Festiwal DOWÓD. Gdy muzyka staje się głosem w obronie wody

265

Wieczorem nad Krutynią trudno było znaleźć wolne miejsce. W plenerowym amfiteatrze publiczność śpiewała razem z artystami, śmiała się podczas pełnego humoru występu Czesława Mozila i nagradzała wykonawców długimi owacjami. Jednak prawdziwym bohaterem tego niezwykłego festiwalu nie była żadna gwiazda. Była nim… woda. A właściwie jej dramatyczny brak. O idei Festiwalu DOWÓD, który po raz drugi odbywa się w sercu Mazurskiego Parku Krajobrazowego, rozmawiam z Gabą Kunert – współtwórczynią i producentką wydarzenia z Fundacji DOWÓD .

To dopiero druga edycja festiwalu, a już przyciąga tłumy. Skąd narodził się pomysł?

Rok temu zorganizowaliśmy pierwszą, bardzo skromną edycję. Wszystko robiliśmy własnym sumptem. Nawet scena była zbudowana z desek. Dzisiaj mamy już profesjonalne nagłośnienie i większe możliwości, ale najważniejsze pozostało niezmienne – atmosfera i ludzie, którzy chcą być razem.

Kto był inicjatorem tego przedsięwzięcia?

Festiwal organizuje Fundacja DOWÓD, założona przez Beniamina Koca – reżysera, który po latach emigracji wrócił w swoje rodzinne strony. Kiedy zobaczył, jak bardzo zmieniły się Mazury, zrozumiał, że trzeba o tym głośno mówić.

Co najbardziej go poruszyło?

Dramatyczny stan wód. Susza hydrologiczna jest tutaj bardzo widoczna. W wielu miejscach pomosty wystają daleko poza taflę jezior. To pokazuje, jak bardzo poziom wody obniżył się w ostatnich latach.

Czy właśnie dlatego motywem przewodnim festiwalu jest woda?

Tak. Chcemy edukować i uświadamiać, jak ogromne znaczenie ma woda i jak poważnym problemem jest susza hydrologiczna. Nawet jeśli pada deszcz, wcale nie oznacza to, że problem znika. Wody gruntowe nadal się obniżają, a tego na co dzień po prostu nie widzimy.

Wielu turystów zachwyca się Krutynią. Czy rzeczywiście grozi jej niebezpieczeństwo?

Niestety tak. Ben często mówi, że jeśli nie zatrzymamy tych zmian, kiedyś zamiast kajaków mogą pojawić się tutaj rowery czy motocykle jadące wyschniętym korytem rzeki. Brzmi to niewiarygodnie, ale taki scenariusz nie jest niemożliwy.

Na scenie pojawiają się znani artyści. Jak udaje się ich zaprosić do niewielkiej miejscowości na Mazurach?

Zapraszamy osoby, których twórczość jest bliska naturze i którym naprawdę zależy na ochronie środowiska. W tym roku występują między innymi Czesław Mozil, Maria Peszek z Bartkiem Wąsikiem, wcześniej byli Natalia Przybysz i Gaba Kulka. Są także mniej znani artyści, ale wszyscy tworzą wyjątkową atmosferę.

Wielkie nazwiska zwykle oznaczają wysokie honoraria.

Otrzymaliśmy skromne wsparcie z Ministerstwa Kultury na działania edukacyjne, ale ogromne znaczenie ma również dobra wola samych artystów. Wielu z nich angażuje się dlatego, że utożsamia się z ideą festiwalu. To dla nas niezwykle cenne.

Festiwal to nie tylko koncerty.

Oczywiście. Organizujemy również wykłady, debaty i warsztaty poświęcone wodzie, klimatowi i relacjom człowieka z naturą. Chcemy, aby kultura była początkiem rozmowy o sprawach naprawdę ważnych.

Czy problem dotyczy wyłącznie Mazur?

 Nie. Mazury są tylko miejscem, gdzie skutki suszy bardzo wyraźnie widać. W rzeczywistości jest to problem całej Polski. Kiedy pojawiają się upały, wszyscy o nim mówią. Wystarczy jednak kilka dni deszczu i wielu ludzi uznaje, że wszystko wróciło do normy. Tymczasem wody gruntowe nadal znikają.

Czego życzyć Festiwalowi DOWÓD?

Żeby coraz więcej ludzi przyjeżdżało tu nie tylko dla muzyki, ale także po refleksję. Jeśli dzięki temu choć część uczestników zacznie inaczej patrzeć na wodę i przyrodę, uznamy, że nasza praca ma sens.

Rozmawiała Jolanta Czudak

Od redakcji: Festiwal DOWÓD pokazuje, że kultura może być skutecznym narzędziem edukacji i budowania odpowiedzialności za środowisko. To inicjatywa, która łączy muzykę, sztukę i naukę wokół jednego z najważniejszych wyzwań naszych czasów – ochrony zasobów wodnych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here