Bałtyk ma idealne warunki do rozwoju morskiej energetyki wiatrowej

702

Morska energetyka wiatrowa rozwija się dynamicznie w wielu krajach. Polsko-brytyjska firma Jaworski Energy Services, znana pod akronimem JES, uczestniczyła w realizacji najbardziej znaczących inwestycji w tej dziedzinie na całym świecie. Wszechstronną wiedzą i doświadczeniem dzieli się teraz z partnerami, którzy biorą udział w wyścigu o budowę morskich farm wiatrowych w obszarze polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej Bałtyku. Doradza inwestorom i deweloperom m.in. w doborze rozwiązań technologicznych, tworzeniu i obsłudze łańcucha dostaw i zarzadzaniu projektami. Z profesjonalnego wsparcia korzysta wiele podmiotów, zaangażowanych w to gigantyczne przedsięwzięcie, zapewnia Krzysztof Jaworski, prezes firmy JES.

– Komu teraz doradza Jaworski Energy Services?

Jesteśmy mocno zaangażowani w rozwój morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, ale realizujemy też zadania związane z budową trafostacji wysokiego napięcia dla przedsiębiorstwa TenneT na morską farmę wiatrową w holenderskiej strefie Hollandse Kust Noord. Przetarg na tę inwestycję wygrało w listopadzie 2020 roku międzynarodowe konsorcjum z naszym udziałem.  Inwestor wybrał ENGIE Solutions oraz Iemants NV jako głównego dostawcę w formule EPCI, natomiast firma JES we współpracy z polską spółką Ultra NDT S.C jest odpowiedzialna za zapewnienie jakości i wsparcie techniczne. W lutym 2021 roku zakres prac przypisanych w tym projekcie firmie JES został rozszerzony o obsługę procesu produkcji fundamentu kratownicowego dla trafostacji morskiej. Pracujemy przy tym zadaniu z belgijską firmą Deme Group odpowiedzialną za transport i instalację.  Największymi obecnie realizowanymi przez nas projektami są morskie farmy wiatrowe, niemiecka Baltic Eagle oraz francuska Saint-Brieuc, obie dla międzynarodowego dewelopera Iberdrola. W Polsce natomiast, blisko współpracujemy z Polskim Towarzystwem Morskiej Energetyki Wiatrowej w zakresie budowy krajowego łańcucha dostaw dla farm wiatrowych. Doradzamy też wielu firmom prywatnym i podmiotom publicznym w działaniach w sektorze MEW, ale również reprezentujemy fundusze inwestycyjne przy nabywaniu operacyjnych aktywów z różnych sektorów OZE, np. farm fotowoltaicznych.

– Co to są za firmy?

 – Wspieramy firmy działające od lat na krajowym rynku, które zajmują się konstrukcjami stalowymi, produkcją maszyn oraz innych komponentów, niezbędnych w realizacji projektów MEW na Bałtyku. Pomagamy im przygotować oferty kierowane do inwestorów i deweloperów, zaangażowanych w budowę morskich farm. Wspieramy je w procesach przetargowych i aukcyjnych. Obecnie wiele firm stara się pozycjonować w łańcuchu dostaw dla polskich farm wiatrowych, ale jest to ryzykowne, ponieważ dla większości z nich jest to całkowicie nowa branża. Cechują ją zupełnie inne wymagania jakościowe, dystrybucyjne, również jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa, i warunków bhp, co też wiąże się z dużymi kosztami i nakładami pracy. Jeżeli firmy nie podejdą do tego z „chłodną głową”, może się okazać że wezmą udział w projektach MEW na Bałtyku, ale wyjdą na zero, a nawet poniosą stratę. Takie zagrożenie było we wszystkich krajach w których offshore wind się rozpoczynał. Znam wiele firm, które zachłysnęły się ambicją i przewróciły przy tych inwestycjach. Aby tych złych scenariuszy nie powielać wskazujemy polskim firmom drogę do właściwego postępowania. Rozmawiamy też z takimi podmiotami, które mają pewne rozwiązania i proszą nas o ocenę czy mogą je wykorzystać. To jest bardzo szeroki wachlarz podejść. Obecnie doradzamy m.in. Grupie Przemysłowej Baltic (GPB), czyli podmiotowi należącemu do Agencji Rozwoju Przemysłu oraz Grupie Baltex, która obecnie realizuje trzy projekty w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej morza Bałtyckiego o łącznej szacowanej mocy niespełna 2GW (MEW Baltex 2 – 594MW,MEW Baltex 4 – 378MW oraz MEW Baltex 5 – 990MW)

– Jakie firmy działają pod wspólnym szyldem Grupa Przemysłowa Baltic?

