Dzielenie się dobrem

997

Choroby nowotworowe są największym wyzwaniem współczesnej medycyny od wielu lat. Badacze poszukują skutecznych sposobów ich leczenia. Nawet jeśli pojawiają się przełomowe terapie  to  często są niedostępne dla chorych ze względu na zbyt wysokie koszty. Każda metoda terapeutyczna oraz wspomagająca leczenie onkologiczne powinna mieć priorytet we wprowadzaniu jej na rynek. Niestety, tak nie jest.  Starania o rejestrację  Selolu, preparatu pomagającego pacjentom w pokonaniu raka, kiedy medycyna jest już  bezradna, trwają ponad 10 lat.  Ten preparat powinien być  powszechnie dostępny w aptekach, uważa prawnik Ziemowit Wierzbowski,  któremu Selol przyniósł natychmiastową ulgę w cierpieniu z jakim się zmagał.  

Jaka była przyczyna pańskich dolegliwości?

Trudności z oddawaniem moczu. Czułem potrzebę opróżnienia pęcherza, a nie mogłem uronić ani  kropli. To było straszne uczucie. Ból i bezradność. Bardzo cierpiałem z tego powodu. Wykonywałem badania na oznaczenie poziomu PSA we krwi, stosowanego w diagnozowaniu i monitorowaniu raka prostaty. Wyniki były niepokojące, ze względu na wielokrotne przekroczenie dopuszczalnej normy. Robiłem także USG nerek i pęcherza. Wychodziły jakieś zwłóknienia w wielu miejscach, ale urolog mnie pocieszał, że to nie musi prowadzić do raka prostaty. Nie był  jednak w stanie ustalić dlaczego tak gwałtownie rośnie u mnie PSA, bo powtarzałem to badanie co jakiś czas.  Podwyższony poziom tego markera glikoproteiny występuje u pacjentów z rakiem prostaty, z przerostem gruczołu  krokowego lub w stanach zapalnych tkanek.  Przyczyna mojej choroby nie była jednoznaczna, a ja cierpiałem, ale Pan Bóg sprawił, że podjąłem terapię Selolem i po kilku dniach zacząłem normalnie siusiać. Ten preparat biorę od kilkunastu lat nieprzerwanie i nigdy więcej nie powtórzyły się moje dolegliwości.

To brzmi wręcz niewiarygodnie, że sprawił to Selol. Czy brał pan jakieś leki zalecane przez lekarza?

 Nie brałem żadnych leków. Przyjmowałem tylko ten preparat. Sam byłem niesłychanie zaskoczony jego skutecznością. Skontaktowałem się z prof. Piotrem Suchockim, który wynalazł Selol trzy dekady temu.  Wiedziałem, że zajmuje się badaniami farmaceutycznymi w Narodowym Instytucie Leków i na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, ale  nie miałem pojęcia co jest przedmiotem jego prac badawczych.  Opowiedziałem mu o moich dolegliwościach, a on polecił mi Selol.  Dostałem od niego ten preparat, który nie był jeszcze tak skondensowany jak jest teraz. Określił mi dawkę ile mam tego brać i tak zaczęła się moja terapia. Nie wiązałem z tym wielkich nadziei, ale postanowiłem spróbować. Według porzekadła, tonący brzytwy się chwyta. Nie muszę mówić jaką wdzięczność poczułem do profesora, kiedy po kilku dniach moje dolegliwości ustały, a po dosyć krótkim czasie zażywania preparatu, PSA wróciło do prawidłowej normy. Te badania są do wzglądu w laboratoriach, w których je wykonywałem.

Lekarzy zainteresowała reakcja pańskiego organizmu na Selol?

