Jedynym ograniczeniem wolności akademickiej jest prawda

140

Wolność akademicka nie może polegać na głoszeniu w przestrzeni uczelni opinii i poglądów ignorujących wiedzę i metodologię badań naukowych. Stanowisko Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) jest w tej sprawie jednoznaczne. Regulacje zawarte w Konstytucji RP, ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce regulują tę kwestię w sposób wystarczający. Procedowanie projektu nowelizującego  ustawę o szkolnictwie wyższym i nauce w zakresie tzw. rozszerzenia wolności akademickiej o propozycje Ministerstwa Edukacji i Nauki jest bezzasadne, tłumaczy prof. Wiesław Banyś, rzecznik KRASP i członek wielu krajowych i międzynarodowych organizacji akademickich.

– Panie profesorze, co znajduje się w tzw. pakiecie wolności akademickiej, skierowanym  przez MEiN do zaopiniowania  przez KRASP?

Ministerstwo Edukacji i Nauki przygotowało późną jesienią ubiegłego roku projekt nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, który przewiduje m.in., że wyrażanie przez nauczycieli akademickich przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych nie będzie stanowiło przewinienia dyscyplinarnego. Projekt ten został skierowany do zaopiniowania w trybie prekonsultacji przez m. in. Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich i Radę Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ustawowych reprezentacji środowiska akademickiego.  Stanowiska tych gremiów były bardzo krytyczne wobec proponowanych przez MEiN zmian w ustawie, szczegółowo przedstawione i uargumentowane. Podkreślano m. in., że wolność akademicka polega na przekazywaniu wiedzy naukowej i dyskusjach opartych o kryteria naukowości, a nie na przedstawianiu własnych przekonań religijnych czy światopoglądowych. Uniwersytet nie jest miejscem głoszenia tego typu poglądów a tzw. „wzmocnienie wolności nauczania, wolności słowa, badań naukowych, ogłaszania ich wyników oraz debaty akademickiej” nie może polegać na tym, że się będzie utożsamiało debatę akademicką z pogawędką przy kawie, gdzie można powiedzieć wszystko i nie przedstawiać żadnych argumentów naukowych. Nie można dopuścić do tego, żeby na uczelni ktoś głosił ex cathedra np. że ziemia jest płaska, holokaustu nie było, albo przedstawiał inne treści niezgodne z aktualnym stanem wiedzy i niekontrolowanymi przez metodologię naukową, a środowisko, w tym władze uczelni, nie będzie miało prawa na to zareagować. Zgromadzenie Plenarne KRASP w listopadzie 2020 roku  krytycznie odniosło się do zmian proponowanych  w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, a w styczniu br. KRASP przekazał ministrowi Przemysławowi Czarnkowi stanowisko wzywające do wycofania projektu ustawy z dalszego procedowania.

– Resort projektu jednak nie wycofał i ponownie przekazał go do oceny środowiska akademickiego na początku maja. Były w nim jakieś zmiany?  

– Nie zmieniono nic w treści ocenianego krytycznie projektu, skierowanego ponownie do naszej oceny w trybie konsultacji. KRASP podtrzymał 21 maja negatywne stanowisko Zgromadzenia Plenarnego z 20 listopada ub. r., podobnie zresztą jak wiele innych instytucji, w tym Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego czy Akademia Młodych Uczonych PAN. Podczas wielomiesięcznej dyskusji środowisko akademickie wielokrotnie zwracało uwagę na fakt, iż wolność wypowiedzi pracowników uczelni musi wiązać się z odpowiedzialnością naukowców za przestrzeganie kryteriów naukowości w pracy badawczej i dydaktycznej. Wolność akademicka nie może polegać na głoszeniu w przestrzeni uczelni opinii ignorujących wiedzę i metodologię badań naukowych. Proponowane zmiany stwarzają dodatkowo niebezpieczeństwo przenikania do debaty akademickiej nie tylko poglądów nienaukowych, ale także poglądów ekstremalnych, zwalniając pracowników nauki z odpowiedzialności za wygłaszane poglądy. To nie licuje z etyką akademicką, to nie po to zostały utworzone uniwersytety. KRASP zaapelował do ministerstwa o wzięcie pod uwagę bardzo licznych głosów krytyki wyrażonych przez środowiska akademickie, w tym przez ciała ustawowo instytucjonalnie je reprezentujące, podczas pięciomiesięcznej debaty nad tzw. „pakietem wolnościowym”.

