Polskie kosmetyki triumfują w gabinecie „Metamorphosis” w Glasgow

497

Otwarta na światowe nowości polska marka Arkana podbija europejski rynek. W Wielkiej Brytanii jest  bardziej znana i popularna niż w Polsce. Z szerokiej gamy innowacyjnych kosmetyków  wrocławskiej firmy korzysta gabinet Metamorphosis Hair and Beauty w Glasgow. Szkoccy klienci Iwony i Marcina Przybyszewskich doceniają zalety polskich kosmetyków. Indywidualnie dobrane terapie w połączeniu z domową pielęgnacją to niezawodny sposób, aby każdego dnia cieszyć się widocznymi efektami kuracji.

– Sentyment do tego co polskie czy dobra jakość kosmetyków firmy Arkana przesądziła o wprowadzeniu ich do oferty szkockiego gabinetu  „Metamorphosis” ?

Zawsze byłam fanką tego co polskie, dlatego w gabinecie kosmetycznym w Glasgow korzystam z produktów wrocławskiej firmy  Arkana. W ocenie moich szkockich i polskich klientek te kosmetyki są rewelacyjne. Po raz pierwszy z tą marką zetknęłam się jakieś 7 lat temu na targach w Poznaniu. Wcześniej w zabiegach regeneracyjnych stosowałam przede wszystkim kosmetyki niemieckie. Zanim otworzyłam w Glasgow swój własny gabinet w 2009 r, praktykowałam w kilku miejscach, w których wykorzystywano różne marki, ale nie było wśród nich polskich kosmetyków. Teraz zaczyna się to zmieniać. Na rynku brytyjskim produkty firmy Arkana są coraz bardziej znane i popularne, zwłaszcza w Anglii. W Szkocji trochę mniej, ale moje klientki przyzwyczajają się do ich stosowania. Gama tych kosmetyków jest naprawdę szeroka.

– Czym się wyróżniają?

– Produkty firmy Arkana są nowatorskie i zapewniają skuteczną odnowę  nawet najbardziej wymagającej skórze, ze względu na zawarte w nich substancje aktywne. Idealnie dobrane kompozycje  powodują szybkie i trwałe efekty regeneracyjne i pielęgnacyjne.  Gama kosmetyków jest bardzo szeroka. Na początku było tylko kilka serii kremów i maseczek, m.in. do cery wrażliwej, tłustej i zanieczyszczonej. W swojej ofercie  firma nie  miała wówczas żadnych kwasów do oczyszczania skóry. To wszystko się zmieniło w ciągu kilku ostatnich lat. Teraz mają ofertę  produktową bardzo bogatą. Arkana dynamicznie się rozwija, ponieważ inwestuje ogromne środki w innowacyjne technologie i produkty najnowszej generacji.

– „Metamorphosis” zaopatruje się w Polsce w kosmetyki firmy Arkana?

– Od dawna już tego nie robimy. Arkana ma swoich przedstawicieli handlowych za granicą.  Produkty firmy sprowadzamy z Anglii. Jeździmy tam również na cykliczne szkolenia i pokazy. Jestem pełna podziwu dla ich profesjonalizmu i niezwykłej aktywności. Producent działa na europejskim rynku według światowych standardów i zyskuje coraz to nowych partnerów.

– Jakie zabiegi pani wykonuje w swoim gabinecie?

– Jestem z zawodu kosmetologiem, dlatego nie wykonuję zabiegów inwazyjnych, które są zastrzeżone dla lekarzy medycyny estetycznej. Robię klientkom różnego rodzaju peelingi oraz zabiegi odmładzające, nawilżające  i pielęgnacyjne. Najwięcej na skórę pomarszczoną, zwiotczałą i trądzikową. Złuszczenie martwego naskórka jest konieczne przed przystąpieniem dla dalszych terapii, dlatego najpierw  zaczynam od oczyszczania skóry. Nowoczesne kwasy nie powodują pieczenia, ani żadnego dyskomfortu.  Oczyszczenie sprzyja stosowaniu różnego rodzaju maseczek oraz kremów odżywczych i nawilżających marki Arkana. To przynosi naprawdę imponujący efekt odmładzania skóry. Zajmuję też masażem twarzy oraz pielęgnacją i malowaniem paznokci, oczywiście polskimi lakierami. Szkotki okazjonalnie korzystają też z przyklejanych tipsów.

– Są jakieś różnice w oczekiwaniach polskich i szkockich klientów?

– Polki korzystają z zabiegów zapewniających długotrwały efekt. Dla Szkotek ważniejsza jest  natychmiastowa poprawa wyglądu.  Zabiegi na twarz są raczej sporadyczne. Chętnie natomiast decydują się na natryskiwanie twarzy i ciała samoopalaczem. Z takiej usługi korzystają też Szkoci. Brak słońca rekompensują sobie malowaniem ciała, które ma przypominać opaleniznę. Niestety, ten samoopalacz zmywa się w plamy i po pewnym czasie twarz i dekolt wygląda jak brudne. Świadczenie takich usług jest dla mnie kłopotliwe, a nawet niebezpieczne, ponieważ  to są środki chemiczne, które niekorzystnie wpływają na organizm. Pomimo zakładanej maski zaczęłam mieć problemy z płucami. Nie mogłam się pozbyć uciążliwego kaszlu. Przestrzegam przed tą chemią szkockich klientów, ale  ich to nie zniechęca. Szkoci niechętnie poddają się też zabiegom laserowym usuwania owłosienia, w tym również z miejsc intymnych. Preferują woskowanie. Kupiłam drogi sprzęt, który jest wykorzystywany w niewielkim zakresie i to wyłącznie przez Polki. Generalnie, nie mogę jednak narzekać, bo mój biznes się dobrze rozwija. Mąż świadczy usługi fryzjerskie i  świetnie się uzupełniamy.

– Od jak dawna prowadzą państwo wspólny biznes?

– Przyjechałam do Szkocji w 2006 roku z byłym chłopakiem. To była jego inicjatywa. Ja nie chciałam wyjeżdżać, bo prowadziłam w Suwałkach swoją działalność i dobrze mi się wiodło. Po trzech miesiącach miałam już full klientek. Uległam jednak namowom chłopaka i wyjechałam do Glasgow. Od początku byłam przekonana, że dam sobie radę. Szczęście mi dopisało i po dwóch latach miałam już własny gabinet. Poznałam tam mojego męża i razem wynajęliśmy zrujnowane pomieszczenie, które rodzina pomogła nam wyremontować. Teraz jest pięknie i nasi klienci często nas komplementują.  Szkoci są mili, rozrywkowi i niezwykle życzliwi, dlatego bardzo dobrze się tu czujemy. Mamy wielu przyjaciół i żyjemy z nimi w symbiozie. Nikt nie daje nam odczuć, że jesteśmy polskimi emigrantami.

Dziękuję za rozmowę

Z Iwoną Przybyszewską rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here