Sędziowanie to szkoła życia

584

Sędzia piłkarski jest zwykle tym złym na boisku. Jego praca zawsze kończy się bowiem, niezadowoleniem któreś ze stron. Pracuje jednak często tak samo jak piłkarze, a w dodatku musi robić to w samotności. Tomasz Lewandowski to sędzia III ligowy. Opowiada jak radzi sobie w czasach pandemii, czym jest dla niego sędziowanie oraz co myśli o decyzjach wydanych przez „górę”.

Pandemia Cię zaskoczyła, czy obserwując wydarzenia sprzed 13 marca spodziewałeś się tego?

– Na początku marca miałem tę przyjemność, że mogłem pojechać na dwa mecze: Pierwszej ligi jako techniczny oraz na Centralną Ligę Juniorów jako sędzia. Już wtedy było słychać o tej całej pandemii, o tym, że Chiny są kompletnie sparaliżowane, ale ja osobiście podchodziłem do tego z dystansem. Nie spodziewałem się, że fala wirusa SARS-CoV-2 tak szybko trafi do naszego kraju. W Polsce bardzo szybko zdecydowano się wprowadzić restrykcje m.in. zawieszono wszelkie wydarzenia sportowe i chyba to był moment, w którym poczułem, że zaczyna się robić niebezpiecznie. Jednak cała sytuacja związana z pandemią była dla mnie dużym zaskoczeniem.

Koronawirus to motywacja do pracy czy zasłużony – przymusowy odpoczynek od sportu i sędziowania?

– Jedno i drugie. Motywacja do pracy na pewno, ponieważ w domu łatwo można przejść w tryb lenistwa i bardzo szybko roztrwonić całą włożoną wcześniej pracę. Przymusowy odpoczynek od sportu także, dlatego że człowiek jest uzależniony od decyzji innych i jeżeli Ministerstwo Zdrowia wniosło obostrzenia względem sędziowania to my jako sędziowie nie mamy wyjścia – musimy zawiesić, przynajmniej na jakiś czas, swoją pracę. Ja w tym wszystkim szukam pozytywów i uważam, że jest dobry czas nadrobienie swoich zaległości w innych dziedzinach życia lub tak jak ja zrobiłem na wyleczenie swoich mniejszych, ale długotrwałych kontuzji.

Uważasz, że pospieszono się z zakończeniem rozgrywek w niższych ligach?

– Ciężko tak naprawdę to ocenić. Uważam, że zdrowie i bezpieczeństwo ludzi jest najważniejsze i jeżeli taka decyzja została podjęta przez nasze władze krajowe to trzeba to uszanować. Oczywiście szczebel centralny po przejściu badań wznowił swoje rozgrywki i zastanawiam się czy w niższych ligach też nie można było trochę zaczekać z ostatecznym werdyktem. Patrząc jednak na obecną sytuację epidemiologiczną w Polsce to myślę, że zakończenie sezonu było słuszną decyzją. Tak czy inaczej trzeba pogodzić się z takim rozwiązaniem i przygotowywać się już do nowego sezonu, który mam nadzieję rozpocznie się już dla wszystkich, w sierpniu.

Sędziowanie to ciężki kawałek chleba?

– Dla mnie sędziowanie to „szkoła życia”, kształtowanie charakteru oraz ogromna pokora. Patrząc przez pryzmat osoby, która zaczyna swoją przygodę jako sędzia, niewątpliwie sędziowanie to ciężki kawałek chleba. Na początku brakuje przede wszystkim doświadczenia, adaptacji do nowych sytuacji, a także pewności siebie. Zaczynamy od grup młodzieżowych i już tam nie jest lekko. Oprócz rozstrzygnięć na boisku musimy poradzić sobie z trenerami czy rodzicami młodych piłkarzy, których zachowanie bardzo często jest karygodne. Do tego dochodzą kibice, ale od nich trzeba jak najszybciej się odseparować.

Niestety w naszej „pracy” nikt nie dostrzega pozytywów, na pierwszy plan wychodzą błędy i pomyłki sędziowskie. Co by się nie stało zawsze winny będzie sędzia. Presja jest na każdym kroku – sztuką jest sobie z nią radzić. Idąc dalej, na wyższych szczeblach w karierze sędziego dochodzi również nagrywanie spotkań i tutaj margines błędu jeszcze mocniej się zawęża. W obecnych czasach mecze nagrywane są już nawet w A-klasie, dlatego umiejętności sędziów są bardzo szybko weryfikowane. Słabsze jednostki rezygnują, poddają się. Oczywiście z każdym awansem sędziego do wyższej ligi zmieniają się również wymagania względem niego. Mam tutaj na myśli przygotowanie fizyczne. Sędziowie mają coraz trudniejsze egzaminy biegowe, do tego dochodzi kontrola tkanki tłuszczowej – cały czas trzeba dbać o swoją sylwetkę. Nie każdą osobą stać na takie poświęcenie, a to tylko jeden z elementów w pracy sędziego.

