Lawina dezinformacji zalewa internet. AI wzmacnia skalę manipulacji

255

Deepfejki, fake newsy i zorganizowane kampanie informacyjne stają się jednym z największych wyzwań współczesnej infosfery. Eksperci alarmują: odbiorcom coraz trudniej oddzielić prawdę od fałszu, a rozwój sztucznej inteligencji tylko przyspiesza ten proces.

Internetowy ekosystem informacyjny zmienia się dziś szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Wraz z ogromnym przyrostem treści rośnie także liczba materiałów zmanipulowanych, fałszywych lub celowo wprowadzających odbiorców w błąd. Coraz większą rolę w tym procesie odgrywają nowoczesne technologie, w tym sztuczna inteligencja.

– Dezinformacja jest zjawiskiem niezwykle dynamicznym i wielowymiarowym. Jej formy stale się zmieniają wraz z wydarzeniami na świecie oraz rozwojem technologii – podkreśla Katarzyna Bąkowicz z Uniwersytetu SWPS, ekspertka w Departamencie Bezpieczeństwa Narodowego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Z danych raportu „Dezinformacja oczami Polaków”, przygotowanego przez Digital Poland, wynika, że aż 84 proc. Polaków zetknęło się z fake newsami, a niemal dziewięciu na dziesięciu badanych uwierzyło przynajmniej raz w nieprawdziwą informację. Większość respondentów uważa również, że skala dezinformacji w internecie wyraźnie wzrosła w ostatnich latach.

Eksperci wskazują, że problem nie polega już wyłącznie na samym istnieniu fałszywych informacji. Kluczowe znaczenie ma dziś zaburzenie proporcji między treściami wiarygodnymi a zmanipulowanymi. W praktyce oznacza to, że użytkownicy coraz częściej poruszają się w środowisku, w którym emocjonalny przekaz i sensacja wypierają rzetelną informację.

Największym kanałem rozpowszechniania dezinformacji pozostają media społecznościowe. To właśnie tam użytkownicy najczęściej spotykają fake newsy, choć fałszywe treści coraz częściej pojawiają się również na portalach internetowych, blogach czy forach dyskusyjnych. Co istotne, ogromną rolę odgrywa także zwykły przekaz międzyludzki – fałszywe informacje są masowo przekazywane przez znajomych i członków rodzin.

Coraz poważniejszym problemem stają się także deepfejki i tzw. cheapfejki, czyli materiały manipulowane przy użyciu technologii cyfrowych. Sztuczna inteligencja umożliwia dziś tworzenie realistycznych obrazów, nagrań i wypowiedzi, które dla przeciętnego odbiorcy bywają praktycznie niemożliwe do odróżnienia od autentycznych.

– Każdy użytkownik internetu może dziś stać się twórcą dezinformacji. Obok zorganizowanych kampanii informacyjnych pojawia się ogromna liczba indywidualnych manipulacji tworzonych przy pomocy łatwo dostępnych narzędzi technologicznych – zauważa ekspertka.

Skala zjawiska jest ogromna. Jak wynika z danych NASK, tylko w ubiegłym roku zgłoszono platformom społecznościowym ponad 46 tys. materiałów zawierających dezinformację. Część z nich została usunięta lub ograniczona, jednak tysiące zmanipulowanych treści nadal funkcjonują w sieci.

Specjaliści podkreślają jednak, że całkowite wyeliminowanie dezinformacji jest praktycznie niemożliwe. Kluczowe staje się więc budowanie systemu ochrony obejmującego regulacje prawne, edukację medialną, rozwój narzędzi technologicznych oraz współpracę instytucji publicznych, naukowców, organizacji społecznych i sektora prywatnego.

Jednocześnie eksperci ostrzegają przed nadmierną ingerencją państwa w przestrzeń informacyjną. Walka z dezinformacją nie może prowadzić do ograniczania wolności słowa ani tworzenia mechanizmów cenzury.

Istotną rolę mają odegrać europejskie regulacje, w tym unijny akt o usługach cyfrowych DSA, który nakłada na największe platformy internetowe obowiązki związane z ograniczaniem rozpowszechniania manipulacyjnych treści. Równolegle działania podejmują także poszczególne resorty i instytucje odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo oraz ochronę obywateli przed fałszywymi przekazami.

Eksperci podkreślają jednak, że nawet najlepsze regulacje nie zastąpią czujności odbiorców. Podstawową linią obrony pozostaje zdrowy sceptycyzm, weryfikacja źródeł oraz powstrzymywanie się od pochopnego udostępniania sensacyjnych informacji.

W praktyce oznacza to konieczność sprawdzania autorów publikacji, dat materiałów oraz oceniania, czy przekaz nie został skonstruowany wyłącznie po to, by wywołać silne emocje. W epoce sztucznej inteligencji i cyfrowych manipulacji umiejętność krytycznej analizy informacji staje się jedną z kluczowych kompetencji współczesnego społeczeństwa.

Żródło: INTERIA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here