Bitwa o cenę dla morskich wiatraków

116

Inwestorzy mówią, że rząd proponuje za mało. Urzędnicy i politycy muszą szybko zdecydować czy zaproponować nieco wyższą cenę maksymalną, która potem w miarę postępów inwestycji będzie mogła zostać ścięta, czy też nie ustępować i liczyć, że inwestorzy zacisną zęby, zetną koszty i jednak postawią te wiatraki

Rozgrywka o cenę dla morskich wiatraków wchodzi w decydującą fazę. Trwają konsultacje rozporządzenia Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które określi maksymalną cenę jaką za wyprodukowany prąd dostaną inwestorzy budujący 5,9 GW czyli nieco więcej niż największa polska elektrownia w Bełchatowie.

Przypomnijmy, że w grze jest ich piątka kandydatów- Polenergia z norweskim Equinorem, PGE z duńskim Orstedem,  PKN Orlen z kanadyjskim Northland, a także mniejsze projekty RWE i Engie-EDPR.

Dwa tygodnie temu resort klimatu opublikował projekt rozporządzenia z maksymalną ceną dla sprzedawców, którą wyznaczył na 301 zł za MWh. To niewiele większa kwota niż ta, na którą opiewają kontrakty na sprzedaż energii na przyszły rok. Jak przewidywał portal WysokieNapiecie.pl wszystkie firmy uważają, że cena jest za niska. Ale o ile?

Żeby wyznaczyć cenę, urzędnicy muszą określić kluczowe parametry rozporządzenia. Są tam.in. koszt kapitału, produktywność farm wiatrowych i kurs euro (większość kosztów inwestorzy poniosą w tej właśnie walucie).

Gdzie jest błąd w kalkulacji?

Wszystkie zainteresowane firmy podnoszą te same zarzuty – zbyt wysoka prognoza inflacji, nieuwzględnienie tzw. kosztów bilansowania ( co najmniej 2 zł za MWh, choć PGE pisze nawet o 12 zł za MWh. PGE uważa też, że także nakłady inwestycyjne 2,48 -2,64 mln euro na MW są zaniżone.

Wszyscy wskazują także, że  przyjęta w rozporządzeniu produktywność wiatraków jest nierealna. W uzasadnieniu czytamy, że farmy wiatrowe będą pracować średnio 4 tys. godzin rocznie, co daje sprawność na poziomie 45,7 proc. Firmy zwracają uwagę, że nie uwzględnia to tzw. efektu cienia- jeśli blisko siebie powstanie kilka ogromnych farm, to „zabierają” sobie nawzajem wiatr. W efekcie sprawność wynosi już nie 45 proc. ale jest kilka punktów proc. niższa.

Tutaj kończą się jednak podobieństwa. PKN Orlen i jego partner Northland postawili bowiem na szczerość i podali cenę maksymalną, która wynika z ich obliczeń.

Jakie ceny proponują inwestorzy? Czy państwo będzie dotować morską energetykę?  Jakie są szanse na powodzenie największej inwestycji w energetykę od czasów PRL? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Rafał Zasuń

LINK: https://wysokienapiecie.pl/36011-bitwa-o-cene-dla-morskich-wiatrakow-inwestorzy-mowia-ze-rzad-proponuje-za-malo/#dalej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here