Łączenie inżynierii z medycyną to nowy etap kształcenia

477

Politechnika Wrocławska – jedna z największych i najważniejszych uczelni technicznych w kraju – obchodzi w tym roku 80-lecie istnienia. Od dekad jest symbolem inżynierskiej precyzji, technologicznego rozwoju i innowacyjności. Łączy nauki techniczne, przyrodnicze, a od niedawna również medyczne. W ocenie prof. dr hab. inż. Arkadiusza Wójsa, rektora Politechniki Wrocławskiej, powołanie Wydziału Medycznego to nie eksperyment, tylko dostosowania profilu uczelni do europejskiego modelu kształcenia.

Panie Rektorze, 80 lat historii Politechniki Wrocławskiej to moment, w którym uczelnia patrzy w przyszłość z wyjątkowej pozycji. Decyzja o utworzeniu Wydziału Medycznego była naturalnym krokiem w rozwoju uczelni?

Tak, to był krok naturalny i powiedziałbym, nawet oczywisty. W Polsce może to wyglądać nietypowo, ale w Europie to całkowita norma. Wystarczy spojrzeć na Imperial College w Londynie, Politechnikę Monachijską czy Politechnikę w Dreźnie, gdzie medycyna i nauki techniczne funkcjonują w jednym organizmie akademickim. Politechnika Wrocławska jest jedną z dwóch największych uczelni technicznych w kraju, obok Politechniki Warszawskiej, dlatego powinniśmy być uczelnią kompletną, zdolną do prowadzenia różnych form kształcenia i badań interdyscyplinarnych. Dziś nowoczesna nauka wymaga łączenia dziedzin: elektroniki, informatyki, mechaniki, fizyki, chemii czy matematyki z medycyną. Dopiero przy takiej komplementarności rodzą się przełomy. Od dawna mieliśmy na uczelni silne kierunki okołomedyczne – bioinżynierię, biomechanikę inżynierską, inżynierię biomedyczną. Nasi naukowcy współpracowali z lekarzami z innych ośrodków, tworząc technologie medyczne, nowoczesne urządzenia diagnostyczne czy rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji. Brakowało nam jednego elementu – samej medycyny. Teraz, gdy ją wprowadziliśmy, wszystko się uzupełniło.

Co zmieniło się w systemie kształcenia po wprowadzeniu Wydziału Medycznego?

Dało to nam ogromne możliwości. Możemy prowadzić badania z pogranicza technologii, biologii i medycyny, czyli dokładnie tam, gdzie dziś rozwija się światowa nauka. Mam świadomość, że powołanie Wydziału Medycznego na uczelni technicznej wciąż budzi w Polsce zdziwienie. Jestem przekonany, że wkrótce się to jednak zmieni. Udowodniliśmy, że można takiej reformy dokonać zaledwie w dwa lata. Pokazujemy, że uczelnia techniczna może być przestrzenią dialogu między naukami ścisłymi, przyrodniczymi i społecznymi. To powrót do idei uniwersytetu totalnego, gdzie inżynier, biolog, lekarz i informatyk współpracują, a nie rywalizują. Politechnika Wrocławska ma w sobie tę odwagę, aby wyjść poza granice własnej tradycji i otworzyć się na nowe wyzwania.

Jak udało się utworzyć Wydział Medyczny w tak krótkim czasie?

Dzięki ogromnemu wysiłkowi i współpracy. Podpisaliśmy umowy z sześcioma największymi wrocławskimi szpitalami, co zapewniło studentom dostęp do bazy klinicznej. W krótkim czasie zbudowaliśmy laboratoria, prosektorium i nowoczesne Centrum Symulacji Medycznej, które odwzorowuje realia pracy w szpitalu. Zatrudniliśmy ponad stu nauczycieli akademickich, w tym 26 profesorów tytularnych. Co ważne, to jest młoda i ambitna kadra. Wbrew obawom, że nowy wydział będą tworzyć głównie emerytowani lekarze, udało nam się zgromadzić ludzi z pasją i energią. To najlepszy dowód, że Politechnika Wrocławska przyciąga talenty.

Kandydaci na kierunek lekarski nie mieli oporów przed studiowaniem medycyny na politechnice?

