to właśnie fotowoltaika będzie jednym z ważniejszych filarów polskiej energetyki. Wartość rynku PV w Polsce pod względem obrotów i inwestycji w 2020 roku sięgnęła 8 mld zł i zgodnie z planami rządowymi rynek ten i krajowy przemysł będą rosły w kolejnych latach.

Obecnie dysponujemy prężnie działającym przemysłem fotowoltaicznym, w którym polskie firmy zapełniają prawie cały łańcuch dostaw. W tym łańcuchu brakuje jedynie ogniw fotowoltaicznych, które obecnie pochodzą z krajów azjatyckich a w przyszłości będą produkowane właśnie w GigaFabryce. W założeniu GigaFabryka będzie zdolna do wyprodukowania w ciągu jednego roku ogniw w ilości pozwalającej na pokrycie 50 proc. średniego rocznego przyrostu nowych mocy w krajowej fotowoltaice i jednocześnie może stanowić ok. 5 proc. rocznych inwestycji w całej UE. Według założeń biznesplanu produkcja ogniw rozpocznie się w 2024, ale spółka już teraz jest otwarta na współpracę oraz rozmowy z firmami, które chcą się przyczynić do rozwoju tego projektu.

Spółka podpisała listy intencyjne z Instytutem Fraunhofera oraz z Institut Photovoltaïque d’Ile-de-France (IPVF) o współpracy w celu wyboru najlepszej dostępnej technologii oraz identyfikacji możliwych działań badawczych i rozwojowych. Giga PV ma podpisane porozumienie z Wydziałem Fizyki Politechniki Warszawskiej i prowadzi rozmowy z polskimi firmami i instytutami badawczymi i uczelniami, które będą kluczowe w utrzymaniu konkurencyjności produkowanych ogniw i zaprasza wszystkich chętnych do współpracy. Taka współpraca pozwoli na osiągnięcie jak najlepszej konkurencji kosztowej ogniw produkowanych w polskiej fabryce w stosunku do produktów azjatyckich oraz otworzy możliwości ekspansji fabryki na rynek europejski.

GigaFabryka będzie produkowała ogniwa krzemowe najnowszej generacji w technologii TOPCon, dającej ogniwa o wyższej jakości niż te wyprodukowane obecnie w dominującej technologii PERC, stosowane masowo przez azjatyckich producentów. Dostawcami poszczególnych urządzeń i rozwiązań niezbędnych do utworzenia linii produkcyjnej mają być firmy polskie oraz europejskie. Planuje się jednocześnie generowanie innowacyjnych rozwiązań przyszłości we współpracy z polskimi i międzynarodowymi partnerami, czemu służyć będzie projektowany dla GigaFabryki ekosystem innowacji rozwoju technologii/modeli biznesowych bazujących na energii słonecznej.

Planowo inwestycja zostanie zrealizowana na terenach pogórniczych w trakcie transformacji gospodarczej. Wybrana lokalizacja sprawi, że projekt stanie się ważną częścią polskiej sprawiedliwej transformacji energetycznej, a także będzie stanowić ważny element krajowego systemu innowacji i Zielonego Ładu.

Wykorzystanie wiedzy instytucji badawczych, wykwalifikowani pracownicy oraz istniejące i powstające krajowe podmioty przemysłowe stanowią podstawę do stworzenia w Polsce kluczowych elementów odbudowywanego europejskiego łańcucha dostaw dla fotowoltaiki – komentuje prezes Giga PV, Grzegorz Wiśniewski. (IEO)

Inflacja pogrąży polską przedsiębiorczość

dr Dariusz Grabowski

Dwa, trzy lata, które przed nami to „być albo nie być” dla wielu polskich małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. Całe branże, które są w polskich rękach, gdzie dominuje polska własność jeśli nie przetrwają, to zbankrutują. Są to głównie branże usługowe.  Pogląd ten podzielają zarówno sami przedsiębiorcy, jak i wielu ekonomistów. Część firm padnie pod ciężarem strat wywołanych kryzysem i nie błędnej, a obłędnej polityki rządu i NBP.

