Komu zależy na opóźnieniu rozwoju branży farmaceutycznej w Polsce

190

Bezpieczeństwo lekowe  Polaków zależy od rozwoju krajowego przemysłu farmaceutycznego. Niedawny brak leków w aptekach dla pacjentów z chorobami cywilizacyjnymi był poważnym ostrzeżeniem przed konsekwencjami bagatelizowania podobnych zagrożeń. Klarowna strategia rządu, wprowadzenie zapowiadanego od trzech lat Refundacyjnego Trybu  Rozwojowego (RTR) i respektowanie przez resort zdrowia cen ustawowych związanych z refundacją leków zapewniłoby stabilizację i znaczący rozwój produkcji, uważa Barbara Misiewicz – Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

– Co najbardziej przeszkadza  branży farmaceutycznej w rozwoju krajowej produkcji leków?

Brak strategii wobec branży. Bogate kraje wspierały tę gałąź przemysłu już od kilkudziesięciu lat, bo uznały, że warto na nią postawić i wygrały na tym, ponieważ jest to branża, która bardzo pozytywnie wpływa na rozwój gospodarki. Jest nowoczesna, innowacyjna, wymaga ciągłych inwestycji. Poza tym zauważono, że w przypadku tak ważnego obszaru jakim jest bezpieczeństwo lekowe, nie można pozbawić się produkcji farmaceutycznej i uzależnić od dostaw z zagranicy. W Polsce producenci leków działają na własną rękę, inwestują, rozwijają się, próbują swoich sił za granicą. Kilka zagranicznych firm także zdecydowało się w naszym kraju produkować, co wydawało się to dobrą decyzją, bo mieliśmy już przyzwoitą bazę produkcyjną, a przede wszystkim tradycje w produkcji farmaceutyków. Konkurując jednak z firmami , które dzięki wsparciu własnego kraju, osiągnęły skalę wobec której nasze rodzime firmy są jednak niewielkie – nie jest łatwo. Przed trzema  laty ówczesny szef resortu rozwoju Mateusz Morawiecki zaproponował stworzenie systemu refundacji  leków, zachęcającego firmy farmaceutyczne do produkowania farmaceutyków w Polsce. Pojawił się pomysł  wprowadzenia Refundacyjnego Trybu Rozwojowego, który miał wspierać produkcję leków, pobudzając jednocześnie polską gospodarkę.

– Dlaczego to się nie powiodło? Dotarła do mnie informacja, że jest to nie na rękę zagranicznym koncernom sprzedającym swoje leki w Polsce.

– Przygotowaniem projektu RTR od trzech lat zajmuje się Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Propozycje przedstawiane przez MPiT, nie zostały zaakceptowane przez ministra zdrowia. I ten impas nadal trwa. Projekt nie ma już szans na uchwalenie w tej kadencji Sejmu, dlatego kilka tygodni temu wystąpiliśmy  do ministra zdrowia z prośbą o wprowadzenie tymczasowej protezy RTR, żeby producenci leków nie rezygnowali z inwestowania w Polsce. Niestety, do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

– Na czym miałaby polegać ta proteza?

– Na przestrzeganiu przepisów ustawy refundacyjnej. Nam zależy, żeby szef resortu stosował ceny ustawowe i nie porównywał producentów, którzy produkują w Polsce i tu płacą podatki, do producentów azjatyckich. Nie da się produkować leków w Polsce po cenach chińskich czy hinduskich.

– Wysokość stawek określa przecież ustawa refundacyjna, czy Ministerstwo Zdrowia ich nie respektuje?

– Ustawa refundacyjne jest tak napisana, że każdy prawnik interpretuje ją inaczej. Dodatkowo zasady ustalania cen zmieniają się za każdym razem przy zmianie kierownictwa resortu i departamentu polityki lekowej. Jak można zatem oczekiwać od producentów, którzy kilka lat rozwijają swoje leki, aby inwestowali w badania i rejestracje nie znając nawet rzędu wielkości ceny jaką będą mogli uzyskać ? Niestety, zauważamy, że chęci do inwestowania w Polsce są coraz mniejsze. Wiele krajów zaprasza producentów leków do siebie oferując różnorakie korzyści. Przekonaliśmy się niedawno jak groźne w skutkach jest takie działanie również dla pacjentów, kiedy zabrakło nagle leków w aptekach. My przestrzegaliśmy przed taką sytuacją już dawno, bo w Azji zamykanych jest coraz więcej fabryk produkujący leki i substancje czynne. RTR nie spowoduje odbudowanie produkcji API w Polsce, ale zachęci do produkcji leków.

– Jak można ustrzec się w przyszłości przed podobnymi konsekwencjami?

– Trzeba zapewnić firmom farmaceutycznym odpowiednie warunki do rozwoju produkcji leków w Polsce i urzeczywistnić deklaracje premiera Mateusza Morawieckiego sprzed kilku lat. W pierwotnym zamyśle prac  nad przygotowaniem Refundacyjnego Trybu Rozwojowego była propozycja poddawania producentów leków ocenie pod względem wielkości produkcji, jej wartości dla zapewnienia bezpieczeństwa lekowego, poprawy bilansu handlowego leków, a także inwestowania w działalność badawczo – rozwojową. Firmy najwyżej ocenione w rankingu mogły nawet liczyć na ceny wyższe od urzędowych. To miało ich motywować i zachęcać do dalszego rozwoju nowoczesnej produkcji.  Pozostali dostawcy, którzy traktują Polskę tylko jako rynek zbytu dla swoich produktów, bo mają fabryki w innych krajach, nie mogliby korzystać z preferencyjnych warunków w ramach RTR. To wydaje się być najbardziej rozsądnym rozwiązaniem,  spełniającym oczekiwania premiera Morawieckiego, bo takie działania pobudziłyby gospodarkę.

– Brak decyzji odbija się na działalności firm farmaceutycznych?

Oczywiście. My nie możemy czekać w nieskończoność na RTR i strategię rządu dotyczącą kierunków rozwoju branży, bo to dezorganizuje nam działalność biznesową. Produkcja leków jest specyficzna. Należy ją systematycznie modernizować, wzbogacać asortyment i wprowadzać nowe leki do portfolio, a my skazujemy się na wegetację. Niczego nie możemy zaplanować. Jeśli producenci leków nie inwestują w rozwój firm, to natychmiast wypadają z rynku. Bankructwo oznacza zmniejszenie wpływów z podatków do budżetu. My odprowadzamy do budżetu 2,6 mld zł rocznie, tyle co NFZ przeznacza na refundację.  W Polsce mamy 100 nowoczesnych fabryk z doskonałym zapleczem technologicznym i kadrowym, które aktywnie współpracują ze środowiskiem naukowym, zaangażowanym w działalność badawczą. To jest wielki kapitał, który zachęca koncerny międzynarodowe do inwestowania w nowoczesne technologie w Polsce. Możemy u nas stworzyć europejski hub farmakologiczny. Niestety, równie łatwo możemy ten potencjał stracić i podzielić los polskiego przemysłu stoczniowego, bo nikt nie chce już dłużej czekać. To jest naprawdę ostatni moment, żeby od dawna oczekiwane regulacje wprowadzić w życie, jeśli nie chcemy doprowadzić branży farmaceutycznej do upadku.

Z Barbarą Misiewicz – Jagielak, wiceprezes PZPPF rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here