„Inżynierowie dla zdrowej planety” 23 – 25 czerwca w Gliwicach

Miejscem V Światowego Zjazdu Inżynierów Polskich jest Politechnika Śląska

Wymiana wiedzy i doświadczeń polskich inżynierów, którzy mieszkają, pracują i odnoszą sukcesy poza granicami Polski ma szczególne znaczenie dla integracji środowiska. Organizowane w kraju co trzy lata zjazdy inżynierskie są wyjątkową okazją do debat o nowych wyzwaniach, które stoją przed twórcami techniki w globalnym świecie. Tradycyjnie już V Światowy Zjazd Inżynierów Polskich (SZIP) łączony jest z XXVII Kongresem Techników Polskich (KTP). Tegoroczne wydarzenie pod hasłem „Inżynierowie dla zdrowej planety” odbędzie się 23-25 czerwca w Gliwicach na Politechnice Śląskiej.

Temat przewodni Zjazdu – „Inżynierowie dla zdrowej planety” nawiązuje do dwóch najważniejszych problemów współczesności: pandemii i zmian klimatycznych. – Chcemy pokazać społeczeństwu, że technika i jej twórcy mogą w sposób aktywny i skuteczny włączyć się w utrzymanie takiego stanu naszej planety, aby człowiek i przyroda mogły na niej funkcjonować i rozwijać się  w symbiozie – zapowiada Ewa Mańkiewicz-Cudny, prezes Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT.

Udział w wydarzeniu zapowiedzieli przedstawiciele środowisk inżynierskich, w tym rektorzy uczelni technicznych, naukowcy, przedsiębiorcy oraz działacze organizacji naukowo-technicznych z kraju i z zagranicy, w tym polonijni inżynierowie m.in.: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Austrii

Wykłady inauguracyjne poświęcone  będą związkom medycyny z techniką  oraz technologii biodruku 3D, która wykorzystuje materiały zawierające żywe komórki do budowy złożonych, trójwymiarowych struktur. W przyszłości biodruk 3D pozwoli na tworzenie funkcjonalnych organów możliwych do stosowania w procedurach medycznych oraz na zastąpienie zwierząt w badaniach klinicznych. Pierwszy wykład, na temat „Medycyna i technika – trwałe małżeństwo z rozsądku” wygłosi prof. Aleksander Sieroń, ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Drugi, pt. „Biodruk 3D – nadzieje i wyzwania” dr Małgorzata Włodarczyk-Biegun z Centrum Biotechnologii Politechniki Śląskiej. 

Kluczowe zagadnienia na których będą się koncentrować uczestnicy w dyskusjach panelowych obejmują wyzwania jakie stoją przez twórcami techniki i technologii w obliczu rewolucji cywilizacyjnych, związanych z powszechną cyfryzacją, przemianami Industry 4.0, sztuczną inteligencją, zagrożeniami energetycznymi, klimatycznymi oraz surowcowymi.

Uczeni i eksperci z kraju i zagranicy, będą poszukiwać odpowiedzi na pytania dotyczące m.in.: określenia roli inżynierów w świecie po pandemii COVID-19, znaczenia spersonalizowanej medycyny w leczeniu pacjentów, obaw o  zdetronizowanie człowieka przez sztuczną inteligencję oraz konieczności  wzmocnienia  cyberbezpieczeństwa. Paneliści wyjaśnią dlaczego społeczeństwo potrzebuje kultury technicznej, co szkodzi ludziom i planecie i  jakie są prognozy w najbliższej perspektywie na jej ratowanie oraz jaka przyszłość czeka świat w energetyce i transporcie. 

Głównymi organizatorami obu imprez są: Federacja Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych Naczelna Organizacja Techniczna, Politechnika Śląska, Europejska Federacja Polonijnych Stowarzyszeń  Naukowo-Technicznych oraz Rada Polskich Inżynierów w Ameryce Północnej.

Współorganizatorami są: Gliwicka oraz Katowicka Rada Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, Konferencja Rektorów Polskich Uczelni Technicznych, oraz Akademia Górniczo-Hutnicza i Politechnika Warszawska.  Partnerzy merytoryczni to: Akademia Inżynierska w Polsce i Rada Główna Instytutów Badawczych.

Szczegółowe informacje oraz program znajdują się na tej stronie  www.szip.org.pl

Ochrona kobiet uciekających z Ukrainy przed przemocą

Parlament wzywa UE do ochrony kobiet uciekających z Ukrainy przed przemocą i handlem ludźmi oraz do zapewnienia im dostępu do podstawowych usług zdrowotnych. Agencja ONZ ds. Uchodźców (UNCHR) poinformowała, że ponad 5,5 miliona uchodźców – 90 proc. z nich to kobiety i dzieci – uciekło z Ukrainy od momentu rozpoczęcia inwazji rosyjskiej 24 lutego. Kolejne 7,1 miliona osób zostało przesiedlonych wewnętrznie na terenie Ukrainy, w tym kobiety i dzieci wymagające opieki medycznej.

Posłowie do PE zdecydowanie potępiają stosowanie przemocy seksualnej i przemocy związanej z płcią jako narzędzia walki. Dostęp do podstawowych praw i świadczeń w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego powinien być zapewniony we wszystkich krajach przyjmujących i tranzytowych UE. 90 proc. uchodźców uciekających z Ukrainy to kobiety i dzieci

W przyjętej 5 maja rezolucji posłowie 462 głosami do 19 i przy 89 wstrzymujących się zdecydowanie potępiają stosowanie przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć jako broni wojennej. Wyrażają głębokie zaniepokojenie rosnącą liczbą doniesień o handlu ludźmi, przemocy seksualnej, wyzysku, gwałtach i nadużyciach, których ofiarami padają kobiety i dzieci uciekające z Ukrainy.

Posłowie podkreślają, że w ośrodkach dla uchodźców należy uwzględniać specyficzne potrzeby kobiet i dziewcząt, a mechanizmy składania skarg powinny być im natychmiast udostępniane w językach i formatach zrozumiałych dla wszystkich. Państwa członkowskie i UE powinny szybko zidentyfikować i ścigać sieci handlu ludźmi czerpiące zyski z wykorzystywania seksualnego kobiet uchodźczyń. Parlament wzywa również kraje UE do zapewnienia bezpiecznego i skoordynowanego transportu między państwami członkowskimi.

