Rząd bez sensu namieszał w energetyce. Czeka nas poważny chaos

227

Sektor energetyczny będzie miał trzech, a w porywach nawet czterech ministrów, którzy będą się nim zajmować. W rezultacie grozi nam kompletny paraliż decyzyjny. Komisje sejmowe przyjęły 10 kwietnia w pierwszym czytaniu projekt ustawy, która ustanowi kompletnie dysfunkcjonalny nadzór nad jednym z najważniejszych sektorów gospodarki.

Dotychczasowy dział administracji rządowej pod tytułem „energia” zostanie podzielony na dwie części. Pierwsza część, która zachowa dotychczasową nazwę, zostanie w resorcie klimatu i środowiska, pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski z Polski 2050. Nowy dział „energia” obejmie elektrownie konwencjonalne i odnawialne, sieci energetyczne, fundusze unijne, ciepłownictwo i – teoretycznie – politykę energetyczną.

Nowo kreowane Ministerstwo Przemysłu dostanie dawny dział „gospodarka złożami kopalin”. Kiedyś było to górnictwo, ale teraz dział będzie się nazywał „gospodarka surowcami energetycznymi” i dodano do górnictwa również nadzór nad gazem i ropą. Minister Marzena Czarnecka  dostała regulacje związane górnictwo, gaz i sieci gazowe, paliwa płynne oraz energetykę atomową. Do resortu przemysłu przejdą więc odpowiednie departamenty z resortu klimatu, ale większość urzędników raczej nie wyjedzie na Śląsk, lecz zostanie w Warszawie.

Do tego dochodzi jeszcze Ministerstwo Aktywów Państwowych, które sprawuje nadzór właścicielski nad spółkami energetycznymi, więc siłą rzeczy zainteresowane jest regulacjami związanymi z ich funkcjonowaniem.

To nie koniec – mamy przecież jeszcze pełnomocnika ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, czyli Macieja Bando. Formalnie jest on wiceministrem w resorcie klimatu. Ale skoro nadzór nad energetyką atomową i sieciami gazowymi przechodzi do resortu przemysłu, to pełnomocnik będzie  wprawdzie jeden, ale  wystąpi dwóch postaciach administracyjnych – niczym Bóg Ojciec i Duch Święty.

Nadzorując sieci energetyczne wysokiego napięcia (PSE) będzie podlegał minister klimatu, ale już w kwestii nadzoru nad sieciami gazowymi i energetyką atomową jego zwierzchniczką będzie minister przemysłu. Pełnomocnik powinien chyba dostać specjalny dodatek za niebezpieczeństwo rozdwojenia (urzędniczej) jaźni…

W trakcie dyskusji żaden poseł nie zapytał o sens podziału energetyki. W uzasadnieniu autorzy ustawy specjalnie się nie wysilili – możemy przeczytać, że „projekt ustawy ma na celu usprawnienie realizacji zadań wykonywanych przez administrację rządową, a tym samym zwiększenie efektywności działania administracji rządowej”.

Chodzi oczywiście o obietnicę KO z kampanii wyborczej ulokowania resortu przemysłu na Śląsku. Wprawdzie obietnica miała dotyczyć przede wszystkim górnictwa, ale nie zdecydowano się odtworzyć dawnego PRL-owskiego Ministerstwa Górnictwa. Krakowskim targiem między koalicjantami uzgodniono zdumiewający eksperyment, rozwiązanie niespotykane w Europie, a chyba i na świecie.  Rafał Zasuń

Jak wygląda nadzór nad energetyką w rozwiniętych krajach Jakie będą skutki tego podziału? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl   LINK: https://wysokienapiecie.pl/99927-rzad-bez-sensu-namieszal-w-energetyce/#dalej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here