Nowa elektrownia na Wiśle: ogromne koszty, marne skutki

114

„Ostrołęka C” nie jest jedyną budową, która może skończyć się jedynie zmarnowaniem ogromnych środków. W Siarzewie koło Włocławka decydują się losy jeszcze bardziej wątpliwej inwestycji za 4,5 mld zł. Ogromny projekt dotyczy elektrowni o mocy zaledwie 80 MW. Budowa nowej tamy na Wiśle idzie na przekór realizowanym w Unii i na świecie projektom rozbierania tam i przywracania rzek do normalnego stanu.

Elektrownie wodne na rzekach od lat nie mają w Polsce większego praktycznego znaczenia. W zeszłym roku wytworzyły 1,62 TWh prądu, czyli mniej niż 1% całkowitego zapotrzebowania. Ponad jedną trzecią z tego wyprodukował obiekt we Włocławku, która w lutym trafił na pierwsze strony gazet po tym, jak spiętrzony przez tamę lód spowodował podtopienia w Płocku. Stopień wodny we Włocławku nigdy nie był projektowany do samodzielnej pracy. Zgodnie z planami z lat 60’ XX wieku miał być jednym z siedmiu stopni wodnych zamieniających największą z polskich rzek w szereg jezior będących drogą wodną z Płocka do Bałtyku. Transport rzeczny okazał się nieopłacalny i jeszcze za czasów Gierka zarzucono budowę Kaskady Dolnej Wisły na rzecz transportu kolejowego i energetyki węglowej.

Wątpliwe argumenty za budową tamy

Po 50 latach pomysł odżył i już na dniach Wody Polskie mają ogłosić przetarg na budowę kolejnego stopnia wodnego w Siarzewie. Główną motywacją jest „podparcie” Włocławka, czyli podniesienie poziomu wody za istniejącą tamą. Trudno uznać to za racjonalne wytłumaczenie, biorąc pod uwagę, że kilkaset metrów poniżej znajduje się już próg podpiętrzający, który został w 2015 roku odnowiony za niewiele ponad milion złotych.

Wśród argumentów za budową tamy pojawia się też ułatwienie żeglugi i zmiana rzeki w drogę wodną o międzynarodowym znaczeniu. Jak jednak pokazuje przykład Odry, transport rzeczny przegrywa konkurencję z koleją i ciężarówkami. Wisła jest małą rzeką w porównaniu z Renem czy Dunajem, a ze względu na duże wahania poziomów i piaszczyste dno, nie da się jej dostosować do żeglugi bez całkowitego uregulowania i zamiany w szereg jezior.

Susza+

Eksploatacja już działających na Wiśle elektrowni wodnych powoduje szereg problemów. Stopień wodny we Włocławku zatrzymuje większość spływających rzeką osadów. Z tego powodu każdego roku się wypłyca. W mule lęgną się na masową skalę ochotki, które w Płocku i Nowym Duninowie potrafią pokryć chodniki i parapety warstwą o grubości kilku centymetrów. Zatrzymanie osadów w zbiorniku powoduje, że poniżej tamy woda intensywniej podmywa dno. Przykładem jest stopień wodny Przewóz w Krakowie, gdzie koryto Wisły pogłębiło się o ponad 2 metry. Z tego powodu śluza, która miała ułatwić żeglugę, pozwala dziś tylko na przepływ jednostek o zanurzeniu 50 cm, czyli … kajaków.

Czy energetyka wodna ma w Polsce potencjał? Czy energia z rzeki jest ekologiczna? Co przemawia za budową tamy? Jakie są negatywy budowy? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Bernard Swoczyna

LINK: https://wysokienapiecie.pl/36795-nowa-elektrownia-na-wisle-gigantyczne-koszty-marne-skutki/#dalej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here