Awatar Ignacego Łukasiewicza ożywa. Cyfrowe byty to nasza przyszłość

Sieć Badawcza Łukasiewicz zaprezentowała cyfrową rekonstrukcję swojego patrona, polskiego wynalazcy Ignacego Łukasiewicza. Oparty na technologii sztucznej inteligencji awatar Ignacy potrafi rozmawiać m.in. o historii i życiu swojego imiennika, a także o świecie współczesnym.

Awatar Ignacego Łukasiewicza – połączenie zaawansowanego czatbota z realistyczną animacją komputerową wzorowaną na historycznym wizerunku wynalazcy – jest prezentowany w Zamku Królewskim w Warszawie na ekranie wielkości dorosłego człowieka. Chętni mogą usiąść w fotelu naprzeciwko i porozmawiać z „cyfrową osobą” jak z żywą.

„We współpracy z polskim studiem Juice naukowcy Łukasiewicza zbudowali obszerną bazę wiedzy dla Ignacego. Zespół animatorów i ekspertów od uczenia maszynowego przez wiele miesięcy pracował nad wizerunkiem, głosem i charakterem powstającej postaci” – poinformowała Sieć Badawcza Łukasiewicz.

Jak podano, projekt „ożywienia patrona” sieci badawczej z zastosowaniem nowoczesnych technologii informatycznych zrealizowano z okazji 200. rocznicy jego urodzin. Według twórców awatar Ignacy „został wytrenowany do tego, by umieć rozmawiać o swoich osiągnięciach naukowych i biznesowych, życiu prywatnym czy historii, ale także o świecie współczesnym”.

„Ciągłość rozmowy i celność skojarzeń postaci została osiągnięta dzięki komponentom do rozpoznawania intencji użytkownika (Intent Detection), stworzonym na bazie przetwarzania maszynowego. W tym celu została wytrenowana sieć neuronowa, która potrafi rozpoznawać 400 tematów rozmowy, w tym również wariantów, które nie zostały przewidziane podczas przygotowań” – wskazano w informacji.

„Realistyczny charakter postaci został osiągnięty również dzięki warstwie wizualnej, opartej na historycznym wizerunku Łukasiewicza, a także dzięki animacji twarzy i gestów oraz specjalnie wytrenowanemu neuralnemu głosowi” – dodano.

W ramach projektu zastosowano rozwiązania typu Closed-Domain Chatbot. „Oznacza to, że cyfrowa istota odpowiada wyłącznie w przewidziany w ramach kreacji sposób. Nie ma zatem ryzyka odpowiedzi napastliwej, wulgarnej lub obrażającej ludzkiego rozmówcę” – podkreślili przedstawiciele sieci badawczej.

„Cyfrowe byty to nasza przyszłość, a Ignacy jest pierwszym awatarem, z którym możemy się w pełni komunikować. Zastosowane rozwiązania technologiczne pozwalają na elastyczne rozwijanie wiedzy i możliwości interakcji postaci, dając w tym obszarze niemal nieograniczone możliwości” – przekazał cytowany w informacji Krzysztof Noworyta, project manager zespołu odpowiedzialnego za cyfrową rekonstrukcję patrona Sieci Badawczej Łukasiewicz.

Nauka w Polsce

Nowe przepisy ograniczą nieuczciwe praktyki podczas pokazów handlowych

Agnieszka Orlińska

Nadużycia związane ze sprzedażą na pokazach, wycieczkach lub podczas wizyt akwizytorów od lat stanowiły jeden z poważniejszych problemów rynku konsumenckiego. Tym bardziej że najczęściej ich ofiarą padały osoby starsze, podatne na marketingowe sztuczki i nie do końca świadome przysługujących im praw. Umowy podpisywane na kosztowne garnki czy kołdry były konstruowane tak, że trudno było się od nich uwolnić. Od 1 stycznia br. weszły w życie nowe przepisy, które gwarantują konsumentom dużo większą ochronę.

Z początkiem stycznia tego roku weszło w życie wiele ważnych dla konsumentów przepisów wynikających z konieczności implementacji unijnych dyrektyw. Zmiany wprowadzono m.in. w ustawie o prawach konsumenta, w której zostały wdrożone wytyczne dyrektywy Omnibus oraz dodatkowe rozwiązania dotyczące umów zawieranych poza lokalem, w szczególności podczas pokazów handlowych i wycieczek. Mają one ukrócić nieprawidłowości, do których dochodziło podczas takich wydarzeń.

Najważniejszą zmianą, która właśnie weszła w życie, jest przede wszystkim zakaz zawierania umów finansowych podczas pokazów handlowych i wycieczek. Zawarta w takiej sytuacji umowa, np. umowa pożyczki, będzie nieważna i nie będzie wywoływać skutków dla konsumenta.  – Dotychczas konsumenci byli namawiani na takich pokazach na zakup różnych drogich produktów. W przypadku, kiedy nie mieli wystarczającej ilości gotówki, często byli też namawiani na pożyczki lub kredyty albo po prostu podsuwano im takie umowy – wyjaśnia Agnieszka Orlińska, ekspertka Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Nowe przepisy wydłużyły również do 30 dni termin na odstąpienie od umowy zakupu zawartej podczas nieumówionej wizyty akwizytora w domu konsumenta lub wycieczki zorganizowanej przez przedsiębiorcę. W przypadku pokazów handlowych utrzymany został jednak termin 14-dniowy.

Jak wskazuje Agnieszka Orlińska, ważną zmianą wprowadzoną w znowelizowanej ustawie jest również zakaz przyjmowania płatności przed upływem terminu na odstąpienie od umowy. Dotyczy to umów zawieranych podczas pokazów handlowych i wycieczek, jak i niezapowiedzianych wizyt akwizytorów w domu konsumentów. Dzięki temu odroczeniu płatności w czasie będą oni mogli podjąć bardziej świadomą decyzję dotyczącą zakupu danego produktu czy usługi i nie będą narażeni na straty finansowe.

– Do czasu upłynięcia terminu na odstąpienie od umowy nie będzie można pobrać od konsumenta płatności za sprzęt, który nabędzie w taki sposób. Jeżeli mimo to ktoś spróbuje taką płatność pobrać, to grozi mu za to kara grzywny – podkreśla ekspertka. Co istotne, taką karę będzie można nałożyć na osobę przyjmującą płatności, a w podmiotach niebędących osobami fizycznymi – na osobę kierującą przedsiębiorstwem lub osobę upoważnioną do zawierania umów z konsumentami.

Kolejna zmiana to również możliwość odstąpienia od niektórych umów o świadczenie usług zdrowotnych zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość. Chodzi przede wszystkim o tzw. umowy obejmujące abonamenty medyczne.

– To też był duży problem. Przedsiębiorcy oferujący produkty paramedyczne często wmawiali konsumentom, że ci podpisali umowę na jakiś abonament medyczny. Nierzadko były to umowy, od których było trudno odstąpić. Teraz ten proceder zostanie ukrócony – mówi Agnieszka Orlińska. – Wszystkie te zmiany z pewnością w dużym stopniu ograniczą nadużycia, zapewnią konsumentom większe pole do manewru. W trakcie pokazów handlowych nie będą zawierane umowy, więc klienci nie będą wychodzili z nich z kredytami. Być może będą potrzebne jeszcze dalsze zmiany w prawie, ale żeby móc o tym zawyrokować, będziemy teraz przyglądać się rynkowi.

