Nadzieja dla pacjentów z zaburzeniami rytmu serca

740

Bezelektrodowe stymulatory serca nowej generacji rewolucjonizują kardiologię. Przewaga miniaturowych urządzeń o wielkości pastylki w porównaniu do rozruszników dotychczas wykorzystywanych wynika z możliwości ich zastosowania u pacjentów z przeciwwskazaniami do implantacji tradycyjnego stymulatora. Wszczepianie takich stymulatorów wymaga jednak ogromnej wiedzy i doświadczenia.  Gwarancją najwyższych kwalifikacji do wykonywania takich zabiegów jest europejski certyfikat z zakresu elektrofizjologii klinicznej. Jednym z nielicznych specjalistów w Polsce, który posiada taki certyfikat jest prof. Andrzej Głowniak, kierownik Klinicznego Oddziału Elektrokardiologii SPSK4 w Lublinie.

Europejski certyfikat z zakresu inwazyjnego leczenia arytmii daje lekarzowi dodatkowe uprawnienia, czy raczej wzmacnia jedynie jego prestiż zawodowy?

Jest potwierdzeniem kwalifikacji uprawniających do samodzielnego wykonywania pełnego zakresu zabiegów ablacji zaburzeń rytmu serca, a także prowadzenia praktycznych szkoleń w tym zakresie w ośrodkach w Polsce i za granicą. Aby uzyskać takie świadectwo trzeba zdać egzamin przed komisją Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i wykazać się wymaganą europejskimi przepisami liczbę różnorodnych zabiegów ablacji, eliminujących źródło arytmii. Podobne polskie certyfikaty przyznaje Sekcja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, trudno je jednak porównywać, gdyż w ich przypadku jedynym kryterium jest liczba wykonanych zabiegów, bez konieczności zdawania egzaminu. Spora grupa kardiologów posiada polskie świadectwo, natomiast jeśli chodzi o „European Certification in Interventional Cardiac Electrophysiology”, czyli inwazyjnego leczenia arytmii, w Polsce posiada go kilkanaście osób i bardzo cieszy, że liczba ta stale wzrasta, natomiast faktycznie miałem szczęście być jednym z kilku pierwszych polskich lekarzy, którzy po zdaniu egzaminów uzyskali ten certyfikat.

Na czym polega inwazyjne leczenie arytmii?

Arytmia jest schorzeniem zaburzającym pracę rytmu serca, którą można leczyć w sposób farmakologiczny jak i zabiegowy. Jeżeli leczenie farmakologiczne nie jest wystarczająco skuteczne stosuje się ablację. Taki zabieg przeprowadzany jest często u pacjentów z migotaniem przedsionków, które jest odpowiedzialne za znaczny odsetek udarów niedokrwiennych mózgu, ale także u osób z innymi komorowymi lub nadkomorowymi zaburzeniami rytmu. Bezpośrednio przed zabiegiem ablacji wykonywane jest badania elektrofizjologiczne (EPS), które pokazuje w jaki sposób impulsy elektryczne rozchodzą się w mięśniu sercowym. Wprowadzamy przez pachwinę do naczyń specjalne rurki, przez które do serca prowadzone są elektrody, umożliwiające dokonywanie pomiarów czynności elektrycznej serca, a także stymulowanie go w ściśle określony sposób, pozwalający na zlokalizowanie ogniska zaburzeń rytmu. Położenie elektrod w obrębie struktur serca kontrolowane jest za pomocą specjalnego aparatu rentgenowskiego lub trójwymiarowego systemu elektrofizjologicznego, pozwalającego na ograniczenie (lub całkowitą eliminację) promieniowania rtg. Naszym zadaniem jest zlikwidowanie lub odizolowanie fragmentów tkanek w sercu, które odpowiadają za nieprawidłowe powstawanie lub przewodzenie impulsów elektrycznych odpowiedzialnych za patologiczną pracę organu. Dokonuje się tego za pomocą różnych biofizycznych źródeł energii, m.in. prądu o częstotliwości radiowej – jest to ablacja RF (radio-frequency) lub kontrolowanego schładzania (krioablacja). Mówiąc kolokwialnie wypalamy to prądem, lub wymrażamy podtlenkiem azotu za pomocą specjalnych cewników, eliminując źródła arytmii. 

Zespół lubelskich kardiologów jako jeden z pierwszych w Polsce wprowadzał te procedury, a także wiele innych pionierskich zabiegów. Pacjenci to doceniają?

