Morski wiatr napędzi turbiny

411

Do odbudowania polskiej gospodarki po kryzysie spowodowanym pandemią COVID-19 potrzeba będzie dużo taniej i czystej energii. Uchwalona przez Sejm ustawa o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych z pewnością się do tego przyczyni. Umożliwi rozwój branży z korzyścią dla polskiego systemu energetycznego. Długo wyczekiwana ustawa otwiera drogę do finansowania inwestycji przez instytucje finansowe. Prezes zarządu, Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusz Gajowiecki uważa, że przyjęcie jej przez parlament ma znaczenie historyczne.

– Dlaczego uchwalona  przed tygodniem ustawa  jest tak ważne dla branży?

– Nowe przepisy przyspieszą transformację polskiej energetyki w procesie zeroemisyjnych źródeł energii. Znacząco ułatwią wykorzystanie potencjału energetyki wiatrowej na Bałtyku i wpłyną na rozwój polskich firm z sektora gospodarki morskiej. Ustawa uchwalona  17 grudnia daje możliwość finansowania inwestycji przez instytucje finansowe, ponieważ umożliwia inwestorom uzyskiwanie pomocy publicznej. To jest kluczowy moment dla branży, bo rozpoczynamy przygodę z zupełnie nową dziedziną gospodarczą i energetyczną, która w Polsce dotychczas się nie rozwijała. Mieliśmy firmy, które produkowały elementy będące komponentami morskich farm wiatrowych, takie jak kable, fundamenty, elementy mocowania, systemy sterowania, podzespoły, ale do tej pory nie mieliśmy swojej farmy wiatrowej w strefie Morza Bałtyckiego.  Przyjęta przez sejm ustawa, umożliwi nam budowę pierwszej farmy już w roku 2025. Z niecierpliwością czekamy na „wbicie kotwicy w dno”.

– Pięć lat to dość długo.  Dlaczego tyle trzeba czekać na tę inwestycję?

– Tak długi jest proces przygotowania wielkiego przedsięwzięcia. Te inwestycje sięgają miliardów złotych. Każdy projekt musi być przygotowany w bardzo profesjonalny sposób. Musimy jako inwestorzy wystąpić do Komisji Europejskiej o tak zwaną notyfikację pomocy publicznej.  Opracować dla administracji publicznej odpowiednie dokumenty, które wynikają z przyjętej przez sejm ustawy. To jest wiele poważnych rozmów z bankami, instytucjami finansowymi, które będą finansować te inwestycje. Trzeba zamówić turbiny, czekać na ich wykonanie, przygotować porty morskie do ich instalacji, przyłączyć te turbiny do systemu elektroenergetycznego. Dokonać montażu setek kilometrów kabli, aby te farmy mogły wyjść z morza na ląd. To jest niezwykle skomplikowany i długi holistyczny proces. Czaka nas ciężka praca, aby  to wszystko drobiazgowo i profesjonalnie zrealizować.

– Nie trudno sobie wyobrazić ile to będzie wymagało uzgodnień, ile różnych ekspertyz, żeby to wszystko można było zintegrować

– Dokładnie, ale część takich ekspertyz już wykonaliśmy jako inwestorzy.  Wiemy, że Bałtyk i Polska strefa Morza Bałtyckiego, jest właściwym miejscem do lokalizowania morskich farm wiatrowych w Europie. To właśnie Polska ma największy potencjał jeżeli chodzi o odpowiednie wskaźniki tak zwanej wietrzności, głębokość dna, dostęp do infrastruktury krytycznej, do portów i stoczni. Mamy wszelkiego rodzaju atuty, aby rozwijać morską energetykę wiatrową na bardzo wysokim poziomie.

– Jak dużo energii możemy uzyskać z takiej morskiej farmy wiatrowej?

