Lublin: pionierska operacja obu oczu przywróciła wzrok u ofiary wojny na Ukrainie

374

Do kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przyjechała mama z dwójką dzieci. Olena, Timur i Nazar przyjechali ponad 900 km z ranami wojennymi. Cała trójka miała obrażenia oczu. Kobieta niemal całkowicie przestała widzieć. Zespół lekarzy pod kierunkiem prof. Roberta Rejdaka, szefa kliniki, zdołał przywrócić jej wzrok.

Pani Olena miała w oczach kilka zasklepionych zranień, zaćmy pourazowe i duży odłamek szkła po wybuchu bomby. – Zaskutkowało to obniżeniem ostrości w dużym stopniu. Pacjentka widziała tylko cienie, potrafiła zobaczyć palce, tylko kiedy były przed oczami – tłumaczy prof. Robert Rejdak, szef Kliniki Okulistyki Ogólnej w SPSK 1. – To była pionierska operacja zaćmy pourazowej przeprowadzona na obydwu oczach. Z jednego oka usunęliśmy duży odłamek szkła. Wszczepiliśmy też soczewki wewnątrzgałkowe – dodaje.

Operacja przeprowadzona przez prof. Roberta Rejdaka przyniosła natychmiastową poprawę: pani Olena odzyskała wzrok natychmiast po operacji. – W tej chwili jest to poziom 70 proc., ale w następnych dniach będzie jeszcze lepiej. Po zagojeniu i rekonwalescencji wzrok poprawi się zupełnie – zapewnia prof. Rejdak.

Pani Olena wraz z Timurem i Nazarem przyjechali z Dniepropietrowska. Aby uzyskać pomoc od lubelskich specjalistów, pokonali ponad 900 km. Kiedy trójka rannych ruszyła w siedmiodniową podróż do Polski, na szpital, który wcześniej udzielał im pomocy, spadła bomba. Rodzina nie mogła skorzystać z umiejętności ukraińskich lekarzy, ponieważ nie było tam ośrodka, który mógłby zoperować ich urazy.

– Od kiedy zaczęła się wojna, nie leczymy i nie operujemy dzieci. Bardzo się martwiłam, co będzie, gdy przyjdzie do nas wielu pacjentów. Zadzwoniłam do prof. Rejdaka, który zgodził się nam pomóc – mówi Nataliya Preys ze szpitala okulistycznego we Lwowie.

Pięcioletni Timur i Nazar mieli uszkodzenia siatkówki. Jeden z chłopców już został zoperowany, drugi jest przygotowywany do operacji. – Dziecko na pewno będzie widziało, jednak jego stan wymaga rekonwalescencji i rehabilitacji – zapowiada prof. Rejdak.

Do lubelskich chirurgów zgłoszona została dwójka kolejnych pacjentów, tym razem z Mariupola. Nie wiadomo jednak, kiedy uda im się opuścić miasto. Lekarze kliniki przy ul. Chmielnej zoperowali także siedmioletnią Ukrainkę. Każdego dnia udzielają też konsultacji online we współpracy z ukraińskim szpitalem.

Źródło: kurierlubelski.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here