Wręcz przeciwnie. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. Na jedno miejsce mieliśmy ponad 20 kandydatów, co w skali kraju jest wynikiem rekordowym. Pomogła nam renoma uczelni. Politechnika Wrocławska od lat ma opinię jednej z najbardziej prestiżowych w Polsce. W pierwszym roku przyjęliśmy 60 studentów, w drugim 40, a w trzecim już 90. Obecnie na Wydziale Medycznym kształci się około 250 studentów, w tym większość na kierunku lekarskim, a pozostali na elektroradiologii, gdzie uczymy obsługi zaawansowanej aparatury diagnostycznej.

Czym różni się nauka medycyny w politechnice od klasycznych uczelni medycznych?

Program kierunku lekarskiego jest regulowany ustawowo, więc podstawy są identyczne jak na uczelniach medycznych. Ale my mamy ten margines 10 proc. zajęć fakultatywnych, które sami projektujemy. I tu pojawia się nasza przewaga. Oferujemy treści z zakresu technologii medycznych, bioinżynierii, informatyki i nowoczesnej diagnostyki. Poza tym wprowadziliśmy tutoring, który jest wzorowany na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie jeden profesor opiekuje się jednym lub dwoma studentami. To pozwala rozwijać indywidualne talenty i tworzy więź naukową. Już od drugiego semestru studenci odbywają zajęcia w szpitalach. Dzięki umowom z dużymi klinikami każdy student ma dostęp do praktyki w komfortowych warunkach. To pozwala na zupełnie inny poziom kształcenia i kontaktu ze środowiskiem naukowym i praktykami.

Lekarz po Politechnice Wrocławskiej będzie lepiej rozumiał technologię w opiece medycznej nad pacjentem, niż absolwent uniwersytetu medycznego?

Nie chcemy, żeby lekarze byli inżynierami, tylko żeby rozumieli technologię i potrafili współpracować z inżynierami. To bardzo ważne, bo dziś diagnostyka, chirurgia czy telemedycyna w ogromnym stopniu zależą od technologii. Z drugiej strony inżynierowie też muszą rozumieć potrzeby medycyny przy tworzeniu technologii medycznych. Na naszej uczelni te dwa światy stykają się już na etapie studiów. To jest ogromna wartość. Nasi absolwenci będą lekarzami w pełnym tego słowa znaczeniu, o szerokich horyzontach nie tracąc przy tym empatii wobec pacjentów. Rozumiejąc język techniki, będą mogli lepiej wykorzystać nowoczesne narzędzia w praktyce klinicznej.

Czy Politechnika Wrocławska staje się pod tym względem, prekursorem nowego modelu edukacji w Polsce?

W jakimś sensie tak, choć w Europie to nie jest nowość, a często nawet standard. W wielu krajach interdyscyplinarność stała się zasadą, a nie wyjątkiem. Wielkie uniwersytety, jak Cambridge czy Oxford, pokazują, że prawdziwa siła akademii polega na współistnieniu kierunków technicznych, humanistycznych i medycznych. Sam miałem okazję pracować na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie studenci inżynierii, biologii i historii sztuki uczą się w tych samych kolegiach, spotykają się przy wspólnych projektach i dyskusjach. To daje zupełnie inne spojrzenie na świat, formuje ludzi wszechstronnych, ciekawych, zdolnych do współpracy. U nas przez wiele lat obowiązywał model uczelni „sektorowych”. Uczelnie medyczne, ekonomiczne, rolnicze, techniczne działały osobno. Tymczasem, współczesna nauka nie zna już ostrych granic między dyscyplinami. Najlepsze uniwersytety łączą wszystkie dziedziny pod jednym dachem. My nawiązujemy do tego modelu: uniwersytetu interdyscyplinarnego i kompletnego i przenosimy go do Wrocławia. Łączymy precyzję inżyniera z wrażliwością lekarza i wyobraźnią badacza. To nie jest eksperyment, tylko powrót do europejskiego ducha uniwersytetu, w którym nauka ma jeden wspólny cel – służyć człowiekowi.

Wspomniał Pan, że medycyna na politechnice to nie eksperyment, tylko europejski standard. Czy w ramach sojuszu Unite! takie połączenia nauk są powszechne?

