Rekordowa produkcja prądu z wiatru

342

Farmy wiatrowe w Polsce dostarczyły 27 grudnia do sieci największą w historii moc – 5,7 GW, a wraz z pozostałymi odnawialnymi źródłami energii (wodą i biomasą) w sumie 7,2 GW. W tym czasie wszystkie elektrownie i elektrociepłownie na węgiel kamienny i brunatny musiały ograniczyć swoją produkcję do zaledwie 8 GW. Kolejne 1,5 GW mocy pochodziło z gazu ziemnego, a 1 GW z importu – wynika ze wstępnych danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Udział węgla w produkcji energii elektrycznej w Polsce pierwszy raz spadł poniżej 50 proc. To efekt niskiego zapotrzebowania odbiorców i najwyższej w historii produkcji farm wiatrowych w naszym kraju. Ze względu na nadmiar energii musieliśmy ją awaryjnie eksportować do Czech.

W sumie udział węgla w zapotrzebowaniu na moc spadł w niedzielne popołudnie do ok. 45 proc., a w samej krajowej produkcji do 48 proc. To najniższy poziom w historii polskiej elektroenergetyki.  Przypomnijmy, że jeszcze na początku lat 90. Udział węgla w dostawach elektryczności był bliski 100 proc.

Węgiel kamienny i brunatny odpowiadały wczoraj za mniej niż połowę generacji energii elektrycznej zaledwie przez 9 godz., ale jest to wyraźny sygnał zmian, jakie dokonują się w polskim miksie energetycznym. Dzieje się to za sprawą rosnącej liczby elektrowni wiatrowych, gazowych i fotowoltaicznych (wczoraj generacja prądu ze słońca dochodziła do 1 GW). Cały 2020 rok węgiel także zamknie rekordowo niskim udziałem w okolicach 70 proc.

Sąsiedzi pomogli odbierając nadmiar energii

To co cieszy ekologów, jednocześnie wymaga od operatorów systemów przesyłowych i dystrybucyjnych dużej koncentracji. Wbrew pozorom małe zapotrzebowanie odbiorców i wysokie dostawy energii od lat nie pozwalają im spokojnie spędzać Świąt tak samo, jak rekordy zużycia energii.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne musiały sięgnąć wczoraj po kilka środków zaradczych, w tym awaryjny eksport energii elektrycznej. − Operator, dysponując odpowiednimi prognozami i analizami, z wyprzedzeniem przygotował się na zarządzanie systemem w takich warunkach. Polecono m.in. pracę elektrowni szczytowo-pompowych, wykorzystywanych jako magazyny energii w chwilach dużej nadwyżki produkcji. W ramach umów międzyoperatorskich PSE skorzystały z możliwości eksportu do Czech. Wydano także polecenia zmniejszenia generacji elektrociepłowni w Gdańsku, Gdyni, Warszawie i Krakowie (łącznie o 210 MW) w nocy z niedzieli na poniedziałek. Dla zapewnienia możliwości regulacyjnych Krajowego Systemu Elektroenergetycznego niezbędne było także przerwanie uruchamiania bloków w elektrowniach Bełchatów i Opole. Uczestnicy rynku zawierali także transakcje w ramach rynku dnia bieżącego, co pozwoliło na eksport nadwyżek – tłumaczą w korespondencji z portalem WysokieNapiecie.pl PSE.

− Operator nie wydał polecenia obniżenia generacji wiatrowej. Podjęto natomiast szereg działań operatywnych dla regulacji napięć w sieci przesyłowej (np. wyłączenie niektórych linii). Dodatkowo w nocy z 27 na 28 grudnia rzeczywiste zapotrzebowanie okazało się wyższe niż prognozowane – dodały PSE.

Potrzebna większa elastyczność

Rosnący udział elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych coraz częściej będzie prowadzić do takich sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia wczoraj. Z jednej strony trzeba wziąć to pod uwagę jako koszt „zielonych” technologii, ale też koszt niewystarczającej elastyczności bloków węglowych. Te koszty dziś w dużej mierze bierze na siebie operator sieci przesyłowej, pokrywając je z taryfy przesyłowej (dzięki czemu np. ceny na polskim rynku pozostały najwyższe w regionie, choć np. w Niemczech i przez chwilę także w Czechach, Słowacji i Szwecji były wczoraj ujemne), ale jego możliwości nie są nieskończone.

Coraz większą elastyczność, także w kierunku ograniczania produkcji lub zwiększania poboru, dostarczać powinien sam rynek energii. Tyle, że na razie nie widać zbyt wielu zainteresowanych aby to robić. Zapewne bez kolejnej interwencji państwa się nie obędzie.

www.wysokienapiecie.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here