Polscy specjaliści od pojazdów specjalnych mają nowy hit
Podczas tegorocznych targów zbrojeniowych w Kielcach polski lider technologii dronowych, Grupa WB, zaprezentował pojazd 8×8 Hyperion na podwoziu kultowej marki STAR — reaktywowanej przez koncern MAN. Będzie służyć do wystrzeliwania nowych, odrzutowych dronów Gladius 2. Ta jedna z najgłośniejszych premier tegorocznego MSPO nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie zabudowa pojazdu. Za nią odpowiada polska firma rodzinna z Bielska-Białej: Szczęśniak Pojazdy Specjalne.
Wielotonowe samochody do zadań specjalnych z bielskiej firmy jeżdżą w Europie, Azji, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Grzegorz Szczęśniak, prezes rodzinnej firmy, nie rozstaje się z telefonem, kiedy któryś z wyprodukowanych przez jego firmę samochodów właśnie przechodzi test techniczny.
– Zanim określony typ pojazdu może zostać przekazany klientowi, jego konstrukcja musi przejść wymagające badania – mówi Grzegorz Szczęśniak. – W zależności od projektu obejmują one m.in. próby odporności na wybuchy w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku, brodzenie czy badania w komorze klimatycznej w temperaturze poniżej minus 30 stopni Celsjusza. To dlatego, że są wśród nich m.in. modele przewożące ludzkie tkanki, materiały promieniotwórcze, dźwigi zdolne do podniesienia tramwaju, który wpadł do rzeki, a także zabezpieczające imprezy masowe, lotniskowe i holowniki.
Zanim pojazd trafi do klienta
Rocznie bielską firmę odwiedza tysiące kontrahentów: przedstawiciele klientów, przyszli użytkownicy, partnerzy technologiczni i reprezentanci różnych instytucji. Przyjeżdżają, żeby poznać zakład, ale także, by uzgodnić szczegółowe założenia realizowanych zamówień.
– Wykonanie typowego pojazdu wymaga około tysiąca roboczogodzin, a średnio produkujemy około jednego samochodu dziennie, choć w przypadku specjalistycznego holownika może to być około 4,5 tys. roboczogodzin, a czasami cały cykl produkcji trwa około trzech miesięcy – mówi Anna Szczęśniak, matka Grzegorza, która wraz z mężem Zbigniewem założyła firmę w 1992 r.
Udana sukcesja
Najczęściej w firmie Szczęśniak PS produkuje wozy strażackie, od których zaczęła się działalność, ale również pojazdy przeznaczone do działań związanych z przywracaniem porządku publicznego podczas zamieszek i demonstracji [np. dla Estonii], pojazdy do transportu materiałów promieniotwórczych, samochody do serwisowania rurociągów czy specjalistyczne konstrukcje do transportu niewybuchów i niewypałów.
– Każdy z tych projektów jest inny, ciekawy i zaawansowany technicznie – wyjaśnia Grzegorz Szczęśniak, który osobiście jest zaangażowany w techniczne prace nad produktami swojej firmy. – Każdy wymaga połączenia kompetencji konstrukcyjnych i produkcyjnych ze znajomością przepisów oraz norm obowiązujących w danej dziedzinie. Jako pierwsi na rynku zaczęliśmy stosować w pojazdach pożarniczych konstrukcję, która ma dwa zbiorniki. Mogą pracować jako jeden duży albo funkcjonować oddzielnie, dzięki czemu jeden z nich może być przeznaczony do wody zdatnej do spożycia. Zwiększa to możliwości wykorzystania pojazdu podczas działań z zakresu ochrony ludności i zarządzania kryzysowego – opowiada.
Produkty Szczęśniak Pojazdy Specjalne z Bielska Białej można również spotkać poza Europą. W Rwandzie (a konkretnie w Rwanda Air Force) jeździ wyprodukowany w Szczęśniak PS lotniskowy samochód ratowniczo-gaśniczy. W Nigerii – przemysłowy samochód ratowniczo-gaśniczy „pracuje” dla jednego z zakładów rafineryjnych firmy ND Western Powering Nations, a szwedzki urząd zamówień obronnych FMV wiosną br. podpisał z polską spółką umowę na dostawy kolejnej partii ciężkich samochodów ewakuacji i ratownictwa technicznego. Pojazdy Szczęśniak PS mają w swoim wyposażeniu także zespoły pogotowia gazowego i energetycznego, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa SAR (Search and Rescue) i inne specjalistyczne jednostki.

Im większy i bardziej specjalistyczny, tym lepiej
Wszystkie pojazdy są masywne. Dlatego w przetargach na pojazdy do 3,5 tony firma Szczęśniaków nie startuje. – Im pojazd jest bardziej specjalistyczny, tym mniejsza konkurencja – mówi Grzegorz Szczęśniak. – Dlatego skupiliśmy się na ciężkich i nietypowych konstrukcjach. Ich wykonanie wymaga odpowiedniego zaplecza, wiedzy technicznej oraz kompetencji związanych z integracją i kalibracją specjalistycznych urządzeń, w tym urządzeń podlegających dozorowi technicznemu. Dlatego przeważająca większość samochodów ratownictwa technicznego kupowana jest przez Państwową Straż Pożarną, a które zostały wyprodukowane przez naszą firmę Grzegorz Szczęśniak, zanim został prezesem rodzinnej firmy, przeszedł w niej przez wszystkie szczeble. Pracę w spółce zaczął, kiedy miał 19 lat, a dopiero od 10 lat kieruje firmą. Studiował zarządzanie, ma stopień doktora z nauki o bezpieczeństwie.