Tak, Unite! to europejski sojusz dziewięciu uczelni technicznych i uniwersytetów, w tym Politechniki Wrocławskiej. Członkowie sieci, przez wypracowanie wspólnych programów nauczania, budowę elastycznej ścieżki studiów oraz promowanie mobilności, dążą do wypracowania nowego modelu europejskiego kształcenia uniwersyteckiego. Unite! łączy inżynierię, naukę i technologię z wielkimi wyzwaniami społecznymi, kreując rozwiązania dla nowego pokolenia obywateli Europy i świata. Jako wiceprezydent tej sieci reprezentuję Polskę w środowisku, w którym są m.in. Królewski Instytut Techniczny (KTH) w Sztokholmie, Uniwersytet w Lizbonie i  Uniwersytet Alpejski w Grenoble. Nie wszystkie z tych uczelni prowadzą kierunek lekarski, ale wiele rozwija nauki okołomedyczne – biologię, bioinżynierię, nauki o zdrowiu. Chcemy, by nasi studenci różnych kierunków współpracowali, poznawali się, działali wspólnie w kołach naukowych, żeby inżynier rozumiał biologa, a biolog – matematyka. Z tego rodzą się największe odkrycia. Nasza obecność w Unite! to nie tylko prestiż, ale i wymierne korzyści: wspólne projekty badawcze, wymiana studentów i doktorantów, a przede wszystkim – otwarte drzwi do europejskiego obiegu nauki.

W jakim stopniu ta współpraca wpływa na młodych naukowców i doktorantów?

To właśnie oni mają najwięcej do zyskania. Chcemy, by doktoranci mogli łatwo odbywać staże w uczelniach partnerskich, uczyć się nowych metod badawczych i korzystać z infrastruktury całej sieci Unite!, w której jest ponad 20 tysięcy naukowców – dziesięć razy więcej niż na jednej uczelni. To oznacza dziesięć razy większe szanse, że znajdzie się ekspert, którego potrzebuje się do swojego projektu. Ja sam zadeklarowałem, że to właśnie młodzi naukowcy i doktoranci będą moim głównym obszarem aktywności w Unite!, gdzie jako wiceprezydent odpowiadam za naukę.

Można powiedzieć, że w roku jubileuszu, Politechnika Wrocławska wchodzi w kolejny etap i staje się coraz bardziej uczelnią europejską.

Dziś nie wystarczy już być silnym lokalnie. Trzeba działać w sieciach, w środowisku międzynarodowym. My wnosimy do Unite! energię, kreatywność i świeże pomysły. Z kolei współpracujące z nami uczelnie dają nam ogromne doświadczenie i prestiż. To wzajemna wymiana, z której wszyscy korzystają. Dzięki temu Politechnika Wrocławska weszła w swoje 80-lecie w najlepszej kondycji w historii, z nowymi kierunkami, świetnymi wynikami, rosnącym potencjałem naukowym i ambitną kadrą. Jubileusz to dla nas nie tylko powód do świętowania, ale też moment refleksji jak łączyć tradycję z nowoczesnością.

Czy mimo różnych reorganizacji, niedostatków finansowych i niepewności geopolitycznej, uczelnia może dziś z optymizmem patrzeć w przyszłość?

Zdecydowanie tak. Wbrew niespokojnym czasom nasza uczelnia stale się rozwija. Rośnie liczba projektów międzynarodowych i doktorantów, inwestujemy w nowoczesną infrastrukturę i prowadzimy liczne badania. Mamy rekordowe wyniki w rankingach, otwieramy nowe kierunki, a jednocześnie pozostajemy wierni naszej misji kształcenia najlepszych inżynierów. Nasza uczelnia to dziś ponad 21 tysięcy studentów, 2 400 naukowców i dydaktyków, dziesiątki laboratoriów i nowoczesne zaplecze badawczo-rozwojowe. W czasach, gdy świat staje się coraz bardziej złożony, Politechnika Wrocławska odpowiada na te wyzwania interdyscyplinarnością, łącząc technikę, biologię i medycynę. Nasza uczelnia zawsze była symbolem postępu, a dziś jest również przykładem nowego myślenia o nauce i przyszłości człowieka. Politechnika Wrocławska przez 80 lat wychowała tysiące inżynierów, którzy budowali fabryki, domy, obiekty różnego przeznaczenia, stadiony, drogi i mosty. Można powiedzieć, że w znacznej części nasi absolwenci budowali nasz kraj. Teraz tworzymy przyszłość, łącząc inżynierię z medycyną i technologię z człowiekiem. Wierzę, że to właśnie z Wrocławia popłyną kolejne impulsy rozwoju dla Polski i Europy. A jubileusz 80-lecia tylko potwierdza, że jesteśmy na właściwej drodze.

Rozmawiała: Jolanta Czudak

Wywiad ukazał się w nr. 10 Przeglądu Technicznego

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here