Etyka w medycynie: Od chorych możemy się wiele nauczyć

502

Humanizacja w leczeniu pacjentów przy wykorzystaniu zaawansowanych technologii cyfrowych  i trójwymiarowego obrazowania jest podstawą kształcenia lekarzy i pielęgniarek w Collegium Medicum na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Empatia, szacunek do chorego i poczucie odpowiedzialności za jego zdrowie są wpisane w program edukacyjny uczelni. Etyka w medycynie jest jedną z najważniejszych przesłanek dla ks. prof. dr hab. Stanisława Dziekońskiego, rektora UKSW, z którym rozmawia  Katarzyna Pinkosz.

– Księże rektorze, dlaczego etyka jest tak ważna w kształceniu lekarzy i współczesnej medycynie?

Etyka jest ważna w każdej dziedzinie życia, ale szczególnie w medycynie. Chory i cierpiący człowiek potrzebuje pomocy drugiej osoby. Od lekarza oczekuje nie tylko wyleczenia  z choroby, ale także współczucia i serca. Wrażliwość i empatia  w budowaniu wzajemnych relacji, są równie ważne jak specjalistyczna wiedza i kompetencje lekarza. Jeśli lekarz odpowiada na te oczekiwania chorego to postępuje etycznie. Uwzględniamy to w naszych programach kształcących lekarzy w Collegium Medicum. Medycyna to szczególny rodzaj aktywności zawodowej, skupionej na człowieku. Całe działanie powinno być ukierunkowane na osobę dotkniętą problemem. W ideę etyki w medycynie wpisuje się również holistyczne podejście do człowieka.

– Co to konkretnie oznacza?

– Holistyczne podejście do człowieka oznacza, że nie można traktować go jako jednostki chorobowej. Nie można rozważać jedynie działań związanych z przepisaniem odpowiednich leków, ponieważ w wielu przypadkach to nie wystarcza. Choroby fizyczne często są powiązane z kondycją psychiczną i duchową. W UKSW  patrzymy na medycynę w sposób holistyczny, gdzie ciało, umysł, emocje i dusza stanowią jedność. Idea takiej integracji była też bardzo bliska Ojcu Świętemu. Można powiedzieć, że tworząc Collegium Medicum w UKSW, urzeczywistniliśmy przesłanie papieża Jana Pawła II odnoszące się zarówno do misji, jak i zadań stojących przed uniwersytetami katolickimi w kształceniu studentów. Nasza uczelnia znakomicie wpisuje się w tę rolę, rozszerzając cywilizacyjną odpowiedzialność za holistyczne podejście do człowieka i ochrony jego życia i zdrowia. Kolejnym kryterium wskazującym na to, że aspekty etyczne powinny być obecne w medycynie jest rozwój nowych technologii, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji. Pojawia się tu pytanie o granice ich stosowania. Bez etyki mogłaby zaistnieć sytuacja bardzo niebezpieczna: coś, co powinno być jedynie narzędziem, mogłoby stać się głównym przedmiotem decydowania o losie człowieka. A przecież to człowiek, a nie technologia jest najwyższą wartością.

– Jak te etyczne zasady przełożyć na praktykę? Lekarz często nie ma czasu na właściwą opiekę nad chorym. Bywa zmęczony, ma wielu pacjentów, idzie z jednej do drugiej pracy…

Podstawowe pytanie, które powinno pojawić się u osób pracujących z ludźmi , niezależnie, czy to ksiądz, nauczyciel czy lekarz, powinno brzmieć: „Co jest dla mnie priorytetem?” Czy priorytetem jest człowiek i niesienie jemu pomocy? Jeżeli tak, to wtedy patrzymy na pacjenta jak  na człowieka, który do nas przychodzi po pomoc. Odpowiednie kształcenie lekarzy i uwrażliwianie ich na pacjenta i jego godność ma temu służyć. To jest model, do którego dążymy. Mam wrażenie, że obecnie w wielu przypadkach jest inaczej. Podejściu do pacjenta towarzyszy pośpiech, przedmiotowe traktowanie człowieka, egoizm. Jan Paweł II przestrzegał nas przed „cywilizacją śmierci”, w którą wpisany jest egoizm, pogoń za dobrami materialnymi, nieliczenie się z człowiekiem. W dzisiejszym świecie, zdominowanym przez pozbawione empatii traktowanie człowieka, ekonomia dominuje nad godnością.

– Programy kształcenia studentów mogą to podejście zmienić?

Jeżeli w kształceniu studentów więcej treści będzie pochodziło z antropologii filozoficznej, z obszaru specyficznego dla duchowości, lekarz tę wiedzę zastosuje  później w praktyce zawodowej. Znajdzie czas dla chorego i na rozmowę z nim. Wielu pacjentów zwraca uwagę na zupełnie inne podejście starszych lekarzy do chorego, na inny sposób komunikowania się z nim, na bardziej ludzkie podejście. Szerokoprofilowe kształcenie, antropologiczne i personalistyczne, koncentruje się właśnie na człowieku. To powinno być zintegrowane ze stosowanie nowych technologii, ale też w etycznych granicach. Niesiemy pomoc, ale nie podporządkowujemy dobra człowieka rozwojowi nowych technologii.

– Jaki  zatem powinien być lekarz XXI wieku?