Newseria.pl

Gojenie przewlekłych ran wymaga odpowiedniego żywienia

Dr Paulina Mościcka

Okres jesienno-zimowy nie jest łatwy dla pacjentów z trudno gojącymi ranami oraz ich opiekunów, gdyż zarówno  wychładzanie ciała jak i jego przegrzewanie nie wpływają korzystnie na regenerację skóry. O trudno gojące rany – czyli takie, których stan, pomimo odpowiedniego z nimi postępowania nie ulega przez dłuższy czas poprawie -należy zadbać kompleksowo, od zewnątrz m.in. stosując odpowiednie opatrunki, ale także od wewnątrz poprzez dostarczenie organizmowi potrzebnych składników odżywczych, wspomagających regenerację uszkodzonych tkanek.

Pielęgnując ranę, nie powinniśmy jej wychładzać ani przegrzewać. Niska temperatura wpływa bowiem na obkurczanie naczyń krwionośnych, a tym samym na słabsze krążenie. Podwyższona temperatura zaś może spowodować, że to miejsce stanie się atrakcyjne dla drobnoustrojów, które lubią ciepło i wilgotność. W ten sposób może dojść  do infekcji w ranie – ilość drobnoustrojów zwiększa się, a organizm sobie z nimi nie radzi. O infekcji może świadczyć m.in. ilość wysięku (zbierania się płynu surowiczego bądź ropnego) – jest go więcej bądź występuje wydzielina ropna. Zmienia się jego  zapach, kolor, konsystencja, a także może wystąpić zaczerwienienie skóry wokół rany. Zauważyć można również miejscowo podwyższoną temperaturę.

– W okresie jesienno-zimowym należy utrzymywać temperaturę pomieszczenia ok. 20-21 stopni Celsjusza, aby nie przegrzewać organizmu pacjenta i nie wychładzać. Warto pamiętać zarówno o przewiewnej bieliźnie osobistej chorego, jak i bieliźnie pościelowej. To nie pozwoli na jego nadmierne pocenie się. Jeśli jednak pacjentowi jest chłodniej z racji unieruchomienia go w łóżku czy na wózku inwalidzkim, możemy delikatnie okryć go lekkim kocem, najlepiej z polaru. Stopy pacjentów w okresie jesienno-zimowym mogą być chłodniejsze, więc powinniśmy pamiętać o nieuciskowych skarpetkach – dobrze naciągniętych, z naturalnych surowców, takich jak frotte czy bawełna – tłumaczy pielęgniarka Beata Góralska, przewodnicząca Zespołu ds. Profilaktyki Odleżyn i Ran Przewlekłych ze Szpitala Morskiego w Gdyni.

Czym są trudno gojące rany?

Szacuje się, że problem trudno gojących ran dotyka ok. 20 mln ludzi na świecie. Wśród nich wyróżniamy odleżyny, owrzodzenia goleni (żylne, tętnicze, bądź mieszane), a także owrzodzenia w przebiegu zespołu stopy cukrzycowej, będące powikłaniem cukrzycy. Ich proces gojenia trwa zazwyczaj 4-8 tygodni. Rana przewlekła wymaga odpowiedniego postępowania, a niestety w tej kwestii zdarza się pacjentom popełniać błędy.

– Chorzy, z owrzodzeniem żylnym, dla których podstawowym leczeniem jest stosowanie bandaży kompresyjnych, często zaprzestają stosowania ucisku. Do rany, w tym szczególnie rany przewlekłej, wbrew panującym przekonaniom, nie należy – co wciąż zdarza się zwłaszcza seniorom – przykładać liści kapusty czy innych roślin. Niestety, efekty tych błędów mogą być odczuwalne przez kolejne tygodnie, a nawet miesiące– dodaje dr n. o zdr. Paulina Mościcka, pielęgniarka z Poradni Leczenia Ran w Bydgoszczy.

Istotne jest, aby osoby z trudno gojącymi ranami pozostawały pod opieką specjalistów w zakresie leczenia ran (m.in. lekarzy i pielęgniarek zajmujących się tym problemem) i unikały działań na własną rękę, co może jedynie pogorszyć stan rany. W całym procesie ważne są też regularne zmiany ułożenia pacjenta, a także odpowiednia pielęgnacja – oczyszczanie rany oraz właściwie dostosowane do niej preparaty i opatrunki. Aby dodatkowo wspomóc gojenie rany, a przez to poprawić samopoczucie pacjenta, należy też zadbać o jego prawidłową dietę.

Gojenie ran – długi i złożony proces, który wymaga odpowiedniego żywienia

Niedożywienie i niedobory składników odżywczych stanowią jeden z podstawowych czynników wpływających negatywnie na proces gojenia. Powstaje tu pewnego rodzaju błędne koło: niedożywienie sprzyja powstawaniu przewlekłych ran, a ich obecność pogłębia niedożywienie. Organizm, który zmaga się ze stanem zapalnym, spowodowanym obecnością rany, potrzebuje właściwej diety dostarczającej odpowiednią ilość specyficznych składników odżywczych niezbędnych w procesie gojenia ran. U pacjentów z trudno gojącymi ranami znacznie zwiększa się zapotrzebowanie na energię – potrzebują oni nawet o 50% więcej kalorii niż zdrowe osoby. Podobnie jest z białkiem – kluczowym składnikiem, pełniącym rolę budulcową i  odpowiadającym za regenerację uszkodzonych tkanek. Pacjenci w okresie gojenia powinni otrzymywać w posiłkach jego zwiększoną ilość, nawet ponad dwa razy więcej niż osoby zdrowe.

Dr n. o zdr. Paulina Mościcka: – Zauważa się pewną zależność pomiędzy stanem odżywienia pacjenta a przebiegiem procesu gojenia rany. Intensyfikacja jakichkolwiek procesów, zwłaszcza tworzenia się nowych komórek, wiąże się ze zwiększonym zużyciem energii i wymaga odpowiedniej ilości białka. Skutkiem tego może być spowolnienie gojenia rany. Kluczowymi składnikami odżywczymi, biorącymi udział w gojeniu ran są również arginina, cynk oraz antyoksydanty.

Często zdarza się, że chory nie ma apetytu, odmawia jedzenia, w związku z czym pokrycie zwiększonego zapotrzebowania na energię czy białko jest niemożliwe w ramach tradycyjnej diety. W takim przypadku, lekarz może zalecić wysokobiałkowy, wysokoenergetyczny doustny preparat odżywczy, zawierający argininę, cynk i antyoksydanty, taki jak Nutridrink Skin Repair (dawniej dostępny  pod nazwą Cubitan), który stanowi uzupełnienie codziennej diety, a jego skład został specjalnie opracowany, aby wspomagać żywieniowo proces gojenia ran takich jak np. odleżyny. (IW)

Doskonałość naukowa nie ma płci

Światło na problem tzw. ukrytych uprzedzeń, prowadzących do dysproporcji pomiędzy kobietami i mężczyznami w nauce, rzuca długofalowy program pod hasłem „Doskonałość naukowa nie ma płci” przygotowany przez Akademię Młodych Uczonych PAN.

