Kochać to nie znaczy zawsze to samo…

589

Ostatnio z dość nieoczekiwanych przyczyn wróciłam do słuchania tytułowej piosenki zespołu De Mono. W tym jednym zdaniu zobaczyłam, że jest zawarta cała moja relacja z młodszym bratem. Chcę go Wam przedstawić i trochę o nim opowiedzieć, bo to naprawdę wyjątkowy chłopiec!

Adam to wbrew pozorom zwyczajny chłopiec. Chodzi do czwartej klasy szkoły podstawowej, uwielbia czytać książki, jest największym fanem Budki Suflera jakiego znam. Umie dużo wierszy na pamięć, a to zawdzięcza swojemu dziadkowi, który starannie pielęgnuje jego zamiłowanie do poezji. Swój wolny czas spędza na poznawaniu jeszcze większej ilości pozycji książkowych, ale też bardzo lubi bawić się ze swoją młodszą siostrą i codziennie przed snem z uwagą wysłuchuje jej koncertów skrzypcowych. Adaś w najlepszym humorze jest wtedy, kiedy cała rodzina jest w domu, łącznie ze starszymi siostrami.
Jest jednak jedna sprawa, która cechuje tego małego człowieka. Autyzm. Nasz z jednej strony największy wróg, który nie pozwala Adamowi na zrozumienie naszych emocji, na wykonywanie czynności samoobsługowych. Mój brat nie do końca wie dlaczego musimy stać na czerwonym świetle, potrzebuje również naszej pomocy przy myciu się czy ubieraniu.
Jednak ta trudność, z którą się zmaga, okazała się dla mnie bardzo cenną lekcją życia. Adam nie mówi, lecz to pozwoliło mi być bardziej otwartym człowiekiem na czyny. Wyrażać miłość poprzez konkretne uczynki. Mój brat nauczył mnie także wiele cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu, ponieważ komunikacja z nim wymaga właśnie tych dwóch cech. Dowiedziałam się przez te 12 lat czym jest uważność na drugiego człowieka i co to znaczy cieszyć się z małych rzeczy : z wyjścia na spacer, z ulubionej piosenki usłyszanej w radiu, z tego, że rosół mamy jest tak dobry, że można go jeść codziennie. Mogłabym wymieniać pewnie jeszcze 47535 innych rzeczy, które nauczył mnie mój brat. Przede wszystkim otworzył mi oczy i serce. Pokazał, że moje wyobrażenie miłości jest całkiem mylne i że można ją zauważać w prawie niedostrzegalnych rzeczach. Bo kochać to nie znaczy zawsze to samo.

Adaś, zwany też Duszkiem, bardzo lubi morze. On pohukuje w swoim tylko dla niego zrozumiałym języku, a fale mu odpowiadają swoim szumem. Chciałabym przyczynić się do takiego wyjazdu dla niego. Turnusy rehabilitacyjne, o które zabiegamy co roku, to bardzo potrzebny czas dla rozwoju tego autystycznego księcia. Widzimy jak takie wyjazdy wspierają go na wielu płaszczyznach. Niestety są też bardzo kosztowne. Będziemy wdzięczni za każdą pomoc przy zebraniu odpowiednich środków na taki wyjazd!  https://zrzutka.pl/6cn52z

Maria Wachowicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here