Ponad 16 milionów zagranicznych turystów w Polsce

527

Rośnie liczba zagranicznych turystów odwiedzających Polskę. W pierwszych trzech kwartałach 2019 roku było ich  o ponad 8 proc. więcej  niż w tym samym okresie 2018 roku. – Cieszę się, że nasze działania realnie przekładają się na wzrost atrakcyjności turystycznej naszego kraju.  Dane za pierwsze trzy kwartały 2019 roku są bardzo obiecujące. Przez pierwsze 9 miesięcy Polskę odwiedziło ok. 16,5 mln turystów. Według prognoz za 12 miesięcy ostatni rok był rekordowym pod tym względem  – mówi sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Andrzej Gut-Mostowy

I dodaje: Obserwujemy  stabilny wzrost liczby turystów z krajów Unii Europejskiej, głównie z tzw. Starej piętnastki. Stamtąd przyjeżdża do Polski blisko 57 proc. wszystkich zagranicznych turystów. To  wzrost o ponad 5 proc. w 2019 roku, co oznacza, że z tych 15 państw przyjechało do Polski przez 9 miesięcy ponad 460 tys. turystów więcej.

Pod względem dynamiki wzrostu na pierwszym miejscu znajdują się Finlandia (8,6 proc.) i Wielka Brytania (8,5 proc). Natomiast szczególne cieszy 5 proc. wzrost z największego rynku tj. z Niemiec –, co przełożyło się na ponad ćwierć miliona nowych turystów z tego kraju. Najbardziej optymistyczne są jednak dane z ważnych rynków zamorskich – USA – 6,4 proc., Kanada 10,2 proc., Korea Południowa 67,3 proc., Japonia 7,5 proc., Australia 11,8 proc.

 — Te dobre wyniki na dalekich rynkach to m.in. efekt dynamicznego rozwoju siatki połączeń lotniczych PLL LOT. To dla nas bardzo ważni turyści, gdyż   ich średni pobyt w Polsce wynosi więcej niż 16 dni, a w tym czasie zostawiają w Polsce ponad 5500 zł na osobę. Polska Organizacja Turystyczna jest aktywna na wszystkich tych rynkach, poza Australią. Warto zwrócić też uwagę na ponad 11 proc. wzrost liczby turystów z Chin i stabilizację na rynku izraelskim, z którego mimo mniejszej liczby lotów przyjechało prawie tyle samo turystów co w 2018 roku — dodał prezes POT Robert Andrzejczyk.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here