Część, która przetrwa zada sobie pytanie, czy są perspektywy i nadzieja na odbudowę i rozwój. Czy jest sens po stratach, które ponieśli tyrać, by ledwo wiązać koniec z końcem. Jeśli tak miałoby być, czy nie lepiej zamknąć interes, zadbać o rodzinę i dzieci? A może wytransferować oszczędności bądź sfinansować z nich wykształcenie i karierę potomków…zagranicą? Stawiam zatem pytanie: gdzie widzę główne zagrożenia, niebezpieczeństwa dla rodzimych firm? Za jeden z najgroźniejszych czynników uważam poziom i dynamikę inflacji.

Od razu dodam, że jestem tu w sporze z oficjalną doktryną i prognozą przedstawioną przez rząd i NBP. Ich zdaniem inflacja będzie już w 2021 roku spowalniać i osiągnie poziom zgodny z pożądanym przez NBP i Radę Polityki Pieniężnej wskaźnikiem – poniżej 2,5 proc. Wprawdzie prezes NBP otoczony licznym gronem doradców ujawnił ostatnio, że przyczyną wysokiej inflacji w Polsce jest wzrost cen za wywóz śmieci, czym rozbawił nawet ponuraków, ja jednak stoję na stanowisku, że przyczyny takiego stanu rzeczy są cięższego kalibru. Dlatego idę o zakład z każdym, że inflacja w Polsce w ciągu najbliższych trzech lat przekroczy 10 proc. Co to znaczy dla obywateli i przedsiębiorców – oni wiedzą najlepiej.

Muszę tu przypomnieć, że im niższy oficjalny wskaźnik inflacji, tym łatwiej sfinansować rządzącym wydatki budżetowe zaliczane do kosztów sztywnych, które muszą być waloryzowane rokrocznie właśnie o ten wskaźnik. Dowodem, jak rozbieżne są wyliczenia GUS i Eurostatu niech będzie fakt, że według GUS inflacja w roku 2020 wyniosła 2,4 proc., podczas kiedy według statystyki unijnej – 3,4 proc. Gdy w Unii panuje deflacja, a ceny spadają o 0,3 proc., my jesteśmy liderem inflacji. Czy jest  się z czego cieszyć?

Jeśli porównamy czynniki określające warunki gospodarowania polskich małych i średnich przedsiębiorstw z państwowymi monopolistami, zagranicznymi koncernami wyraźnie widać, jak różne czynniki określają ich efektywność.

Najbardziej wyrazisty przykład to firmy paliwowe i energetyczne. Surowce do produkcji zakupują po cenach światowych. Dla nich koszty robocizny (fundusz płac) i inne składniki kosztów stanowią znikomy udział w przychodach. Jednocześnie w oparciu o własną kalkulację ustalają cenę na rynku i determinują osiągany zysk.

Na drugim biegunie mamy małe i średnie polskie przedsiębiorstwa. Tu na koszty składają się głównie robocizna, zużyte surowce i materiały, czynsze, opłaty, podatki. Te firmy wpływ na ceny mają znikomy. Dla firm paliwowych i energetycznych poziom inflacji w Polsce będzie miał znaczenie drugorzędne. Dla polskich małych i średnich firm – przeciwnie, wskaźnik inflacji wpłynie znacząco na rozmiary zysku bądź stratę.

Dlatego tak ważnym jest, by właśnie teraz polscy przedsiębiorcy nabrali przekonania, że rządzący chcą i wiedzą co i jak zrobić, by przyszłość rodzimej przedsiębiorczości była zapewniona. Niestety. Decyzje podejmowane przez rządzących tę pożądaną optymistyczną wizję nie tylko stawiają pod znakiem zapytania, ale przekreślają. Ktoś spyta – gdzie dowód, gdzie konkret?

Efekt domina

Na pierwszym miejscu wymieniam urzędowy wzrost płacy minimalnej do 2.800 zł brutto. Dla firm małych i średnich oznacza to poważny wzrost funduszu płac, wynoszący co najmniej kilkanaście procent. Alternatywą jest dokonanie redukcji zatrudnienia bądź rozliczanie się z pracownikami „pod stołem”. Wzrost płacy minimalnej już wymusza podwyżki płac personelu wyżej kwalifikowanego – jest to efekt domina. W dobie kryzysu, zmniejszenia obrotów ten wzrost kosztów może pogrążyć część przedsiębiorstw.