– Te ilości będą przekraczać zapotrzebowanie na energię elektryczną gospodarstw domowych w dwóch – trzech województwach. To są naprawdę duże ilości. Jedna taka farma wiatrowa ma ok. 1GW mocy zainstalowanej, to jest wielkość odpowiadająca produkcji energii w bloku  Elektrowni Kozienice. Pojedyncza turbina ma obecnie 12 MW mocy zainstalowanej, ale to są skupiska dużej liczby wiatraków. Jedna farma wiatrowa będzie liczyła po 100 takich wiatraków rozstawionych  w morskiej przestrzeni. Producenci już deklarują, że moc jednej turbiny sprzedawanej komercyjnie inwestorom zwiększy się niebawem do 14 MW, czyli jeszcze więcej czystej energii będą wytwarzać. Zgodnie z polityką energetyczną Polski za 10 lat ma być to 5,9 GW mocy zainstalowanej w morskiej energetyce wiatrowej na Bałtyku, a za 20 lat od 8 do 11 GW.

– Kto będzie  nam produkował turbiny do tych elektrowni?

– Obecnie na świecie, jest 3 producentów turbin  tj. największy na rynku globalnym Siemens Gamesa,  amerykański General Electrics i duński Vestas. Światowi potentaci dostarczają coraz to nowsze i bardziej zaawansowane rozwiązania, aby te turbiny były jeszcze wyższe,  miały większą moc i były efektywniejsze w eksploatacji, przy jednoczesnym spadku ich ceny. Każdego roku koszty powstawania morskich elektrowni wiatrowych są coraz niższe wraz ze zwiększaniem mocy. Na  produkcję turbin potrzeba  bowiem coraz mniej stali, plastiku i kabli. Tutaj oszczędności szuka się w makro skali. Morska energetyka  dokładnie wpisuje się w założenia takiej ekonomii.

– Długo czekaliśmy na  rozwój  morskiej energetyki wiatrowej, ale dzięki temu będziemy dysponować efektywniejszymi technologiami w tym zakresie. 

– Można się zgodzić z taką tezą, niemniej  jednak musimy pamiętać, że rynki, które już teraz rozwijają energetykę wiatrową mają wieloletnie doświadczenie. To jest ich duża przewaga, która procentuje przy tworzeniu lokalnego łańcucha wartości. Przy farmach  wiatrowych tworzą się miejsca pracy, klastry, zagłębia energetyki wiatrowej, potrzebne do produkcji niezbędnych urządzeń czy ich obsługi. Te kraje przewyższają nas jeśli chodzi o kompetencje. My będziemy dopiero je nabywać, chociażby w obsłudze związanej z całym procesem wytwórczym. Możemy się od nich uczyć, ale zależy nam na tym, aby jak najwięcej czynności można było wykonać w kraju i żeby zyskała na tym nasza gospodarka.

– Jaki będzie koszt inwestycyjny całego przedsięwzięcia?

– Te inwestycje pochłoną około 130 miliardów złotych w perspektywie roku 2030-35. Jest  to jedno z największych gospodarczych przedsięwzięć przewidywanych na najbliższe lata, a energetycznych największe. Będzie wymagało zaangażowania inwestorów i poszukiwania partnerów zagranicznych do jego sfinansowania. Polscy inwestorzy podjęli już stosowne kroki, chociażby polska grupa Polenergia, która kilka lat temu nawiązała współpracę z norweskim Equinorem na realizacje tego projektu. To samo robią dzisiaj polskie spółki skarbu państwa. PGE przygotowuje od wielu lat trzy projekty morskich farm wiatrowych o skali ponad 3,5 GW i również rozmawia z zagranicznym partnerem, Orstedem duńskim, na temat współpracy i wspólnego przygotowania tych projektów w polskiej strefie morza Bałtyckiego. Następnym przykładem jest PKN Orlen, który również ma bardzo duży projekt powyżej 1 GW na morzu i rozmawia na dzień dzisiejszy również z potencjalnymi partnerami, aby wspólnie przygotować tę inwestycję .

– Kiedy zwrócą się te gigantyczne nakłady i odczujemy korzyści z realizacji morskiej elektrowni wiatrowej?  

