Skupmy się na wspólnej walce z pandemią !

243

Kilkaset leków może zniknąć z aptek w wyniku przygotowanego przez resort zdrowia projektu zmian w ustawie refundacyjnej. Propozycja zrównywania cen krajowych farmaceutyków z cenami najtańszych produktów azjatyckich to niespodziewany cios w krajowy przemysł farmaceutyczny, a także zagrożenie dla polskich pacjentów.

W związku z podaną przez portal wpolityce.pl informacją o przekazaniu przez resort zdrowia do KPRM wniosku o wpis do rządowego wykazu projektu zmiany ustawy refundacyjnej, krajowi producenci leków apelują, aby w trakcie pandemii nie procedować zmian tej ustawy.

To nie jest czas na regulowanie tak kluczowego dla pacjentów i przemysłu farmaceutycznego w Polsce prawa, ponieważ grozi to brakiem  leków. Ze względu na trwającą pandemię i ewentualną trzecią jej falę, najważniejszym priorytetem dla krajowych wytwórców jest dziś zapewnienie ciągłości produkcji. Skupmy się na wspólnej walce z pandemią  – mówi Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Korytarz do katastrofy

Portal wpolityce.pl powołując się na posła Pawła Rychlika, informuje, że resort zdrowia zmierza do wprowadzenia w ustawie refundacyjnej tzw. korytarzy cenowych dla leków. Zakładają one refundację tylko tych leków, których cena będzie ustalona w odniesieniu do cen oferowanych przez azjatyckich wytwórców. Zważywszy, że koszty produkcji leków na terenie UE są wyższe niż w Azji, oznacza to wykluczenie krajowych dostawców. W efekcie „korytarze cenowe” mogą pozbawić chorych kilkuset stosowanych obecnie refundowanych krajowych leków, w tym kilkudziesięciu nieposiadających żadnych odpowiedników. Rozwiązanie to może wyeliminować z listy refundacyjnej krajowe leki o wartości kilkuset milionów złotych. Dla krajowego przemysłu farmaceutycznego oznacza to spadek rentowności, niemożność rozwoju i marginalizację. 

Jak budujemy bezpieczeństwo Polaków

Obecnie krajowi producenci zapewniają polskim pacjentom 48 proc. wszystkich refundowanych dziennych terapii i gwarantują ciągłość ich dostaw. Dzięki temu od początku pandemii Polacy mieli nieprzerwany dostęp do leków. Nie doświadczyliśmy tego, co Słowacja czy Czechy, które musiały sprowadzać je z zagranicy z różnymi utrudnieniami. – Dlatego oczekujemy od Ministerstwa Zdrowia dialogu i wdrożenia mechanizmów zwiększających produkcję leków w Polsce, a nie niszczących tę branżę. To niezrozumiałe, że kiedy wszystkie kraje UE zastanawiają się, jak rozwijać przemysł farmaceutyczny u siebie, my będziemy preferować azjatyckich dostawców. Pandemia pokazała wyraźnie, że taka polityka jest śmiertelnie niebezpieczna, bo w razie kryzysu chorzy zostają pozbawieni dostępu do leków – zaznacza Krzysztof Kopeć.

Produkcja w czasie pandemii

Spowodowane lockdownem przerwy w światowym łańcuchu dostaw substancji czynnych do produkcji leków skutkowały nie tylko wzrostem ich cen, ale zmusiły również krajowe firmy do poszukiwania nowych dostawców.

Utrzymywanie zaostrzonego w związku z pandemią reżimu sanitarnego w naszych fabrykach jest również niezmiernie trudnym i kosztownym wyzwaniem logistycznym. System rotacyjny pracy przy produkcji, dodatkowe zabezpieczenia ochrony osobistej, kontrola zdrowia zatrudnionych – to nowe zadania, którym przemysł musi sprostać. Ewentualne zakażenie pracownika mogłoby bowiem unieruchomić całą produkcję leków.  Dlatego krajowi producenci leków zaapelowali do rządu, aby – podobnie jak podczas pierwszej fali pandemii – przedłużyć decyzje refundacyjne leków o rok na dotychczasowych warunkach i nie rozpoczynać prac nad ustawą refundacyjną w tak trudnym dla branży i pacjentów okresie.

– Przedłużenie decyzji refundacyjnych o rok da nam czas na niezbędne wspólne działania przemysłu i administracji w walce z pandemią i zagwarantowanie bezpieczeństwa lekowego polskim pacjentom – wyjaśnia Krzysztof Kopeć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here