Drugim czynnikiem, który wpłynie na poziom inflacji będzie podwyżka cen energii elektrycznej, która już stała się faktem. Wpływa praktycznie na poziom kosztów we wszystkich działach gospodarki. Niestety, większość polskich małych i średnich firm produkcyjnych i usługowych a także handlowych wydatki na energię elektryczną traktuje jako znaczącą pozycję kosztów. Z powodu wzrostu wydatków na płace i energię firmy będą próbowały podnieść ceny swoich wyrobów i usług przynajmniej do takiego poziomu, by ich działalność była opłacalna. Wywoła to efekt inflacyjny, a mimo to marża zysku w większości firm zmaleje.

Trzecim czynnikiem, który stymulować będzie inflację jest prowadzona już od wiosny 2020 roku polityka emisji pieniądza służącego do finansowania tzw. tarcz antykryzysowych. Wydatki zaliczone do kolejnych tarcz idą w setki miliardów złotych. Trafiają one zarówno do przedsiębiorstw potrzebujących pomocy jak i do tych, którzy jej nie potrzebują, ale są władzy mili. Część środków zalega na kontach bankowych, mówi się o ponad 50 miliardach złotych. Polityka rządzących jest nakierowana na utrzymanie spokoju społecznego i doraźne łagodzenie nastrojów społecznych. Takie działania nieuchronnie wywołują zjawiska inflacyjne.

Kupowania elektoratu za publiczne pieniądze

Podobne oddziaływanie, kto wie czy nie w większym stopniu, mieć będą środki unijne przyznane Polsce na lata 2021-2027. Już teraz pretorianie premiera Mateusza Morawieckiego z Polskiego Funduszu Rozwoju, Agencji Rozwoju Przemysłu, różnych organizacji czy banków zacierają ręce, bo pod pretekstem „nowego ładu” dokonają podziału kasy. Prawda jest brutalna. Ogromne środki zostaną rozdysponowane między „przyjaciół królika” na inwestycje o często  bardzo wątpliwym przeznaczeniu i efektywności. Część funduszy, podobnie jak przy wydatkach związanych z tarczami, trafi do elektoratu, który ma zapewnić zwycięstwo wyborcze za trzy lata.

Najboleśniejsze jednak będzie to, że część tych pieniędzy zostanie wytransferowana zagranicę. Miast doinwestować polskie firmy, takie jak Ursus, Fadroma już teraz tworzone są „z rękawa” programy infrastrukturalne zakładające budowę od podstaw fabryki samochodów elektrycznych, autobusów, narodowej fabryki osocza i innych – w myśl reguły: byle tylko dorwać się do kasy. Polityka kupowania elektoratu za pieniądze unijne będzie miała nie tylko inflacyjne następstwa, ale co gorsza jeszcze mocniej skonfliktuje, pogłębi podziały społeczne na lata.

Przeznaczenie ogromnych środków na pseudoinwestycje infrastrukturalne – ścieżki rowerowe donikąd czy amfiteatry zamiast wsparcia finansowego firm produkcyjnych, badań naukowych, inwestycji proekologicznych to znakomity sposób napełnienia kasy przyjaznych władzy przedsiębiorców i zagranicznych sieci handlowych. To także stymulowanie importu dóbr konsumpcyjnych zamiast tworzenia warunków do uruchamiania produkcji w Polsce. Przykładem niech będzie zagraniczna sieć handlowa Biedronka. W roku 2020, w czasie kryzysu, gdy padały polskie sklepy sieć ta zwiększyła przychody o ponad 10 proc. To jest właśnie „repolonizacja polskiej gospodarki” a’la PiS.