Jak podkreślają w informacji prasowej naukowczynie: Anna Dyrdał, Marta Gmurek, Anna Kłos i Barbara Uszczyńska-Ratajczak, proporcje między przedstawicielami obu płci na poszczególnych szczeblach kariery naukowej, stanowiskach i w gremiach naukowych powinny być wyrównywane, a społeczeństwo musi być informowane o problemie dysproporcji i ukrytych uprzedzeń. Takie wskazówki zawierają m.in. raporty opublikowane przez Narodowe Centrum Nauki, Fundację na rzecz Nauki Polskiej i Fundację L’Oreal.

Wybór: nauka czy rodzicielstwo i opieka

„Nie we wszystkich obszarach nauki to kobiety stanowią płeć niedoreprezentowaną. Coraz częściej można zaobserwować, że pewne aspekty łączenia życia zawodowego z prywatnym oraz idące za nimi decyzje wpływające na dalszy rozwój kariery zawodowej (np. opieka nad dzieckiem lub innymi osobami zależnymi, urlop tacierzyński, rezygnacja z długoterminowych wyjazdów) dotykają również mężczyzn” – zaznaczają autorki analizy.

Ich zdaniem zrobiono zbyt mało, aby przeciwdziałać dysproporcjom w rozkładzie płci w polskiej nauce i zbyt mały nacisk położony jest na poprawę komfortu pracy młodych rodziców (nadal głównie kobiet, ale coraz częściej także mężczyzn) i osób opiekujących się osobami zależnymi. To przekłada się jednoznacznie na ich odpływ ze świata nauki.

Łączenie życia zawodowego z prywatnym

Członkinie Akademii podkreślają, że AMU PAN stara się walczyć z ukrytymi uprzedzeniami i stereotypami pokazując uczennicom i studentkom, że praca naukowa nie powinna oznaczać rezygnacji z założenia rodziny i posiadania dzieci. Cykl spotkań „Zostań Badaczką” upowszechnia zawód naukowca wśród kobiet i przedstawia możliwe ścieżki rozwoju. AMU zajmowała się także świadczeniami zdrowotnymi doktorantów.

Nowy program stanowi próbę wypracowania metod, które pozwolą zmniejszać dysproporcje zmniejszać. AMU PAN zamierza prowadzić systematyczne badania dotyczące dyskryminacji ze względu na płeć obserwowanej w środowisku naukowym. Badacze sprawdzą m.in. jak ów problem jest postrzegany na różnych szczeblach kariery.

Kampania społeczna

Pierwszym krokiem będzie zwrócenie uwagi środowiska naukowego, w szczególności kierujących jednostkami naukowo-badawczymi, Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz innych instytucji finansujących badania w Polsce na istniejące dysproporcje między kobietami i mężczyznami. Długofalowym celem programu będzie dotarcie do szerokiej publiczności, w tym do nauczycieli, nauczycielek, uczniów oraz uczennic szkół podstawowych i średnich oraz studentów i studentek.

„Sukces w nauce, bez względu na dyscyplinę naukową, nie powinien zależeć od płci, wieku, rasy czy orientacji seksualnej” – przekonują przedstawicielki AMU PAN.

Program zostanie zainicjowany 10 lutego podczas konferencji o tej samej nazwie, która odbędzie się na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W trakcie konferencji wyniki swoich analiz zaprezentują m.in. przedstawiciele Narodowego Centrum Nauki, przedstawiciele Biura Promocji Nauki “PolSCA” PAN w Brukseli oraz przedstawiciele Belgijskiej Akademii Młodych Uczonych. Możliwy będzie zdalny udział w spotkaniach.

Nauka w Polsce

Inwestycje zwiększą bezpieczeństwo energetyczne i zredukują ilość odpadów

Wykorzystanie paliw alternatywnych na cele energetyczne to jedno z zadań Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w programie priorytetowym „Racjonalna gospodarka odpadami”.  Przez ponad rok  do końca grudnia 2022 roku trwał nabór wniosków o dofinansowanie projektów w ramach tego programu, który podsumowano podczas śniadania prasowego 11 stycznia. Wnioskowana kwota dofinansowania przekroczyła 10 mld zł przy zakładanym budżecie na poziomie 3 mld zł. Pierwotnie wynosił miliard złotych, ale został zwiększony z uwagi na duże zainteresowanie potencjalnych inwestorów.

Wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Dominik Bąk zapowiedział, że instytucja wystąpi o zwiększenie środków z unijnego Funduszu Modernizacyjnego na realizację 39 inwestycji termicznego przekształcania odpadów lub paliw alternatywnych wytworzonych z odpadów komunalnych. W planach jest też zacieśnienie współpracy z Polskim Funduszem Rozwoju i bankami komercyjnymi, które są gotowe współfinansować inwestycje. Dominik Bąk dodał, że przedsięwzięcia, powinny powstać w ciągu najbliższych 5 lat.

W roku 2022 zawartych zostało 8 umów o dofinansowanie na łączną kwotę 546 mln zł,  zapewniając jednocześnie dodatkową wydajność instalacji termicznego przekształcania paliw alternatywnych wytworzonych z odpadów komunalnych w wysokości 95 130 Mg/rok.

Narodowy Fundusz, jako instytucja bezpośrednio wdrażająca priorytetowy program, odpowiedziała na realną potrzebę dalece niewystarczających zdolności przerobowych instalacji zagospodarowania wysokokalorycznej frakcji odpadów w Polsce, gdzie pracuje 9 spalarni o potencjale przetworzenia ok. 1,3 mln ton odpadów rocznie, co jest całkowicie nieporównywalne z możliwością 96 zakładów niemieckich dysponujących mocą przerobową ok. 26,3 mln ton.

Przykładowo w Polsce na jednego mieszkańca przypada zaledwie 29 kilogramów odpadów wydajności dostępnych instalacji termicznego przekształcania odpadów i paliw wytworzonych z odpadów komunalnych, podczas gdy w Austrii wskaźnik ten wynosi 326 kg na mieszkańca, Szwecji 610 kg, a we Francji 211 kg.

Prof. Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej zwrócił uwagę, że w Polsce z roku na rok zwiększa się ilość odpadów, a rocznie mamy ponad 2 mln ton odpadów komunalnych, których nie da się ponownie wykorzystać i nierzadko są nielegalnie składowane.

Zdaniem eksperta, powstanie planowanych spalarni i modernizacja istniejących to szansa na rozwiązanie tego problemu. Według unijnych wymogów, do 2035 roku składowanie odpadów komunalnych ma zaś zostać ograniczone do maksymalnie 10 proc.

Prof. Tadeusz Pająk z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie podkreślił, że powstanie większej liczby instalacji termicznego przetwarzania odpadów przyczyni się od zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego i ochrony klimatu.

Według wyliczeń prof. Tadeusza Pająka, zrealizowanie wszystkich inwestycji wspieranych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, pozwoliłoby na ograniczenie ilości obecnie importowanego przez Polskę węgla o około jedną czwartą rocznie.

