NIECHCIANE I NIEKOCHANE

548

Bezdomność zwierząt pogłębia się każdego roku. Choć jest to problem bardzo ważny, nadal nagłośniony  w niedostatecznym stopniu. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak wielką krzywdę wyrządzają zwierzęciu wyrzucając go na ulicę. Coraz częściej dochodzi  też do sytuacji znęcania się nad nimi, a także mordowania w bestialski sposób. Szacunek do zwierząt, w ocenie Moniki Czernysz, uczennicy Zespołu Szkół Zawodowych nr. 3 w Ostrołęce, świadczy o naszej kulturze i wrażliwości.

Masz jakieś zwierzę pod opieką?

 Zwierzęta to moja miłość, jestem szczęśliwą posiadaczką 3 psów, kundelków, które dosłownie skradły moje serce i nie wyobrażam sobie, by ich nie mieć. Moją ulubienicą jest suczka, Bianka, ponieważ od początku była moim psem i to ze mną spędzała najwięcej czasu. Jeździłam z nią po weterynarzach, gdzie wystraszony piesek miał dosłownie łzy w oczach i tak mnie to ujęło, że starałam się jej wynagrodzić ten strach i przez to tak dużą więź do niej poczułam.

Czy byłaś kiedyś świadkiem znęcania się nad zwierzęciem?

Nie, natomiast wielokrotnie słyszałam o takiej sytuacji, a także bardzo często widuję bezpańskie psy czy koty szwędające się po moich okolicach. Zauważyłam, że najczęstszym miejscem wywozu zwierząt są właśnie mniejsze miejscowości, jak moja wieś. Nie ma roku, by po ulicach nie błąkało się jakieś bezbronne zwierzę. Jest to bardzo przykre.

Po czym poznajesz, że jest to zwierzę bezdomne?

Głównie po tym, że zazwyczaj jest bardzo brudne i wychudzone, kolejna rzecz to jego strach i nieufność względem człowieka.

Czy wywołuje to u Ciebie jakąś reakcję? Co wtedy robisz?

Sprawia mi to wielką przykrość, kiedy widzę te biedactwa wygłodzone, ale tak naprawdę nie robię nic więcej. Kiedyś razem z rodzicami przygarnialiśmy bezpańskie zwierzęta, były to głównie psy, ale teraz mamy już 3 i niestety nie możemy pozwolić sobie na więcej. Teraz jest mi po prostu przykro, ale idę dalej.

Myślisz, że dzisiejsza młodzież jest wyczulona na takie rzeczy?

Zależy od człowieka, ale większość jest raczej obojętna na los zwierząt. Brakuje im empatii i wrażliwości. To smutne, ale taka jest prawda.

Uważasz, że większość z nich przeszłaby obojętnie, jakby zauważyła, jak ktoś krzywdzi zwierzę?

Sama nie wiem, wydaje mi się, że większość tak. Pewnie spojrzeliby się tylko i może lekko coś by ich tknęło, ale za wiele by nie zrobili. Choć pewnie znaleźliby się i tacy co stanęliby w obronie. W zależności od sytuacji.

Czym jest to spowodowane twoim zdaniem?

Trudno powiedzieć. Nie wiem dlaczego świadkowie krzywdzenia zwierząt nie reagują. Może czegoś się boją? Na przykład reakcji otoczenia. Jeżeli chodzi o wywóz zwierząt, to myślę, że jest to znieczulica. Ludzie martwią się tylko o siebie. Fajnie jest jak mają jakieś zwierzę, ale kiedy pojawiają się w związku z tym obowiązki to ich nastawienie się radykalnie zmienia. Już nie chcą mieć kolejnych spraw na głowie, więc wyrzucają biedaka z domu. Dla wielu ludzi pies czy kot jest tylko zabawką. Uważają chyba, że one nie mają uczuć. A zwierzęta potrafią kochać bardziej, niż ludzie.

Czy poza wcześniej wspomnianą adopcją zwierząt, miałaś jakiś epizod w życiu, gdzie starałaś się pomóc zwierzęciu?

 Tak, ponieważ chętnie biorę udział w akcjach, które mają na celu wspomaganie zwierząt w schroniskach.

