Telemedyczne badania przesiewowe w okulistyce dziecięcej na Lubelszczyźnie

1071

Specjaliści okulistyki dziecięcej z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie pod patronatem rektora Wojciecha Załuski oraz władz województwa przygotowują program okulistycznych badań przesiewowych wśród najmłodszych. Jego celem ma być wczesne wykrywanie wad refrakcji oraz poważnych zaburzeń układu wzrokowego.

Skutki przedłużającej się pandemii i towarzyszących jej ograniczeń, młodzież i dzieci odczuwają niemniej  boleśnie jak dorośli. Zdalna nauka i godziny spędzane przed komputerem, zamknięcie w czterech ścianach, brak kontaktu z rówieśnikami i aktywności poza domem, wpływają na pogorszenie zarówno samopoczucia jak i zdrowia najmłodszych. U wielu dzieci nasilają się problemy ze wzrokiem. Do Kliniki Okulistyki Dziecięcej w Lublinie trafia coraz więcej młodocianych pacjentów w różnymi schorzeniami oczu. Krótkowzroczność stała się epidemią naszych czasów ocenia prof. Robert Rejdak, szef Kliniki Okulistyki Ogólnej i prorektor lubelskiego Uniwersytetu Medycznego. 

– Co jest główna przyczyną krótkowzroczności?

– Wielogodzinne przesiadywanie przed monitorem komputera i to bez dłuższych przerw, jest bardzo groźne dla oczu. Podobnie zresztą jak powszechne korzystanie ze smartfonów i innych mobilnych urządzeń elektronicznych wykorzystywanych do różnych gier i zabaw. Ślęczenie bez ruchu przed ekranem takich urządzeń nie pozostaje bez wpływu na  zwiększenie wrażliwości oczu, osłabienie ostrości i pogłębienie wad wzroku. U dzieci rozwija się krótkowzroczność. W wielu najbardziej rozwiniętych krajach takich jak Japonia, Chiny czy Stany Zjednoczone, zwrócono na to uwagę jeszcze przed pandemią. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy ten problem się nasilił. Odnotowuje się nie tylko  znaczący wzrost występowania krótkowzroczności już od wczesnego dzieciństwa, ale również   innych wad refrakcji, astygmatyzm i nadwzroczność u najmłodszych. Wszystkie te  niekontrolowane i nieleczone wady mogą prowadzić do niedowidzenia. Nie wolno tego bagatelizować, bo to jest tylko krok do niepełnosprawności.

– Jak można temu zapobiec, skoro dostęp do specjalistów w czasie pandemii jest bardzo utrudniony, a ograniczenia epidemiologiczne mogą jeszcze długo trwać?

– Teleporady nie rozwiązują problemy, dlatego musimy poszukiwać bardziej skutecznych sposobów hamowania rozwoju wad wzroku u najmłodszych. Najważniejszą metodą jest profilaktyka, czyli   wczesne diagnozowanie chorób oczu, ale równie istotna jest zmiana stylu życia. Nie ma się co łudzić, że nagle ograniczymy korzystanie ze sprzętu elektronicznego, ale można robić to znacznie rozsądniej. Konieczne jest pilnowanie, aby dziecko robiło sobie przerwy podczas ślęczenia przed monitorem. Po każdych 45 minutach pracy – 15-20 min przerwy. To jest odpoczynek dla mózgu, kręgosłupa i przede wszystkim dla oczu. W programach zdalnego nauczania powinno to być uwzględnione. Uczeń nie może siedzieć przed ekranem komputera kilka godzin bez przerwy. Eksperci zalecają określony schemat pracy:  30 min nauki i 30 min odpoczynku, ale nie wiem, czy w naszych polskich warunkach jest to realne. Będziemy o tych naszych sugestiach rozmawiać z przedstawicielami resortów edukacji i zdrowia, aby dostosować model zdalnego kształcenia do wymogów zdrowotnych. Być może starsze dzieci i młodzież wrócą niedługo do szkół i zaczną się normalne zajęcia lekcyjne, co odciąży wzrok od komputerów. Niemniej, warto pamiętać o tych zasadach, że z nauką musi być łączony odpoczynek,  w tym przede wszystkim na świeżym powietrzu.

–  To ma wpływ na poprawę widzenia?

–   Kiedyś dzieci dużo czasu spędzały na podwórku. Bawiły się, grały w piłkę i nie miały takich problemów ze wzrokiem jak obecnie. Koncentrowały się na obserwowaniu obrazów w dalekiej perspektywie, a nie tylko na tym co mają przed nosem. Patrzenie w dal, to trening dla oczu. Skupiając się na tym co jest przed nami, wzrok  w sposób naturalny kontroluje odległą przestrzeń, dzięki czemu zwalnia się akomodacja i przez to niweluje się te wszystkie procesy nasilania krótkowzroczności. Jeśli dzieci tego nie robią i nie przebywają codziennie od dwóch do trzech godzin poza domem, to nie wykonują tych ćwiczeń wzrokowych. To bardzo źle wpływa na ostrość widzenia i pogłębia się wada wzroku jaką jest krótkowzroczność. Obecnie prawie połowa polskich dzieci w wieku szkolnym ma z tym problemy.  Nie możemy bezczynnie czekać na skutki rozwoju tej choroby cywilizacyjnej. W województwie lubelskim zamierzamy stworzyć okulistyczny  system badań przesiewowych dla dzieci.