Myślę, że tak. Pierwsze zabiegi ablacji w naszej Klinice wykonaliśmy w 1997 roku, a obecnie mamy świetny zespół specjalistów w tej dziedzinie, a także doskonale wyposażony Oddział Elektrokardiologii SP Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, dlatego możemy przeprowadzać nawet najbardziej skomplikowane zabiegi. Ablacja prądem o częstotliwości radiowej stanowi obecnie standard w leczeniu inwazyjnym arytmii, natomiast krioablacja jest metodą alternatywną, coraz częściej stosowaną u pacjentów z migotaniem przedsionków i współwystępującą niewydolnością serca. Polega ona na zniszczeniu ognisk arytmii, które zlokalizowane są zwykle w ujściach żył płucnych za pomocą miejscowego zamrażania tkanki ciekłym azotem. Dostępność wysokospecjalistycznego leczenia zaburzeń rytmu serca w naszej klinice jest bardzo duża. Wykonujemy m.in. ablacje z wykorzystaniem wspomnianych już trójwymiarowych systemów mapowania serca, zabiegi implantacji klasycznych oraz bezelektrodowych stymulatorów serca, implantacje kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) oraz układów resynchronizujących (CRT-P i CRT-D), gdzie specjalistyczna aparatura monitoruje rytm serca, wykrywa nieregularności i je koryguje przez użycie impulsów elektrycznych. Zatrzymuje też zagrażające życiu częstoskurcze i migotania komór stosując bezbolesną stymulację antyarytmiczną lub w przypadku braku efektu, dostarcza silniejszy impuls elektryczny przerywający niebezpieczną arytmię.

Czym są trójwymiarowe systemy mapowania serca?

Integralną częścią zabiegów ablacji we współczesnej elektrofizjologii jest użycie systemu elektroanatomicznego, czyli systemu mapowania serca w technologii 3D. Dzięki takiemu narzędziu elektrofizjolodzy w przestrzeni trójwymiarowej odzwierciedlają kształt jamy serca pacjenta i mogą prześledzić mechanizm arytmii, co jest podstawą w procesie leczenia tych schorzeń. Jeśli zaburzenie rytmu serca ma na przykład charakter pętli nawrotnej krążących impulsów elektrycznych, dzięki wsparciu systemu elektroanatomicznego jesteśmy w stanie szczegółowo określić, gdzie przebiega elektryczna pętla i zobrazować to w przestrzeni trójwymiarowej. Systemy mapowania 3D pomagają nam określić, gdzie mamy tkankę zdrową, a gdzie tkankę chorą i możemy wskazać źródło i przebieg zaburzeń rytmu serca. Dzięki temu, mamy możliwość dokładnej interpretacji mechanizmów arytmii i w konsekwencji precyzyjnego zaplanowania i wykonania zabiegu ablacji.

Nowoczesna technika zwiększa bezpieczeństwo wykonywania tych skomplikowanych zabiegów?

Zdecydowanie tak. Precyzyjna lokalizacja położenia elektrod w sercu za pomocą trójwymiarowej nawigacji zmniejsza ryzyko możliwych powikłań, a także znacząco redukuje dawkę promieniowania rentgenowskiego, jaką otrzymuje podczas zabiegu zarówno pacjent, jak i operator. W wielu przypadkach możliwe jest wykonanie zabiegu całkowicie bez użycia promieniowania rentgenowskiego.

Spektakularnym sukcesem zespołu, którym kieruje pan profesor, było w ubiegłym roku wszczepienie pacjentowi najmniejszego na świecie stymulatora serca Micra AV.

To był pierwszy taki zabieg w naszym regionie i jeden z pierwszych w kraju. Pacjent, któremu wszczepiliśmy bezelektrodowy stymulator, miał całkowity blok przedsionkowo-komorowy, przez co jego akcja serca była bardzo wolna lub okresowo nie było jej wcale. Jedyną szansą na przeżycie w takim przypadku była stała stymulacja serca, a jednocześnie z uwagi na dodatkowe schorzenia wszczepienie klasycznego stymulatora było u niego niemożliwe. Stymulator Micra AV jest wielkości pastylki, ale jego funkcjonalność jest dużo większa w porównaniu do bezelektrodowych rozruszników poprzedniej generacji, a bateria działa nieprzerwanie przez 10 lat. Stymulator synchronizuje jednocześnie pracę przedsionków i komór serca, pozwalając na przywrócenie prawidłowej sekwencji mechanicznej pracy serca.  Czyta sygnały z przedsionków i dostosowuje do tego rytm komór serca. Minimalizuje też ryzyko wystąpienia powikłań. Odmienność tego zabiegu w porównaniu do wszczepianych wcześniej mikrostymulatorów, wynika z postępu technologii, który umożliwił znaczne poszerzenie jego funkcjonalności. Dzięki temu zwiększa się też grono pacjentów, którzy będą mogli z niego skorzystać. W kolejce do takich operacji są już kolejni chorzy m.in. osoby, które miały wcześniej wszczepiony tradycyjny stymulator i doszło do infekcji, a także młodzi ludzie, pragnący po zabiegu wrócić do pełnej aktywności.  Niestety na razie głównym ograniczeniem jest brak standardowej refundacji tych urządzeń, które są refundowane indywidualnie, po wydaniu zgody przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wcześniej uzyskujemy opinię konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, który potwierdza wskazanie do zabiegu. Mam nadzieje, że te ograniczenia znikną, aby z urządzeń tych mogli łatwiej skorzystać wszyscy wymagający takiego leczenia pacjenci.  Z roku na rok dysponujemy coraz bardziej efektywnymi metodami terapii zaburzeń rytmu serca i ich skutków, dlatego wierzę, że wszyscy potrzebujący będą mieli szansę, żeby z nich korzystać.

Z prof. Andrzejem Głowniakiem rozmawiała Jolanta Czudak

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here