Zapewnienie dostępu do podstawowych usług w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz związanych z nimi praw jest priorytetem. Posłowie wzywają UE oraz wszystkie kraje przyjmujące i tranzytowe do zapewnienia dostępu do praw i zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego (SRHR), w szczególności antykoncepcji awaryjnej i aborcji, w tym dla ofiar gwałtu, a także opieki położniczej. W odniesieniu do kobiet, które nadal przebywają na Ukrainie, Parlament wzywa UE do wykorzystania wszelkich dostępnych środków i funduszy, aby zaspokoić ich potrzeby w zakresie SRHR, a także do wysłania na Ukrainę i do krajów przyjmujących w ramach pakietów i konwojów humanitarnych zestawów „godnościowych”, w tym środków antykoncepcyjnych i zestawów zdrowia reprodukcyjnego.

Aby ułatwić uchodźczyniom integrację w krajach przyjmujących, posłowie chcą jak najszybciej zapewnić im dostęp do rynku pracy i postulują wprowadzenie specjalnych programów i kursów językowych, a także dostępu do opieki nad dziećmi.  (PE)

Naukowcy opatentowali elektroniczny identyfikator wyrobów tekstylnych

Piotr Jankowski-Michulowicz

Tekstroniczny identyfikator RFID, czyli elektroniczny identyfikator wyrobów tekstylnych, w którym można umieścić informacje dotyczące m.in. użytkowania, czy prania wyrobu, opatentował zespół naukowców Politechniki Rzeszowskiej (PRz). Dane te będzie można ukryć np. w guziku lub ozdobnym elemencie naszytym na odzież. Licencję niewyłączną dotyczącą patentu na tekstroniczny identyfikator RFID kupiła już spółka Esotiq&Henderson. PRz poszukuje innych firm chcącym kupić licencję.

Jak poinformowała Anna Worosz z biura prasowego uczelni tekstroniczny identyfikator RFID, opracowany i opatentowany przez zespół pracowników z Katedry Systemów Elektronicznych i Telekomunikacyjnych na Wydziale Elektrotechniki i Informatyki PRz pod kierunkiem  prof. dra hab. inż. Piotra Jankowskiego-Mihułowicza z Politechniki Rzeszowskiej jest odpowiedzią na potrzeby przemysłu odzieżowego.

Zwróciła uwagę, że przyzwyczailiśmy się już do życia z techniką RFID, np. korzystając z płatności zbliżeniowych podczas codziennych zakupów, ski-passów na stokach narciarskich, z kontroli dostępu, czy dokumentów z warstwą elektroniczną, takich jak dowody osobiste i paszporty biometryczne.

„Unikatowym rozwiązaniem wspomnianych badań przemysłowych, które realizuje zespół pracowników Katedry Systemów Elektronicznych i Telekomunikacyjnych jest wytworzenie elektronicznego identyfikatora radiowego i jego zintegrowanie z wyrobami tekstylnymi za pomocą powszechnie stosowanych metod szwalniczych” – oceniła Worosz.

Wskazała, że dzięki tym metodom antena identyfikatora jest szyta, czy haftowana nićmi przewodzącymi, a jego układ mikroelektroniczny można ukryć np. w guziku, koraliku, czy elemencie ozdobnym, który zostanie po prostu przyszyty do odzieży.

„To powoduje, że już na etapie produkcji wyrobów tekstylnych powstaną ich elektroniczne identyfikatory, które będzie można wykorzystać na każdym etapie cyklu życia tych produktów” – podkreśliła. Taka „wszyta” informacja może zostać wykorzystana najpierw w wewnętrznych procesach logistycznych przedsiębiorstwa, następnie w dystrybucji produktów, handlu, a w nieodległej przyszłości (jeżeli powstaną innowacyjne pralki, żelazka) w ich eksploatacji, a na końcu w procesie utylizacji.

„Należy pamiętać, że tekstylia stanowią produkty, które będą podlegały procesom recyklingu” – zauważyła Worosz. Tekstroniczny identyfikator RFID jest połączony mechanicznie z materiałem tekstylnym. Został wyposażony w moduł antenowy wraz z anteną połączoną galwanicznie z antenowym układem sprzęgającym, oraz w moduł mikroelektroniczny zawierający chip połączony galwanicznie z mikroelektronicznym układem sprzęgającym. Oba te układy: antenowy sprzęgający i mikroelektroniczny sprzęgający zostały sprzężone magnetycznie.

Moduł antenowy może być wyhaftowany nićmi przewodzącymi na materiale tekstylnym, albo wprasowany w materiał tekstylny, albo też być do niego przyszyty. Worosz wyjawiła, że zespół tych samych naukowców Politechniki Rzeszowskiej pracuje już nad unikatową pralką, w której w przyszłości będzie można zrobić pranie w sposób całkowicie automatyczny, właśnie na podstawie informacji zawartych we „wszytym” elektronicznym identyfikatorze, bez zastanawiania się nad tym, jak ustawić programator, żeby bezpiecznie dla tkanin uprać rzeczy znajdujące się w bębnie.

W podobny sposób autorzy opracowują kolejne urządzenie AGD – stację parową, za pomocą której bezpiecznie uprasujemy ubranie, unikając jego przypadkowemu zniszczeniu, np. przypaleniu. „W ten sposób powstanie zapisany w tym patencie internet wyrobów branży tekstylnej (IoTT – Internet of Textile Things), który, jak zakładają autorzy, z jednej strony usprawni wiele procesów biznesowych, a z drugiej – ułatwi codzienne życie” – podkreśliła Worosz. PAP

Rozwój farm wiatrowych na Bałtyku może wymagać specustawy

Michał Piekarski

Wąskie gardło w rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, stanowi brak odpowiednich regulacji, które  by zapewniły, że proces developmentu będzie przeprowadzony wystarczająco szybko – mówi Michał Piekarski, partner w kancelarii Baker McKenzie. Jego zdaniem realizacja tak ogromnych inwestycji może wymagać nie kosmetycznych zmian w ustawach czy rozporządzeniach, ale dedykowanej specustawy.