Możliwość wsparcia instalacji termicznego przekształcania odpadów lub paliw alternatywnych wytworzonych z odpadów komunalnych, generuje istotną zmianę jakościową systemu gospodarowania odpadami w Polsce. Stanowią także element transformacji ciepłownictwa i zmniejszenia zależności od importu nośników energii, wykorzystując frakcję palną odpadów. A co najważniejsze przyczynią się do zahamowania wzrostu kosztów ogrzewania i zagospodarowania odpadów w wymiarze lokalnym.

Ponieważ instalacje te mają szansę zaspokoić fundamentalne potrzeby polskiej gospodarki odpadami, racjonalnym jest zapewnienie adekwatnego wsparcia instalacji „waste-to-energy”, które w obliczu obecnego kryzysu, znakomicie przyczyniają się do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju, przy wykorzystaniu potencjału istniejącej infrastruktury ciepłowniczej.

Ponadto termiczne przekształcanie odpadów nienadających się do recyklingu to doskonały przykład zastosowania filozofii gospodarki o obiegu zamkniętym i wykorzystania odpadów komunalnych jako cennego surowca do produkcji „zielonej energii”, która za pośrednictwem  nowoczesnych elektrociepłowni wraca do mieszkańców. Zapewnienie wystarczających mocy przerobowych do energetycznego wykorzystania całej frakcji palnej z odpadów, poza istotnym aspektem energetycznym, są czynnikiem niezbędnym dla „domknięcia” systemu gospodarki odpadami i jego zoptymalizowania.

Prof. Leszek Roszkowski członkiem Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk Pięknych (EASA)

prof. Leszek Roszkowski

Fizyk, kierujący międzynarodową agendą badawczą AstroCeNT i pracujący w Narodowym Centrum Badań Jądrowych (NCBJ) – prof. Leszek Roszkowski został członkiem Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk Pięknych (EASA) – poinformowało NCBJ.

Jako podało NCBJ, EASA gromadzi ponad 2000 wybitnych twórców nauki i kultury, w tym 37 noblistów. Jest tam zarazem 41 Polaków. W tym gronie są już m.in. profesorowie Jerzy Buzek, Michał Kleiber, Henryk Skarżyński, Ryszard Tadeusiewicz, Jerzy Woźnicki i Andrzej Zoll. Członkostwo Akademii uzyskuje się w drodze wyboru, na podstawie nominacji uzyskanej od jej dotychczasowych członków.

EASA jest jedną z najbardziej prestiżowych organizacji naukowych i artystycznych w Europie. Została utworzona w 1990 roku. Ma na celu promowanie postępu działalności naukowej i artystycznej w duchu poszanowania wolności i poszukiwania prawdy.

Zainteresowania badawcze nowego członka EASA prof. Leszka Roszkowskiego koncentrują się wokół tzw. nowej fizyki cząstek elementarnych, w szczególności poszukiwania ciemnej materii. Jest autorem ponad 100 publikacji w wiodących czasopismach naukowych – przypomniało NCBJ w komunikacie przesłanym do Nauki w Polsce.

Prof. Leszek Roszkowski jest fizykiem zatrudnionym w Zakładzie Fizyki Teoretycznej NCBJ i jednocześnie kieruje stworzoną przez siebie międzynarodową agendą badawczą AstroCeNT, działającą przy Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk.

W 1981 r. roku nowy członek EASA ukończył studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego w dziedzinie teorii cząstek elementarnych. Pracę doktorską pod tytułem „Higgs bosons from superstrings” obronił na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis w 1987 roku. Sześć lat później, w 1993 roku otrzymał stopień naukowy doktora habilitowanego na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2012 roku został mianowany profesorem. Po stażach naukowych w CERN i w USA pracował na Uniwersytecie w Lancaster oraz na Uniwersytecie w Sheffield w Wielkiej Brytanii. W 2011 r. wrócił na stałe do Polski.

Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Fizycznego oraz Stowarzyszenia Naukowców Katolickich.

Prof. Roszkowski jest liderem międzynarodowego centrum naukowego Astrocent, które powstało w ramach drugiego konkursu programu Międzynarodowe Agendy Badawcze (MAB), realizowanego przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej (FNP). Na powstanie centrum FNP przekazała ponad 37 mln zł.

Wcześniej, w 2010 r. prof. Roszkowski został laureatem innego programu FNP – „Welcome”, kierowanego do wybitnych naukowców z całego świata, którzy chcą utworzyć zespoły naukowe i realizować projekty badawcze w Polsce. W Instytucie Problemów Jądrowych w Krakowie prowadził badania, dofinansowane kwotą ponad 5 mln złotych. (PAP)

Pomoc spółki Skriware dla szkół warta ponad 21 mln zł

Skriware, polska spółka o globalnym zasięgu działania w branży EdTech, wspiera system edukacji, wprowadzając nowoczesne pomoce dydaktyczne na miarę 21. wieku. W ramach współpracy z Programem Laboratoria Przyszłości Skriware bezpłatnie przekaże niemal 14 tysiącom szkół podstawowych dostęp do „Pakietu na start” na platformie Skriware Academy, który zawiera bazę materiałów edukacyjnych. Rynkowa wartość wsparcia, które oferuje Skriware szkołom w ramach współpracy z Laboratoriami Przyszłości wynosi niemal 21,6 mln zł.   

Od stycznia 2023 roku wszystkie samorządowe i niesamorządowe szkoły podstawowe, które zgłoszą chęć otrzymania dostępu do Skriware Academy, będą mogły korzystać z  obszernej bazy materiałów edukacyjnych dla nauczycieli i uczniów. Wartość rynkowa „Pakietu na start” dla jednej szkoły wynosi 1560 zł.

Program Laboratoria Przyszłości to największe takie przedsięwzięcie w historii naszego kraju, skierowane do wszystkich szkół podstawowych w Polsce. Bardzo cieszy nas to, że polska branża EdTech brała udział w jego przygotowywaniu, a teraz wspiera nas w jego realizacji. Dziękuję za udostępnienie materiałów naszym partnerom ze Skriware, a wszystkie szkoły, które jeszcze nie dołączyły do tej inicjatywy – zapraszam do zgłoszeń! Mam nadzieję, że przygotowane treści będą pomocne nie tylko w prowadzeniu zajęć, ale staną się także inspiracją dla innych, którzy już dziś chcą tworzyć z nami Szkołę Przyszłości! – mówi Justyna Orłowska, Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. GovTech oraz Pełnomocnik Ministra Edukacji i Nauki ds. Transformacji Cyfrowej. 

Aby otrzymać dostęp do platformy, wystarczy zgłosić szkołę podstawową przez formularz przesłany do dyrektorów placówek przez System Informacji Oświatowej, a następnie poprosić szkolnego administratora o nadanie dostępów dla nauczycieli i założyć konto na Skriware Academy: https://academy.skriware.com.