W holdingu GPB działająfirmy z branży stoczniowej i morskiej energetyki wiatrowej. Przed rokiem ARP podjęła decyzję o integracji podległych sobie spółek działających na rynku stoczniowym oraz offshore, które posiadają podobny profil produkcyjny. W wyniku połączenia Stoczni Gdańsk, GSG Towers, Baltic Operator i Energomontażu Północ Gdynia powstał nowy podmiot, czyli właśnie Grupa Przemysłowa Baltic. Dzięki holdingowi pojawiła się większa szansa na udział tych podmiotów w realizacji polskich inwestycji z zakresu morskiej energetyki wiatrowej oraz na pozyskiwanie zamówień na jednostki morskie dla polskich armatorów. Baltic Operator swoją działalność skupia w międzynarodowej branży stoczniowej, energetyce wiatrowej oraz offshore (oil&gas), współpracując ze Stocznią Gdańsk S.A i GSG Towers. Energomontaż-Północ Gdynia to jeden z producentów konstrukcji stalowych wykorzystywanych w energetyce, w tym sektorze morskiej energetyki wiatrowej. Grupa ma na celu rozwój w różnych obszarach działalności, m.in. planuje rozpoczęcie produkcji wież wiatrowych dla morskich farm oraz wprowadzenie nowych procesów produkcyjnych. Jest to znaczący potencjał z którego mogą skorzystać inwestorzy i deweloperzy wpisujący się w definicję local content.

– Niedawno powstał spór między rządem, a inwestorami w sprawie ceny maksymalnej za energię elektryczną, wytworzoną w morskiej farmie wiatrowej. Doszło już do kompromisu?

Nie ma jeszcze ostatecznych decyzji w tej sprawie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zaproponowało kwotę 301,5 zł za MWh jako maksymalną cenę za energię elektryczną, wyprodukowaną w morskiej farmie wiatrowej i wprowadzanie jej do sieci.  Ta propozycja wywołała sprzeciw inwestorów, deweloperów i dostawców. Docierają do nas informacje, że ta stawka będzie wyższa w granicach 320 – 325 zł za NWh, ale to są tylko spekulacje.

– Taka stawka byłaby satysfakcjonująca dla firm zaangażowanych w te działania?

– To trudno ocenić. Ważne, że udało się nawiązać dialog w tej sprawie. Widać, że jest zrozumienie i chęć dojścia do kompromisu między rządem, deweloperami, dostawcami oraz pozostałymi podmiotami. Czy kwoty o których się teraz mówi są satysfakcjonujące to jest uzależnione od charakteru podmiotów, ponieważ w tej dyskusji biorą udział strony o różnym profilu działania. To, co jest korzystne dla jednej strony, dla drugiej niekoniecznie i odwrotnie. Z perspektywy mojej firmy, która stawia się raczej po stronie deweloperów i inwestorów, uważam, że dla rynku lepsza byłaby wyższa cena wyjściowa, ale nie na stałe, tylko w określonym okresie, powiedzmy pierwszych 5 lat. To pozwoliłoby temu rynkowi na dostosowanie się do obsługi tego typu energii, a później stopniowo w miarę asymilacji i optymalizacji infrastruktury można wprowadzać niższe stawki. To jest jednak szalenie złożony temat, który ma nie tylko czysto ekonomiczne podłoże, ale również trzeba uwzględniać kwestie bezpieczeństwa gospodarczego i energetycznego, dlatego ciężko jest w sposób jednoznaczny to oceniać. W Unii Europejskiej panuje przekonanie, że morska energetyka wiatrowa jest rozwiązaniem optymalnym i korzystnym finansowo, dlatego z różnych środowisk są naciski, żeby cena wyjściowa była niska, aby podkreślać opłacalność tej energii.

– Jak te stawki są regulowane za granicą?

– Stawki są w granicach 50-60 euro za MWh, ale te rynki są już doświadczone w porównaniu z Polską. Dopiero niedawno doczekaliśmy się konkretnej legislacji w postaci „ustawy offshore”. Mimo tego, że w naszym kraju działa wiele podmiotów, które już w tej branży funkcjonowały, ale niestety tylko na zasadzie poszczególnych dostawców. Nie posiadamy tu przedsiębiorstw z wieloletnim doświadczeniem w kompleksowym zarządzaniu tego typu inwestycjami. Jest to dla nas nowy rynek, więc nie możemy się porównywać z krajami doświadczonymi w tej branży. Potrzeba kilku lat aby polski system energetyczny w pełni zasymilował nowe źródło mocy w postaci MEW oraz, aby rynek wytworzył przedsiębiorstwa w pełni gotowe do funkcjonowania w charakterze ich kompleksowego operatora.

– Jak pan ocenia współpracę z polskim podmiotami w zakresie offshore?

