„Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”

218

„Oto klucz do szczęścia; nie brać rzeczy zbyt tragicznie, robić co możecie najlepszego w danej chwili, życie uważać za grę, a świat za boisko” to słowa założyciela skautingu – Roberta Baden- Powella. Z dniem 11 marca Główna Kwatera ZHP zawiesiła organizację wszelkich zbiórek i innych spotkań harcerskich prowadzonych przez Związek Harcerstwa Polskiego. Ciężko stosować się do słów powtarzanych przez Roberta Baden-Powella w aktualnej sytuacji związanej z koronawirusem. Czy da się nie patrzeć „zbyt tragicznie” na stan pandemii?

O tej nietypowej dla harcerskiej społeczności sytuacji opowiada phm. Jacek Klinger – Komendant Hufca Przasnysz im. Janusza Korczaka, drużynowy 4 HDK Wega.

Jak radzą sobie harcerze w Przasnyszu podczas aktualnej sytuacji? Kiedy zbiórki i wyjazdy są zawieszone do odwołania.

Nie ma osoby, która nie byłaby zaskoczona aktualna sytuacją. Mam takie wrażenie, że my jako społeczeństwo myśleliśmy, że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. A jednak, niewidzialny wirus zaskoczył wszystkich i pokrzyżował wszystkie plany. Harcerze to ludzie z sercem na dłoni, odważni i chętni do niesienia pomocy innym, więc szybko dostosowali się do dość trudnej i specyficznej sytuacji. Zaczęli służbę wśród lokalnej społeczności, więc to praca nad sobą w trochę inny sposób. Zbiórki drużyn i zastępów, a także zbiórki drużynowych i Komendy Hufca zostały zawieszone. Musieliśmy się zastosować do obowiązujących obostrzeń związanych z COVID – 19. Nasza aktywność siłą rzeczy musiała przenieść się do sieci i tam podpowiadać i dawać rozwiązania dla drużynowych co do ich pracy z drużynami w tej nietypowej dla harcerza sytuacji. Obecnie jest już lepiej, analizujemy przepisy i rozporządzenia, które mówią co nam wolno a czego nie.

Zaczęli służbę wśród lokalnej społeczności? Jak ona wyglądała? Nie jest to służba jaką pełnili harcerze w ostatnich latach. Jest ryzykowna. I choć wszyscy składając przyrzeczenie harcerskie zobowiązują się do służby Bogu i Polsce nie każdy chce ją pełnić.

Tak to prawda Bogu i Polsce. W tej sytuacji mając Boga w sercu pomagamy Polsce takiej małej naszej lokalnej ojczyźnie. Tak naprawdę trochę możliwości pomocy określały wytyczne. Siłą rzeczy tylko pełnoletni harcerze, wędrownicy lub instruktorzy mogli włączyć się czynnie w niesienie pomocy naszym mieszkańcom. Służba – to słowo mówi wiele, jak nie wszystko. Pomagamy starszym i potrzebującym w robieniu niezbędnych zakupów, współpracujemy z MOPS w Przasnyszu przy pakowaniu i wydawaniu żywności dla potrzebujących, włączyliśmy się do akcji maseczka i pomagaliśmy miastu w dystrybucji wraz z Jednostką Wojskową w Przasnyszu. Nasz Dom Harcerza stał się miejscem koordynacji działań w pomaganiu dla naszych mieszkańców. Ryzyko jest, ale mając odpowiednie przeszkolenie i środki ochrony osobistej włączamy się w pomoc bo właśnie, jest to służba.

Wspominał druh o przeniesieniu harcerskiej społeczności do sieci. Jako komendant hufca na pewno jest druh w stałym kontakcie z drużynowymi. Jak to jest z tymi zbiórkami, faktycznie są organizowane zdalnie czy raczej harcerze robią sobie „przerwę”?

Tak, jestem w stałym kontakcie z drużynowymi. Drużyny wędrownicze, starszoharcerskie i harcerskie pracowały zdalnie na propozycjach programowych Hufca, czy Chorągwi. Zuchy raczej ograniczyły się do wykonywania prostych zadań. Musieliśmy tu delikatnie wkomponować się w i tak nie łatwy plan dnia czy tygodnia.

A czy są jakieś informacje od Kwatery Głównej ZHP o znoszeniu niektórych obostrzeń?

Mówiąc bardzo szczerze jestem rozczarowany postawą władz Naczelnych ZHP. Żeby nie doły, czyli Hufce czy Chorągwie nie podjęto by żadnych rozmów z Ministerstwem Zdrowia o możliwościach poluzowania obostrzeń. Rozumiem, że życie i zdrowie jest najważniejsze, ale można tak jak sportowcy spotykać się w lasach czy parkach organizując zbiórki nawet w niewielkich grupach. Zastanawia mnie ten brak aktywności władz naczelnych. Tam chyba już dawno ktoś zapomniał o normalnym zdrowym harcerstwie. I to chyba na tyle bo nie chciałbym powiedzieć za dużo na ten temat.

Tak, zbiórki można organizować w mniejszych grupach i na pewno od tego powinno się zacząć. A co z Harcerską Akcją Letnią? To już nie jest małe przedsięwzięcie takie jak spotkanie w gronie członków zastępu.

Tak jak wspomniałem, są pomysły jak i gdzie można zrobić zbiórkę na świeżym powietrzu zachowując wszelkie środki bezpieczeństwa. Prędzej czy później będziemy musieli nauczyć się żyć z tym niewidzialnym wrogiem. Nie można chować głowy w piasek. Wierzę głęboko, że przeprowadzimy HAL w tym roku, może nie w takiej formie jak co roku, czego bardzo żałuję, ale determinacja jest ogromna i wydaje się, że damy radę. Na szczegóły jednak w tej chwili za wcześnie. Ja mogę jedynie mówić za siebie, mam pomysł i będę chciał go zrealizować z myślą o moich zuch, harcerzach i instruktorach. Należą się nam wszystkim przepiękne chwile przy ognisku, zapewne innym niż zwykłe, ale z ogromną refleksją co, i dlaczego tak naprawdę się stało.

Myśli druh, że jeszcze będzie normalnie? Że będziemy mieli okazję wszyscy usiąść przy tym wspomnianym już ognisku i czuć się bezpiecznie?

Wierzę! Nie, ja to wiem. I wam obiecuję. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie. A dlaczego? Bo my harcerze mamy ogromną siłę walki z tym co wydaje się niemożliwe, ale to tylko się wydaje, bo to staje się realne i prawdziwe ale z wami, harcerzami.

Także mam nadzieję, że będziemy mieli szansę usiąść wszyscy razem w kręgu. Bardzo dziękuję za rozmowę. Czuwaj!

Z phm. Jackiem Klingerem rozmawiała Aleksandra Cieślak, studentka dziennikarstwa na UKSW.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here