Cieszymy się, że na dzień dzisiejszy już prawie 2500 szkół podstawowych uzyskało dostęp do bezpłatnych „Pakietów na start”, choć warto dodać, że potencjał projektu obejmuje prawie 14 tys. placówek. W ramach Skriware Academy nauczyciele z każdej szkoły podstawowej w Polsce mogą rozwijać wyobraźnię uczniów, realizując inspirujące pomysły w oparciu o podstawę programową. Wykorzystanie podczas zajęć lekcyjnych drukarek 3D i innych technologii na miarę 21. wieku jest teraz łatwiejsze, ponieważ w ramach pakietu startowego nauczyciele mogą korzystać z całorocznego wsparcia metodycznego oraz wymieniać się doświadczeniami na grupie dyskusyjnej – wyjaśnia Karol Górnowicz, prezes spółki Skriware.

Drukarka 3D ofiarowana przez Skriware

Bezpłatny pakiet Skriware Academy dla szkół uczestniczących w programie Laboratoria Przyszłości obejmuje 10 kont nauczycielskich w każdej placówce. Jego zastosowanie pozwala korzystać z:

– platformy edukacyjnej Skriware Academy z materiałami dydaktycznymi i e-learningowymi (w tym m.in. z 30 pomysłami na lekcyjne aktywności i gotowymi scenariuszami zajęć, 28 e-kursami, 8 samouczkami wideo, których zwieńczeniem jest uzyskanie certyfikatu oraz kartami pracy i materiałami multimedialnymi dla uczniów);

– bazy gotowych do wydruku modeli 3D Skrimarket (która zawiera ponad 20 tys. modeli online, dedykowaną sekcję dla modeli edukacyjnych z 10 przedmiotów oraz sekcję przeznaczoną do edukacji specjalnej);

– autorskich narzędzi do modelowania 3D Playground i Creator (z dostępem online dla każdego ucznia – do wykorzystania zarówno w szkole, jak i w domu);

– całorocznego pakietu metodycznego wsparcia (m.in. materiałów wideo dla nauczycieli, cyklicznie odbywających się webinarów oraz możliwości wymiany doświadczeń w grupie dyskusyjnej skupiającej społeczność nauczycieli).

Spółka Skriware działa na rynku EdTech, który jest obiecującym segmentem dynamicznie rozwijającej się gospodarki cyfrowej – szczególnie w obszarze edukacji. Digitalizacja rynku edukacyjnego przyspieszyła po wybuchu pandemii i nadal utrzymuje trend wzrostowy. Jeszcze w 2021 r. wartość globalnego rynku EdTech wyceniano na 106,46 mld USD, a szacunkowa wycena z 2022 r. sięgała już 127 mld USD. W Europie wzrost wartości tego rynku sięga 14% rocznie i wg prognoz do 2027 r. wyniesie 60 mld USD. (NK)

Inflacja wyższego wykształcenia

prof. Henryk Domański

W czasach PRL-u odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, którzy obsadzali najwyższe pozycje zawodowe, wynosił 75 proc., dziś ten odsetek nie przekracza 35 proc. Mamy więc do czynienia z inflacją wyższego wykształcenia, przestaje być ono wyznacznikiem wysokiego statusu społecznego – powiedział PAP prof. Henryk Domański, socjolog z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

W rozmowie Miry Suchodolskiej  (PAP) prof. Henrykiem powiedział m.in.:

Posiadanie dyplomu magistra związane jest z większym kapitałem kulturowymi, chociażby w postaci przyrostu wiedzy, lepszego rozumienia mechanizmów społecznych, prawidłowości rządzących gospodarką i sprawowaniem władzy. Poprawia to również pozycję Polski w międzynarodowych rankingach, ponieważ jest to jedno z najczęściej stosowanych kryteriów modernizacji i wzrostu gospodarczego. Natomiast z punktu widzenia magistrów negatywnym aspektem jest to, że nadprodukcja wyższego wykształcenia utrudnia skonsumowanie inwestycji finansowych i innych, jakie się na jego uzyskanie ponosi.

Prawidłowością występującą we wszystkich krajach, w tym również w Polsce, jest to, że przyrost kapitału edukacyjnego przewyższa przyrost wysokich pozycji zawodowych, do których aspirują osoby z dyplomem magistra. O ile odsetek osób z wyższym wykształceniem stale się zwiększa, to liczba etatów wymagających wyższego wykształcenia jest ograniczona. Sprzyja to wywoływaniu frustracji i stresów. Wyższe wykształcenie ma więc niższą wartość rynkową, ale system edukacyjny kreuje coraz to nowe wyznaczniki awansu np. w postaci tytułu doktora, ukończenia dodatkowych kursów kwalifikacyjnych czy określonej specjalizacji.

PAP: Osoby z dyplomem magistra muszą się z tym pogodzić?

H.D.: Raczej tak, bo jeśli mamy dziś ok. 23 proc. ludzi z wyższym wykształceniem, a w młodszych rocznikach jeszcze więcej, to liczba pozycji do obsadzenia w kategorii specjalistów, czy wyższej klasy średniej, oscyluje wokół 12-13 proc. A zatem, luka między poziomem wykształcenia a możnością zajęcia wysokiej pozycji jest spora. O ile w czasach PRL-u odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, którzy obsadzali najwyższe pozycje zawodowe, będące odpowiednikiem obecnych specjalistów, wynosił 75 proc. – w 1988 r., jak wynikało to badań, w których uczestniczyłem – to dziś ten odsetek nie przekracza 35 proc. W większości społeczeństw mamy więc do czynienia z inflacją wyższego wykształcenia, co powoduje, że przestaje być ono wyznacznikiem wysokiego statusu społecznego.

PAP: No właśnie, czy my w Polsce mamy jeszcze inteligencję? Ostatnio w dyskursie społecznym pojawiła się teza, że nie mamy.

H.D.: W takim znaczeniu, jakie inteligencji przypisywano przed wojną, czy jeszcze wcześniej, kiedy się ona rodziła, to oczywiście nie mamy. Była to wtedy kategoria społeczno-zawodowa charakteryzująca się szczególnym stylem życia, aktywnością i postawami, takimi jak: patriotyzm, obrona polskości, edukacja koncentrująca się zwłaszcza na klasach niższych, oraz propagowanie wzorów kultury. Zadaniem inteligencji miało być rozpowszechnianie tych wartości, jako wzoru do naśladowania i do interpretacji rzeczywistości tak, jak rozumieli ją reprezentanci tej klasy społecznej.

Od początku lat 1990. próbujemy ustalić, czy inteligencja przekształca się w wyższą klasę średnią. Moja teza jest następująca: dokonuje się przekształcanie „inteligencji” w specjalistów, czyli kategorii nastawionej na podporządkowanie swych strategii życiowych profesjonalizmowi i wymaganiom rynkowym. Mniej prawdopodobne jest przekształcenie się jej w klasę średnią, ponieważ wymagałoby to zasadniczych zmian w funkcjonowaniu systemu społecznego i mentalności Polaków. Zastępowanie etosu inteligencji etosem dostosowanym do racjonalności rynkowej nie jest świadectwem kryzysu, ale modernizacji struktury społecznej. Nie ma też tak bardzo czego żałować, bo tradycyjna inteligencja była grupą społeczną o dużej ekskluzywności i dystansowania się wobec kategorii o niższym statusie, co kontrastuje z otwartymi zasadami rekrutacji do kategorii specjalistów.

