Polskie fabryki idą na wojnę. Produkcja idzie pełną parą

370

Za dwa lata radomski Łucznik chce produkować 100 tys. karabinów rocznie. Jeszcze przed wojną w Ukrainie taka zapowiedź brzmiałaby jak opowieść science fiction. Dziś uwiarygadniają ją widoczne gołym okiem inwestycje i technologiczne przyspieszenie. W radomskich zakładach najstarsze obrabiarki już ustępują obróbczym centrom CNC. Zatwierdzono budowę dodatkowych hal, choć obecna, zaprojektowana „pod klucz” fabryka ruszyła ledwie przed dekadą.

Mobilizacja w HSW

W zbrojeniówce rozpędzają się bezprecedensowe inwestycje. Fabryka Broni Radom potroi produkcję. Do zwiększenia mocy produkcyjnych sposobią się nawet firmy niedawno modernizowane. Ich zdolności już przestały odpowiadać potrzebom.

Huta Stalowa Wola jest producentem ciężkiej artylerii, dalekonośnych haubic samobieżnych Krab i zautomatyzowanych moździerzy Rak, a wkrótce także dostawcą bojowych wozów piechoty i samochodów pancernych. Tuż przed wojną w Ukrainie zakończyła wartą kilkadziesiąt milionów złotych technologiczną modernizację. Dziś te inwestycje okazują się niewystarczające.

HSW ostro rusza do przodu z rozbudową. Jan Szwedo, szef firmy, opisuje plan krótko: – Dostaliśmy w Hucie dwa lata na to, by podwoić produkcję. Dlatego odkupiono od chińskiego inwestora ogromną halę, kiedyś należącą do Huty, i przejęto załogę. Przygotowano też nowe tereny, a inwestycje szacowane są w setkach milionów złotych – mówi Szwedo.

Wyścig z czasem trwa też na Wybrzeżu: finalizowane są inwestycje infrastrukturalne w stoczniach Remontowa Shipbuilding i zrekonstruowanej po latach wegetacji PGZ Stoczni Wojennej. To te zakłady okrętowe wezmą na siebie główny ciężar budowy za 15 mld zł trzech licencyjnych fregat wielozadaniowych nowej generacji z serii „Miecznik”. Analitycy mają nadzieję, że powstrzyma to wieszczoną jeszcze niedawno zapaść Marynarki Wojennej RP. Położenie stępki pod pierwszego „Miecznika” zaplanowano jeszcze na styczeń.

Bezcenna amunicja

Podniesiony w połowie minionej dekady z upadku sanocki Autosan, próbujący dotąd szczęścia w produkcji elektrycznych autobusów, w ostatnim roku dzięki wsparciu partnerów z HSW zyskał drugą biznesową nogę. W podkarpackiej spółce ruszyła produkcja Warana – najnowszego wielozadaniowego samochodu opancerzonego o wysokiej mobilności, potrzebnego do roli wozu dowodzenia, bliskiego rozpoznania artylerii, a także uniwersalnej platformy transportowej pola walki.

W inwestycyjnym rozpędzie jest bydgoski Nitro-Chem. W minionym roku największy w Europie i jeden z czołowych na świecie producentów trotylu, lider eksportu rodzimej zbrojeniówki, włączył wyższy bieg.

Dzięki uruchomieniu w pełni zautomatyzowanej instalacji do elaboracji (napełniania materiałem wybuchowym) amunicji artyleryjskiej zdolności produkcyjne „wybuchowej” spółki w tym zakresie zostaną wkrótce zwielokrotnione. Prezes Nitro-Chemu Dominik Sawicki przyznaje, że eksportowe zamówienia na TNT to od dekad fundament stabilnej pracy firmy, która zatrudnia 500 pracowników.

Nie jest tajemnicą, że wybuch wojny w Ukrainie i skok popytu na materiały wybuchowe zmusiły bydgoskie zakłady do rozpędzenia produkcji trotylu do maksymalnych poziomów. – Dziś robimy trotyl na trzy zmiany, przez 24 godziny na dobę – mówi Sawicki.

Żródło:rp.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here