Potrzebne jest m.in. zdecydowane przyspieszenie procesu wydawania decyzji administracyjnych i przyznawania nowych pozwoleń lokalizacyjnych na Morzu Bałtyckim. Inaczej nie uda się dotrzymać ambitnych harmonogramów inwestycyjnych, zgodnie z którymi przed 2030 rokiem moc zainstalowana w offshore mogłaby sięgnąć nawet 10 GW, o wiele więcej, niż zakłada aktualna Polityka energetyczna Polski do 2040 r​oku.

Otoczenie prawne dla rozwoju branży offshore dziś wygląda bez wątpienia lepiej niż jeszcze kilka lat temu, głównie za sprawą ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych, która weszła w życie na początku 2021 roku i stworzyła podstawy dla rozwoju takich projektów. Mimo to pod względem regulacyjnym sytuacja branży offshore’owej wciąż jest jednak daleka od ideału.

– Projekty w Polsce rozwijane są w dwóch fazach. Pierwsza, która teraz jest już praktycznie na etapie zakupów, czyli procurementu, zamawiania dóbr i usług na potrzeby realizacji tych projektów. Natomiast druga jest w kluczowym momencie przyznawania nowych pozwoleń lokalizacyjnych na Morzu Bałtyckim. Ta druga faza jest regulowana tzw. rozporządzeniem rozstrzygającym. I tutaj pojawiają się problemy związane z interpretacją tegoż rozporządzenia i emocje związane z tym, do czego to rozporządzenie nas zaprowadzi, kto otrzyma pozwolenia lokalizacyjne na Bałtyku. Jest więc przestrzeń do tego, żeby tę regulację wciąż poprawiać i sprawić, że ona będzie jednoznaczna, niekoniecznie promująca określone grupy inwestorów, a takie zagrożenie rzeczywiście może w tej chwili istnieć – mówi agencji Newseria Biznes Michał Piekarski, partner i szef praktyki Energetyki i Infrastruktury w kancelarii Baker McKenzie.

Jesienią ubiegłego roku zawarte zostało porozumienie sektorowe na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, którego sygnatariuszami są m.in. organy administracji rządowej i kluczowe ministerstwa, podmioty z sektora oświaty i nauki, inwestorzy oraz organizacje branżowe – łącznie ponad 200 podmiotów. Dokument, który został dobrze przyjęty przez branżę, ma stanowić bazę do współpracy i przyczynić się do maksymalizacji tzw. local content, czyli udziału polskich przedsiębiorców w łańcuchu dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej. Rząd zapowiedział też uproszczenia dotyczące postępowań administracyjnych związanych z budową farm wiatrowych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Bałtyku. Ekspert ocenia jednak, że to wciąż za mało, aby przyspieszyć rozwój takich projektów.

– Pewne nowelizacje przepisów zostały wprowadzone, ale to jeszcze stanowczo za mało. Przy projektach o łącznej mocy niemal 11 GW, a docelowo mówimy łącznie o 15–16 GW z uwzględnieniem trzeciej fazy, nie ma przestrzeni do drobnych zmian w przepisach. To jest miejsce być może do zaprojektowania i wdrożenia specustawy, która – na wzór innych, krytycznych dla sektora energetycznego obszarów – pozwoliłaby dać impuls do rozwoju i radykalnie uprościć ścieżkę otrzymywania pozwoleń – ocenia ekspert Baker McKenzie. – Niestety szanse oceniam jako umiarkowane, de facto nie jest to aktualnie przedmiot dyskusji.

Jak wynika z szacunków WindEurope, przytaczanych w raporcie PSEW („Wizja dla Bałtyku. Wizja dla Polski”), na polskich wodach Bałtyku jest potencjał do zainstalowania 28 GW mocy. W perspektywie 2050 roku farmy wiatrowe na morzu mogłyby zaspokoić prawie 60 proc. krajowego zapotrzebowania na prąd. To jednak długofalowa, optymistyczna perspektywa, która wymagałaby mocnego impulsu rozwojowego i dużych ułatwień dla branży przy realizacji takich projektów. Jak na razie rządowa strategia zakłada, że do końca obecnej dekady moc zainstalowana w offshore ma sięgnąć ok. 5,9 GW, a w 2040 roku – 11 GW.

– Cały czas jest wiara w to, że te harmonogramy – już teraz szalenie ambitne – w aktualnym otoczeniu prawnym są możliwe do realizacji. Chciałbym być dobrej myśli, ale wydaje mi się, że te cele i daty, o których mówimy, są jednak niewyobrażalnie optymistyczne. Aby móc ich dotrzymać, trzeba by rozpocząć rozmowy już dzisiaj – mówi Michał Piekarski. – Musimy mieć silny impuls ze strony rządu, program rozwoju morskiej energetyki wiatrowej musi być programem z całą mocą wspieranym przez państwo, również w drodze administracyjnych ułatwień, i zmobilizować inwestorów, łańcuchy dostaw i urzędy odpowiedzialne za wydawanie pozwoleń, aby druga oraz trzecia faza tych projektów rozwijała się jak najszybciej. Ten impuls i wspólne działanie są absolutnie kluczowe.

Zainteresowanie inwestorów zagranicznych realizacją inwestycji na polskich wodach Bałtyku jest ogromne, co widać po wnioskach złożonych w drugiej fazie realizacji projektów offshore’owych, czyli o wydanie pozwoleń lokalizacyjnych. W grze są najwięksi światowi gracze.

– Istniejące przepisy mogą jednak – w sposób niebezpośredni – powodować, że balans między podmiotami z Polski, należącymi do Skarbu Państwa, versus podmiotami zagranicznymi w wolumenie rozdanych pozwoleń lokalizacyjnych może być lekko zachwiany. Natomiast to nie jest jeszcze przesądzone. Tajemnicą przedsiębiorstwa podmiotów zagranicznych jest to, jakie mają asy w rękawie i czego użyją w procedurze rozstrzygającej – mówi szef praktyki Energetyki i Infrastruktury w Baker McKenzie. – Perspektywa rozwoju energetyki to nie miesiące czy lata, ale dekady. Jestem pewien, że w ciągu najbliższej dekady projekty morskiej energetyki wiatrowej w Polsce będą rozwijane wspólnie przez krajowe podmioty – takie jak PKN Orlen czy PGE oraz podmioty zagraniczne, zarówno z sektora odnawialnego, a może i z branży oil and gas, która w tym momencie przechodzi transformację energetyczną.