Na pewno powinien być człowiekiem wszechstronnie wykształconym, dogłębnie znającym problemy współczesnego człowieka, sięgającym po rozwiązania, które przynosi sztuczna inteligencja. A jednocześnie być dobrze przygotowany do kontaktu z drugim człowiekiem i wrażliwym na jego godność. Powinien tak rozmawiać z chorym, aby nawet w sytuacji kiedy medycyna jest bezradna, dodawać mu otuchy i nie odbierać chęci do godnego przeżywania cierpienia.

– To może być trudne w przypadku chorób nieuleczalnych, albo w kontakcie z osobą cierpiącą np. na Alzheimera. Do takich pacjentów trzeba mieć dużą cierpliwość. Jak uczyć młodych lekarzy, aby nie bali się pracować z takimi chorymi?

W relacji pacjenta i lekarza  ważne są priorytety oraz poszanowanie godności człowieka.  Posiada ją każdy, niezależnie od miejsca urodzenia, pochodzenia, wieku, stanu psychicznego, poziomu życia.  Zostało to zapisane już na pierwszych stronach księgi uważanej za świętą, czyli Biblii. Bez względu zatem na to, czy osoba jest świadoma, cierpiąca czy nieuleczanie chora, lekarz zawsze powinien traktować ją z szacunkiem i leczyć. Oprócz najwyższej jakości usług medycznych, stosunek do chorego jest podstawą. Jestem przekonany, że można się tego nauczyć. W moim odczuciu współczesny świat wzbogacił się technologicznie, np. o rozwiązania cyfrowe, ale bardzo zubożył, jeśli chodzi o myślenie o człowieku dlatego trzeba to zmienić. Sądzę, że odsuwanie na plan dalszy opieki nad osobami starszymi wynika z kalkulacji czy warto w nich inwestować? W takiej sytuacji warto sięgnąć do wypowiedzi papieża Jana Pawła II, który – gdy zwracał się do rodziców chorych dzieci. Wskazywał, że my, ludzie zdrowi, możemy wiele nauczyć się od chorych. Z własnego doświadczenia wiem, że choroba otwiera nam w życiu zupełnie inne przestrzenie. Niejedna osoba po wyjściu z ciężkiej choroby, mówi: „Na nowo ułożyłam hierarchę życia, stałam się szczęśliwsza, zaczęła się dla mnie liczyć relacja z najbliższymi”. Od chorych możemy się wiele nauczyć, obserwując ich cierpienie. Możemy odkrywać to, o czym zdrowy człowiek często zapomina, a co jest najistotniejsze w życiu. Wydaje mi się, że za mało jest dziś przywoływania lekarzy – Judymów. Za mało jest przywoływania Hioba w przypadku cierpienia. W świecie, który powinien być ludzki, wypłukujemy się z humanizmu.

Od cierpienia wręcz uciekamy. Przy okazji ryzyka epidemii koronawirusa pojawiały się nawet takie wypowiedzi personelu medycznego: „Jeśli będzie epidemia, to nie przyjdę do pracy, ponieważ szpital nie jest przygotowany”.

Czym innym jest sytuacja, że nie zabezpiecza się pewnych środków bezpieczeństwa, jeśli można to zrobić. Jeżeli jednak sytuacja wymaga interwencji, to jest to kwestia etyki wpisanej w zawód lekarza. Z jednej strony każdy z nas ma chronić swoje życie. Są  jednak przestrzenie w życiu człowieka, które wymagają całkowitego poświęcenia. Są zawody, w których pojęcie „powołania” jest szczególnie istotne – takie jak ksiądz, nauczyciel, żołnierz, lekarz. W tych zawodach poświęcenie i oddanie jest czymś priorytetowym. Najważniejszy jest człowiek i poświęcenie dla człowieka. Wracam do tej podstawowej tezy: nie możemy stracić z oczu człowieka i jego godności. Jakiś czas temu prowadziłem w Kołobrzegu rekolekcje, codziennie na Mszę przychodzili starszy pan i pani. Okazało się, że to lekarze, on jest pediatrą, który kiedyś o każdej porze dnia i nocy szedł z pomocą ludziom i nie brał od nich pieniędzy. Lekarz z powołania… Warto przywołać przykłady bezkompromisowej posługi, narażającej życie, co widzimy w osobie Matki Teresy z Kalkuty czy wielu wolontariuszy udających się w świat, gdzie są epidemie. Narażają swoje życie, ponieważ kierują się ideą miłości, niosą innym nadzieję.

Odnosząc się do wielu dylematów etycznych, które mają lekarze, przypomniał mi się piękny hymn Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie w opisie posługi lekarza pojawiają się słowa: wiara, nadzieja i miłość:

„To jest jak rodzaj Wiary w mądrość i doświadczenie./ Po jednej stronie człowiek, po drugiej cierpienie./ To jest rodzaj Nadziei, którą ktoś niesie w sobie./ Ona pomaga chorym i Wiarę wzmacnia w Tobie./ To jest rodzaj Miłości, która każe Ci nieraz stawać z Wiarą przy chorym, dopóki jest Nadzieja./ Medycyna jest sztuką, rozkwita z wielką siłą,/ kiedy po obu stronach są Wiara, Nadzieja i Miłość./ Medycyna jest cnotą, jest siostrą trzech cnót boskich,/ których szukamy w sobie: Wiary, Nadziei, Miłości./ Medycyna jest pasją, umie życiem zawładnąć,/ lecz bez Wiary, Nadziei, Miłości, jest tylko wstążką ładną”.

Z ks. prof. Stanisławem Dziekońskim, rektora UKSW, rozmawiała  Katarzyna Pinkosz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here