– Wszystko zależy od podmiotów zaangażowanych w realizację tych inwestycji. Inne jest podejście spółek Skarbu Państwa, inne firm prywatnych. W przypadku tych dwóch typów podmiotów mamy różne podejście do ryzyka. Najlepiej pracuje się nam z firmami, które stąpają twardo po ziemi. Zdają sobie sprawę ze swoich możliwości, potencjału, doświadczenia, wiedzy i osiągnięć. Trudniej jest pracować z firmami, które kierują się światowym trendem związanym z inwestowaniem w OZE, ale nie są w pełni przygotowane, aby brać udział w projektach morskiej energetyki wiatrowej. Takim partnerom uświadamiamy, że bez solidnych podstaw, może to być dla nich bolesne i kosztowne doświadczenie. Nasza firma jest członkiem wspierającym i współtworzącym towarzystwa skupione wokół morskiej energetyki wiatrowej na całym świecie, dzięki aktywności w nich, mamy dostęp do wszechstronnej wiedzy branżowej w tej dziedzinie i warto zdecydować się na nasze wsparcie.  

– I uwzględnić wskazówki i zalecenia doświadczonego partnera

W świetle obecnego rozkwitu morskiej energetyki wiatrowej, we wszystkich środowiskach w których pracujemy jesteśmy adwokatem rozsądku i dywersyfikacji portfela aktywów OZE. W wielu krajach na całym świecie morskie farmy wiatrowe zaczynają stanowić zauważalny procent krajowej produkcji energii. Zwracamy uwagę na kwestie bezpieczeństwa energetycznego, ale i narodowego.
JES aktywnie wspiera transformację energetyczną naszej planety, zalecając równomierne rozwijanie różnych rozwiązań OZE, tak aby nie dopuścić do sytuacji eksportu produkcji przeważającego udziału energii krajowej poza jego nabrzeża. Ochrona i zapewnianie bezpieczeństwa obiektów i instalacji morskich w kontekście militarnym stanowi ogromne wyzwanie.

– Wejście na polski rynek firmy JES to była dobra decyzja?

– Nasze działania na rynku polskim nie przynoszą zysków jakie osiągamy w krajach Benelux’u, na Tajwanie, w Wielkiej Brytanii czy w Japonii, ale my nie kierujemy się tylko aspektem ekonomicznym i finansowym. Jesteśmy w gruncie rzeczy firmą wywodząca się z Polski. Większość naszego personelu stanowią Polacy. Ja pochodzę z Gdyni. To jest też kwestia osobistych ambicji i patriotyzmu. Uważamy, że to jest czas, w którym ta branża musi się w Polsce rozwinąć, ponieważ Bałtyk ma duży potencjał energetyczny. Tu są idealne warunki do odegrania kluczowej na skalę europejską roli w produkcji energii z morskich elektrowni wiatrowych. Polska może się stać liderem wschodnio-europejskiego klastru sektora MEW. Chcemy w tym procesie uczestniczyć, wspierając deweloperów, ale i local content naszym międzynarodowym doświadczeniem. Nasz zespół w Polsce jest obecnie zaangażowany w tworzenie usługi opartej na technologii digital twin, która przy wykorzystaniu zrobotyzowanych rozwiązań i sensorów umożliwi zdecydowane przedłużaniu czasu eksploatacji morskich konstrukcji.  Wiatraki będą mogły pracować znacznie dłużej niż 30 – 50 lat, co ma ogromne znaczenie dla operatorów i środowiska morskiego.

– Takie technologie są już stosowane w innych krajach?

– Digital twin jest technologią dopiero rozwijaną przez kilka firm. My też jesteśmy zaangażowani w te działania, ale za wcześnie, żeby mówić o szczegółach technicznych. Chcemy dojść do momentu uzyskania już patentu na nasze autorskie rozwiązania, wtedy będziemy mogli otwarcie się tym pochwalić. Najbardziej zaawansowane w tym zakresie są osiągnięcia międzynarodowej grupy doradczo-inżynieryjno-projektowa Ramboll, która skomercjalizowała swoje rozwiązanie przy okazji projektu pilotażowego ROMEO. W tej rozwijającej się dynamicznie branży od pewnego czasu trwa wyścig technologiczny, ale do inwestycji na nowych obszarach jakim jest dla branży akwen Morza Bałtyckiego trzeba dobierać sprawdzone i przemyślane rozwiązania.  Prowadzimy obecnie intensywne rozmowy z czterema polskim firmami, w sprawie utworzenia konsorcjum, które będzie w stanie odegrać znaczącą rolę w sektorze morskiej energetyki wiatrowej w Polsce i na świecie. Po podpisaniu umowy konsorcjalnej z przyjemnością pochwalimy się składem i wspólnymi planami. Kiedy dokładnie to nastąpi trudno przewidzieć, ponieważ jest to uzależnione od pracy poszczególnych kancelarii prawnych. Nie ukrywam, że jest to bardzo ciekawa inicjatywa, która ma duży potencjał ekonomiczny, finansowy i środowiskowy.  

 Z Krzysztofem Jaworskim, prezesem JES rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here