Czy wszystko, czego nie potrafimy zmierzyć, nie istnieje?

241

Żyjemy w czasach, w których coraz trudniej nas czymkolwiek zadziwić. Sztuczna inteligencja rozmawia z człowiekiem, urządzenia komunikują się bez przewodów, medycyna zagląda do wnętrza pojedynczej komórki, a technologie potrafią pozyskiwać niewielkie ilości energii z otoczenia – ze światła, ciepła, drgań czy fal elektromagnetycznych.

A jednak wystarczy powiedzieć: „intuicja”, „jasnowidzenie”, „kontakt ze zmarłymi” albo „reinkarnacja”, żeby racjonalny człowiek XXI wieku natychmiast podzielił świat na dwa obozy. Jedni powiedzą: bzdura. Drudzy: istnieje więcej, niż potrafimy zobaczyć.

A może najuczciwsza odpowiedź brzmi: nie wiemy? Przestrzeń nie jest pusta

Niedawno rozmawiałam z kobietą, która nazywa siebie współczesną wiedźmą. Nie ujawniam jej tożsamości. Na co dzień funkcjonuje w świecie niemającym nic wspólnego z ezoteryką. Mówi racjonalnie, pracuje, podejmuje zwyczajne decyzje. Jednocześnie twierdzi, że odczuwa energię innych ludzi, otrzymuje obrazy i informacje, których źródła nie potrafi wskazać, doświadcza kontaktu ze zmarłymi i pamięta fragmenty poprzednich wcieleń.

Można w to uwierzyć. Można uznać za konstrukcję ludzkiego umysłu. Można wzruszyć ramionami. Mnie zainteresowało coś innego. Rozmówczyni wielokrotnie używała pojęcia „przestrzeni”, z której – jak uważa – mogą przychodzić informacje.

To oczywiście nie jest pojęcie naukowe w takim znaczeniu, w jakim ona go używa. Nie mamy podstaw, aby twierdzić, że istnieje jakieś pole informacyjne dostępne dla jasnowidzów, mediów czy osób deklarujących szczególne zdolności. Ale sama analogia daje do myślenia.

Wczorajsza magia, dzisiejsza technologia

Człowiek przez tysiące lat żył otoczony zjawiskami, których natury nie rozumiał. Piorun był kiedyś przejawem działania bogów. Dzisiaj opisujemy go równaniami fizycznymi.

Fale radiowe przenikają przestrzeń wokół nas, choć ich nie widzimy. Telefon odbiera sygnał, którego nasze zmysły nie potrafią bezpośrednio zarejestrować. Niektóre współczesne urządzenia mogą pobierać energię z otoczenia. Nie oznacza to oczywiście „darmowej energii z niczego”. Źródło zawsze istnieje: promieniowanie elektromagnetyczne, światło, różnica temperatur, ruch czy drgania.

Ale jeszcze kilka stuleci temu możliwość przesłania głosu człowieka znajdującego się tysiące kilometrów dalej zapewne uznano by za czary. Dzisiaj nazywamy to telekomunikacją.

I tu zaczyna się pytanie, które mnie fascynuje. Czy nasze obecne możliwości poznawcze i pomiarowe pozwalają nam już stwierdzić, że znamy wszystkie mechanizmy rzeczywistości? Odpowiedź wydaje się oczywista. Nie.

Ale „nie wiemy” nie znaczy „wszystko jest możliwe”

Tu trzeba postawić bardzo wyraźną granicę. Fakt, że nauka nie wyjaśniła wszystkiego, nie jest dowodem na istnienie telepatii, reinkarnacji, duchów ani możliwości przewidywania przyszłości.

„Nie potrafimy czegoś wyjaśnić” i „zjawisko nadprzyrodzone istnieje” to dwa zupełnie różne zdania. Pomiędzy nimi znajduje się ogromna przestrzeń, którą powinny wypełniać badania, obserwacje, eksperymenty i krytyczne myślenie.

Ale dokładnie tak samo niepokoi mnie przeciwna skrajność: przekonanie, że jeśli czegoś nie potrafimy obecnie zmierzyć, to z całą pewnością nie istnieje. Historia nauki powinna nas nauczyć większej pokory.

A może trzeba zapytać naukowców?

Dlatego rozmowa ze współczesną wiedźmą pozostawiła mnie nie tyle z odpowiedziami, ile z pytaniami. Czym właściwie jest intuicja? Dlaczego czasami wiemy, że powinniśmy komuś zaufać albo przeciwnie – natychmiast czujemy zagrożenie, chociaż nie potrafimy jeszcze wskazać jego źródła?

Jak wiele informacji przetwarza nasz mózg poza świadomą kontrolą? Skąd biorą się niezwykle realistyczne doświadczenia osób przekonanych, że pamiętają wydarzenia, których nie przeżyły w obecnym życiu? Co dzieje się ze świadomością w sytuacjach granicznych? Czy świadomość jest wyłącznie produktem aktywności mózgu?

I wreszcie: gdzie przebiega granica pomiędzy zjawiskiem niewyjaśnionym a zjawiskiem nieistniejącym?

To są już pytania nie do wiedźmy. To pytania do neurobiologów, fizyków, psychologów, lekarzy, filozofów nauki i badaczy świadomości. Chciałabym im je zadać.

Pokora wobec niewiadomego

Być może odpowiedzą: nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na istnienie zjawisk, o których mówi moja rozmówczyni. To także będzie ważna odpowiedź.

Być może powiedzą, że część doświadczeń określanych jako paranormalne można wyjaśnić mechanizmami działania mózgu, pamięci, percepcji i podświadomego przetwarzania informacji. Tym bardziej warto ich posłuchać.

A może przy którymś pytaniu profesor fizyki albo neurobiologii powie po prostu: – Tego jeszcze nie wiemy. I właśnie taka odpowiedź interesowałaby mnie najbardziej. Bo nauka nie rozwija się dzięki przekonaniu, że wszystko już zostało wyjaśnione. Rozwija się dzięki pytaniom. Nie musimy więc wierzyć we współczesne wiedźmy, jasnowidzów ani pamięć poprzednich wcieleń. Nie musimy też z nich drwić.

Możemy zrobić coś znacznie bardziej interesującego. Zapytać, gdzie kończy się dzisiaj nasza wiedza. A potem sprawdzić, czy za tą granicą rzeczywiście znajduje się tylko ciemność. Czy może po prostu jeszcze nie zapaliliśmy światła.

Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here