Oko w oko z niebezpieczeństwem utraty widzenia w wyniku urazu

539

Zabawa bez petard i sztucznych ogni w Sylwestra i w karnawale jest znacznie bezpieczniejsza dla amatorów takich rozrywek. Kończy się wtedy miłymi wspomnieniami, a nie w szpitalnej izbie przyjęć. Dotychczasowe statystyki wypadków i  liczba ofiar  związanych  z fajerwerkami  są zatrważające. Chirurdzy i okuliści apelują o rozwagę. Każdego roku do Ponadregionalnego Centrum Terapii Urazów Narządów Wzroku w Lublinie trafiają w tym okresie dziesiątki osób. Zdecydowana większość to dzieci i młodzież, najczęściej obserwatorzy pokazów sztucznych ogni.  

Urazy oczu są jedną z najpoważniejszych przyczyn ślepoty, w tym również dziecięcej. Około 1,6 miliona osób na całym świecie jest niewidomych z powodu urazu gałki ocznej, a 2,3 miliona osób ma znacznie obniżone widzenie. Uraz oka stanowi 7 proc. wszystkich obrażeń całego ciała i 10-15 proc. wszystkich chorób oczu. U co szóstego pacjenta zwykle nie udaje się uratować  prawidłowego widzenia, a około 7 proc. traci wzrok bezpowrotnie.

– Urazy oka stały się prawdziwą epidemią szczególnie w okresie sylwestrowo -karnawałowym – mówi prof. Robert Rejdak, szef  Ponadregionalnego Centrum Diagnostyki Terapii Urazów Narządów Wzroku w Lublinie. – Bardzo groźne są petardy i fajerwerki, zwłaszcza kiedy odpadają z opóźnieniem i uderzają z bliskiej odległości w oko.  Dochodzi wtedy do urazu mechanicznego i oparzenia na skutek wysokiej temperatury.  Odłamek przebija ścianę gałki ocznej i wpada do środka. Taki uraz wywołuje nieodwracalne zmiany w oku. Powoduje krwotok, uszkodzenie rogówki, soczewki, przebicie tylnej ściany gałki ocznej lub odwarstwienie siatkówki. Uratowanie widzenia, nawet po udzieleniu szybkiej pomocy okulistycznej często jest już w takiej sytuacji niemożliwe.

Beztroska w korzystaniu z petard, sztucznych ogni czy fajerwerków jest bardzo ryzykowna. Bywa, że takie materiały są dopuszczane do sprzedaży bez instrukcji obsługi w języku polskim. Nie trudno wówczas o nieszczęście. Każdy błąd popełniony przy odpalaniu racy może skutkować nieodwracalnym uszkodzeniem narządu wzroku i gałki ocznej. Przy okazji warto pamiętać, że nieostrożne obchodzenie się z wyrobami pirotechnicznymi jest w Polsce karalne.

Pokazy sztucznych ogni podczas publicznej imprezy sylwestrowej w wielu miejscowościach zostały w tym roku znacznie ograniczone. Podobnie będzie z innymi masowymi wydarzeniami. To bardzo słuszna decyzja, podjęta w trosce o bezpieczeństwo ludzi i zwierząt  Dorośli i dzieci będą mniej narażeni na niebezpieczeństwo nieszczęśliwej zabawy z fajerwerkami.

Ostrożność zalecana również w domu

– Nie tylko fajerwerki są zagrożeniem dla oczu  – przestrzega prof. Robert Rejdak. – Zwykłe czynności domowe wykonywane bez okularów ochronnych np. piłowanie czy przycinanie metalu może także spowodować wniknięcia opiłków do wnętrza gałki ocznej. Takie urazy też prowadzą do utraty widzenia.

Podobne skutki wywołują również oparzenia gorącym tłuszczem, wapnem lub żrącymi substancjami chemicznymi, używanymi w gospodarstwie domowym  Równie niebezpieczne są drobinki szkła, plastiku czy drzazgi z rąbanego drzewa, które dostają się do oka, a także nierozważne korzystanie z ostrych narzędzi. – Niebezpieczeństwa urazów oczu czyhają nie tylko na dorosłych, ale również na dzieci, które asystują przy czynnościach domowych – dodaje profesor. – W takich sytuacjach należy podejmować błyskawiczne działania, żeby nie stracić oka. Krew, która w skutek urazu wylewa się do ciała szklistego staje się naturalną przeszkodą w widzeniu. Bardzo niebezpieczne jest uszkodzenie siatkówki, najbardziej czułej struktury odpowiadającej za odbieranie bodźców świetlnych.

Przy oparzeniu substancją chemiczną szparę powiekową trzeba natychmiast wypłukać, wylewając do oka litry wody. Takie płukanie powinno trwać co najmniej pół godziny, żeby usunąć resztki tej żrącej substancji. Dalsze leczenie prowadzi się już w szpitalu. Często wymagane są niezwykle skomplikowane zabiegi, żeby uratować oko.