Poza kwestiami regulacyjnymi konieczne dla przyspieszenia rozwoju offshore w Polsce jest tworzenie lokalnego łańcucha dostaw. – Aby zrealizować projekty o wartości 10, 20 czy 30 mld zł, potrzebne są nie tylko wola i finansowanie, ale też ręce do pracy. Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli te projekty realizować polską kadrą. Potrzebne są również fabryki, porty instalacyjne i cały łańcuch dostaw, który już w tym momencie powinniśmy budować, żeby móc realizować projekty offshore teraz i za kilka lat – mówi Michał Piekarski.

Rosja pariasem EXPO 2030

Waldemar Buda

Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda uważa, że  Rosja powinna zostać wykluczona z grona kandydatów do organizacji Expo 2030. – Będziemy wspierać Ukrainę i Odessę w ich dążeniu do zorganizowania Wystawy Światowej Expo 2030 – podkreślił minister

– W związku z trwającą już 70 dni agresją wojsk rosyjskich na Ukrainę opowiadamy się za wykluczeniem Rosji i Moskwy z grona kandydatów, którzy obecnie ubiegają się o organizację Wystawy Światowej Expo w 2030 roku. Skieruję oficjalny list w tej sprawie do Sekretarza Generalnego Międzynarodowego Biura Wystaw w Paryżu z nadzieją na podjęcie odpowiedzialnej decyzji – powiedział minister rozwoju i technologii Waldemar Buda.

– Równocześnie Polska będzie wspierać kandydaturę Ukrainy i Odessy w rywalizacji z innymi państwami i miastami, które również chciałyby zorganizować u siebie tę prestiżową imprezę o zasięgu globalnym. Odessa, pomimo trwającej wojny, z pełną determinacją podtrzymuje swoją kandydaturę i z optymizmem patrzy w przyszłość. Wybór na organizatora Expo byłby dla całej Ukrainy dodatkowym impulsem do promocji i powojennej odbudowy ukraińskiej gospodarki. Z naszej strony deklarujemy pomoc w przygotowaniu tego wydarzenia – dodał szef MRiT. 

Moskwa (Rosja) i Odessa (Ukraina) zostały zawieszone przez Międzynarodowe Biuro Wystaw do 7 września 2022 r., czyli do ostatecznego terminu, kiedy kraje kandydujące muszą złożyć dokumentację dotyczącą organizacji Expo. Mimo to, mogą one złożyć wnioski aplikacyjne. Oprócz obu miast o organizację Wystawy Światowej w 2030 roku ubiegają się również: Rijad (Arabia Saudyjska), Busan (Korea Płd.) oraz Rzym (Włochy). Ostateczna decyzja, który z kandydatów zostanie wybrany, zapadnie pod koniec 2023 r. 

Z Dubaju do Osaki

Ostatnia Wystawa Światowa Expo 2020 w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zakończyła się 31 marca 2022 r. Uczestniczyły w niej 192 państwa z całego świata. Była to pierwsza Wystawa Światowa, która odbyła się na Bliskim Wschodzie i po raz pierwszy została zorganizowana przez kraj arabski. Jej hasło przewodnie brzmiało: „Łącząc umysły, tworząc przyszłość”.

Kolejna Wystawa Światowa odbędzie się w 2025 roku w Osace w Japonii (13 kwietnia – 13 października). Organizatorzy przewidują, że weźmie w niej udział 175 uczestników, w tym 150 krajów (wśród nich także Polska) oraz 25 organizacji międzynarodowych.

Organizator Expo

Za nadzór nad wyborem organizatora kolejnego Expo oraz nad przebiegiem całego – trwającego 6 miesięcy – wydarzenia, czuwa Międzynarodowe Biuro Wystaw w Paryżu. Kraje, które mają zaszczyt organizować to wydarzenie, są gospodarzami nie tylko samej wystawy, ale także szeregu wydarzeń towarzyszących. Ich celem jest promocja gospodarki, kultury i sztuki państw, które biorą udział w tym przedsięwzięciu.

NFZ i Ministerstwo Zdrowia obcięły taryfy dla pacjentów wentylowanych w domu

Pacjenci wentylowani mechanicznie – nieinwazyjnie mają od 1 maja obniżone koszty taryf nawet o 62 proc! Osób, które wymagają respiratoterapii jest w Polsce ok. 9 tys., z czego wentylowani nieinwazyjnie stanowią największą grupę – niemal 80 proc. Obcięcie taryf, to dla nich wyrok skazujący na powolną śmierć przez uduszenie. Pacjenci apelują o pomoc! Co dokładnie oznacza dla nich zmniejszenie finansowania świadczenia?

Zarządzenie prezesa ZFZ w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów na  świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze w ramach opieki długoterminowej, które określa obcięcie kosztów taryf dla pacjentów korzystających z wentylacji domowej nieinwazyjnej, dość niespodziewanie zostało opublikowane 25 kwietnia (6 dni przed wejściem w życie). Dlaczego niespodziewanie? Projekt zarządzenia był już znany pacjentom od grudnia 2021 r. i od tego czasu trwały apele do Ministerstwa Zdrowia i próby dialogu. W ich imieniu wystepowało Stowarzyszenie Pacjentów na Rzecz Wentylacji Domowej „JEDNYM TCHEM!”, które zrzesza chorych wentylowanych inwazyjnie, jak i nieinwazyjnie.

Niestety, prośby i apele pacjentów nic nie wskórały – żadna rekomendowana zmiana nie została ujęta w zarządzeniu. Pacjenci zrzeszeni w Stowarzyszeniu otrzymali złudne wrażenie, że ich głos ma znaczenie w Ministerstwie Zdrowia i nie spodziewali się opublikowania zarządzenia tak nagle bez jakiegokolwiek uprzedzenia. Szczególnie, data publikacji zarządzenia tuż przed weekendem majowym i wprowadzenie go w życie w dzień wolny od pracy nie pozostawiła żadnego pola manewru dla sprzeciwu. Zapowiadane spotkania z pacjentami się nie odbyły, ich głos nie został uwzględniony i zabrakło dialogu ze strony ministerstwa. Pacjenci czują się zlekceważeni i zmarginalizowani.

