Pożyczysz mi marchewkę?

248

„Wszystko jest po coś”. Stale to powtarzam sobie i innym. Wiem, że obecna sytuacja może przypominać mrok, ale kiedyś rozjaśni go światło. Wirus. Strach przed zakażeniem. Test na człowieczeństwo. Lęk. Przyjaźń. Pomoc.. Warto się zastanowić, czy dzięki pandemii coś w nas i w naszym życiu zmieniło się na lepsze? Wirus przecież kiedyś minie, ale skażone sumienie pozostanie.

Jeśli ktoś nie wierzy w to, że biblijne przesłania są niezwykle uniwersalne to śpieszę w tym miejscu przypomnieć przypowieść Chrystusa z Ewangelii według św. Mateusza o pannach roztropnych i nierozsądnych. Zakładam, że jeśli czytasz teraz mój tekst to wiesz o czym piszę. Jeśli jednak ktoś nie pamięta, to odsyłam do lektury Pisma Świętego. Zapewniam was to nie boli.  Jak widzimy na tym przykładzie, wielu z nas czeka na przyjście Pana, ale czy my jesteśmy naprawdę gotowi na spotkanie z nim? Mądre panny wiedziały, że muszą się przygotować. A teraz zadajmy sobie pytanie czy ja od początku swojej drogi z Chrystusem noszę ze sobą olej, aby zawsze być gotowym?

Myślę, że teraz jest odpowiedni moment na wyjaśnienie tytułu z marchewką. Tak wiem, że jest dość nietypowy. Dlaczego właśnie taki? Otóż dlatego, że to pytanie moich bliskich skłoniło mnie do napisania tego tekstu i umieszczenia w nim moich przemyśleń.
Aby być przygotowanym nie musimy mieć ze sobą oleju z przypowieści wystarczy…marchewka. Moi sąsiedzi od tygodnia przebywają na kwarantannie, staram się im pomagać na tyle ile potrafię, wiadomo zakupy, spacer z ukochanym psem, to normalne. Dopiero po jednej z rozmów telefonicznych zrozumiałam jak ważna jest pomoc drugiemu człowiekowi. O czym teraz mówię? W niedzielę rano odebrałam telefon od moich sąsiadów. Usłyszałam słowa sąsiadki, które sprawiły, że się wzruszyłam. Brzmiały one tak: „Pożyczysz mi marchewkę?” Wiadomo, niedziela bez rosołu nie przejdzie.

To właśnie wtedy, dotarło do mnie jak ważna jest pomoc bliźniemu, nawet w tak prostych czynnościach. Bo to one między innymi sprawiają, że jesteśmy bliżej Pana, a także czynią nas lepszymi i bardziej wartościowymi ludźmi.
Przyszło nam żyć w niezmiernie trudnych czasach. Idąc za słowami, że Wszystko jest po coś”, które stale powtarzam sobie i innym, wiem, że obecna sytuacja ma nas wszystkich czegoś nauczyć. Zastanówmy się więc czy, dzięki pandemii coś zmieniło się na lepsze w naszym życiu? Zachęcam was, przemyślcie to dokładnie. A może już komuś udało się zrobić to wcześniej?

Zastanówmy się, czy nie zostawiliśmy nikogo w potrzebie, a może powinniśmy zadzwonić do kogoś bliskiego i zwyczajnie zapytać co słychać. Ten ktoś może jest sam i potrzebuje wsparcia, a może tylko rozmowy. Już teraz możemy zrobić coś  niewielkiego, co pozwoli zachować znajomość, przyjaźń czy kontakt z kimś bliskim, nawet w dobie pandemii.

Przechodzimy aktualnie test na człowieczeństwo, który tylko z pozoru wydaje się trudny. W rzeczywistości jest na odwrót, a życie codziennie wysyła nam podpowiedzi jak go poprawnie rozwiązać.

Rodzina Golców w swojej ostatniej piosence śpiewa, że przyjacielskie uściski to już wspomnienia, człowiek boi się kochać człowieka, że coś dziwnego stało się ze światem. Nietrudno się z tym nie zgodzić i chyba większość z nas jest tego świadoma. Jednak w tej niezwykle refleksyjnej piosence jest coś więcej. To wezwanie do porzucenia dotychczasowych praktyk w odsuwaniu ludzi od siebie.

Słowa zawarte w tym utworze dają nadzieję, że przyjdzie taki czas, że będziemy wszyscy razem, blisko, ale już teraz musimy zatroszczyć się o stworzone przez lata relacje, aby powrót, do rzeczywistości, który w końcu kiedyś nadejdzie, nie był dla nas zbyt rozczarowujący i bolesny. Pamiętajmy, że w rodzinie i w relacjach międzyludzkich jest siła, która jest potężniejsza od każdej broni.

Julia Pietrzyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here