Proinflacyjny wpływ będzie miała także polityka NBP osłabiająca kurs złotówki i wprowadzająca niską bądź ujemną stopę procentową. Deprecjacja złotówki, tak pożądana przez eksporterów, w połączeniu z drożeniem surowców i półproduktów na rynkach światowych spowoduje wzrost cen importowanych dóbr konsumpcyjnych w sytuacji, gdy ich udział w naszej konsumpcji stale rośnie. Dodatkowo podrożeją koszty produkcji dóbr i usług wytwarzanych w Polsce.

Nadchodzi okres ciężkich zmagań z inflacją

Niska bądź ujemna stopa procentowa wymusza ucieczkę posiadających oszczędności w lokowanie tychże w nieruchomościach, złocie, dziełach sztuki bądź w transferowaniu ich zagranicę. Dlatego nie spada popyt na kredyty hipoteczne i wynikające stąd lokowanie oszczędności w nieruchomościach. Ich ceny systematycznie rosną. W roku 2020 ceny mieszkań wzrosły w Polsce o ponad 10 proc. Polacy zadłużają się, a pytanie które trzeba postawić brzmi: czy będą w stanie bezproblemowo spłacać raty kredytów? Należy podkreślić, że ta forma inwestowania nie przyspiesza rozwoju gospodarczego, a przeciwnie – oznacza zmniejszenie środków, które powinny być przeznaczone na produkcyjne inwestycje prorozwojowe.

Nadchodzące lata to z pewnością okres ciężkich zmagań właśnie z inflacją, jak też innymi przeciwnościami dla polskiej przedsiębiorczości. Co szczególnie niepokoi to fakt, że rządzący tych zagrożeń nie tylko nie dostrzegają, a swymi decyzjami potęgują stan zagrożenia.

Dr Dariusz Maciej Grabowski

Morski wiatr na Bałtyku -wyścig z czasem

Polski offshore

Zostało pięć miesięcy na zatwierdzenie inwestycji wartych ok. 50 mld zł. Jeśli Ministerstwo Klimatu, Urząd Regulacji Energetyki i Komisja Europejska nie zdążą do 30 czerwca zatwierdzić wszystkich dokumentów, to trzeba będzie uchwalić nową ustawę o morskich wiatrakach.

Ustawa o wsparciu dla inwestycji w elektrownie wiatrowe na Bałtyku czeka na podpis prezydenta. Głowa państwa ma 21 dni na jej rozpatrzenie, ale decyzja powinna być podjęta szybko. Od momentu wejścia w życie przepisów spółki zacznie się wyścig z czasem. Spółki, które mają projekty gotowe do pierwszego etapu powinny do 31 marca złożyć wnioski do Urzędu Regulacji Energetyki o zatwierdzenie ich kontraktów różnicowych. Kontrakty mają pozwolić pokryć przez 25 lat  różnicę między ceną sprzedaży prądu z morskich wiatraków uwzględniającą koszty budowy, a ceną rynkową w naszym kraju.

Wsparcie będzie kosztować 32 mld zł czyli średnio 1,3  mld zł rocznie, pokryjemy je w rachunkach za prąd w pozycji „opłata OZE”. W grę wchodzą projekty konsorcjum PGE i duńskiego Orsted, Polenergii i norweskiego Equinora,  Orlenu, który na razie występuje solo gdyż nie wybrał zagranicznego partnera. Być może do pierwszej grupy załapią się też mniejsze projekty zagranicznych inwestorów – niemieckiego RWE i francusko-portugalskiego EDPR Engie.

Łącznie moc wiatraków w tej fazie nie może przekroczyć 5,9 GW – to więcej niż największa w Polsce elektrownia węglowa w Bełchatowie.URE ma maksymalnie 45 dni na rozpatrzenie wniosków spółek. Ale prezes Rafał Gawin nie będzie mógł rozpatrzyć wniosków jeśli Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie wyda kluczowych rozporządzeń do ustawy. Dotyczą one m.in. sposobu kalkulacji wsparcia oraz ceny maksymalnej, to drugie musi być wydane w porozumieniu z resortem aktywów państwowych. Prace nad rozporządzeniami trwają.

