Piłkarze wciąż żyją w niepewności

550

Jest początek maja. Gdyby nie pandemia, każdy kibic z zapartym tchem oglądałby ligowe mecze piłki nożnej czy siatkówki. Kolejne spotkania decydowałyby o mistrzostwie kraju, grze w europejskich pucharach. We wtorki i środy siadalibyśmy przed telewizorem i oglądali Ligę Mistrzów, a w czwartki emocje zapewniłyby nam rozgrywki Ligi Europy. Zawodnicy z dyscyplin olimpijskich byliby w trakcie przygotowań przed najważniejszą imprezą sportową czterolecia, a ci, którym brakowało jeszcze kwalifikacji olimpijskiej walczyliby o nią na kolejnych zawodach. Jednak ten rok jest zupełnie inny niż poprzednie.

Cały sportowy świat stanął na głowie i nie wiadomo kiedy wszystko wróci do normy. Co dalej będzie ze sportem? Czy i kiedy sezon 2019/20 uda się dokończyć? Co z Euro 2020? Czy XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie odbędą się w terminie? Te i wiele innych pytań zadawali sobie sportowcy i kibice na całym świecie. Powoli zaczynamy poznawać na niektóre odpowiedzi.

Władze UEFA, po dość długim zwlekaniu z decyzją w końcu zrozumiały, że rozegranie wyjątkowego EURO 2020 będzie niemożliwe. Wyjątkowego, bo pierwszy raz miało się odbyć w 12 krajach. Nawet los pokazuje Europejskiej Federacji Piłki Nożnej, że to nie do końca był dobry pomysł.

Wydawać by się mogło, że nie ma bardziej upartej organizacji niż UEFA. A jednak. MKOL ze swoją decyzją czekał jeszcze dłużej. W momencie, gdy WHO ogłosiło światową pandemię koronawirusa, MKOL cały czas twierdził, że XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie odbędą się w terminie, czyli 24 lipca.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski nieco naiwnie sądził, że w przeciągu 4 miesięcy sytuacja na świecie ustabilizuje się, a zawodnicy bez kwalifikacji olimpijskiej zdążą ją uzyskać. Teraz już wiemy, że na olimpiadę poczekamy jeszcze rok. Przełożenie tak ważnej sportowej imprezy było decyzją wyczekiwaną przez większość sportowców, którzy w końcu wiedzą jaka sportowa przyszłość czeka ich w najbliższych miesiącach. Jednak nie wszyscy.

Piłkarze wciąż żyją w niepewności skazani na treningi we własnym domu lub na własnym podwórku. Większość krajowych lig piłkarskich, w tym te najsilniejsze: Premier League, La Liga, Bundesliga, Serie A, Ligue 1, zostało zawieszone i nikt nie wie czy i kiedy uda się je wznowić. Do niedawna wydawać by się mogło, że największe europejskie ligi dograją sezon do końca, nawet gdyby miał on trwać do lipca czy nawet sierpnia. Jednak sytuacja w Holandii i Francji już stała się jasna. Piłkarze mają wrócić do gry we wrześniu, ale już w sezonie 2020/21.

Pierwszy zespół w tabeli Eredivisie nie będzie mistrzem kraju, a ostatnie zespoły nie spadną do niższej ligi. Miejsca, jakie w momencie zawieszenia ligi, zajmowały drużyny decydują o awansie do europejskich pucharów lub jego braku.

Taka decyzja może budzić wiele kontrowersji. Sytuacja we Francji jest nieco inna. Rząd podjął decyzje o zakończeniu sezonu, jednak nie określił dokładnych warunków na jakich ma się to odbyć.

Władze zarządzające rozgrywkami Ligue 1 postanowiły przyznać tytuł mistrzowski Paris-Saint Germain oraz wyłonić spadkowiczów. Do podjęcia podobnych kroków w innych krajach, czyli nie wyłaniania mistrza kraju i spadkowiczów, namawia Emmanuel Macron.

Jak powszechnie wiadomo piłka nożna to nie tylko gra. To nie tylko emocje, zawodnicy i kibice. To wielki i drogi biznes, w którym nie można sobie pozwolić na wielkie straty. Zakończenie sezonu w tym momencie pozbawiłoby zysku z praw telewizyjnych, nie wspominając już o biletach, których sprzedaż w najbliższym czasie i tak nie ruszy. Jednak obecna, wyjątkowa sytuacja może zmusić władze innych krajów do tak radykalnego kroku. Być może takie rozwiązanie byłoby korzystne dla zawodników. Przynajmniej wiedzieliby co dalej z sezonem 2019/20. Jednak na jakieś wiążące deklaracje musimy jeszcze poczekać dzień, tydzień, a może i miesiąc.

Autorka: Natalia Pazyna, studentka dziennikarstwa na UKSW

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here