Co dla pacjentów oznacza obcięcie taryf?

Niestety, możemy spodziewać się wielu negatywnych skutków tej decyzji. W skrócie, dla pacjentów oznacza to mniejszą dostępność świadczenia (jest ono limitowane) i jeszcze dłuższe kolejki. Niektórzy mogą już nie doczekać dostępu do respiratora i zwyczajnie się udusić. Już teraz występuje bardzo dużo nadwykonań dla tego świadczenia. Po odebraniu środków przez decydentów, świadczeniodawcy nie będą w stanie przyjmować pod swoją opiekę takiej samej liczby pacjentów jak dotychczas. Związane jest to ze wzrastającą inflacją, wzrostem płac i kosztów utrzymania pracowników w ostatnich kilku latach oraz nie wypłacaniem przez NFZ 100 proc. zwrotu za nadwykonania.

Kolejki na uzyskanie respiratora wydłużą się, część pacjentów będzie zmuszona do pozostania w szpitalu z dala od bliskich lub ciągłych wizyt na oddziale ratunkowym. Szansa na uzyskanie respiratora i wejście do opieki domowej nastąpi dopiero po śmierci innego chorego. Życie wielu osób stanie się gehenną. Funkcjonowanie z ciągłą świadomością, że przy następnym ataku duszności chory nie zdąży na czas dojechać do szpitala jest nieludzkim tratowaniem pozbawionym empatii. 

W efekcie wprowadzonych zmian świadczeniodawcy nie będą w stanie zapewnić opieki wszystkim chorym, a w związku z brakami personelu medycznego będzie coraz trudniej zapewnić odpowiedni standard opieki. Zwłaszcza, że chorzy są rozsiani po całej Polsce, a duża ich część mieszka na wsiach czy w małych miastach bez bezpośredniego dostępu do specjalistycznej opieki czy szpitala i to zespół wentylacyjny taką opiekę zapewnia.

Postawa prezesa NFZ jest niezrozumiała również z tego względu, że długofalowo obniżka taryf oznacza wzrost kosztów opieki nad pacjentami wymagającymi wentylacji nieinwazyjnej, czyli dużo większe obciążenie dla budżetu państwa. Koszt osobodnia w szpitalu jest kilkukrotnie wyższy od osobodnia w domu a na OIOMie nawet kilkadziesiąt razy wyższy. Co więcej, pacjenci przebywający długotrwale w szpitalach będą zajmować łóżka, blokując możliwość przyjęcia innych chorych.

Jeszcze do niedawna respiratory były dostępne jedynie w szpitalach. Obecnie, dzięki rozwojowi technologii i medycyny można je wykorzystywać w domu pacjenta. Co istotne, liczne badania wykazują kilku, a nawet kilkunastoletni okres wydłużenia życia pacjentów wentylowanych w warunkach domowych. Niezależnie od rodzaju prowadzonej wentylacji mechanicznej, korzyści medyczne dla chorego wynikają z braku konieczności przebywania w szpitalu. Pacjent przebywający w domu czuje się bezpieczniej. Wentylacja mechaniczna w warunkach domowych umożliwia wielu chorym znaczne zwiększenie aktywności życiowej, rodzinnej, a także społecznej, a co za tym idzie ogólna jakość życia tych pacjentów poprawia się. Dlatego przyłączając się do apelu pacjentów, którzy korzystają z respiratora w domu oraz ich bliskich, proszę, zróbmy wszystko, aby mogli przebywać w domu z rodziną! Planowane zmiany w taryfach świadczeń mogą im to skutecznie uniemożliwić.  – podkreśla Elżbieta Szlenk-Czyczerska, wiceprezes Stowarzyszenia „JEDNYM TCHEM!”, pielęgniarka anestezjologiczna

Pacjenci apelują do Rzecznika Praw Pacjenta, do ministra zdrowia, NFZ: nie zabierajcie nam prawa do oddechu! . Mamy prawo i chcemy godnie żyć bez strachu o to co przyniesie przyszłość. Prosimy, usłyszcie nasz głos!

Kredyt z dotacją w ramach programu „Czyste Powietrze”

Paweł Mirowski
Paweł Mirowski, wiceprezes NFOŚiGW

Kolejny bank uruchomił ścieżkę kredytową dla programu priorytetowego „Czyste Powietrze”. To Santander Consumer Bank – siódmy z banków, które w tej sprawie podpisały umowę o współpracy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz funduszami wojewódzkimi. Dzięki finansowej propozycji banku będą szersze możliwości udzielania beneficjentom programu „Czyste Powietrze” dotacji na wymianę starych, nieefektywnych źródeł ciepła (tzw. kopciuchów) oraz termomodernizację domów jednorodzinnych.

Wnioski o kredyt na cele zgodne z programem „Czyste Powietrze” i dotację na częściową jego spłatę można już  od kilku dni składać w banku. Klienci Santander Consumer Bank u swoich doradców w oddziałach otrzymają pełną informację o programie „Czyste Powietrze” oraz pomoc w złożeniu wniosku o kredyt i dotację na częściową spłatę kapitału zaciągniętego kredytu. Propozycja banku to wyjście naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom beneficjentów programu „Czyste Powietrze”, którzy chętnie korzystają z tego rodzaju wsparcia finansowego.

Kredyt jest powiązany z dotacją z programu „Czyste Powietrze”. W przypadku  Kredytu gotówkowego Czyste Powietrze (RRSO 9,37 proc.) dwa wnioski – o finansowanie i o dotację – składa się w oddziale Santander Consumer Banku. Załatwiający sprawę doradca w banku nie tylko pomaga wypełnić dokumenty, ale także wysyła w imieniu kredytobiorcy wniosek o dotację do właściwego terytorialnie wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej (WFOŚiGW).