– Na czym ten system będzie polegał?

– Pandemia utrudnia dostęp do badań przesiewowych.  Nie łatwo się dostać do pediatry czy okulisty z małym dzieckiem zwłaszcza na terenach oddalonych od większych ośrodków służby zdrowia. Mamy pomysł jak zorganizować to w inny sposób. Chcemy prowadzić w województwie lubelskim okulistyczne badania przesiewowe,  począwszy od niemowląt.  Część tych badań będą prowadzić  pediatrzy, albo personel związany z przychodniami pediatrycznymi, bo mają do tego odpowiedni sprzęt. Częściowo będziemy badać te zjawiska  również w przedszkolach i szkołach, które dzięki pozyskanym środkom z różnych źródeł mogą być wyposażone w system specjalnych kamer dużej rozdzielczości.  Takie rozwiązania stosowane są w telemedycynie  i zamierzamy je powszechniej wykorzystać na Lubelszczyźnie. Do obsługi takiego sprzętu, który posłuży do wykonania badań, nie musi być angażowany lekarz, ale technik lub pielęgniarska. Okulista zajmie się wyłącznie analizą wyników tych badań w czym pomaga algorytmy sztucznej inteligencji  tworzone we współpracy z prof. Markiem Niezgódką z UKSW.

– Zainstalowanie takiego sprzętu z pewnością będzie możliwe tylko w niektórych placówkach. Jak zamierzacie przeprowadzać takie badania u  pozostałych dzieci?

– Będziemy do nich sami docierać z naszą aparaturą. Jeśli lockdown się przedłuży, to jest możliwość, żeby w określonym dniu zapraszać grupkami rodziców z dziećmi na badania przesiewowe z zachowaniem reżimu sanitarnego. To może się odbywać np. w jakimś ośrodku zdrowia lub placówce oświatowej. Mamy takie doświadczenia z realizacją projektu pilotażowego dla dorosłych, który przyniósł bardzo dobre efekty. Teraz możemy to powtórzyć z najmłodszymi. W planach mamy też zamiar wysyłania w teren busików wyposażonych w specjalistyczny sprzęt do prowadzenia takich badań wśród dzieci i młodzieży.  W czasie jednego dnia można obsłużyć nawet setkę takich pacjentów. Jest to znakomity sposób na wychwycenie równych zagrożeń związanych z rozwojem wad wzroku i chorobami oczu u maluchów i dzieci w wieku szkolnym.

– Rodzice mogą przeoczyć pierwsze objawy takich chorób u swoich dzieci?

– Oczywiście, zwłaszcza jeśli choroba dopiero się rozwija. Pewne wskazówki mogą się pojawić już w wieku niemowlęcym, kiedy dziecko pociera mocno oczy, albo nie wodzi wzrokiem za źródłem światła czy zabawką. To jest objaw niepokojący, podobnie jak to, że nie rozpoznaje rodziców, czy osób dorosłych które się pojawiają wokół niego. To są widoczne symptomy choroby i bliscy szybko na nie reagują, ale są też wady ukryte, takie jak zaćma wrodzona. Choroba upośledza wzrok i powoduje niedowidzenie. Jest to tzw. amblyopia. Jeśli się  jej nie wyleczy odpowiednio wcześnie to po kilkunastu latach choroba jest już nieuleczalna. Będzie to trwałe osłabienie widzenia, które mimo tego, ze sama gałka jest prawidłowo ukształtowana, to z tej racji, że była wada wzroku czy też zez, amblyopia na stałe pogarsza widzenie. Taka osoba nie będzie mogła w przyszłości jeździć samochodem, albo wykonywać precyzyjnych prac.

– Badania przesiewowe u dzieci mogą zapobiec takim sytuacjom w dorosłym życiu?

– Jak najbardziej. Wada wzroku czy choroba szybko zdiagnozowana daje szanse na całkowite wyleczenie. Ciągle pojawiają się nowe możliwości w tym zakresie, bo postęp w okulistyce jest ogromny.  Do naszej Kliniki Okulistyki Dziecięcej w Lublinie trafiają dzieci z różnymi problemami, którym skutecznie ratujemy wzrok, ale dla nas najważniejsze jest, żeby tym chorobom zapobiec. Badania przesiewowe będę pełnić właśnie taką rolę. Stworzenie tego systemu będzie wielką szansą na rozwiązanie tego problemu. Rozpoczynamy rozmowy z decydentami z ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Wojewódzkiego, aby ten system przygotować jak najlepiej. Jeśli nam się to uda w nasze ślady pójdą inne regiony. Ważne jest, żeby NFZ dostosował też procedury, które pozwolą ośrodkom zdrowia na terenie całego kraju włączyć się skutecznie w te działania. Szybka diagnostyka jest najlepsza metodą na powstrzymanie rozwoju chorób oczu w wieku dziecięcym i zapobieganiu niepełnosprawności z tego powodu w dorosłym życiu.

Z prof. Robertem Rejdakiem rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here