Kobiety –  rzadziej obecne w technonauce

701

Jutro obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet, warto więc z tej okazji przyjrzeć się ich sytuacji w obszarze nauki. Nadal żywe są stereotypy, zgodnie z którymi kobiety „pasują” do zawodów związanych z troszczeniem się o najbliższe otoczenie, a mężczyźni do profesji wymagających umiejętności technicznych. Stąd wśród osób prowadzących działalność naukową w pedagogice mamy 70 proc. kobiet, a z kolei w informatyce 80 proc. badaczy stanowią mężczyźni.

Kobiety wciąż są rzadziej obecne w technonauce, czyli w obszarze prowadzącym do wytwarzania innowacji, łączącym w sobie badania i technologię, teoretyczne rozważania i praktyczne zastosowania prac badawczych. Zjawisko to jest niekorzystne dla społeczeństwa, ponieważ właśnie w różnorodnych środowiskach powstają lepsze rozwiązania. Zagadnieniu temu dokładnie przejrzała się socjolożka z Ośrodka Przetwarzania Informacji, dr Anna Knapińska. Efektem jej analiz jest książka „Kobiety w technonauce. Biografie zawodowe profesorek”, którą za darmo można pobrać ze strony internetowej OPI.

Książka „Kobiety w technonauce. Biografie zawodowe profesorek” jest ciekawą pozycją, która prezentuje ważny, aktualny temat. Autorka zauważyła, że niedoreprezentowanie kobiet wynika z  zasad panujących w technonauce. Starała się ona zrekonstruować świat profesorek, z którymi rozmawiała oraz zrozumieć, jakie znaczenia nadają one doświadczeniom, zwrotom i zmianom w  przebiegu własnej kariery. Przedstawiła świat społeczny kobiet w polu technonauki za pomocą metody biograficznej, przeprowadzając wywiady z dwunastoma przedstawicielkami dyscyplin reprezentujących nauki medyczne, przyrodnicze, rolnicze i techniczne. Badane zwracały przede wszystkim uwagę na przejście od spokoju i stabilności miejsc pracy do rywalizacji i zatrudniania kontraktowego. W oczach przedstawicielek starszej generacji jest to przemiana negatywna, prowadząca do wyścigu szczurów, ale młodsze profesorki akceptują regułę „publikuj albo giń” i  uznają, że tak wyglądają międzynarodowe standardy. Naukowczynie zauważały też, że mniejsza stabilność zatrudnienia w nowej nauce sprawia, że kobietom, które są wciąż bardziej od mężczyzn obciążone obowiązkami rodzinnymi, może być trudniej utrzymać się w pracy.

„Chłodny klimat” technonauki i rola „niewidzialnych asystentek”

Przewagę mężczyzn wśród nauczycieli akademickich i badaczy widać wraz z kolejnymi stopniami i tytułami naukowymi. Dla ogółu dziedzin sytuacja w Polsce przedstawia się następująco – przewaga liczebna kobiet na studiach, stan równowagi na etapie doktoratu, w miarę korzystne proporcje wśród samodzielnych pracowników z habilitacją (43 proc. kobiet) i duży spadek wśród profesorów (28 proc. kobiet). Ale kiedy spojrzymy tylko na nauki ścisłe i techniczne, to dominacja mężczyzn jest jeszcze bardziej widoczna – kobiety stanowią 40 proc. wśród doktorów, 33 proc. wśród doktorów habilitowanych i zaledwie 19 proc. wśród profesorów. Rozmówczynie zwróciły uwagę na „chłodny klimat” panujący w technonauce. Dr Anna Knapińska, socjolożka, adiunktka w Laboratorium Baz Danych i Systemów Analityki Biznesowej OPI mówi:

W moich badaniach biograficznych naukowczynie, które symbolicznie, osiągając profesurę, doszły do końca naukowej drogi, zwracały na to uwagę. Mówiły o  uprzywilejowaniu mężczyzn, o tym, że  czasem czuły się jak te niewidzialne pomocnice, które wykonują żmudną robotę, a potem śmietankę spijają ich koledzy. Często kobietom wciąż są przydzielane są role „niewidzialnych asystentek”, ponieważ pozycje strategiczne, zapewniające władzę, zajmowane są przez mężczyzn – mówi autorka książki.

„Macierzyński mur” na drodze do kariery naukowej

Zdaniem naukowczyń, z którymi rozmawiała autorka książki, barierą dostępu do pola technonauki jest również macierzyństwo. Stanowi to potwierdzenie istnienia tzw. „macierzyńskiego muru”. Od naukowców wciąż oczekuje się, że będą gotowi w każdym momencie poświęcić się pracy, nie zważając na sytuację osobistą. Macierzyństwo jednak to wyklucza. Co więcej, dostępność pola technonauki dla młodych kobiet staje się ograniczona nawet nie z powodu samego faktu bycia matką, ale wskutek potencjalnego macierzyństwa.