– Korzyści będą odczuwalne od momentu, kiedy uruchomimy harmonogramy przygotowania i zamówień na farmy wiatrowe. Zamówienia na turbiny wiatrowe, wieże i fundamenty, zostaną złożone częściowo u producentów polskich lub w firmach zlokalizowanych w naszym kraju. W ciągu 1-2 lat będziemy mogli zaobserwować pozytywny wpływ na gospodarkę. Jeżeli chodzi o produkcję farm wiatrowych, to wraz z pierwszą kilowatogodziną, czyli około roku 2025, zacznie wpływać do systemu elektroenergetycznego tania energia elektryczna ze zmiennych źródeł energii, które nie potrzebują surowców kopalnych do tego, żeby generować energię elektryczną. Każdy gigawat mocy ze źródeł zmiennych znacznie obniża cenę energii elektrycznej dla końcowego odbiorcy. Jeden GW z jednej farmy to jest ok 20 zł niższej ceny za megawatogodzinę w systemie. To są wymierne korzyści dla wszystkich konsumentów energii elektrycznej.

– Nie mówiąc o korzyściach dla środowiska naturalnego i zdrowia Polaków.

– Przy produkcji czystej energii, nie ma emisji CO2  do atmosfery.  Poprawa jakości powietrza oznacza lepszy komfort życia. Każda megawatogodzina wytworzona w morskiej farmie wiatrowej redukuje szkodliwe działanie elektrowni konwencjonalnych. To rzeczywiście przybliża nas do neutralności klimatycznej, tak ważnej dla całej Europy. Dzięki energetyce wiatrowej mamy szansę, jako kraj, realizować cele Unii Europejskiej.

– Proszę wyjaśnić na czym polega neutralność klimatyczna?

–  Na redukcji szkodliwych substancji emitowanych do atmosfery, gazów cieplarnianych, szczególnie CO2, które towarzyszą wytwarzaniu energii elektrycznej z węgla kamiennego i brunatnego oraz z gazu. Takie technologie jak morska energetyka wiatrowa, lądowa energetyka wiatrowa, fotowoltaika, są dzisiaj na sztandarach Unii Europejskiej, która postawiła na neutralność klimatyczną, czyli znaczące obniżenie poziomu CO2, nie tylko w energetyce, ale również w gospodarce. Dzisiaj przemysł w wyniku transformacji energetycznej, przechodzi na czystą energię. Kraje, które nie będą przystosowane do tego, aby ich produkty były wytwarzane z czystych źródeł energii, będą tracić konkurencyjność. Dany kraj nie będzie w stanie konkurować i eksportować towarów w UE, ponieważ jesteśmy bardzo blisko tego, aby takie dyrektywy zaczęły obowiązywać. Jest to dla nas ostatni moment, aby wejść w transformację na równych zasadach i przestawić przemysł na czystą energię.

– Oprócz farm wiatrowych morskich dobrze by było włączyć w ten proces również farmy wiatrowe lądowe, ale utrudniają to istniejące ograniczenia. Jest szansa na zmianę obowiązujących przepisów?

– Brakuje nam terenów, gdzie możemy je budować na lądzie. Od ponad 4 lat obowiązuje w Polsce tzw. zasada 10 h, czyli nie można stawiać farm wiatrowych w odległości mniejszej niż długość wiatraka pomnożona przez 10. Te przepisy mają być znowelizowane. Najprawdopodobniej generalna reguła, zasada 10 h, zostanie utrzymana, ale będą od niej wyjątki. I np. będzie można zbudować wiatraki tam, gdzie okoliczni mieszkańcy wyrażą na to zgodę. Mamy nadzieję, że pokonamy te ograniczenia, ponieważ przemysł wiatrowy trudno jest podzielić na morski i lądowy. To jest po prostu ta sama technologia różniąca się lokalizacją i rozmiarem. Natomiast zasada działania jest identyczna. Te same osoby, te same firmy generują prąd z tej technologii. Jeżeli mówimy, że nie takiej terenów pod budowę  lądowych farm wiatrowych, to jest to tylko przestrzeń regulacyjna. Ta bariera jest sztuczna i bardzo łatwo można ten problem rozwiązać. Wszystko zależy od woli decydentów, którzy stanowią prawo, aby przygotować takie regulacje, które umożliwią wykorzystanie potencjału energetyki wiatrowej lądowej w naszym kraju.