Potem wnioski trafią do Komisji Europejskiej, która ma zatwierdzić każdy z nich. Bruksela będzie badać czy kontrakty nie dają inwestorom nadmiernej pomocy publicznej, tzw. nadwsparcia. Zakładając, że dokumenty trafią do urzędników Komisji w kwietniu, będą mieli dwa miesiące na ich rozpatrzenie. Dlaczego? 30 czerwca wchodzi w życie nowa unijna dyrektywa o odnawialnych źródłach energii. Wsparcie dla takich technologii jak morski i lądowy wiatr ma być przyznawane w „konkurencyjny sposób”, czyli poprzez aukcje. Po 30 czerwca Komisja nie będzie miała podstawy prawnej aby zatwierdzić polskie kontrakty.

Rafał Zasuń, WysokieNapiecie.pl

Dlaczego budowa morskich farm wiatrowych może się opóźnić? Jakie są szanse, że wszystko zakończy się sukcesem? Na jakim etapie są przygotowania do kolejnej fazy budowy morskich wiatraków? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

LINK: https://wysokienapiecie.pl/35082-morski-wiatr-na-baltyku-coraz-wiecej-listow-intencyjnych-coraz-mniej-czasu/#dalej

Debata o transformacji energetycznej

Debata

Dla realizacji Europejskiego Zielonego Ładu kluczowe jest odpowiednie finansowanie i  szeroka  współpraca. Idące w setki miliardów złotych koszty transformacji energetycznej, problem niskiej emisji oraz potrzeba współpracy na wielu poziomach – na te i wiele innych zagadnień zwracali uwagę uczestnicy debaty Serwisu Samorządowego PAP nt. samorządowego wymiaru Europejskiego Zielonego Ładu. Jakie projekty będziemy realizować w ramach EZŁ, jaką rolę w transformacji energetycznej odegrają samorządy? – to niektóre z pytań, na które odpowiedzieli eksperci podczas debaty nt. samorządowego wymiaru Europejskiego Zielonego Ładu.

Biorący udział w dyskusji Paweł Różycki z Ministerstwa Klimatu i Środowiska podkreślał, że stopień skomplikowania całego procesu transformacji jest bardzo duży; przede wszystkim polega na przebudowie systemu energetycznego. „W tym momencie procedowana jest polityka energetyczna Polski, która zakłada budowę mocy w ramach energetyki jądrowej, znaczny rozwój offshore’u (…). Wodór jest to też paliwo, które niewątpliwie będzie wykorzystywane i które będzie stanowiło istotny element w osiąganiu neutralności klimatycznej” – zaznaczył.

W ocenie Różyckiego problemem jest przede wszystkim kwestia finansowania, które powinno być długofalowe. „W tej perspektywie 30 proc. środków budżetu UE powinno być wydatkowane na kwestie klimatyczne, do tego środki z (handlu uprawnieniami do emisji) ETS, co daje nam w tym momencie dużo ponad 200 mld zł na finansowanie transformacji klimatycznej. Liczba może robić wrażenie, natomiast potrzeby modernizacyjne są znacznie wyższe, więc każde źródło finansowania będzie mile widziane i o takie też rząd zabiega jeszcze w Brukseli” – zaznaczył.

Wiceprezes PGNiG Robert Perkowski podkreślił, że zeroemisyjność to cel, który przyświeca każdej organizacji i kierunek, od którego nie ma odwrotu. Ale realizacja tego celu nie może powodować ubóstwa energetycznego, także odbiorców gazu.

Jeden z wątków, które poruszył, mówiąc o planach spółki, dotyczył pobudzania rynku biometanu, czyli gazu, który ma takie same właściwości jak gaz ziemny, natomiast wytwarzany jest w sposób odnawialny, z odpadów organicznych. Zdaniem wiceprezesa PGNiG rozwój rynku biometanu daje szansę, żeby z transformacji energetycznej skorzystały ekonomicznie tereny mało zurbanizowane, przede wszystkim obszary wiejskie.