We współczesnej nauce, opartej na zasadach nieprzerwanej rywalizacji o autorytet naukowy, szczególnego znaczenia nabierają przestoje publikacyjne, wynikające z naturalnej pauzy w pracy po urodzeniu dziecka. Poza tym kobiety częściej niż mężczyźni dokonują wyborów zawodowych, uwzględniając kontekst rodzinny – ciągle ciężar zajmowania się rodziną i opieki nad dziećmi spoczywa przede wszystkim na nich. Szczególnym utrudnieniem okazuje się macierzyństwo podczas wyjazdów zagranicznych. Matki rzadziej niż ojcowie zostawiają dzieci, by wyjechać na zagraniczny staż, a jeśli to robią, przeżywają trudne emocje. We współczesnej nauce mobilność międzynarodowa jest niezbędnym warunkiem opartej na dążeniu do doskonałości działalności badawczej, szczególnie w polu technonauki. Gdy kobiety rezygnują z wyjazdów zagranicznych, ich szanse na powiększanie autorytetu naukowego zmniejszają się, a to zwiększa ryzyko powstania „trajektorii lotu niskiego”.

Silna tożsamość naukowa i „syndrom królowej pszczół”

Tak zwany syndrom królowej pszczół (queen bee syndrome) polega na tym, że kobiety odnoszące sukces w obszarze zdominowanym przez mężczyzn, dystansują się od innych kobiet. Brak wsparcia od innych kobiet i negatywne reakcje z ich strony wspominane są przez naukowczynie, z którymi rozmawiała dr Knapińska, jako wyjątkowo nieprzyjemne. Jednocześnie widać jednak ich akceptację dla obowiązującej w nauce definicji sukcesu, a także obowiązujących norm i wartości. Popierają koncepcję nauki, w której sukces odnieść mogą osoby ambitne i silne psychicznie, a jednocześnie przypisują kobietom nadmierną emocjonalność i zbyt łatwe poddawanie się. Akceptacja „męskocentrycznego” porządku naukowego przyczynia się do konserwowania płciowej hierarchii w  nauce i technonauce.

Co pomaga kobietom realizować się na polu technonauki?

Badania pokazują, że dla kobiet dobra atmosfera pracy jest czynnikiem skłaniającym do pozostania w nauce. Drugim istotnym ułatwieniem kariery, również wchodzącym w skład kapitału społecznego jest networking zawodowy. Kontakty z naukowcami, z którymi naukowczynie zetknęły się w  zespołach badawczych i poza nimi, miały znaczący wpływ na rozwój ich karier i zyskiwanie rozpoznawalności. Idealna sytuacja występuje, gdy konkurowanie naukowe nie wyklucza wzajemnego wspierania się partnerów interakcji. Co więcej, pomoc uzyskiwana na wcześniejszych etapach kariery sprawia, że profesorki starają się podobnie postępować wobec młodszych pracowników. W ten sposób odbywa się transmisja norm obowiązujących w polu technonauki.

Pomoc rodziny kluczowym czynnikiem sukcesu

Wielkie znaczenie dla budowania autorytetu naukowego ma wsparcie najbliższych, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę specyfikę dziedzin technonaukowych, w których mnóstwo czasu spędza się w laboratorium. Jest to zgodne z wynikami badań, pokazującymi, że w przypadku kobiet pomoc rodziny jest kluczowym czynnikiem sukcesu. Dla kobiet mających dorosłe dzieci to one są podporą. W okresie wczesnego macierzyństwa podstawową pomoc zapewniają rodzice. Mężowie są istotni głównie ze względu na wspieranie ambicji naukowych żon, co wcale nie jest regułą, bo zdarza się, że ze względu na siłę oczekiwań społecznych wobec ról płciowych mężczyźni mają trudności z  pogodzeniem się z karierą swoich partnerek, a z kolei kobiety uznają kariery mężów za pierwszoplanowe i ważniejsze dla rodziny.

Badania potwierdzają, że wsparcie partnerów życiowych jest czynnikiem wpływającym mocniej na rozwój karier kobiet niż posiadanie dzieci. Wreszcie, ułatwieniem na naukowej drodze są indywidualne dyspozycje psychiczne, związane z  nastawieniem na osiągnięcia. Kluczowe jest wytrwałe dążenie do osiągnięcia postawionych celów, zwłaszcza w momentach kryzysowych oraz odwaga sprzeciwienia się autorytetom.

Sławomir Rybka


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here