Aby uniknąć przykrych konsekwencji należy zachować wielką ostrożność przy wykonywaniu różnych czynności domowych. Na urazu gałki ocznej dzieci narażone sa także podczas zabawy ostrymi narzeczami. Mogą to być np. nożyczki, druty albo patyki, którymi dziecko przebija sobie gałkę oczną.

– Takie operacje są bardzo skomplikowane i wymagają od chirurgów ogromnego doświadczenia i wyjątkowych umiejętności. Urazy przebijające gałkę oczną występują znacznie częściej u dzieci, niż u dorosłych. Nie zawsze jesteśmy w stanie pomóc ofiarom tych nieszczęśliwych wypadków, dlatego apeluję o ostrożność zarówno przy zabawie jak i wykonywanie prac domowych. Należy to robić  w okularach ochronnych i z dala od dzieci, dodaje profesor.

Specjalistyczna pomoc ofiarom   

Najcięższe przypadki leczone są w Ponadregionalnym Centrum Terapii Urazów Narządów Wzroku w Lublinie, do którego trafiają pacjenci z całej Polski. Ośrodek powstał ponad 8 lat temu z inicjatywy prof. Roberta Rejdaka, kierownika Kliniki Okulistyki Ogólnej lubelskiego Uniwersytetu Medycznego. Pracuje w nim interdyscyplinarny, 30-osobowy zespół wybitnych specjalistów. –  Działamy zespołowo, ponieważ w leczeniu najcięższych przypadków wymagane jest wieloletnie doświadczenie zarówno z dziedziny chirurgii przedniego odcinka oka jak i operacji zaćmy pourazowej, rogówki oraz witrektomii – wyjaśnia profesor.  – Jest to bardzo szeroka i skomplikowana dziedzina. Nasz zespół zajmuje się w zasadzie leczeniem wszystkich rodzajów urazów narządu wzroku.

Każdy taki zabieg trwa zwykle kilka godzin i obejmuje kolejne etapy. Jeden chirurg przeszczepia np. rogówkę, a drugi wykonuje zabiegi na siatkówce oka. Każdy etap w tej operacji jest ważny. Można ją porównać do budowania piramidy. Z reguły takie w lubelskim centrum operacje prowadzi dwóch, wymieniających się lekarzy.  Chodzi o to, aby te czynności wykonane były z największą precyzją. W leczeniu urazów oka wykorzystywane są najnowocześniejsze i najbardziej zaawansowane w świecie techniki operacyjne oraz metody leczenia.

Operacje ostatniej szansy

Specjalistyczne zabiegi wykonywane są po to, żeby ratować dzieci i dorosłych przed ślepotą. Lekarze robią wszystko, aby osoby mogły zachować widzenie.  Nie zawsze jednak jest to możliwe. Jeśli ktoś nie ma przygotowania kadrowego i odpowiedniej aparatury np. w bardzo małym szpitalu, nie powinien zaczynać leczenia takich schorzeń.  Bardzo często pourazowi pacjenci wymagają bowiem wieloetapowego leczenia, a to mogą zapewnić wyłącznie wyspecjalizowane ośrodki.

– Jest to często operacja ostatniej szansy przed utratą wzroku, ale nie zawsze udaje się poprawić widzenia  –  podsumowuje szef lubelskiego centrum. – Czasami ratujemy jedynie strukturę oka, żeby przeciwdziałać usunięciu gałki ocznej. Bywają bowiem tak ciężkie urazy, że pacjent jest zagrożony jej usunięciem. To jest wielka tragedia również estetyczna, zwłaszcza dla kobiet i bardzo młodych ludzi. W wyniku nieszczęśliwego wypadku z minuty na minutę  młoda osoba przestaje widzieć. To jest naprawdę dramat. Takiej osobie świat zmienia się całkowicie. Zawsze trzeba o tym pamiętać, żeby w czasie imprezy z fajerwerkami i podczas czynności domowych zachować rozwagę i ostrożność. Okulary ochronne przy takich pracach to jest podstawa.

Profesor Robert Rejdak specjalizuje się w najcięższych i najbardziej skomplikowanych operacjach urazów oczu, chirurgii zaćmy i siatkówki. W ciągu 15 lat przeprowadził ponad 30 tys. interwencji chirurgicznych, ratując pacjentów przed utratą wzroku. Lubelski ośrodek był pierwszym w kraju Ponadregionalnym Centrum Terapii Urazów Narządów Wzroku.  Podobne ośrodki powstają obecnie w wielu miejscach w Polsce. Bardzo aktywne  centrum jest również w Wojskowym Instytucie Medycznym na Szaserów w Warszawie, którym kieruje prof. Marek Rękas, koordynator krajowy ds. okulistyki. Tylko w tak wyspecjalizowanych ośrodkach można skutecznie operować najtrudniejsze przypadki urazów oka i ratować widzenie. Ze wszystkich zmysłów człowieka właśnie wzrok jest bowiem najbogatszym źródłem wiedzy o otaczającym świecie.

Jolanta Czudak

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here