– A jak duży jest ten potencjał?

– Zbliżony do energetyki wiatrowej na morzu.  W wielu regionach Polski mamy świetne warunki do instalowania farm wiatrowych, oczywiście za zgodą lokalnych społeczności i z zachowaniem odpowiednich odległości od zabudowań, a także zasad etycznych biznesu przy realizacji tych inwestycji. Natomiast dzisiaj obowiązujące przepisy uniemożliwiają lokalizację farm wiatrowych na lądzie. Bardzo mocno wierzymy, że rząd przygotuje, zgodnie ze swoimi obietnicami, projekt ustawy, która umożliwi ponowne uczestniczenie w realizowaniu lądowych elektrowni wiatrowych i przybliży Polskę do szybszego osiągnięcia neutralności klimatycznej. Na to czekają  też polscy przedsiębiorcy, którzy chcą realizować swoje inwestycje wiatrowe lub kupować energię od inwestorów w farm wiatrowych. Taka energia jest dużo tańsza od produkowanej przez elektrownie konwencjonalne, a przedsiębiorcom zależy, żeby nie stracić konkurencyjności rynkowe.

– Jakie zmiany są potrzebne, żeby zachęcały do rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie?

– Skłaniające do szybkiej transformacji  energetycznej. Namawiam polityków do prowadzenia racjonalnej polityki z zachowaniem zasad bezpieczeństwa dla lokalnych społeczności. Terenów gdzie można stawiać wiatraki jest naprawdę wiele. Polska ma ogromny areał rolny, gdzie można lokalizować lądowe farmy wiatrowe przy zachowaniu odpowiednich odległości, 500 metrów od zabudowań. Taka jest propozycja rządu, która zapewni komfort życia ludzi mieszkających w otoczeniu farm lądowych. Do nas dzisiaj należy wybór czy chcemy mieć w otoczeniu dymiące kominy, odkrywki i zniszczone naturalne środowisko, czy  możliwość lokalizowania źródeł naturalnych, takich jak wiatraki, które nie są zagrożeniem dla ludzi.

– Jak lokalne społeczności podchodzą do tych propozycji? Czy nadal obawiają się zagrożeń wynikających z realizacji takich inwestycji w pobliżu domów?

– Sytuacja zmieniła się diametralnie w ostatnich latach, w związku z pogorszeniem się jakości powietrza w polskich miastach. Ludzie zaczęli się edukować, sięgać po informacje na temat odnawialnych źródeł energii. Widać bardzo pozytywną zmianę w podejściu do energetyki odnawialnej, w tym wiatrowej. Badania jakie przeprowadziliśmy na dużych grupach populacji wskazują nawet na 90 procent poparcia społeczeństwa dla lądowej energetyki wiatrowej oraz morskiej energetyki wiatrowej. To czego w tej chwili brakuje to dalszego dostępu do wiedzy i kampanii edukacyjnej dla Polaków, która byłaby gwarancją wiedzy rzetelnej, a nie do mitów, które się w ostatnich latach rozprzestrzeniały. Niech ten apel o szybką nowelizację przepisów i prowadzenie kampanii edukacyjnych będzie podsumowaniem naszej rozmowy dla wspólnego dobra Polaków.

Z Januszem Gajowieckim, prezesem PSEW, rozmawiała Jolanta Czudak

Całość wywiadu można odsłuchać na stronie www.anchor.fm/polska-neutralna  oraz Spotify, Podcast Polska Neutralna Klimatycznie

Listen to Polska Neutralna https://anchor.fm/polska-neutralna/episodes/Janusz-Gajowiecki—Polskie-Stowarzyszenie-Energetyki-Wiatrowej-eo1jte

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here