Sanah -Królowa Dram (2020)

1173

Sanah to 22 latka o ogromnej wrażliwości, którą zaprezentowała nam już w zeszłym roku wraz z premierą jej krótkiej EP-ki zatytułowanej “Ja na imię niewidzialna mam.” Jej poprzednie wydawnictwo pozwoliło słuchaczom zapoznać się z delikatną postacią młodej artystki.

Premiera albumu “Królowa Dram” zaplanowana była na pierwszą połowę marca bieżącego roku, jednak w związku z pandemią koronawirusa artystka zmuszona była przesunąć czas wydania krążka na 8 maja. Wielu fanów z początku zawiedzionych tak odległym przesunięciem premiery albumu, z czasem zrozumiała, że dodatkowe tygodnie dadzą artystce możliwość dopracowania swojego projektu by zaprezentować swoim słuchaczom pełnoprawne dzieło bez żadnych luk i skaz.

Cały projekt otwierają i kończą skity o tytułach “Początek” i “Koniec”, daje to słuchaczowi możliwość zrozumienia, że cały album jest kompletną całością, a “Królowa Dram” to projekt niosący pewien przekaz i wartość, który nie jest zlepkiem utworów i szybkich hitów zapakowanych w ładne pudełko. Album utrzymany jest w bardzo melancholijnym tonie z delikatnymi przebłyskami melodyjnej euforii. Jednak nawet w chwili melodyjnego uniesienia wciąż słyszymy słowa pełne żalu i bólu, wersy utkane w pełne utwory zdają się być niczym jesienna chandra pełna goryczy. Sanah zabiera nas w podróż po swoich życiowych historiach, które nie zawsze mają dobre zakończenie.

Historia opowiedziana poprzez teksty

Po pierwszym skicie przedstawia nam się utwór o bliźniaczym do albumu tytule; “Królowa Dram”, który tak naprawdę wprowadza słuchaczy w tematykę całego projektu, pozwala mu już od początku spróbować posmakować tego co dostaniemy w następnych etapach odsłuchiwania albumu. Tytułową Królową Dram jest Sanah, która z perspektywy własnych doznań oraz przeżyć opowiada część swych historii poprzez teksty oraz melodie. Linia melodyczna piosenki jest bardzo spokojna i stonowana, pod sam koniec otrzymujemy chwilowe uniesienie, któremu wciąż towarzyszy melancholijny tekst o samotności oraz zanikającej pewności siebie. Nasza Królowa Dram zabiera słuchaczy w kolejną podróż po swoich emocjach i przeżyciach.

Warto zwrócić uwagę na sam tytuł utworu oraz całego projektu. Wśród młodzieżowego slangu za Królową Dram (z ang. Drama Queen) uznaje się osoby problematyczne w społeczeństwie, którym zależy tylko i wyłącznie na kontrowersji oraz awanturach, którymi zdają się karmić. Młoda piosenkarka przedstawia nam postać Królowej Dram z innej perspektywy. Ujawnia wizerunek kobiety, która przez te wszystkie lata była krzywdzoną i wykorzystywaną. Pod naciskiem społeczeństwa zaczyna przyjmować do siebie tożsamość Królowej Dram. Zanika jej prawdziwa osoba, która nie może w żaden sposób obronić się przed złamanym sercem. Jedynym sposobem na pokazanie jej prawdziwych barw jest ubieranie wszystkich emocji w melodie oraz wzruszające teksty. Widzimy w niej wrażliwość oraz żal, który wynika ze wszystkich sytuacji przez które, musiała przejść absolutnie sama.

Hipnotyzujące zwrotki

Kontynuując nasz odsłuch spotykamy się z utworem “Łezki me”, który na trackliście otrzymał miejsce 7. Jest to utwór o interesującej budowie oraz strukturze, bardzo delikatne zwrotki stanowią tło dla agresywnego brzmienia refrenu, który wyróżnia się jako jeden z najciekawszych z całego albumu. Od całej piosenki czuć bardzo wyraźną inspirację produkcjami zagranicznej piosenkarki Billie Eilish. Proszę mi jednak wierzyć, że nie jest to w żadnym stopniu negatywne porównanie. Hipnotyzujące zwrotki na których słowa zdają się być pociętymi przechodzą bardzo płynnie w zharmonizowane wokale Sanah. Ponadto, dodanie przed refrenem efektu drżenia głosu, który nie jest technicznym w śpiewie vibratto, dodaje utworowi kolejnej głębi. Prawdopodobnie pod względem lirycznym “Łezki me” dotyczą osoby, którą Sanah darzyła wielkim uczuciem, jednak miłość jej była nieodwzajemnioną. Prosi swego ukochanego by otarł łzy z jej policzków, by dał jej choć odrobinę miłości jako dowód jego uczuć. Utwór jednak się kończy a słuchacze zmuszeni są pozostać przy domysłach zakończenia tego fragmentu historii.

Dźwięki budują napięcie

Po drodze spotykamy liczne utwory, wszystkie z nich są godne polecenia, pełne wspomnianej wyżej goryczy i bólu, jednak punktem zwrotnym całego projektu staje się utwór “2/10”. Jest to kolejna produkcja na naszej liście o wcześniej niespotykanym w Polsce brzmieniu. Refreny są pełne głębi, a przed każdym z nich słyszymy serie szybkich dźwięków, budujących napięcie przed nadciągającym uwolnieniem. Piosenka opowiada o historii z imprezy na której znajdowała się Królowa Dram. Obserwuje z boku poczynania swojego ukochanego, który zdaje się być -cytując utwór “prostakiem i chamem’”, który za nic ma łzy oraz rosnące w Sanah uczucia. W pierwszym wersie piosenki słyszymy; “Trochę głupio, że poszłam tam” co już na samym wstępie utworu zapala słuchaczowi czerwoną lampkę w głowie z podpisem “coś poszło nie tak”.

Album “Królowa Dram” od Sanah jest przepiękną podróżą po przeżyciach młodej artystki, jest przy tym niebywałą kolejką górską pełną niespotykanych wcześniej melodii oraz harmonii. Projekt Sanah pozwala słuchaczowi poznać wspaniałe połączenie żywych instrumentów z elementami muzyki elektronicznej. Wszystko jest doskonale wyważone, a żaden z elementów albumu nie pozwala przyćmić poprzedniego. Słuchacz nie otrzymuje tutaj przerostu formy nad treścią, a słuchając albumu można śmiało stwierdzić, że Sanah nie zna znaczenia tego krótkie zwrotu. Gdy tekstu jest wiele, gdy jest on ciężki i melancholijny, w następnym utworze otrzymujemy delikatną odskocznie od wcześniej przedstawionego nam problemu. Każdy jeden utwór (a jest ich 19 w całym albumie) jest niczym oddzielny element połączony haftem złotej nici, który tworzy zgraną całość “Królowej Dram”.

Autor: Mateusz Zalewski, student dziennikarstwa na UKSW

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here