Czy Polsce potrzebny jest Urząd Patentowy?

173

Innowacyjne rozwiązania i wynalazki pozwalają budować przewagę konkurencyjną polskich firm na krajowym i międzynarodowym rynku, zwiększać ich prestiż i wartość finansową. W tym procesie kluczową rolę  odgrywa też ochrona własności przemysłowej, którą od ponad 100 lat zajmuje się Urząd Patentowy RP. Od sprawności i efektywności jego działania zależy w dużej mierze rozwój innowacyjności i polskiej gospodarki. Do tego jednak konieczne jest uporządkowanie systemu prawnego własności intelektualnej i zmiany organizacyjne w pracy rzeczników patentowych i UP.

Przed dwoma laty w Dzienniku Gazecie Prawnej ukazał się artykuł Anny Korbeli, rzecznika patentowego, zatytułowany „Czy Polsce potrzebny jest Urząd Patentowy?” który  w całości przytaczamy,  ponieważ jest nadal  bardzo aktualny. Za kilka dni 26 kwietnia Urząd Patentowy RP organizuje konferencję online z okazji  Światowego Dnia Własności Intelektualnej pod hasłem „Ochrona innowacji w przedsiębiorstwie – komercjalizacja w czasach pandemii”. Jest to dobry moment, aby odnieść się do sugestii i zastrzeżeń  przedstawionych w tej publikacji i odpowiedzieć na pojawiające się w niej pytania .

A oto przytoczony tekst:

„Czy potrzebne są nam centra transferu technologii, Internet, blockchain, system dostępu do danych cyfrowych – DRM, programy dla startup-ów, IP-BOX-y, programy komputerowe oraz akademickie inkubatory przedsiębiorczości?  Oczywiście tak, ale wcześniej muszą sprawnie działać podstawowe elementy systemu. Podobnie jak w matematyce – konieczna jest znajomość działań podstawowych, aby można było korzystać z całek.  

Dlatego porządkowania systemu nie można uniknąć. Powinniśmy dokonać go z całą ostrożnością, pamiętając o tym, że gdyby w pracowni Alexandra Fleminga panował idealny ład, w laboratorium nie doszłoby przez przypadek do wyhodowana pleśni Penicillium, z której w 1938 r. udało się wyizolować substancję czynną.

Nawiasem mówiąc, czy wiedzą Państwo o tym, że już znacznie wcześniej, w 1897 r. substancję hamującą rozwój niektórych bakterii chorobotwórczych opisał francuski lekarz wojskowy Ernest Duchesne w swojej rozprawie doktorskiej pt. „Antagonizm między pleśniami i mikrobami”. Odkrycie to nie zostało jednak przez nikogo docenione, a sam odkrywca zmarł w 1912 r. na gruźlicę, która mogłaby zostać wyleczona, gdyby wcześniej, konsekwentnie ukończono badania prowadzące do wyizolowanie składnika czynnego.

Zatem chcemy ostrożnie wprowadzanego, nowego ładu w systemie prawnym własności intelektualnej. Nie chcemy natomiast przerw w pracy nad wynalazkami, które są nam potrzebne.

Poruszanie się w świecie Intellectual Property powinno być realizowane z pokorą. Tak łatwo tu o błąd, w skali makro i skali mikro. Na przykład, co do zasady, dyrektywy unijne mają prowadzić do harmonizacji prawa. Ustawodawca unijny byłby zaskoczony tym, jaki efekt osiągnięto kilka miesięcy temu w wyniku implementacji w Polsce Dyrektywy PE i Rady (UE) mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych.

Doszło do zabawnej pomyłki, znów zbagatelizowano różnicę pomiędzy liczbą pojedynczą a liczbą mnogą. W Polsce wprowadzona została nietypowa  unikalna i zabawna definicja znaku towarowego. Otóż może nim być w szczególności wyraz, włącznie z nazwiskiem, rysunek, litera, cyfra, kolor, forma przestrzenna, w tym kształt towaru lub opakowania, a także dźwięk Starożytni. Rzymianie dodaliby clara non sunt interpretanda (łac. nie dokonuje się wykładni tego co jasne).

Spróbujmy zatem zapisać dźwięk, który może być znakiem towarowym zgodnie z jego nową definicją: „oooooooooo”. Ale składanka dźwięków „ole!” polskim znakiem towarowym raczej być już nie może. Cyfra „w szczególności” – tak, ale czy liczba składająca się z kilku cyfr – niekoniecznie, wymaga to już życzliwej wykładni prawa. Jak my wobec tego biedni opiszemy teraz Echt Kölnisch Wasser No. 4711 (niem: oryginalna woda kolońska, produkowana początkowo w Kolonii w budynku nr 4711, w pierwszej fabryce założonej w 1709 r.)? Wyobraźcie sobie Państwo nazwy ulubionych kosmetyków niechronione zarejestrowanymi znakami towarowymi.

Nasz system prawny wymaga uporządkowania.  

Czy zatem chcemy stabilności i przewidywalności systemu?  Zmian wprowadzanych konsekwentnie i rozważnie – powinniśmy chcieć. Nie tylko w systemie prawnym, ale także w organizacji naszej pracy. Na przykład chcemy:

  • odbiurokratyzowania i wyeliminowania przeciążenia zbędnymi procedurami,  
  • łączności, która zastąpiłaby e-pułap pieszczotliwie nazywany „e-pułapką”,
  • oświadczeń, składanych w miejsce żądanych obecnie zaświadczeń, które zastąpiłyby np. serdecznie dokładne, za to czasochłonne i kosztowne analizy dokumentów źródłowych,
  • formularzy, które honorowane przez ekspertów i stosowane przez strony obniżyłby koszty, ułatwiły i przyspieszyły pracę „po obu stronach biurka”,
  • dostępu do akt podobnego do zorganizowanego przez Europejski Urząd Patentowy, który uwzględni fakt, że odległość do siedziby Urzędu w Warszawie jest znaczna z perspektywy Rzeszowa, Gdańska, czy Wałbrzycha,
  • zrozumiałych, kompletnych i aktualizowanych na bieżąco baz danych opisujących prawa własności przemysłowej,
  • docenianych w każdym sensie i rozwijanych kadr eksperckich,
  • ujednoliconej praktyki, zapewniającej oczekiwaną przewidywalność rozstrzygnięć,
  • zainteresowanych racjonalizacją innowatorów, zabezpieczanych i chronionych,
  • chętnie korzystających z pomocy oddanych im rzeczników patentowych,  
  • chronionych wynalazków opracowanych na pewno i na czas.

Pracujmy wszyscy zgodnie i przyjaźnie, licząc na to, że grupa wpatrzonych w ten sam cel osób: ekspertów, naukowców i praktyków o różnych umiejętnościach i predyspozycjach, zbliży nas do najsprawniej działających tego typu urzędów na świecie, których awangardę stanowią: USPTO (United States Patent and Trademark Office),  EPO (European Patent Office),  EUIPO (European Union Intellectual Property Office), i na przykład oczywiście DPMA (Deutsches Patent- und Markenamt).

To trudne zadanie może zostać zrealizowane, zwłaszcza jeśli zbudujemy forum dialogu. Jesteśmy przecież pracowici, konsekwentni i świetnie wiemy, że Polsce bardzo potrzebny jest Urząd Patentowy, jakąkolwiek będzie on nosił nazwę”.

Anna Korbela, rzecznik patentowy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here