„Szacujemy, że w ciągu 10 lat potencjał produkcyjny biometanu może osiągnąć około 4 mld m3. Aby w pełni go zrealizować, w kraju powinno powstać 1500-2000 biometanowni. Ich właścicielami będą lokalni przedsiębiorcy i samorządy, natomiast PGNIG będzie animatorem rynku i odbiorcą wytwarzanego przez nie biometanu” – wyjaśnił Perkowski.

Dodał, że spółka chce również brać udział w transformacji energetycznej opartej na wodorze, a w szczególności będzie rozwijać swoje kompetencje w zakresie magazynowania i dystrybucji tego paliwa. Dodatkowo, dzięki jednostkom wytwórczym wykorzystującym gaz ziemny, PGNiG będzie ważnym elementem stabilizowania systemu elektroenergetycznego, w którym coraz większą rolę będą odgrywać OZE.

W ocenie europosła Adama Jarubasa w Europejskim Zielonym Ładzie nie chodzi jedynie o wywołanie korzystnych zmian w wielkim przemyśle i energetyce, ale także o przekonanie do nich mieszkańców, aby dostrzegali potrzebę przeciwdziałania zmianom klimatu. „Samorządy są najbliżej ludzi, więc mogą angażować mieszkańców w różnego rodzaju sprzyjające klimatowi inicjatywy, jak organizowanie terenów zielonych, przestrzeni miejskiej, zakładanie odnawialnych źródeł energii czy organizując zero- czy niskoemisyjny transport. Samorządy mogą być też aktywne w zakresie ciepłownictwa” – wskazał Jarubas.

Według eurodeputowanego obecnie nadarza się dobra okazja do transformacji energetycznej, ponieważ będziemy mieli do dyspozycji znaczące środki europejskie i mechanizmy takie jak Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji dla regionów węglowych, choć jednocześnie zaznaczył, że to zapewne nie wystarczy, by zrealizować cały „ambitny plan”.

Dyrektor koordynator ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni m.st. Warszawy Justyna Glusman przyznała, że władze stolicy mają duże oczekiwania, jeśli chodzi o wsparcie ze strony UE, ale także rządu i ze wszystkich innych źródeł. „My, samorządowcy jesteśmy otwarci na każdą formułę współpracy, która pomoże nam wdrażać te projekty” – podkreśliła.

Dyrektor zauważyła, że 75 proc. źródeł emisji w Warszawie stanowi produkcja i konsumpcja energii elektrycznej i cieplnej, ok. 15 proc. transport, a mniej więcej 9 proc. odpady. „Budynki to jest ten obszar, który powinien być – zgodnie z tym, co mówi też Komisja Europejska – uwzględniony w jak największym stopniu, jednocześnie jest to obszar, który jest bardzo kosztowny” – mówiła Glusman.

Według szacunków ratusza, docieplenie i wymiana źródeł ogrzewania ponad 230 tys. budynków mieszkalnych w Warszawie kosztowałaby ok. 4 mld zł. Tymczasem budżet inwestycyjny Warszawy jest poniżej 3 mld zł. „Jest to absolutnie skala środków, których miasto nie jest w stanie pokryć z własnego budżetu” – oceniła dyrektor.

Zdaniem burmistrza Pleszewa Arkadiusza Ptaka nie ma znaczenia, czy to jest małe czy duże miasto jak Warszawa, Poznań, Wrocław, Gdańsk, gdyż te same problemy – choć inny jest efekt skali – występują zarówno w małych miejscowościach, jak i w dużych miastach. „Gdybyśmy procentowo chcieli określić skalę problemów, to ona jest taka sama. W przypadku miast takich jak Pleszew problemem numer jeden jest niska emisja. Jesteśmy bardzo zdeterminowani, żeby ten problem rozwiązać” – deklarował burmistrz Pleszewa.

Prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej Grzegorz Wiśniewski, odnosząc się do kwestii ciepłownictwa w Polsce, zauważył, że jest ono nadal w 75-proc. oparte na węglu i choć nie powoduje niskiej emisji w takim stopniu jak „kopciuchy”, emituje do atmosfery CO2. „Ciepłownictwo to nie jest obszar wyizolowany w kontekście Europejskiego Zielonego Ładu (…) dobrze, jakbyśmy patrzyli w sposób zintegrowany na dokumenty (unijne) i na samą ideę Zielnego Ładu, która ma u swoich podstaw redukcję emisji gazów cieplarnianych, a redukcja emisji innych zanieczyszczeń jest uzupełnieniem” – podkreślił prezes IEO.