Przyjmowano to raczej bez entuzjazmu. Zdarza się przecież, że chorzy nagle powracają do zdrowia. Można  też zacytować dowcip, że medycyna jest bezradna kiedy pacjent nawet z najgorszymi rokowaniami uprze się, że chce żyć.  Mnie też podobnie traktowano. Były objawy, ale ustały i należy się z tego cieszyć, bo nie każdy ma takie szczęście.  O skuteczności Selolu mówiłem nie tylko lekarzom, ale również osobom leczonym w Instytucie Onkologii. Reakcja najczęściej była podobna. Porozmawiam o  tym z moim onkologiem. A jak pytałem potem o efekt takiej rozmowy, to te osoby odpowiadały, że lekarz w ogóle o tym nie słyszał. Sugerowałem wtedy, żeby weszły na stronę  Fundacji Good Life i konsultowały się z ekspertami, którzy zajmują się profesjonalnie podawaniem Selolu pacjentom onkologicznym, wobec których medycyna stała się bezradna. Podejrzewano mnie wówczas, że mam prowizję od sprzedaży Selolu i dlatego zachęcam ich do takich działań. No cóż, ludzie rzadko wierzą w bezinteresowną pomoc, nawet jeśli od tego zależy ich życie. Nikogo nie można zmusić do racjonalnego myślenia. Gdyby Selol był dostępny w aptekach sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Istnieją jakieś dziwne przeszkody, że prof. Piotr Suchocki nie może od wielu lat zarejestrować tego preparatu, który skutecznie wspomaga leczenie chorób onkologicznych.

Dla prawnika to może być wyzwanie, żeby ustalić przyczynę odmowy rejestracji Selolu.

Zajmę się tym, chociaż nie jestem już praktykującym prawnikiem, bo przeszedłem na emeryturę. Mam jednak wieloletnie doświadczenie  jako były prokurator i adwokat. Poproszę profesora o  dokumentację i prześledzę przyczynę odmowy rejestracji tego preparatu. Sądzę, że chętnie zaangażują się w te działania także inni prawnicy, którzy może za pośrednictwem naszej rozmowy też do nas dołączą. Przezwyciężymy  wówczas tę proceduralną niemoc dla dobra ludzi, którym będzie można ratować życie. Ten preparat jest skuteczny nie tylko we wspomaganiu leczenia onkologicznego, ale także choroby covidowej. Zaangażowana w działania Fundacji Good Life, dr Maria Ostasiewicz-Misiuna, praktykujący lekarz, pomimo mocno zaawansowanego już wieku, zwalczyła covid w ciągu dwóch dni.  Wiele jest takich dowodów na skuteczność tego preparatu, także w tej chorobie. Trzeba zrobić wszystko, aby jak najszybciej on trafił do aptek.

Pan też chorował na covid?

Nie, bo ciągle biorę Selol. Dzięki temu uporałem się z różnymi dolegliwościami. Przestałem chorować na  anginy ropne, które kiedyś były dla mnie udręką. Bez przerwy się przeziębiałem i miałem kłopoty ze zdrowiem. To wszystko ustało od kiedy stosuję profilaktycznie Selol. Mam siłę i energię do działania, dobry nastrój i radość życia, która udziela się także innym członkom mojej rodziny. Żałuję tylko jednego, że za późno dowiedziałem się o Selolu i nie udało mi się uratować mojego ojca, który odszedł na raka kilka miesięcy wcześniej. Spełniał się w zawodzie jako sędzia, był aktywny i miał dużą wolę życia, ale leczenie  onkologiczne się nie powiodło. Kilka lat później, na nowotwór zachorowała też moja mama.  Umarła, bo nie chciała stosować terapii Selolem. Była w głębokiej depresji po śmierci ojca i straciła już chęć do życia. Ja swoje życie uratowałem prawdopodobnie właśnie dzięki Selolowi, dlatego teraz staram się tym dobrem  dzielić z innymi. Będę wspierał prof. Piotra Suchockiego z całych sił w jego staraniach o rejestrację tego preparatu.

Z Ziemowitem Wierzbowskim rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here