Morskie farmy wiatrowe nie należą do łatwych przedsięwzięć

286

W rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce korzystanie z międzynarodowych doświadczeń firm zaangażowanych w realizację projektów offshore wind na światowym rynku jest niezbędne. Oprócz wiedzy inżynierskiej związanej z branżą, konieczna jest także znajomość właściwego  przygotowania zaplecza organizacyjnego, logistycznego, produkcyjnego i kadrowego, aby zapewnić sprawny przebieg całego procesu inwestycyjnego.  Polsko-brytyjska spółka JES pracuje z deweloperami, dostawcami oraz instytucjami legislacyjnymi, kompleksowo wspierając rozwój branży morskiej energetyki wiatrowej na całym świecie. Z jej prezesem Krzysztofem Jaworskim rozmawia Jolanta Czudak.

Jak rolę pełni firma JES w tych międzynarodowych kontraktach?

Branża offshore jest stosunkowo młodą dziedziną, ponieważ pierwsze morskie farmy wiatrowe powstały dopiero przed ok. 30 laty (Vindeby, Dania 1991r.). Podmioty zaangażowane w ich projektowanie i budowę ciągle się uczą i wymieniają doświadczeniami, dotyczącymi m.in. przygotowania takich inwestycji i stosowania najlepszych rozwiązań technologicznych.  Nasza firma jest członkiem wspierającym i współtworzącym towarzystwa skupione wokół morskiej energetyki wiatrowej na całym świecie oraz aktywnie współpracuje z organizacjami rządowymi i międzynarodowymi np. Komisją Europejską. Dzięki temu bierzemy czynny udział w ciągłej transformacji branży MEW, i naszym klientom jesteśmy w stanie wskazywać kierunek jej rozwoju. Jesteśmy firmą consultingową i zasadniczym pionem naszych usług są rozwiązania z zakresu doradztwa technologicznego, tworzenia i obsługi łańcucha dostaw, zarzadzania projektami, a także przygotowania strategii wejścia na rynek energetyki wiatrowej. Bazą naszych operacji przez ostatnie lata była Belgia, ale projekty przy których braliśmy udział realizowane były od Niderlandów po kraje tak odległe jak Tajwan czy Japonia. Pracujemy z deweloperami, którzy rozważają udział w nowopowstających rynkach MEW takich jak Turcja, Brazylia oraz niektórych krajach afrykańskich. Polityką naszej firmy jest to, abyśmy byli zaangażowani wszędzie tam gdzie jest możliwość wspierania rozwoju branży MEW i wspomaganie transferu wiedzy i kompetencji.

W jakie projekty obecnie zaangażowana jest Jaworski Energy Services?

Jesteśmy zaangażowani w wiele projektów na całym świecie będących w fazie konceptualizacji, dewelopmentu czy wstępnych negocjacji. Jeżeli chodzi o inwestycje będące w zaawansowanej fazie realizacji, obecnie koncentrujemy się na trzech projektach, dwóch we Francji i jednym w Niemczech. We Francji powstają morskie farmy wiatrowe Saint-Brieuc o szacowanej mocy 496MW i Saint-Nazaire o szacowanej mocy 480MWr. W przypadku Saint-Brieuc współpracujemy z grupą ENGIE Solutions, która niedawno przeszła rebranding w skutek którego powstała skupiona na odnawialnych źródłach energii spółka Equans, oraz z naszym stałym belgijskim partnerem grupą Smulders. Pracujemy z nim również przy projekcie Saint-Nazaire, który jest realizowany wspólnie z EDF Renouvelables. Tutaj prowadzony jest największy zakres prac, ponieważ farma Saint-Nazaire weszła już w proces instalacji w środowisku morskim. Niedawno  została postawiona pierwsza trafostacja, a teraz instalowane są fundamenty typu „monopile”. Przy niemieckiej inwestycji dewelopera Iberdrola jesteśmy aktywni dosyć długo. W tej chwili kończy się proces produkcji w fabryce w Antwerpii trafostacji dla farmy ETP Energy. Przy projektach realizowanych wspólnie ze spółką Equans, oprócz nas zaangażowana jest również inna firma z gdyńskimi korzeniami – ETP Energy wspierająca produkcję trafostacji wysokiego napięcia.

W ilu takich inwestycjach firma JES  już brała udział?

W naszym portfolio znajdują się już 23 morskie farmy wiatrowe w różnych częściach świata.  Z tych 23 farm w których braliśmy udział 17 jest już oddanych do eksploatacji. Wszystkie inwestycje przy których odpowiadaliśmy za zapewnianie jakości obecnie produkują energię i mogą się pochwalić nienagannym uruchomieniem i przejściem w tryb eksploatacji. Jesteśmy dumni z ilości, wartości, ale przede wszystkim zróżnicowania technologicznego i geograficznego inwestycji przy których mieliśmy okazję pracować. W porównaniu z polskimi podmiotami o podobnym profilu działalności, mamy dość duże i unikatowe doświadczenie na rynku MEW. Wypromowaliśmy markę JES za granicą i od niecałych dwóch lat jesteśmy również obecni na rynku polskim pracując z deweloperami, inwestorami i urzędami zaangażowanymi w rozwój branży.

Od czego zależałoby większe zaangażowanie firmy w Polsce?

Od  korzystniejszej, dojrzalszej legislacji oraz większej otwartości przy podejmowaniu takiej współpracy ze strony krajowych partnerów. Jeśli chodzi o rynek polski, to obecnie nie możemy odsłaniać kart odnośnie nawiązanej współpracy, aczkolwiek wspieramy partnerów zdecydowanie zaangażowanych w polski MEW nie tylko w obecnej, ale również w nadchodzących rundach aukcyjnych. Od kiedy pojawiliśmy się na krajowym rynku niecałe dwa lata temu mieliśmy okazję bardzo dogłębnie poznać branżę współpracując z deweloperami, towarzystwami skupionymi wokół MEW, krajowym łańcuchem dostaw i ministerstwami infrastruktury oraz klimatu i środowiska.  Wspieraliśmy m.in. Grupę Przemysłową Baltic należącą do portfolio Agencji Rozwoju Przemysłu w trakcie procesu przetargowego na dostarczenie trafostacji dla jednego z deweloperów aktywnych wewnątrz polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej Bałtyku.

JES chciałaby pomagać też innym przedsiębiorstwom w branży offshore na krajowym rynku?

Polski rynek offshore jest nadal we wczesnej fazie kształtowania, dlatego nasze doświadczenie z pewnością byłoby pomocne dla przedsiębiorców. Jednak nowe rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury dotyczące procesu aukcyjnego wprowadziło pewne ograniczenia w dostępie zagranicznych inwestorów i deweloperów do tego rynku. Państwowe spółki węglowe zdecydowanie będą obecnie w najkorzystniejszej pozycji startując w kolejnych rundach aukcyjnych. Wysoko premiowany jest aspekt generalnego wpływu inwestycji na całość polityki transformacji energetycznej państwa. Wielu deweloperów, inwestorów, czy funduszy inwestycyjnych, które przygotowywały się na drugą rundę procesu aukcyjnego, zostały postawione w trudnej sytuacji. Muszą sobie znaleźć polskiego partnera, który spełni wymogi wynikające z tego rozporządzenia, albo wycofać się z gry.  Znam deweloperów, którzy po wprowadzeniu tej regulacji zmienili plany inwestycyjne i zaczęli patrzeć w kierunku innych krajów.

Z Krzysztofem Jaworskim rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here