Bezpieczeństwo mieszkańców zależne od gminy

359

Kontrola Najwyższej Izby Kontroli w województwie opolskim pokazuje, że system ochrony przeciwpowodziowej działa nierówno i często przypadkowo. Braki w sprzęcie, nieaktualne plany i niedopilnowana infrastruktura sprawiają, że poziom bezpieczeństwa mieszkańców zależy bardziej od lokalnej praktyki niż od spójnych standardów.

Najwyższa Izba Kontroli nie pozostawia złudzeń: ochrona przeciwpowodziowa w skontrolowanych gminach województwa opolskiego jest niespójna, a jej jakość – nierówna. W praktyce oznacza to jedno: bezpieczeństwo mieszkańców bywa kwestią przypadku, a nie systemowego działania .

Kontrola objęła osiem gmin. Tylko trzy z nich uzyskały ocenę pozytywną, pozostałe – ocenę opisową, co w języku kontrolerów oznacza, że problemów jest zbyt dużo, by mówić o pełnej rzetelności, ale jeszcze nie na tyle, by wystawić ocenę negatywną. Co istotne – nieprawidłowości stwierdzono we wszystkich jednostkach .

Najbardziej uderzający wniosek dotyczy magazynów przeciwpowodziowych. Formalnie były wszędzie. Realnie – ich wyposażenie często przypominało zbiór przypadkowych przedmiotów. W części gmin brakowało nawet podstawowych analiz określających, co i w jakiej ilości powinno się w nich znaleźć. Efekt? W jednym miejscu tylko worki z piaskiem, w innym bardziej rozbudowany sprzęt – bez związku z rzeczywistym ryzykiem powodziowym .

Co gorsza, nawet po powodzi z września 2024 roku nie wszystkie samorządy uzupełniły zużyte zapasy. Brakowało rzeczy elementarnych – łopat, kamizelek ratunkowych czy worków przeciwpowodziowych. Trudno to nazwać inaczej niż zwykłą opieszałością administracyjną .

Problemy nie kończą się na sprzęcie. W siedmiu z ośmiu gmin plany zarządzania kryzysowego były nieaktualne – często od kilku, a nawet kilkunastu lat. Nie uwzględniały ani ostatnich powodzi, ani nowych zagrożeń, takich jak zmiany klimatu czy sytuacje epidemiczne. W niektórych przypadkach brakowało nawet map zagrożeń powodziowych .

Do tego dochodzą zaniedbania infrastrukturalne. NIK wskazała m.in. na niedrożne przepusty i zarośnięte rowy melioracyjne, które w sytuacji kryzysowej mogą znacząco zwiększyć skalę zagrożenia. To nie są kwestie drugorzędne – to podstawy ochrony przeciwpowodziowej .

Na tym tle wyróżniają się pojedyncze dobre praktyki, jak współpraca gminy Krapkowice z Wodami Polskimi czy kompleksowa analiza potrzeb w gminie Bierawa. Problem w tym, że są to raczej wyjątki niż reguła.

Wnioski NIK są jednoznaczne: obecne przepisy są zbyt ogólne i pozostawiają gminom zbyt dużą dowolność. Izba rekomenduje wprowadzenie jednolitych, obowiązkowych standardów – od wyposażenia magazynów, przez aktualizację planów, po zasady współpracy i reagowania kryzysowego .

Krótko mówiąc: jeśli państwo nie określi jasnych reguł gry, to dalej będziemy mieli system, w którym jedni są przygotowani, a inni – liczą na szczęście. A jak wiadomo, na powódź szczęście nie działa. (inf)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here