Cały wywiad dostępny jest na  stronie naukawpolsce.pl

Obiecująca przyszłość detektorów scyntylacyjnych

Prawdopodobnie już za kilka lat na rynku pojawią się detektory scyntylacyjne nowej generacji, zdolne do rejestrowania promieniowania jonizującego z bardzo dobrą rozdzielczością energetyczną. Zapowiedzią zbliżającego się przełomu są wyniki najnowszych badań nad kryształami jodku cezu domieszkowanego talem, przeprowadzonych w Zakładzie Fizyki Detektorów i Diagnostyki Plazmy w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Świerku.

Za jonizowanie materii odpowiadają cząstki i fotony niosące energie od kilku elektronowoltów do wartości większych o wiele rzędów wielkości. To bardzo szerokie spektrum energii powoduje, że precyzyjne rejestrowanie promieniowania jonizującego nie należy do zadań łatwych. Wśród przyrządów obecnie używanych w tym celu wyróżniają się detektory scyntylacyjne. W tych urządzeniach nikłe błyski światła, które pod wpływem promieniowania jonizującego wytwarzane są w kryształach zwanych scyntylatorami, wzmacniane są w zintegrowanych z nimi fotopowielacze.

W Narodowym Centrum Badań Jądrowych (NCBJ) w Świerku, w zespole stworzonym i kierowanym przez zmarłego pod koniec grudnia 2022 r. prof. dr. hab. inż. Marka Moszyńskiego, zakończono serię badań podstawowych nad przyrządami z kryształami jodku cezu domieszkowanego talem. Rezultaty pomiarów, pod pewnymi względami zaskakujące, tworzą doświadczalny fundament pod budowę nowej generacji detektorów scyntylacyjnych.

Kontynuacja badań

W zespole prof. Moszyńskiego badania nad ulepszaniem detektorów scyntylacyjnych z użyciem kryształów jodku cezu domieszkowanego talem przeprowadziła dr Zuzanna Mianowska. „Scyntylatory umożliwiają konwersję energii padających na nie cząstek lub fotonów na znacznie mniejsze energie emitowanych przez siebie fotonów” – mówi dr Mianowska. „Praktyczny zysk tkwi tu w fakcie, że takie niskoenergetyczne fotony, z zakresu światła widzialnego lub jego okolic, potrafimy wykrywać ze stosunkowo dużą wydajnością za pomocą klasycznych fotopowielaczy czy fotodetektorów półprzewodnikowych”.

Kariera scyntylatorów jako detektorów promieniowania jonizującego rozpoczęła się w 1909 roku, gdy pochodzący z Bydgoszczy młody niemiecki fizyk Erich Regener po raz pierwszy wyznaczył dokładną wartość elementarnego ładunku elektrycznego, zliczając pod mikroskopem błyski światła wzbudzone w krysztale siarczku cynku przez cząstki alfa emitowane z polonu, pierwiastka odkrytego przez Marię Skłodowską-Curie i Piotra Curie (co ciekawe, Amerykanin Robert Millikan za kilka lat późniejszy i mniej dokładny pomiar ładunku elementarnego, wykonany bez użycia scyntylatorów, otrzymał Nagrodę Nobla!).

Zastosowanie rejestratorów  promieniowania jonizującego

„Dziś urządzenia korzystające ze scyntylatorów należą do najpopularniejszych rejestratorów promieniowania jonizującego” – wyjaśnia młoda badaczka. „Na trwałe zagościły w detektorach wykrywających promieniowanie powstające podczas zderzeń cząstek w akceleratorach, w tym w Wielkim Zderzaczu Hadronów. W życiu codziennym spotykamy je na granicach i lotniskach, gdzie pracują w skanerach bagaży, kontenerów i pojazdów, a nawet w urządzeniach antyterrorystycznych służących do monitorowania przewozu materiałów wybuchowych czy radioaktywnych”.

Na szczególne podkreślenie zasługuje rola scyntylatorów w medycynie. Kryształy scyntylacyjne są bowiem kluczowym elementem detekcyjnym wspomnianych emisyjnych tomografów pozytonowych. To właśnie dzięki nim możliwy jest kluczowy etap procesu obrazowania: precyzyjna rejestracja czasu przelotu anihilacyjnych par kwantów gamma, emitowanych z radioaktywnych znaczników wprowadzonych do ciała pacjenta.

W dążeniu do udoskonalania detektorów scyntylacyjnych, badacze z ośrodka w Świerku skoncentrowali się na kryształach jodku cezu, scyntylatora cieszącego się popularnością już od lat 50. ubiegłego wieku. Okazało się, że po odpowiednim domieszkowaniu talem materiały te mają znakomitą odpowiedź świetlną: nawet niska energia promieniowania jonizującego prowadzi do emisji stosunkowo dużej liczby fotonów.

Większa  skuteczność

Aby detektor scyntylacyjny mógł być używany na przykład do ustalania składu chemicznego substancji przewożonych w pojazdach, znajdujący się w nim kryształ powinien pozwalać na precyzyjne rozróżnianie wartości energii promieniowania jonizującego pobudzającego go do świecenia. Niestety, w przeliczeniu na jednostkę zdeponowanej w krysztale energii, większość współczesnych scyntylatorów emituje inną liczbę fotonów dla niskich, a inną dla dużych energii promieniowania jonizującego. Zjawisko jest znane jako efekt nieproporcjonalności i we współczesnych detektorach musi być sztucznie korygowane. Jest to możliwe, ponieważ kryształ scyntylatora to obecnie tylko jedna część całego urządzenia pomiarowego. Drugą, nie mniej ważną, jest fotodetektor rejestrujący emitowane światło. Jego działanie także trzeba optymalizować i dopasowywać do właściwości danego kryształu.

„Dotychczas przy mierzeniu właściwości materiałów scyntylacyjnych w trakcie rejestracji impulsów świetlnych stosowano stałe bramki czasowe, co było konsekwencją używania układów analogowych” – mówi dr Mianowska. „My pracowaliśmy z układem cyfrowym, dlatego zdecydowaliśmy się na wprowadzenie bramek czasowych dynamicznie dopasowanych do energii rejestrowanego kwantu gamma. Jak się okazało, w tak zbudowanych detektorach efekt nieproporcjonalności praktycznie znika!”.

Badania zrealizowane przez dr Mianowską mają charakter podstawowy i nim wykorzystujące je przyrządy scyntylacyjne trafią na rynek, musi upłynąć jeszcze kilka lat. Jednak możliwość wyeliminowania efektu nieproporcjonalności uprawnia do stwierdzenia, że będzie wtedy można mówić o nowej generacji scyntylacyjnych detektorów promieniowania jonizującego.