Co to są za akcje?

 W dużej części ostrołęckich szkół bardzo popularne stały się zbiórki żywności i pieniędzy dla pobliskich schronisk i chętnie brałam w tym udział.

Jak to się odbywa?

Wygląda to tak, że ustalamy konkretny termin, zazwyczaj jest to okres tygodnia i tworzymy stoiska na przerwach, w czasie których odpowiedzialne za to osoby, czyli my – uczniowie, którzy wcześniej się zgłaszamy, z pomocą nauczycieli, zbieramy od pozostałych ich podarunki. Są to nie tylko zbiórki żywności i pieniędzy, ale też licytacje wszelkiego rodzaju rzeczy np. ciasta albo drobnych upominków, które wcześniej zostały zebrane od uczniów chcących oddać coś swojego na licytację. W ten sposób ktoś zyskuje jakąś rzecz, a pieniążki z licytacji również trafiają na rzecz schroniska. W czasie epidemii nie mogliśmy tego robić.

Czy takie akcje są dobrze przyjmowane przez młodzież? Chętnie biorą w tym udział?

Myślę, że tak, ponieważ każdego roku odnosimy w tym duży sukces, ponieważ ilość zebranych pieniędzy, a także pożywienia jest naprawdę wysoka.

Czy twoim zdaniem takie akcje są dobrze nagłaśniane? Rzucają Ci się w oczy wszelkiego rodzaju spoty promujący, czy artykuły?

Niestety, nie. Myślę, że powinno się to zmienić. Może ludzie zaczęliby wtedy inaczej reagować. Może zmniejszyłaby się ta znieczulica. Na pewno zachęciłoby to młodzież do pomocy.

Brałabyś udział w tych promowanych akcjach?

Jeżeli tylko miałabym możliwość to pewnie tak. I wydaje mi się, że większość by tak zrobiła, ponieważ młodzież zazwyczaj wystarczy tylko zachęcić, powiadomić o czymś. Niechętnie wychodzą sami z inicjatywą zrobienia tego, może się obawiają, ale pewnie z chęcią by brali udział.

Czy w przyszłości planujesz podjęcie jakiś działań wspierających obronę zwierząt?

Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym, ale myślę, że jeżeli ktoś by mi zaproponował pomoc przy akcji w tym celu, to na pewno bym się zgodziła.

Istnieje wiele stowarzyszeń, które reagują na zgłaszane przez ludzi sytuacje, w których zagrożone jest dobro zwierzęcia. Może warto się zainteresować ich działalnością?

Kiedyś oglądałam serial poświęcony temu tematowi. Był to amerykański serial, gdzie pracownica schroniska jeździła w odpowiedzi na alarmy od ludzi i ratowała zwierzęta. Dobrze wiedzieć o tym, że jest też coś takiego w Polsce.

Wiesz, że są kary za wyrządzenie krzywdy zwierzęciu?

Z tego co kiedyś słyszałam są to jakieś niskie kary pieniężne.  Był kiedyś pomysł przymusowej rejestracji zwierząt domowych, ale został  źle przyjęty.

Jak sądzisz dlaczego?

 Ponieważ dochodzą wtedy dodatkowe opłaty i nie każdemu może się to podobać. Teraz i tak jest duży problem z utrzymaniem siebie i swoich rodzin za pensję, a wtedy dochodzą kolejne rzeczy do opłacania.

Czy w takim razie nie uważasz, że dzięki egzekwowaniu tego przepisu, mogłoby się coś zmienić? Polepszyć?

 Myślę, że byłoby to mądre rozwiązanie, ponieważ właściciele przed podjęciem decyzji o adopcji psa czy kota mieliby świadomość, jakie skutki to powoduje.  Wtedy tylko osoby naprawdę odpowiedzialne podejmowałyby się tej adopcji, bo reszta wiedziałaby, że za każde złe zachowanie zostaliby ukarani. Może warto wprowadzić takie przepisy, ale to i tak nie uchroni zwierząt przed bezdomnością. Trzeba mieć serce i wrażliwość, żeby ich los naprawdę się poprawił.  

Rozmawiała Sylwia Czernysz, studentka dziennikarstwa na UKSW

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here