Czy pandemią płacimy za błędy?

1337

Koronawirus – niczym bomba, sieje spustoszenie na świecie. Skutki jakie niesie za sobą pandemia już są dla wielu osób i przedsiębiorców dramatyczne. Kryzys gospodarczy, bankructwa, samobójstwa, depresje i rozwody. W niedługim czasie, przekonamy się, czy najgorsze prognozy się urzeczywistnią?  Należy jednak żyć nadzieją, że tak źle nie będzie, ale COVID-19 na pewno zmienił już życie Polaków.

Czy może być coś gorszego niż wróg, który uwięził ludzi w domach, pozbawił przychodów i życia towarzyskiego? Wróg, wobec którego ludzie są bezsilni? Wewnętrzny bunt, z którym się zmagają  nasuwa na myśl pytania: Jakim prawem? Dlaczego coś, czego nawet nie widać odbiera radość życia i trzyma na uwięzi? Widać przecież tysiące cierpiących ludzi. Cierpiących z powodu samej choroby lub straty najbliższej osoby w jej wyniku. Wiadomości o „braku miejsc w kostnicach” czy ograniczeniach związanych z pogrzebem mrożą krew w żyłach. Ludzie zaczynają coraz bardziej panikować. Tęsknią jednocześnie za dawnym życiem i zadają sobie pytania: Dlaczego pobawiono ich najważniejszych wartości? Jakim prawem dobrych ludzi spotyka takie okrucieństwo? Czy płacą za błędy tych złych? To jak zwykła codzienność miesza się ze strachem przed nieznanym jest zaskakujące.

Inna rzeczywistość

Jak dalsze życie wyobrażają sobie Polacy? Młode pokolenie, zapewne nie może się doczekać powrotu do klubów, kin i bardziej lub mniej kameralnych spotkań z przyjaciółmi. Dotyczy to również starszych osób, które mają te same potrzeby co młodzież. Też tęsknią za powrotem do normalności. Część społeczeństwa, ucieszy się również z możliwości uczęszczania na Msze Święte. – Najbardziej nie mogę doczekać się powrotu do Kościoła. Możliwość przeżywania Eucharystii na żywo, spowiedzi i przyjęcia Komunii Świętej jest dla mnie bardzo ważna. – mówi Janina Dąbrowska, jedna z mieszkanek podlaskiej wsi Stare Kalinowo. Podobnie myśli znaczna część Polaków.

Wielu obawia się także nadciągającego kryzysu gospodarczego – bankructwa, upadku firm i w efekcie pozbawienia środków do życia. Każdy miesiąc zastoju dużej gospodarki, spowodowany pandemią koronawirusa oznacza spowolnienie rocznego wzrostu o 2 proc. PKB tego państwa. W tym kontekście za wiarygodne należy uznać prognozy ekonomistów Erste wskazujące na obniżenie dynamiki PKB w Polsce w 2020 r. do -3,7 proc. z 1,2 proc. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju światowe PKB w 2020 roku wzrośnie o 2,4 proc., a nie jak przewidywano w listopadzie – o 2,9 proc. Turystyka to jeden z sektorów gospodarki narażony na największe straty. – Sam sektor turystyczny musi się liczyć ze spadkiem dynamiki rzędu 50 do 70 proc. (w ciągu miesiąca zastoju). Wiele gospodarek wpadnie w recesje. – mówi Angel Gurria – sekretarz generalny OECD. Te i inne dane, które ludzie czytają w Internecie lub słyszą w telewizji wywołują w nich obawę przed nieznanym. Nie wiedzą co dokładnie ich czeka i właśnie ta nieświadomość jest dla nich najgorsza. Boją się fali bankructw i masowych zwolnień. Wiele nowo otwartych firm nie ma szansy na rozwój. Sytuacja ta nie podnosi Polaków na duchu. Jednakże z uwagą śledzą poczynania rządu, mając nadzieję na wymierną pomoc.

Nadzieja na lepsze jutro

Pandemia wirusa SARS-CoV-2 pociągnęła za sobą nieodwracalne skutki. Wielu ludzi na tym ucierpiało i wielu jeszcze ucierpi. Nie pozostaje nic innego jak uzbrojenie się w cierpliwość, przestrzeganie obostrzeń ze strony rządu i trwanie w nadziei, że będzie dobrze. Warto cieszyć się małymi rzeczami, docenić tych, których mamy obok  siebie i wykorzystać wspólnie spędzony czas jak najbardziej produktywnie. Pozytywne myślenie i zdrowy rozsądek to recepta na pozbycie się paniki i wiary w lepsze jutro.

Autorka: Edyta Dąbrowska, studentka dziennikarstwa UKSW

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here