Kredyt zostaje wypłacony niezwłocznie po otrzymaniu dwóch pozytywnych decyzji. Inwestycję należy zrealizować w ciągu 18 miesięcy od dnia wnioskowania o dotację, a następnie złożyć we właściwym WFOŚiGW wniosek o jej rozliczenie. Fundusz wypłaci dotację po pozytywnej weryfikacji dokumentów, a bank zaksięguje te pieniądze na poczet spłaty części kapitału kredytu. Maksymalna kwota Kredytu gotówkowego Czyste Powietrze o jaką może wnioskować klient, to 100 000 złotych – z dogodnym okresem kredytowania nawet do 96 miesięcy. Bank oferuje jednomiesięczną karencję w spłacie pierwszej raty i nie pobiera prowizji. Kredyt objęty jest gwarancją Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), dzięki czemu Santander Consumer Bank może zaoferować większy limit na realizację planów zgodnych z programem „Czyste Powietrze” i korzystniejszy kredyt. Połącznie obu produktów finansowych – dotacji i kredytu – sprawia, że w praktyce koszt kredytu może być w dużej części spłacony dzięki rządowemu dofinansowaniu.

–  Obserwujemy rosnące zainteresowanie produktami ekologicznymi ze strony naszych klientów. Chcemy wspierać ich we wdrażaniu takich rozwiązań w ich domach, dlatego w ubiegłym roku jako jeden z pierwszych banków zdecydowaliśmy się na przystąpienie do programu „Czyste Powietrze”. Wprowadzenie do naszej oferty produktów z dotacją na ekorozwiązania wpisuje się  w naszą strategię w zakresie działań na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Chcemy dalej brać czyny udział w zielonej transformacji i planować dalsze, proekologiczne aktywności  – mówi Przemysław Kończal, prezes zarządu Santander Consumer Banku.

Wypracowaliśmy szczególny, rzadko spotykany i atrakcyjny mechanizm współpracy z bankami. Kredyt jest połączony z dotacją z programu „Czyste Powietrze”, co oznacza, że pieniądze uzyskane z programu są przeznaczone na częściową spłatę kapitału kredytu – podkreśla wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Paweł Mirowski. – Jeżeli beneficjent dostanie dotację i spłaci część kapitału, to automatycznie następuje obniżenie pozostałych rat do spłaty. Także dla komercyjnych banków, takich jak właśnie Santander Consumer Bank, kredyt jest bardziej bezpieczny, bo gwarantowany z Ekologicznego Funduszu Poręczeń i Gwarancji w BGK. Mając takie dodatkowe zabezpieczenie, banki  mogą oferować klientom bardziej atrakcyjne warunki dofinansowania – dodaje wiceszef NFOŚiGW.

Celem programu „Czyste Powietrze” jest wymiana nieefektywnych i szkodliwych dla środowiska źródeł ciepła wraz z możliwością termomodernizacji domów jednorodzinnych. Zaangażowanie sektora bankowego w program umożliwia aplikowanie o dotację wszystkim tym właścicielom domów, którzy dodatkowo potrzebują wsparcia na wkład własny.

Prezydent odznaczył Orderem Orła Białego Antoniego Lenkiewicza oraz Antoniego Libin-Liberę

Odznaczeni

Prezydent Andrzej Duda, w dniu Narodowego Święta Konstytucji 3 Maja, odznaczył Orderem Orła Białego – najwyższym odznaczenie państwowym Rzeczpospolitej Polskiej – historyka Antoniego Lenkiewicza oraz pisarza Antoniego Libin-Liberę.

Antoni Lenkiewicz – historyk, prawnik, publicysta, działacz opozycji antykomunistycznej, autor kilkuset artykułów o tematyce społeczno-politycznej, prawniczej, filozoficznej i historycznej oraz książek biograficznych i monograficznych – został odznaczony Orderem Orła Białego w uznaniu znamienitych zasług dla niepodległości Rzeczypospolitej, za niezłomność w obronie praw człowieka i wolności słowa w PRL, a także zaangażowanie w sprawy publiczne i wierność suwerennej Polsce.

Order Orła Białego otrzymał także Antoni Libin-Libera – pisarz, tłumacz, reżyser teatralny, krytyk literacki, znawca twórczości Samuela Becketta, współpracownik Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej Komitetu Obrony Robotników.

Antoni Libin-Libera został odznaczony za zasługi dla kultury polskiej, za wybitne dokonania w pracy literackiej, w szczególności za osiągnięcia translatorskie oraz dialog z europejskim dziedzictwem kulturowym, za działalność w obronie wolności słowa w PRL i zaangażowanie na rzecz suwerennej Rzeczypospolitej.

Order Orła Białego to najstarsze i najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej Polskiej, nadawane za duże zasługi cywilne i wojskowe dla kraju. Otrzymują go najwybitniejsi Polacy oraz najwyżsi rangą przedstawiciele państw obcych. Przyznaje go prezydent RP. (PAP)

„Ranking społecznie poważanych zawodów 2022”

Strażak i ratownik medyczny najbardziej poważanymi zawodami według Polaków. Najgorzej postrzegani influencerzy i politycy – wynika z najnowszego badania agencji SW Research. To już druga edycja ogólnopolskiego badania poświęcona tematyce prestiżu zawodów z perspektywy Polaków. Co zmieniło się na przestrzeni ostatniego roku?

Czołówka zestawienia bez większych zmian. Listę czterech najbardziej poważanych zawodów otwierają profesje związane z ochroną życia i zdrowia: strażak – 81 proc. respondentów uznało, że darzy ten zawód dużym lub bardzo dużym poważaniem, ratownik medyczny (80 proc.), lekarz (72 proc.) i pielęgniarka (70 proc.). Jedyna widoczna zmiana dotyczy właśnie tych dwóch ostatnich zawodów – zawód pielęgniarki stracił 4 pkt proc., a zawód lekarza – zyskał 2 pkt. względem 2021 r. W efekcie te dwie profesje zamieniły się miejscami w rankingu.

Swoją pozycję istotnie poprawili informatycy (59 proc., skok aż o 5 miejsc) oraz nauczyciele (57 proc., wzrost o 4 miejsca). Warto zwrócić uwagę również na awans w rankingu zawodu górnika (62 proc., 2 miejsca wyżej).

