Pamiętam, że „płonęłam na stosie”. Rozmowa ze współczesną wiedźmą

482

Liderzy Innowacyjności opisują świat zmieniany przez naukę, technologie i nowe idee. Ale rozwój cywilizacyjny nie wyeliminował pytań, które człowiek stawia od tysięcy lat: o świadomość, intuicję, śmierć i granice poznania. Ta rozmowa nie rozstrzyga, co istnieje poza obszarem naukowego poznania. Pokazuje natomiast, że również w XXI wieku racjonalność i metafizyka potrafią funkcjonować obok siebie.

Imię bohaterki oraz informacje pozwalające na jej identyfikację zostały pominięte. Opisy zjawisk nadprzyrodzonych przedstawione w tekście są relacją osobistych przekonań i doświadczeń rozmówczyni.

W dzień funkcjonuje w świecie procedur, dokumentów i racjonalnych decyzji. Poza nim mówi o energii, reinkarnacji, duchach i pamięci poprzednich wcieleń. Sama nazywa siebie wiedźmą. Czy w świecie sztucznej inteligencji, nauki i nowych technologii jest jeszcze miejsce na doświadczenia, których nie potrafimy zmierzyć ani zweryfikować?

Bohaterka tej rozmowy prowadzi zwyczajne życie zawodowe i funkcjonuje w środowisku, którego trudno byłoby się domyślić po treści naszej rozmowy. Ze względu na jej bezpieczeństwo i prywatność nie ujawniamy nazwiska, miejsca pracy ani innych informacji pozwalających na identyfikację.

Nie rozstrzygamy również, czy opisywane przez nią zjawiska mają charakter nadprzyrodzony. To jej osobiste doświadczenia, przekonania i sposób interpretowania świata.

Wiedźma, czarownica, szeptucha

– Czy współcześnie mamy jeszcze czarownice? – Oczywiście. I to różne. Są szeptuchy, wiedźmy, czarownice.

– Czym się różnią? – Praktykami, wiedzą i źródłami, z których czerpią. Każda osoba jest inna. Jest też jasna i ciemna strona. Można wykorzystywać tę wiedzę, żeby pomagać, ale można również szkodzić.

Dla mojej rozmówczyni określenie „wiedźma” nie jest obelgą ani kostiumem zakładanym na Halloween. Wiąże je z wiedzą, intuicją i szczególną wrażliwością na ludzi oraz otoczenie. Twierdzi, że potrafi odczuwać coś, co nazywa energią człowieka. Mówi także o rytuałach oczyszczających, urokach i klątwach. Jednocześnie przestrzega przed osobami, które na modzie na ezoterykę próbują zarabiać.

– Jak odróżnić kogoś, kto rzeczywiście chce pomóc, od zwykłego naciągacza? – Prawdziwa wiedźma najpierw rozmawia. Sprawdza, z czym człowiek przychodzi, czego potrzebuje i czy rzeczywiście istnieje problem. Nie jest nastawiona wyłącznie na zysk.

W jej opowieści świat metafizyczny ma więc także własną etykę: możliwości, które – jak wierzy – posiada człowiek, nie powinny być wykorzystywane przeciwko innym.

Głosy, obrazy i znaki

Rozmowa staje się znacznie bardziej niezwykła, kiedy pytam o to, skąd wie rzeczy, których – jak twierdzi – wiedzieć nie powinna.

– Jak to odbierasz? Widzisz jakiś obraz? – To po prostu przychodzi. Obraz, dźwięk, wiadomość, czasem osoba. Nie mam na to wpływu.

– Także osoba, która już nie żyje? – Tak. Czasami przychodzą.

Według niej zdarza się to szczególnie wtedy, gdy ktoś z jej otoczenia stracił bliską osobę. Opisuje sytuacje, w których miała otrzymywać informacje przeznaczone dla żyjących: prośbę o wybaczenie, uspokojenie kogoś albo ostrzeżenie.

Nie przedstawia jednak swoich doświadczeń jako naukowego dowodu na istnienie życia po śmierci. To jej rzeczywistość.

– Jak widzisz zmarłych? – Czasami jak człowieka, tylko w zmienionych kolorach. W szarości. Czasami jako kształt albo obłok. To zależy.

Twierdzi również, że komunikacja nie zawsze przypomina rozmowę. – Nie muszę słyszeć głosu. To odbywa się na poziomie mentalnym.