W raporcie Instytutu nt. możliwości inwestycyjnych w energetyce odnawialnej w kontekście Europejskiego Zielonego Ładu koszty transformacji w Polsce w okresie do 2030 roku oceniono na poziomie 205 mld zł (117 mld zł w obszarze elektroenergetyki oraz ok. 88 mld zł w sektorze ciepłownictwa).

Zapis debaty dostępny na https://pap-mediaroom.pl/nauka-i-technologie/debata-pt-zazielenianie-miast-i-wsi-czyli-o-co-chodzi-w-europejskim-zielonym.

Źródło informacji: Serwis Samorządowy PAP

Pieniądze na rozwój innowacyjności mazowieckich przedsiębiorstw

Biznes

Ponad 7,3 mln złotych trafi do czterech partnerstw, które zrealizują projekty wspomagające rozwój innowacyjności mazowieckich przedsiębiorstw. Pieniądze zostaną przeznaczone m.in. na stworzenie i wdrożenie dopasowanych do potrzeb odbiorców nowych lub ulepszonych kompleksowych usług doradczych o charakterze proinnowacyjnym.

Wsparcie unijne trafi do czterech partnerstw skupiających od dwóch do czterech instytucji. Zrealizują oni cztery projekty, które mają zapewnić mazowieckim małym i średnim przedsiębiorstwom dostęp do wyspecjalizowanej wiedzy i innowacyjnych narzędzi.- Dobrze prosperująca gospodarka potrzebuje innowacji, dlatego nowe technologie to punkt wyjścia do rozwoju przedsiębiorstw – mówi wicemarszałek Wiesław Raboszuk.

 Grant o wartości blisko 1,6 mln zł przyznano Fundacji Akcelerator Innowacji (lider) oraz Mazowieckiemu Klasterowi ICT (reprezentowany przez Stowarzyszenie Rozwoju Społeczno-Gospodarczego „Wiedza”) na realizację projektu pn. „innLOGY – wsparcie przedsiębiorstw o dużym potencjale technologicznym.” Wśród jego głównych założeń jest wspieranie przedsiębiorstw w procesach przyśpieszających ich rozwój oraz zapewnienie MŚP specjalistycznych usług doradczych, świadczonych przez kompetentnych specjalistów w zakresie m.in. cyberbezpieczeństwa, analizy funkcjonalnej czy technicznej aplikacji, gier, stron, e-usług w działaniach rozwojowych firm. W ramach projektu powstanie także platforma online z szeregiem nowoczesnych technologii, które pozwolą na przeglądanie dostępnych rozwiązań i zasobów oraz wyszukiwanie i tworzenie możliwych partnerstw projektowych oraz pozyskiwanie finansowania.

Z kolei projekt pn. „Wprowadzenie nowych usług o charakterze proinnowacyjnym dla przedsiębiorców Mazowsza, dzięki partnerskiej współpracy Centrum Innowacji i FPE” ze wsparciem unijnym w wysokości blisko 2,7 mln zł zostanie zrealizowany przez Fundację Poszanowania Energii (lider), Zrzeszenie Audytorów Energetycznych (ZAE) oraz Centrum Przedsiębiorczości Racjonalnej; Fundacji Praktyków Biznesu (CPR). Zakłada on stworzenie i wprowadzenie sześciu nowych lub ulepszonych usług doradczych o charakterze proinnowacyjnym, w tym outsourcing B+R dla mazowieckich MŚP, przeglądy energetyczne SCADA, integracja BIM z audytem energetycznym, audyt bezpieczeństwa danych energetycznych, przygotowanie do one-stop shop, maturyzacja innowacji mazowieckich MŚP.