III Liga to jeszcze zabawa czy już profesjonalizm?

– Od III ligi tak naprawdę zaczyna się już poważne sędziowanie. W kuluarach coraz głośniej mówi się o tym, że te rozgrywki mają być zarządzane przez Polski Związek Piłki Nożnej, czyli będą uznawane jako szczebel centralny, a to już jest bardzo blisko profesjonalnej piłki. Wiadomo, że sędziowie i zawodnicy III czy nawet II ligi będą normalnie pracować i sport będzie dla nich dodatkową formą pracy czy zarobku. Nie ma możliwości, żeby na tym szczeblu móc się utrzymać z sędziowania, niemniej jednak trzecią ligę uznaję już jako pewien profesjonalizm. Od nas sędziów wymaga się takiego samego przygotowania jak od sędziów Ekstraklasy. Wyjazdy na mecze nie obejmują tylko województwa, ale już cały kraj – tak naprawdę na mecz 3 ligi muszę (wraz z moim zespołem) poświęcić cały dzień. Nierzadko zdarza się, że zawody są rozgrywane nawet 400km od naszego miejsca zamieszkania. Po meczu muszę jeszcze raz przeanalizować mecz i zrobić samoocenę swojej pracy, dlatego ciężko tutaj mówić już o zabawie.

Wiemy, jak przebiegała „kwarantanna” wśród piłkarzy, wiemy też jak wyglądało to wśród sędziów zawodowych. A jak Ty – sędzia przedsionka tej nieco większej piłki w Polsce jak poradziłeś sobie z przymusem pozostania w domu?

– Przymusowe treningi w domu nie sprawiły mi żadnego problemu, dlatego że już przed pandemią wiele jednostek treningowych wykonywałem w domowym zaciszu. Jedyna różnica polegała na tym, że miałem utrudniony dostęp do wykonania treningu biegowego czy też siłowni. W tym czasie wykonywałem wiele ćwiczeń z wykorzystaniem własnego ciała, więc o siłowni bardzo szybko zapomniałem. Dodatkowo trzy razy w tygodniu nasz trener od przygotowania fizycznego wysyłał 50 minutowe filmy z ćwiczeniami dla podtrzymania swojej dyspozycji. Co do biegania – raz w tygodniu jechałem do rodziców na wieś i tam gdzieś w lesie utrzymywałem formę tlenową. Ogólnie proces przygotowania sędziów jest dużo łatwiejszy niż np. zawodników. My od zawsze trenujemy sami, dlatego wirus jakoś bardzo nie pokrzyżował naszych planów treningowych. Ja osobiście pod względem fizycznym zbyt wiele nie straciłem przez tą przymusową kwarantannę. Oprócz tego dochodzą również zajęcia teoretyczne i analiza klipów. Odpoczywając trochę od sędziowania oglądałem seriale na Netflixie, grałem w planszówki oraz nauczyłem się piec własne pieczywo 😉

Czy Łódzki Związek Piłki Nożnej, którego Kolegium Sędziów jesteś członkiem, poradził sobie dobrze w czasie pandemii?

– Zdecydowanie tak. Instruktor Szkolenia KS ŁZPN przygotował dla wszystkich sędziów III i IV ligowych szkolenia online za pośrednictwem platformy ZOOM. To bardzo ciekawa forma szkolenia, ponieważ wszyscy sędziowie mogą w nim uczestniczyć bez wychodzenia z domu. Każdy mógł przeanalizować różne sytuacje boiskowe, wymienić się swoimi poglądami z innymi czy luźno porozmawiać o pandemii, z którą teraz jesteśmy zmuszeni żyć. Dodatkowo raz w miesiącu otrzymujemy testy teoretyczne, które musimy rozwiązywać. Wszystko to organizowane jest w ramach przygotowań do nowego sezonu, ponieważ obecny 2019/2020 w naszym Kolegium został już zakończony.

Brakuje Ci sędziowania, czy jednak jest to dobry moment, żeby odpocząć od kibiców i zawodników?

– Początkowo był to bardzo dobry moment na odpoczynek i regenerację. Musiałem wyleczyć kilka mikrourazów, które ciągnęły się za mną już od dłuższego czasu. Na pewno nie czułem potrzeby odpoczynku od kibiców czy zawodników, chodzi raczej o sam fakt wolnych weekendów i poświęcenia więcej czasu dla rodziny. W tygodniu praca, w sobotę i niedzielę zazwyczaj wyjazdy na mecze, więc tego czasu troszkę brakowało.

Jednak teraz po tych kilku miesiącach przymusowej izolacji od gwizdka odczuwam już ogromny głód sędziowania i nie mogę się doczekać, kiedy wrócę na murawę i spotkam się nie tylko z zawodnikami, ale przede wszystkim z moimi przyjaciółmi po fachu.

Z sędzia piłkarskim rozmawiał Adrian Grałek, student dziennikarstwa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here