Ramka

Związany z ośrodkiem w Świerku od 1962 roku, prof. Marek Moszyński był wybitnym, wysoko cenionym na świecie specjalistą w badaniach nad detekcją i spektroskopią promieniowania jonizującego. Należał do zespołu naukowców i inżynierów LETI w Grenoble, który na początku lat 80. ubiegłego wieku skonstruował pierwszy tomograf pozytonowy, jedno z najważniejszych urządzeń współczesnej medycyny. Innym osiągnięciem prof. Moszyńskiego było odkrycie szybkiej składowej impulsu świetlnego fluorku baru, co umożliwiło budowę przyrządów do rejestrowania sygnałów świetlnych z nanosekundową rozdzielczością czasową. W ostatnich latach prof. Moszyński zajmował się głównie charakteryzowaniem nowych fotodetektorów oraz praktycznym wykorzystaniem technik scyntylacyjnych. Za swoje osiągnięcia otrzymał liczne odznaczenia państwowe i naukowe, m.in. prestiżową nagrodę Glenn Knoll Radiation Instrumentation Outstanding Achievement Award, przyznawaną przez światową organizację IEEE Nuclear and Plasma Science Society.

Marek Pawłowski  NCBJ

Wyjątkowy rok dla spółki MediSensonic

Konsekwentnie realizowana strategia wzmacnia wiarygodność, konkurencyjność i pozycję spółki Medisensonic w branży MedTech.  Wpływa na dalszy rozwój firmy i uznanie dla jej dokonań. Kreatywne i wizjonerskie projekty w 2022 roku nagrodzone zostały  w prestiżowych konkursach. W ocenie Roberta Gromady, prezesa  firmy, specjalizującej się w unikatowych rozwiązaniach do bezinwazyjnej diagnostyki medycznej i stomatologicznej z wykorzystaniem technik mikrofalowych, miniony roku był dla MediSensonic wyjątkowy.

Co w działaniach firmy w minionym roku było dla pana najważniejsze?

Uwiarygodnienie dynamicznie rozwijającej się spółki, która zdobyła zaufanie inwestorów prywatnych oraz efektywne kontynuowanie wszystkich naszych projektów. Zostaliśmy zauważeni i docenieni na rynku MedTech, chociaż  funkcjonujemy  dopiero od niedawna. Przestaliśmy być anonimowi. W minionym roku wszystkie nasze działania przebiegały niemal zgodnie z ustalonym harmonogramem, pomimo kryzysu, inflacji i wojny za wschodnią granicą. Zrealizowaliśmy nawet więcej projektów niż to było zaplanowane. Jednym z takich niezwykle ważnych dla nas przedsięwzięć był zakup  100 proc. udziałów w firmie Deventiv, bo dzięki temu wzbogaciliśmy nasze portfolio o automatyczny skaner do diagnozowania jamy ustnej, objęty ochroną patentową na europejskim i międzynarodowym rynku m.in. w Stanach Zjednoczonych, Chinach i Korei. Wykonanie badania przy użyciu  tego skanera, pozwoli na szybkie i bardzo dokładne i powtarzalne obrazowanie zębów i dziąseł. W efekcie pracy urządzenia powstanie trójwymiarowy model jamy ustnej w formie pliku komputerowego, niezbędnego do planowania leczenia stomatologicznego, a w tym leczenia protetycznego, implantologicznego i  ortodontycznego wraz z projektowaniem geometrii protez, szablonów implantologicznych i aparatów ortodontycznych. Jest to świetne uzupełnienie naszej oferty stomatologicznej, ponieważ w MediSensonic stworzyliśmy urządzenie do pomiaru i oceny przepływu  krwi w miazdze zębowej, które przechodzi obecnie badania kliniczne.

Jakie jeszcze zmiany dokonały się w działalności spółki w 2022 roku?

Miniony rok rozpoczął się dla nas od rejestracji podwyższonego o kilka milionów złotych kapitału spółki, pochodzącego od prywatnych inwestorów. Korzystając z usług Biura Maklerskiego Nawigator już w 2021 roku zebraliśmy te pieniądze ale sąd zarejestrował ten kapitał dopiero w 2022 roku. Te środki zostały przeznaczone na rozwój produktów nad którymi pracuje w MediSensonic 40 osobowy zespół wybitnych naukowców i inżynierów, w tym informatyków i programistów, a także ekspertów medycznych. Nowatorskie technologie do bezinwazyjnej diagnostyki medycznej i stomatologicznej z wykorzystaniem technik mikrofalowych wyróżniają naszą spółkę na rynku MedTech, dlatego  zaufali nam prywatni inwestorzy.

Środków zebranych od inwestorów prywatnych wystarczy na rozwój przełomowych technologii i produktów w firmie?

Te pieniądze zapewniają nam komfort pracy przez najbliższe miesiące, ale na rozwój przełomowych technologii i produktów do diagnostyki medycznej i stomatologicznej potrzebne są dużo większe środki. Sięgamy po dotacje z NCBR. W 2022 roku pozyskaliśmy z grantów 20 mln zł na dwa projekty. Jeden na stworzenie glukometru do bezinwazyjnego pomiaru poziomu cukru, a drugi na ciśnieniomierz do ciągłego obrazowania i monitorowania funkcji życiowych. Urządzenie to będzie wykonane w formie opaski noszonej na ręce z dodatkowym przewodem i elektrodami zakładanymi na ramię. Wyzwaniem dla konstruktorów jest opracowanie miniaturowych sensorów, energooszczędnej bezprzewodowej, strumieniowej transmisji danych, skutecznych algorytmów przetwarzania tych informacji z ciągłego pomiaru.  Za pośrednictwem aplikacji mobilnej ciśnieniomierz będzie się łączył z bazą danych gromadzonych w chmurze, dostępnych dla lekarza i osoby korzystającej z urządzenia. Drugi produkt jakim jest glukometr do całkowicie bezinwazyjnego pomiaru poziomu cukru we krwi też będzie rozwiązaniem przełomowym z wykorzystaniem mikrofalowych technik pomiarowych. Nie będzie używał igieł ani żadnych czujników inwazyjnych wkłuwanych pod skórę pacjenta. Pozostałe nasze produkty, sensoryczny materac SOREST z funkcją diagnostyczną i terapeutyczną  do wykrywania groźnego dla życia bezdechu sennego, urządzenie stomatologiczne do badania żywotności zębów oraz automatyczny skaner do diagnozowania jamy ustnej są w fazie badań klinicznych.

Kiedy zakończą się te badania?

Każdy z naszych produktów przechodzi serię kompleksowych badań klinicznych. Jeśli chodzi o materac SOREST, który jest wyposażony w sensory najnowszej generacji i radary śledzące ruchy klatki piersiowej, monitorujące jakość snu, w tym fazy chrapania i bezdechu, to jedno badanie kliniczne mamy zakończone. Czekamy teraz na decyzję  Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL), aby jak najszybciej przeprowadzić kolejne. W świetle nowej ustawy, która weszła w życie w kwietniu 2022 roku każde badanie kliniczne musi być poprzedzone zgodą URPL. Poprzednie badanie robiliśmy jeszcze według starych przepisów. Niestety, teraz się to wszystko trochę przeciąga w czasie. Niektóre nasze produkty mają zaplanowane 3 albo cztery badania kliniczne. Najwięcej urządzenie do diagnozowania żywotności miazgi zębowej. Część tych badań jest jeszcze przed nami. Martwi nas to, że URPL ma aż 90 dni na wydanie zgody na przeprowadzenie badań klinicznych. Nasze produkty znajdą się na rynku dopiero po zakończeniu tego procesu. Spółce i naszym inwestorom bardzo zależy, aby stało się to jak najszybciej, ale musimy się stosować do obowiązujących procedur.  W MediSensonic uruchomiliśmy już nowy dział odpowiedzialny za komercjalizację naszych wyrobów medycznych.