„Profesjonalizacja proinnowacyjnych usług doradczych partnerstwa Instytucji Otoczenia Biznesu Mazowsza” z grantem 2,4 mln zł to przedsięwzięcie, w ramach którego powstaną usługi, które dadzą MŚP zdolność wypracowania nowych produktów, niestandardowych modeli biznesowych zwiększających ich konkurencyjność. Nowe usługi będą również wsparciem dla osób planujących założenie własnej firmy. Wśród nich znalazły się m.in. usługa kompleksowego badania kondycji przedsiębiorstwa, czyli badanie „przedinwestycyjne”, Startup Online Academy, czyli platforma internetowa umożliwiająca odbywanie mentoringów i konsultacji biznesowych on-line czy Startup International Academy – sieć łącząca instytucje otoczenia biznesu z różnych stron Europy. Projekt zrealizują Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT) (lider), Centrum Zarządzania Innowacjami i Transferem Technologii Politechniki Warszawskiej (CZIITT), Agencja Rozwoju Mazowsza S.A. (ARM S.A.) oraz Instytut Kreowania Przedsiębiorczości (działający pod marką Startup Academy).

Czwarty projekt wsparty środami UE to „Opracowanie i wdrożenie nowych i ulepszonych usług doradczych o charakterze proinnowacyjnym poprzez konsolidację potencjału IOB Sekwencja Sp. z o.o. oraz Prokliencki Sp. z o.o.”. Na jego realizację partnerzy SEKWENCJA Sp. z o.o. (lider) i Prokliencki Sp. z o.o. otrzymali blisko 1,4 mln zł. Efektem tego przedsięwzięcia będą usługi doradcze o charakterze proinnowacyjnym – optymalizacja procesów biznesowych przedsiębiorstw z wykorzystaniem systemów informatycznych w modelu SaaS (w tym systemów klasy DMS/Workflow), doradztwo marketingowe oparte o analitykę internetową (Data-driven marketing) oraz optymalizacja finansowa firmy (stworzenie strategii finansowej firmy lub projekcji finansowych dla nowego pomysłu).

Modelowanie Systemu Ofert dla Innowacji (MSODI) to projekt województwa mazowieckiego realizowany w ramach RPO WM 2014-2020. Dzięki niemu samorząd Mazowsza przydziela granty partnerstwom instytucji otoczenia biznesu (IOB), czyli podmiotom, które bez względu na formę prawną, prowadzą działalność na rzecz rozwoju przedsiębiorczości i innowacyjności, nie działając dla zysku albo przeznaczając zysk na cele statutowe. Na czele każdego z takich partnerstwa stoi lider, który musi być IOB o profilu parku naukowo-technologicznego czy centrum Innowacji. Liderem może być także akredytowana mazowiecka IOB w przypadku, gdy w skład partnerstwa wchodzi również park naukowo-technologiczny lub centrum innowacji.

Michał Kaczor

Ostatnie artykuły

OZE

Francja nie osiągnie celu OZE, podobnie jak Polska

Francja, podobnie jak Polska, nie osiągnęła unijnego celu udziału OZE w miksie energetycznym kraju na koniec 2020 roku. Zdaniem państwowego audytora Pałac...
Jarosław Gowin

Dobre relacje handlowe z Niemcami od 20 lat

Relacje polsko-niemieckie, wspólne kontakty handlowe, sytuacja związana z pandemią koronawirusa, projekty IPCEI, kwestie dotyczące Zielonego Ładu oraz niemieckie inwestycje w Polsce –...
Agata Wojtowicz

Bunt z południa może się rozlać na cały kraj

Gminy górskie, które ucierpiały w wyniku pandemii, dostaną od rządu dodatkowy miliard zł pomocy finansowej. Środki trafią do ok. 200 samorządów i...
Ogniwa fotowoltaiczne

Polska GigaFabryka ogniw PV

Inicjatywa budowy polskiej GigaFabryki ogniw fotowoltaicznych nabiera tempa. W celu realizacji projektu została powołana spółka Giga PV S.A. Cała inwestycja może sięgać...
dr Dariusz Grabowski

Inflacja pogrąży polską przedsiębiorczość

Dwa, trzy lata, które przed nami to „być albo nie być” dla wielu polskich małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. Całe branże, które...