– Poza bezpośrednią produkcją pracowałem w niemal wszystkich obszarach firmy – mówi. – Odpowiadałem za oferty eksportowe i kosztorysowanie przetargów publicznych, dostarczałem gotowe samochody użytkownikom i prowadziłem szkolenia. Pracowałem przy projektach badawczo-rozwojowych. Bardzo mi to pomogło, ponieważ każda organizacja wygląda inaczej z perspektywy zarządu, klienta i pracownika wykonującego konkretne zadania.
Firmą kieruje obecnie z Anną Szczęśniak, która zajmuje się finansami, księgowością, kadrami i logistyką oraz nadzoruje prowadzone obecnie inwestycje. Syn odpowiada za sprzedaż zagraniczną, udział firmy w przetargach, rozwój przedsiębiorstwa oraz realizację projektów wojskowych. Za kwintesencję dobrej rodzinnej współpracy oboje uważają jasno podzielone kompetencje.

Auta dla strażaków
Zanim Anna Szczęśniak wraz z mężem założyła firmę, jej ojciec prowadził w Bielsku-Białej zakład regeneracji podzespołów do samochodów ciężarowych. Decyzja o ruszeniu z własną firmą zapadła po tym, jak w 1992 roku w Kuźni Raciborskiej na Śląsku wybuchł największy pożar lasu w Europie Środkowej po II wojnie światowej. Gaszono go przez kilka dni, a pogorzelisko wygaszano przez ponad dwa tygodnie. Ogień pochłonął ponad 9 tys. ha lasów, w akcji gaśniczej zginęło dwóch strażaków, a 50 trafiło do szpitala.
– Relacje z prowadzonych działań pokazywały heroiczną walkę strażaków, ale także problemy wynikające z braku odpowiednich pojazdów – – wspomina Anna Szczęśniak. – Samochody osiadały na piaszczystym i podmokłym terenie, szczególnie po opróżnieniu zbiorników z wody. W tamtym czasie były one produkowane przede wszystkim przez przedsiębiorstwa państwowe. Mając doświadczenie związane z konstrukcjami samochodowymi, uznaliśmy, że polska straż pożarna potrzebuje nowocześniejszych pojazdów, lepiej przystosowanych do takich warunków. Po tych doświadczeniach pierwszy, własny projekt samochodu gaśniczo-wodno-pianowego na podwoziu Stara ukończyliśmy w 1993 roku, a potem były kolejne, coraz bardziej zaawansowane technologicznie pojazdy, bo w Polsce nikt nie produkował tak dużych specjalistycznych wozów. Mój mąż, mimo jednak dużej wiedzy technicznej, miał wątpliwości, czy powinniśmy się tego podejmować. Ja uznałam, że warto spróbować i okazało się, że miałam rację. Z danych wynika, że w 2025 roku z ogłoszonych w Polsce 469 przetargów, wygraliśmy 116, dostarczając 148 specjalistycznych pojazdów.
Nowa strategia, spektakularny rozwój
– Poza tym, równolegle, coraz większą część naszej działalności stanowią projekty realizowane dla sił zbrojnych mówi prezes. – Naszym celem jest, aby w perspektywie najbliższych lat segment wojskowy odpowiadał za około połowę przychodów firmy. Dywersyfikacja działalności pomiędzy straż pożarną, wojsko, rynek krajowy i eksport ma ograniczać wpływ wahań koniunktury na wyniki spółki.
Kiedy stery firmy obejmował Grzegorz Szcześniak, firma osiągała około 40 mln zł przychodów. Dzisiaj zbliża się do poziomu 500 mln zł. Ten wzrost był możliwy dzięki zmianie sposobu działania całej organizacji, rozwojowi kompetencji zespołu i konsekwentnemu zwiększaniu skali działalności.
– Kluczowe znaczenie ma nasz modułowy system projektowania i wytwarzania pojazdów – mówi Grzegorz Szcześniak. – Jako pierwsi w Polsce zaczęliśmy stosować zabudowy oparte na modułowych profilach oraz odlewach ciśnieniowych, które zastępują część tradycyjnie spawanych elementów. Pozwala to ograniczać liczbę indywidualnie wykonywanych części, skracać czas ich montażu i zachowywać powtarzalną jakość, a jednocześnie dostosowywać pojazdy do potrzeb konkretnego użytkownika.Tam, gdzie jest to uzasadnione, korzystamy ze standaryzacji oraz współpracy ze sprawdzonymi dostawcami. Musimy być sprawniejsi organizacyjnie, szybsi i bardziej elastyczni niż konkurencja, nie rezygnując z jakości. Na badania i rozwój przeznaczymy w tym roku około 4 mln zł – mówi. (inf)




