– Jakiej reakcji na te opinie spodziewała się Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Wyższych?

– Mieliśmy nadzieję, że resort weźmie pod uwagę oczywiste merytoryczne argumenty, które zostały przedstawione, i odstąpi od dalszego procedowania tego projektu. Rektorzy uniwersytetów wielokrotnie podkreślali bowiem, że dotychczasowe regulacje zawarte w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz przepisach wewnętrznych uczelni regulują prawo do wolności wypowiedzi w wystarczającym stopniu. Dodatkowa regulacja w tym zakresie nie jest potrzebna, zwłaszcza taka, która wprowadzałaby możliwość niekontrolowanego prezentowania studentom nienaukowych poglądów zamiast wiedzy.

–  Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek uznał negatywne stanowisko dotyczące pakietu wolnościowego za skandal. Zarzucił, że KRASP występuje przeciwko Konstytucji RP. Ta wypowiedź zaskoczyła środowisko akademickie?

Smutne jest to, ze minister używa języka, delikatnie mówiąc, nieeleganckiego, który nie przystoi nie tylko uczonemu, ale także urzędnikowi państwowemu w cywilizowanym kraju w środku Europy w XXI-ym wieku.Ignorowanie naszych głosów i te epitety odbieram jako wyraz niemocy wobec poważnych argumentów środowiska i miałkości argumentów używanych przez pana ministra do promowania tzw. pakietu wolnościowego. Jest to jednocześnie niepotrzebne działanie konfrontacyjne i lekceważące tak zasady dialogu społecznego, jak i samych bardzo wielu uczonych, także tych, którzy działają i są szanowani nie tylko w Polsce, ale również zagranicą m. in. broniąc wolności akademickiej. I to ja jestem zażenowany postawą pana ministra, nie jest bowiem żadnym rozwiązaniem obrażanie ludzi zamiast  z nimi, po akademicku, z argumentami na przysłowiowym stole, dyskutować. To tylko wtedy, gdy argumentów brak, niektórzy uciekają się do epitetów. Jest też oczywiste, że KRASP nie łamie Konstytucji RP, nie został wskazał żaden argument na poparcie tego osądu. Nie chce mi się wierzyć, żeby pan minister nie był tego świadom i oczekiwałbym od pana ministra wycofania się z tej obraźliwej wypowiedzi, przekazanej zapewne pośpiesznie w ferworze, mam taką nadzieję, jakiejś emocjonalnej dyskusji.

– Panie profesorze, jaki będzie dalszy los tego projektu?

– Trudno przewidzieć. Projekt nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce ma być przekazany do dyskusji na posiedzeniu rządu i ewentualnie skierowany do Sejmu. Mam nadzieję, że premier i ministrowie wezmą pod uwagę argumenty naszego środowiska akademickiego i ciał ustawowo instytucjonalnie je reprezentujących, a nie jakichś jednostkowych głosów opowiadających o zagrożeniu wolności akademickiej w naszych uczelniach. Jeśli by się jednak tak nie stało, to będziemy przekonywać  parlamentarzystów do naszych racji, bo wciąż mamy nadzieję, że nie chodzi w tym projekcie o jakąś ideologię, ale o argumenty, naukę i o poziom debaty akademickiej w naszym kraju. Jeśli bowiem w czasie wykładów lub zajęć ze studentami, nauczyciel akademicki głosi jakieś prywatne poglądy, które nie mają nic wspólnego z wiedzą naukową, to studenci, całe środowisko naukowe, w tym kierownictwo uczelni nie może udawać, że tego nie słyszy i nie widzi. To nie jest żadna cenzura, jak czasem co poniektórzy chcieliby nazywać takie nietolerowanie nie-nauki i pseudo-nauki  w uniwersytetach, ale ochrona uniwersytetu i studentów przed kompromitującymi wypowiedziami, które czasami mogłyby się zdarzyć na sali wykładowej. Stanowisko KRASP i innych instytucji reprezentujących instytucjonalnie środowisko akademickie ma na celu zapobieganie takim sytuacjom.  Gdyby projekt nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce został uchwalony w  formie proponowanej przez MEiN, to doprowadziliby do zniszczenia zasad naukowości debat akademickich w Polsce i obniżyłby międzynarodowy prestiż naszych uniwersytetów i naszego kraju. Mam nadzieję, że nikt tego nie chce.

Z prof. Wiesławem Banysiem rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here