Przetwory z BINGO, polskiej odmiany mini kiwi, podbijają gusta smakoszy

3489

Plantacje mini kiwi  należą w Polsce jeszcze do rzadkości. Pojawiły się stosunkowo niedawno, ale już zyskały wielu zwolenników.  Do uprawy tych smacznych owoców zachęcają ich  cenne wartości zdrowotne. Są bogatym źródłem witaminy B i C, luteiny, błonnika, potasu i wielu innych zdrowotnych i odżywczych składników. Wzmacniają naturalną odporność organizmu i chronią przed przeziębieniem, zwłaszcza w okresie  jesiennym. Naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, którzy wyhodowali polską odmianę  mini kiwi o nazwie Bingo współpracują z plantatorami w ramach powołanego niedawno stowarzyszenia.  Poziom rodzimej produkcji nie jest jeszcze duży, dlatego przetwórstwem tych owoców zajmują się pojedyncze, lokalne zakłady.  

Degustacja pysznych konfitur, dżemów, soków i smoothies odbyła się przed kilkoma na plantacji Adama Kostrzewy w Bodzewie koło Grójca. Można je mieszać z imbirem, jabłkami, bananami lub z innymi dodatkami. Przetwory z zielonych i czerwonych mini kiwi smakują wybornie.  Przetwórstwo tych owoców w Polsce  jest dopiero na stracie. Plantatorzy nie mogą na razie liczyć na zainteresowanie dużych producentów przemysłowych ze względu na niewielka jeszcze podaż tych owoców.

–   To nie są łatwe uprawy – wyjaśnia Adam Kostrzewa, – który przejął 3 hektarową plantację po ojcu. – Mój tata Jacek Kostrzewa założył ją w 2011 roku. Wspólnie z żona zajęliśmy się uprawą mini kiwi w 2016r. Ja jestem na tej plantacji od samego początku i wiem ile wysiłku wymaga jej utrzymanie. Początki są zawsze trudne, ale kolejne lata też nie były łatwe. Najpierw należało się uczyć samej uprawy, a potem ją doskonalić i eliminować błędy. Kiedy rośliny osiągnęły już dojrzałość mieliśmy pewne problemy z jakością owoców. Pogoda w Polsce jest niestabilna i zbiory zawsze wiążą się z ryzykiem. Od 3 lat zajmujemy się z żona tym biznesem samodzielnie, ale dodatkowo dokształcamy się  jeszcze na SGGW w dziedzinie ogrodnictwa, aby radzić sobie ze wszystkimi niespodziankami.

Wiosenne przymrozki kiedy zaczyna się proces wegetacji roślin, mogą poważnie zaszkodzić uprawom. To jest największe ryzyko dla plantatorów. Podstawą jest ochrona przeciwprzymrozkowa.  Jeśli ktoś nie ma takiej ochrony i liczy na to że będzie w stanie osiągnąć dobre plony w polskich warunkach to może ponieść dotkliwe straty . – Niestety żadna firma nie chce nas ubezpieczyć od ryzyka przymrozków – informuje właściciel plantacji. – To zniechęca wiele osób przed rozwojem takich upraw, pomimo, że popyt na mini kiwi rośnie w naszym kraju. Bardzo byśmy chcieli, żeby te zasady się zmieniły. Możemy się ubezpieczać tylko od gradobicia, a to za mało.

W Polsce jest ok. 45 ha upraw mini kiwi z których można uzyskać przynajmniej 500 ton owoców rocznie.  Dla dużego przemysłu te zbiory są jednak zbyt małe, dlatego nadzieją dla plantatorów są lokalne przetwórnie. Odpadają wówczas koszty transportu na znaczne odległości i produkcja staje się wówczas znacznie bardziej opłacalna.

– Liczymy na to, że takie przetwórnie powstaną w naszym sąsiedztwie – podkreśla Adam Kostrzewa. – Nie wszystkie owoce trafią bezpośrednio do handlu, dlatego z tej reszty można produkować wspaniałe przetwory. Bardzo byśmy chcieli nawiązać taką współpracę z producentami. Jestem pewien, że przetwory z kiwi szybko znikałyby ze sklepowych półek.

Dla plantatorów uprawa tych owoców jest sztuką, ale często bywa, że ich sprzedaż na rynku jest jeszcze trudniejsza. Do niedawna w ogólne nie były znane Polakom. Wśród smakoszy polskie kiwi ma już spore grono zwolenników, dlatego handel i przemysł powinny to optymalnie wykorzystać. (JC)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here