Europejski wzrost wydatków na obronność może stać się impulsem dla polskich technologii, ale potrzebne są nie tylko pieniądze. Kluczowe znaczenie mają prywatne firmy technologiczne, inżynierowie, zdolność do wdrażania innowacji oraz własna produkcja krytycznych komponentów. O wyzwaniach stojących przed polskim przemysłem obronnym mówił Piotr Wojciechowski, prezes Grupy WB, podczas debaty „Zaawansowane technologie dla obronności, cyberbezpieczeństwa i podwójnego zastosowania”, zorganizowanej 29 września przez IZTECH w siedzibie Orange Polska.
Prywatny przemysł potrzebny do technologicznej transformacji
Prezes Grupy WB zwrócił uwagę, że podejście do prywatnych przedsiębiorstw działających na rzecz obronności stopniowo się zmienia, choć proces ten nie został jeszcze zakończony. Wskazał m.in. na zaległości legislacyjne dotyczące infrastruktury krytycznej i potrzebę objęcia odpowiednią ochroną również prywatnych przedsiębiorstw mających znaczenie dla bezpieczeństwa państwa.
Jego zdaniem bez szerokiego zaplecza prywatnych, innowacyjnych firm oraz młodych inżynierów nie będzie możliwe przeprowadzenie transformacji przemysłu obronnego. Potrzebni są również integratorzy zdolni przełożyć nowe rozwiązania technologiczne na gotowe systemy i dostarczyć je wojsku. Taką funkcję – jak podkreślił – pełni obecnie również Grupa WB.
Cztery technologie, które mogą zdecydować o przewadze
Szczególnie interesująca część wystąpienia dotyczyła technologicznych barier rozwoju systemów bezzałogowych. Prezes Wojciechowski, odwołując się do zagranicznych analiz dotyczących budowania przewagi w tej dziedzinie, wskazał cztery grupy technologii o krytycznym znaczeniu.
Pierwszą są napędy – elektryczne, odrzutowe i inne rozwiązania, które muszą być nie tylko wydajne, ale także tanie i możliwe do masowej produkcji. W przypadku części zastosowań wojskowych nie chodzi już o urządzenie pracujące tysiące godzin, lecz o rozwiązanie wystarczająco dobre, tanie i dostępne w ogromnej skali.
Drugą grupą są sensory i detektory, w tym detektory podczerwieni. Wyzwaniem pozostaje ich dostępność, cena oraz uniezależnienie się od ograniczonej liczby światowych dostawców.
Trzeci obszar to baterie o wysokiej gęstości energii i nowe systemy jej generowania. Współczesne bezzałogowce mają działać coraz dłużej i niezawodnie, dlatego rozwój technologii magazynowania energii staje się jednym z podstawowych warunków dalszego rozwoju systemów autonomicznych.
Czwartą grupą są nowe materiały wysokoenergetyczne oraz bezpieczne elektroniczne systemy zapalników. To obszar mniej obecny w publicznej dyskusji o nowych technologiach, ale – jak wynikało z wypowiedzi prezesa Grupy WB – mający istotne znaczenie dla skuteczności nowoczesnych systemów bezzałogowych.
Nie wszystko jest dziś technologicznym „wąskim gardłem”
Interesująca była również uwaga dotycząca sztucznej inteligencji. Piotr Wojciechowski zauważył, że AI nie znalazła się wśród wymienionych technologii krytycznych, ponieważ jest już intensywnie i powszechnie rozwijana. Podobnie dostępne są technologie autopilotów, łączności czy kompozytów, z którymi jeszcze kilka lat temu wiązały się poważniejsze ograniczenia.
To przesuwa punkt ciężkości: przewagę może zdobyć przedsiębiorstwo, które będzie dysponowało własnością intelektualną i zdolnością produkcji krytycznych komponentów, zamiast pozostawać zależnym od zewnętrznych dostawców. Zdaniem Wojciechowskiego daje to szansę na konkurencję nie tylko na rynku europejskim, ale również amerykańskim.
Z produkcji jednostkowej w stronę modelu automotive
Skala zmian najlepiej widoczna jest na przykładzie samej Grupy WB. Jak powiedział jej prezes, obecnie firma dostarcza klientom średnio jeden bezzałogowiec na godzinę. Do 2029 roku produkcja ma zostać praktycznie podwojona – do dwóch urządzeń na godzinę. Takiego wzrostu nie zapewni samo zwiększenie finansowania. Potrzebni są wysoko wykwalifikowani pracownicy, inżynierowie, nowe metody organizacji produkcji oraz sprawne łańcuchy dostaw.
Grupa WB przechodzi dlatego od modelu bardziej jednostkowej produkcji w stronę rozwiązań znanych z przemysłu motoryzacyjnego – większej automatyzacji, powtarzalności procesów i odpowiednio zorganizowanego zaplecza logistycznego.
Polska technologia potrzebuje skali
Z wystąpienia Piotra Wojciechowskiego wyłania się istotny wniosek: współczesna konkurencja w sektorze obronnym rozgrywa się już nie tylko o stworzenie innowacyjnej technologii, lecz o zdolność jej szybkiego wdrożenia i masowej produkcji.
Polska ma firmy, kompetencje inżynierskie i własne rozwiązania. Kolejnym wyzwaniem jest zbudowanie wokół nich krajowego zaplecza technologicznego i produkcyjnego, które pozwoli ograniczać zależność od importowanych komponentów oraz zwiększać obecność polskich technologii w europejskich łańcuchach dostaw.
To właśnie ten proces może zdecydować, czy rosnące nakłady na bezpieczeństwo przełożą się również na trwały rozwój polskiego przemysłu wysokich technologii. (JC)




