Ratowanie zdrowia i życia niejednokrotnie wiąże się z dużą dozą poświęcenia i bohaterstwa, co w naturalny sposób wywołuje w społeczeństwie wysoki szacunek dla przedstawicieli związanych z tą dziedziną życia. To tłumaczy tak wysoką pozycję strażaka i ratownika medycznego –  komentuje wiceprezes agencji SW Research, Piotr Zimolzak. Wyniki pokazują również, jak ważny jest kontekst i czas realizacji badania. Widać to wyraźnie na przykładzie zawodu górnika, który jest obecny w mediach w ostatnim czasie ze względu na tragiczne informacje z kopalni Pniówek i Zofiówka. Wzrost poważania może być efektem silnych emocji, współczucia i solidarności z ofiarami.

A jakie zmiany zaszły na dole rankingu? Tu również możemy mówić o swego rodzaju stabilizacji – niewielkie zmiany zaszły jedynie pod względem kolejności poszczególnych zawodów. Przede wszystkim znajdziemy tu profesje, których przedstawicieli można określić jako osoby publiczne. Listę zamykają (zaczynając od najmniej poważanego): influencer (16 proc. badanych darzy ten zawód poważaniem), działacz partii politycznej (17 proc.), youtuber (18 proc.) oraz poseł na Sejm (19 proc.).  Kolejną grupę o relatywnie niskim uznaniu społecznym tworzą zawody administracyjne  – radny gminny (22 proc.) oraz minister 26 (proc.). Największą stratę odnotowali zamykający stawkę influencerzy (spadek o 2 miejsca). Istotnie niżej niż rok temu ocenieni zostali robotnicy – zarówno wykwalifikowani (55 proc.,spadek o 4 miejsca), jak i niewykwalifikowani, budowlani (36 proc., spadek o 2 miejsca).

Influencer to jedna z najmłodszych kategorii zawodowych i od momentu powstania tego terminu eksperci spierają się, czy jest to profesja sensu stricto – kontynuuje Zimolzak. Niezależnie od tego, znów należy brać pod uwagę kontekst ostatnich miesięcy, kiedy niektórych twórców internetowych dotykały kryzysy w social mediach (np. Ekipa Friza czy Team X). Również kontekst trwającej wojny mógł ujawnić niektóre słabości tego rodzaju działalności i podatności na czynniki zewnętrzne (np. blokada popularnych serwisów społecznościowych, nagła utrata followersów) czy występujące w dużym natężeniu tzw. fake-newsy – uzupełnia wiceprezes agencji SW Research.

Nota metodologiczna:

Badanie zostało zrealizowane w dniach 27-28.04.2022 r. przez agencję badawczą SW Research na reprezentatywnej próbie n=1014 dorosłych Polaków w ramach badania omnibusowego OmniWatch48.  Metoda: wywiady online, CAWI. Źródło próby: panel badawczy SW PANEL.

Tomograf czy rezonans – też mylisz te dwa badania?

Tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny (RM, MRI) to jedne z najbardziej precyzyjnych badań diagnostycznych. Mają bardzo szerokie zastosowanie. Zlecają je lekarze niemal wszystkich specjalizacji. Oba też są mylone – pacjenci często nie rozróżniają tomografii i rezonansu, prawdopodobnie dlatego, że sprzęt diagnostyczny stosowany w obu przypadkach może wydawać się podobny. A różnic jest sporo – począwszy od sposobu badania, przez wskazania i przeciwskazania, aż do celu i czasu ich przeprowadzenia. Jak raz na zawsze zapamiętać czym się różni tomograf od rezonansu?

Tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny to podstawa nowoczesnej i precyzyjnej diagnostyki. Dzięki nim lekarze diagnozują wiele różnych chorób, od urazów, stanów zapalnych po diagnostykę chorób nowotworowych. Kiedy lekarz zleca tomografię, a kiedy rezonans?

Rezonans magnetyczny – szczegółowych obrazów narządów i tkanek

Rezonans magnetyczny to badanie wykorzystujące nieszkodliwe dla organizmu ludzkiego pole magnetyczne i fale radiowe do uzyskania obrazów ciała ludzkiego. RM jest nieinwazyjny. Podczas jego wykonywania pacjent nie pochłania promieniowania jonizującego (wykorzystywanego w tomografii komputerowej i rentgenie).

Rezonans służy do oceny struktur nerwowych oraz tkanek miękkich i mięśni. Jest szeroko stosowany np. w neurologii, do zdiagnozowania np. struktur mózgu i zmian w nich zachodzących, a także badania układu kostno-szkieletowego. Kolejną specjalizacją szeroko korzystającą z dobrodziejstw RM jest tzw. chirurgia miękka, czyli leczenie schorzeń w obrębie jamy brzusznej. Oceniane mogą być np. wątroba, drogi żółciowe, trzustka. Specjalista może zlecić wykonanie bardziej szczegółowej diagnostyki, czego przykładem może być cholangiografia MR, czyli badanie dróg żółciowych metodą rezonansu magnetycznego, które pomaga zdiagnozować bóle, określane przez pacjentów jako żołądkowe, wątrobowe czy trzustkowe.

Cholangiografia MR umożliwia ocenę dróg żółciowych, czyli przewodu wątrobowego wspólnego, przewodu pęcherzykowego i przewodu żółciowego wspólnego. Badanie pozwala także wykryć zmiany chorobowe, które powstają w tej okolicy, czyli przede wszystkim podejrzenie kamicy pęcherzyka żółciowego (zwanego potocznie woreczkiem) oraz dróg żółciowych. Dodatkowo rezonans wykonuje się w diagnostyce chorób serca, schorzeń kobiecych czy gruczołu krokowego.

Badanie rezonansem

Urządzenie do przeprowadzania badania kształtem przypomina tubę otwartą po obu końcach. Średnica otworu wynosi około 60-70 cm. Badanie trwa, w zależności od potrzeb, od 20 do nawet 60 minut. Towarzyszy mu jednostajny dźwięk. Podczas badania pacjent powinien leżeć nieruchomo.