Pamięć, która wraca

Najbardziej niezwykła część naszej rozmowy zaczyna się od pytania o reinkarnację. Moja rozmówczyni nie mówi: „wierzę, że być może istnieje”. Mówi: – Pamiętam.

– Co pamiętasz? – Niektóre poprzednie wcielenia. Pamięć wraca.

Opowiada o średniowieczu, starożytnym Egipcie i Rzymie. Wspomina także czasy Majów i Azteków. Nie wszystkie obrazy, które interpretuje jako wspomnienia wcześniejszych istnień, są dobre. – Były dobre wcielenia i były złe. Trzeba je zaakceptować, wybaczyć sobie i puścić. Nie można wpędzać się w poczucie winy za coś, co wydarzyło się kiedyś. Trzeba wyciągnąć wniosek i iść dalej.

W jej rozumieniu reinkarnacja nie jest romantyczną podróżą duszy przez kolejne epoki. Jest procesem zdobywania doświadczeń. Człowiek – jak uważa – powraca, żeby się rozwijać.

„Byłam spalona na stosie”

Pod koniec rozmowy wracam do poprzednich wcieleń. – Skoro – jak mówisz – te zdolności towarzyszyły ci wcześniej, czy spotkało cię kiedyś z ich powodu coś złego? Odpowiedź pada natychmiast.- Tak.

Chwila ciszy.

– Byłam spalona na stosie. Byłam też poświęcona w ofierze. To nie są miłe rzeczy i nie warto ich rozpamiętywać. Było. Zdarzyło się.

Nie ma w jej głosie teatralności. Nie próbuje mnie przekonywać. Dla niej to wspomnienie jest elementem własnej biografii – tyle że biografii znacznie dłuższej niż jedno życie. Można w to wierzyć. Można odrzucić. Można próbować szukać psychologicznego albo kulturowego wyjaśnienia podobnych doświadczeń. Ale trudno przejść obok takiego wyznania obojętnie.

Czy łatwiej żyć, będąc wiedźmą?

Pytam w końcu o rzecz najbardziej przyziemną. – Czy z takim darem łatwiej się żyje?

– To zależy. Jestem za niego wdzięczna, chociaż czasami mnie męczy. Dzięki niemu lepiej wyczuwam ludzi, na których powinnam uważać, albo sytuacje, których powinnam unikać. Szybciej przychodzi refleksja, co mi nie służy i co powinnam zmienić.

Przyznaje jednak, że jest także druga strona. Nie każdy chce słuchać opowieści o energii, duchach i reinkarnacji. Nie każdy traktuje je poważnie. Jedni reagują niedowierzaniem, inni kpiną, jeszcze inni fascynacją. Dlatego nauczyła się stawiać granicę. – Jeżeli ktoś nie prosi mnie o pomoc, nie wchodzę w jego energetykę. Chronię siebie.

Dwa światy, jedno życie

I może właśnie tutaj kryje się najciekawszy element tej historii. Nie w rytuałach. Nie w klątwach. Nawet nie w deklarowanym kontakcie ze zmarłymi. Najbardziej fascynujące jest to, że człowiek może jednocześnie funkcjonować w dwóch zupełnie różnych rzeczywistościach. W jednej obowiązują dokumenty, przepisy, terminy i racjonalne decyzje. W drugiej – intuicja, energia, pamięć duszy i przekonanie, że nasze obecne życie jest tylko jednym z wielu.

Możemy powiedzieć, że nauka nie potwierdza takich wspomnień jako dowodu reinkarnacji. Możemy zapytać psychologów, skąd biorą się podobne doświadczenia. Możemy wreszcie uznać, że istnieją pytania, na które współczesny człowiek nadal nie zna odpowiedzi. Moja rozmówczyni nie próbuje nikogo nawracać.

– Co więc jest najważniejsze? – Skupić się na sobie i swoim rozwoju. Nie bać się. Nie zazdrościć, nie żyć zawiścią. Iść w dobrą stronę. Chciałabym, żeby ludzie bardziej się szanowali, akceptowali i darzyli bezwarunkową miłością.

Po ponad godzinie rozmowy o wiedźmach, duchach, klątwach, poprzednich wcieleniach i stosach pozostajemy więc z przesłaniem zaskakująco pozbawionym magii. Żeby być lepszym człowiekiem. Do tego – niezależnie od tego, czy wierzymy w jedno życie, czy w tysiąc kolejnych – żadnego rytuału chyba nie potrzeba.

Jolanta Czudak-Tomaka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here