W czym jeszcze przejawiała się aktywność spółki w 2022 roku?

Dokonaliśmy kilku zgłoszeń patentowych i wniosków o wpis do rejestru wzorów użytkowych. Założyliśmy też spółkę córkę MediSensonic w Czechach, aby się umiędzynarodowić. Będziemy tam mogli występować o środki z KPO na rozwój naszych produktów. Prezentując nasze nowatorskie technologie braliśmy udział w największych na świecie targach rehabilitacji i sprzętu zapewniającego opiekę medyczną RehaCare oraz w międzynarodowych targach Medica, gdzie zostaliśmy zauważeni przez znaczące firmy spoza Polski. Uczestniczymy w takich imprezach, żeby nawiązać kontakty zarówno z producentami materacy jak i dystrybutorami gotowych wyrobów na rynkach europejskich. W ubiegłym roku podjęliśmy też współpracę naukowo-badawczą z ważnymi dla nas partnerami. W kwietniu 2022 roku zawarliśmy porozumienie z Wojskową Akademią Techniczną dotyczące realizacji wspólnych badań naukowych, głównie w zakresie bioinżynierii oraz bezpieczeństwa i obronności. Umowa przewiduje komercjalizację wyników badań, prowadzenie wzajemnych konsultacji techniczno-technologicznych, współpracę w zakresie doradztwa naukowo-badawczego, a także kształcenia studentów i doktorantów. Możemy korzystać z laboratoriów uczelni, a pracownicy naukowi WAT z naszych analizatorów technik mikrofalowych o bardzo dużej mocy, które mamy w spółce. Takich urządzeń w Polce jest chyba tylko pięć. Podobną umowę o zaangażowaniu Medisensonic podpisaliśmy też z Wojskowym Instytutem Medycznym. Ona dotyczy naszego udziału w projekcie kardiologicznym. Podjęliśmy też współpracę w zakresie komercjalizacji wyników badań z Polsko-Francuską Izbą Gospodarczą oraz kolejną, dotyczącą wspierania innowacji w Polską Izbą Gospodarczą Zaawansowanych Technologii. Zyskujemy nowych partnerów w biznesie i przyjmujemy od nich komercyjne zlecenia do realizacji, związane z naszymi technologiami mikrofalowymi. Zespół naszych specjalistów opracował dla podmiotów zewnętrznych m.in. elektroniczną opaskę monitorującą objawy padaczkowe oraz antykomarową koszulkę z zastosowaniem technologii mikrofalowej. Dużo się działo w 2022 roku w naszej firmie. Sporo było tych wydarzeń, w tym również bardzo dla nas miłych. Otrzymaliśmy 5 nominacji do nagród, z czego trzy nam przyznano. 

Za co były te nagrody?

Organizatorzy „Polskiej Nagrody Inteligentnego Rozwoju” ogólnopolskiej nagrody gospodarczej „Ambasador Innowacyjności”, a także innych konkursów, w których byliśmy nominowani i nagradzani, brali pod uwagę wkład firmy w rozwój innowacji. Liczyło się także nieszablonowe myślenie, pionierskie projekty oraz nowe idee i przełomowe rozwiązania, które wyprzedzają światowe trendy. Medisensonic spełniał te wszystko kryteria, dlatego awansowaliśmy do grona laureatów. Innowacje produktowe MediSensonic powstają w ścisłej współpracy z branżą medyczną i jednostkami naukowo-badawczymi. Połączenie nauki z otwartością na potrzeby przemysłu, sektora medycznego i pacjentów daje gwarancję wdrożeń i szansę na wniesienie indywidualnego wkładu w postęp medycyny. Te nasze dokonania zostały w tych konkursach docenione, ponieważ wynika z nich realna korzyść społeczna i gospodarcza. Motywuje nas to do jeszcze większej aktywności dotyczącej rozwijania nowatorskich urządzeń w spółce.

Wspomniał pan o przedsięwzięciach, które udało się zrealizować spółce w minionym roku, a jakie były trudności?

O jednej już wspomniałem, która dotyczy długiego oczekiwania na wydanie zgód na badania kliniczne. Naszym największym niepowodzeniem w ubiegłym roku, było jednak to, że nie udało nam się przekształcić firmy MediSensonic w spółkę akcyjną. Mieliśmy taki zamiar, ale sąd we Wrocławiu nie wyrobił się z wydaniem niezbędnej zgody. Czekamy na nią od 8 miesięcy. Bez tego nie możemy wejść na New Connect, aby pozyskać dodatkowy kapitał wśród potencjalnych partnerów krajowych i zagranicznych. Niecierpliwią się z tego powodu również nasi prywatni inwestorzy. Mam nadzieję, że do takiego przekształcenia spółki dojdzie niebawem.

Jakie są jeszcze plany spółki na 2023 rok?

Nadal będziemy rozwijać techniki mikrofalowe i fotooptyczne dla bezpiecznej i bezinwazyjnej diagnostyki medycznej. Mamy kilka pomysłów, które chcemy zrealizować, m.in. projekt związany z badaniem pomiaru częstotliwości oddechu i rytmu serca w sposób nie tylko bezinwazyjny, ale wręcz bezkontaktowy. Zespoły badawczo – rozwojowe w spółce angażują się w bardzo ambitne projekty, wykorzystując coraz to nowe pomysły współpracujących ekspertów naukowych oraz prof. Zenona Szczepaniaka, współzałożyciela MediSensonic, wybitnego specjalisty w dziedzinie technik mikrofalowych, stosowanych w diagnostyce medycznej. Będzie to na pewno rok nie mniej aktywnych działań jak rok ubiegły. 

Rozmawiała Jolanta Czudak

Ostatnie artykuły

Generator plazmowy TRUMPF powstaje w zalążku polskiej „doliny krzemowej”

Plazma to zjonizowana materia o stanie skupienia przypominającym gaz. Kojarzy nam się z procesami zachodzącymi we wnętrzu gwiazd czy reaktorów termojądrowych. Tymczasem,...

Globalna kampania Race to Zero

Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu przystąpił do globalnej kampanii Race to Zero, zrzeszającej miasta, regiony, przedsiębiorstwa i instytucje, które zobowiązały się do zmniejszenia...

To logiczna rewolucja

Czy istnieje urządzenie pozwalające na szybkie i dokładne zdjęcie jamy ustnej z automatycznie wygenerowanym modelem 3D? Nie, a w zasadzie jeszcze nie.....

„Prawdziwe” zimy będą występować coraz rzadziej

Musimy zacząć się przyzwyczajać, że prawdziwe zimy w Polsce nizinnej będą występować coraz rzadziej, może jeszcze będą zdarzać się na wschodzie kraju...

Dowiedz się więcej!

Już od końca stycznia mazowieckie firmy będą mogły ubiegać się o dofinansowanie z Unii Europejskiej na działania z obszaru badań i rozwoju....