Niekiedy zdarza się, że pacjenci nawet nie wiedzą o swoich lękach związanych z małą przestrzenią. Zawsze mają do dyspozycji przycisk alarmowy, jeśli dyskomfort jest zbyt duży. Zdarza się to jednak wyjątkowo rzadko – podkreśla dr Jarosław Minkowski z LUX MED Diagnostyka.

Do wykonania badania istnieją przeciwskazania medyczne, dlatego pacjenci są proszeni o wypełnienie ankiety/zgody przed badaniem. Dyskwalifikujące są m.in. metalowe i inne ferromagnetyczne części
w organizmie (np. korony zębowe starszego typu, nie z tytanu), rozruszniki serca i sztuczne zastawki serca, elektrody, klipsy naczyniowe, protezy ortopedyczne. Ważne są też informacje o przebytych wcześniej chorobach i przyjmowanych obecnie lekach. W przypadkach przebytych zabiegów operacyjnych pacjenci proszeni są o potwierdzone informacje dotyczące materiału, z którego wykonane są np. wszczepione elementy stawów.

Przy zachowaniu prawidłowych zasad kwalifikacji do RM oraz wykluczeniu przeciwwskazań do jego wykonania, MRI jest jednym z najbezpieczniejszych rozwiązań w diagnostyce obrazowej.

Tomografia komputerowa – nieoceniona dla ortopedów i nie tylko

Badanie za pomocą tomografii komputerowej wykorzystuje promieniowanie jonizujące i z tego powodu wykonywane jest wyłącznie ze wskazań medycznych i na podstawie skierowania od lekarza.

Tomografia komputerowa ma bardzo rozległe zastosowanie. Z racji krótkiego czasu trwania jest ono zalecane w diagnostyce pourazowej m.in głowy, klatki piersiowej i jamy brzusznej. Dzięki niemu w bardzo krótkim czasie możemy znaleźć odpowiedź na pytania o rozległość urazu czy ewentualne uszkodzenie narządów wewnętrznych.

Tomografia komputerowa jest wskazana w diagnostyce chorób płuc czy tętnic wieńcowych. W zakresie tej metody mamy szeroki wachlarz zastosowań od diagnostyki chorób zatok do bardzo szczegółowych badań układu kostnego. Najczęściej zleca się do obserwacji kości – stąd wielka popularność wśród ortopedów. Tomografia komputerowa wykorzystywana jest także w tych najtrudniejszych dla pacjenta momentach – diagnostyce i monitorowaniu leczenia chorób nowotworowych.

Jak wygląda badanietomografem komputerowym?

W przeciwieństwie do rezonansu to badanie nie przekracza najczęściej kilku minut i nie wywołuje dyskomfortu. Aby je przeprowadzić, pacjent musi położyć się na ruchomym stole, który wjeżdża do aparatu zwanego gantrą. Ta część ma charakterystyczny kształt obręczy i wykonuje bardzo szczegółowe zdjęcia danej części ciała.

Do bezwzględnych przeciwskazań tomografii komputerowej należy ciąża. To, co jest wspólne dla obu badań to precyzja, możliwość diagnozy chorób nowotworowych. Do obu potrzebny jest opis, który wykonuje radiolog.

Różnice między rezonansem a tomografią:

Rezonans magnetyczny

Wykorzystuje pole magnetyczne i fale radiowe; Uwidacznia tkanki miękkie, mięśnie, więzadła, stosowany jest w diagnostyce chorób układu pokarmowego ; Zlecany przez neurologów i neurochirurgów  w celu obrazowania struktur mózgu i zmian w nich zachodzących; Jego przeprowadzenie jest niemożliwe, jeśli pacjent ma w ciele ferromagnetyki, np. metalowe czasowe lub trwałe zespolenia kości, starszego typu korony nazębne; Implanty i inne elementy wykonane z tytanu nie są przeciwskazaniem do badania; W przypadku klaustrofobii badanie może być utrudnione; Jeśli jest taka konieczność, można wykonywać RM u kobiet w ciąży ; Na badanie rezonansem magnetycznym nie jest wymagane skierowanie od lekarza chociaż posiadanie informacji medycznej o celu badania jest kluczowe.

Tomografia komputerowa

Wykorzystuje promieniowanie jonizujące; Uwidacznia zarówno tkanki miękkie jak i kości, W sposób bardzo szybki pozwala na badania większych obszarów ciała; Zlecany w celu diagnostyki kości czaszki, a także szeroko wykorzystywany w leczeniu ortopedycznym; Jest możliwość wykonania badania u osób z wszczepionym urządzeniem elektrycznym, elektronicznym, zawierającym w składzie metal; Badanie trwa kilka minut i nie wywołuje lęku u osób z klaustrofobią; Ciąża jest przeciwskazaniem do tomografii komputerowej, z uwagi na szkodliwy wpływ tego promieniowania na rozwój płodu i możliwość wystąpienia wad rozwojowych płodu i dziecka po urodzeniu. Badanie to wykonywane jest wyłącznie na zlecenie lekarza.

Ostatnie artykuły

Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta (ROP) – konferencja 19 maja w Katowicach

Istotą wprowadzenia ROP było ograniczanie powstawania odpadów opakowaniowych jak i zwiększanie ich przetwarzania w tym recyklingu.  Aby to osiągnąć kluczowa jest implementacja...
Prof. Hazem Kalaji

Rośliny też swój język mają

Badanie stanu zdrowia człowieka umożliwia istniejący od 1816 roku stetoskop. Dzięki niemu lekarz może usłyszeć m.in. rytm serca, szumy w płucach i...
prof. Arkadiusz Nowak

Archetyp Raju powstaje w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie

Opisany w Starym Testamencie Raj był ogrodem, który Bóg wydzielił na Ziemi ze względu na jego wspaniałe warunki. Choć idealny i ukształtowany...

Sieci kluczowe dla rozwoju zielonej energii

Temat sieci dystrybucyjnych energii elektrycznej w ostatnich kwartałach coraz mocniej pojawia się w przestrzeni publicznej. Jest ku temu kilka powodów, które sprowadzają...

Ogromny potencjał Bałtyku dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej

Morska energetyka wiatrowa to jeden z głównych filarów polskiej transformacji energetycznej. Przy odpowiednich warunkach oraz wsparciu, wiatr z Bałtyku przyczyni się do...