Smog to tak naprawdę mgła, zawierająca zanieczyszczenia powietrza. Są to pyły i gazy pochodzące z różnych źródeł, a głównie ze spalania węgla, spalin samochodowych oraz z przemysłu. Powstaje w wyniku współdziałania trzech czynników: znacznego zanieczyszczenia powietrza, zamglenia i bezwietrznej pogody.
Zawiera w zasadzie wszystko, co tylko jest aktualnie emitowane do atmosfery i potrafi współistnieć z wilgocią w powietrzu. W smogu mogą się znajdować tlenek siarki, tlenek azotu, rakotwórcze wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, a także pyły zawieszone.
Z węglowodorami aromatycznymi nie ma żartów. Ich głównymi źródłami są węgiel i ropa naftowa a także ich pochodne, czyli na przykład asfalt, benzyna czy koks. Węglowodory aromatyczne uwalniają się do atmosfery również z dymu tytoniowego oraz podczas procesu spalania drewna.
Za najbardziej groźny z węglowodorów aromatycznych uznawany jest benzopiren. Ta niebezpieczna substancja przy długotrwałej ekspozycji osłabia układ odpornościowy, a także może prowadzić do niewydolności nerek i wątroby. Drażni przy okazji także układ oddechowy.
Jednak substancjami o których zdecydowanie najwięcej słyszymy w kontekście smogu są tak zwane pyły zawieszone. Zawieszony jest mieszaniną cząstek stałych i kropelek cieczy unoszących się w powietrzu. Mogą zawierać na przykład związki organiczne, dioksyny, metale ciężkie, siarkę a przy okazji także alergeny, czy zarodniki.
W zimie wilgotność powietrza w połączeniu z jego niską temperaturą tworzą znakomite warunki do powstawania pyłowej mgły. Gdy dodamy do tego tak zwaną niską emisję pyłów (nie chodzi tutaj o to, że ta misja jest niewielka, tylko o to, że następuje w niskich warstwach atmosfery, czyli dokładnie tam, gdzie mieszkamy) to otrzymamy gotowy przepis na znaczne obniżenie przejrzystości powietrza, którym przecież oddychamy, a to jest bardzo groźne dla naszego zdrowia. Rocznie w Polsce umiera ok. 50 tys. osób z powodu smogu.
Źródło: motospace.pl
Wierszyk Aleksandry Ewy Warzechy, nauczycielki ze Szkoły Podstawowej nr 34 w Rybniku jest doskonałą ilustracją wpływu smogu na zdrowie Polaków.
Wizyta u lekarza
– Dzień dobry, panie doktorze, może Pan mi dziś pomoże… – Tosiu, smutna twoja mina! Jaka jest tego przyczyna?
– Katar trzyma mnie od rana; cała jestem zasmarkana. Boli mnie okropnie głowa. Nie czuję się dzisiaj zdrowa.
– To niedobrze, moja miła. Może ty się przeziębiłaś? Podejdź do mnie, podaj rączkę, zaraz zmierzę Ci gorączkę.
– Jem owoce, jem warzywa, kiedy wiatr liście z drzew zrywa I unikam chorych osób – znam na przeziębienia sposób. Noszę szalik, czapkę noszę, kurtkę i nowe kalosze, więc to nie jest moja wina; tu inna będzie przyczyna.Oczy szczypią mnie i pieką, czuję piasek pod powieką.
– Pokaż, niech no tylko spojrzę – może coś w twym oku dojrzę. Nie… nic nie ma… dziwna sprawa… sprawa dziwna i ciekawa…
– A zmęczona jestem strasznie, zaraz na tym krześle zasnę. W gardle drapie mnie do tego, jakbym jadła coś ostrego. I odkasłać czasem muszę; bywa, że się kaszlem krztuszę. Co ciekawe – zawsze zimą, gdy z kominów dymy płyną, a powietrze tak się zmienia, że oddycham od niechcenia.Bardzo drażni mnie ten „zapach” i tchu nie potrafię złapać.
– Zerknę tylko w kartotekę, bo wydaje mi się, że te objawy co rok wracają i do wiosny cię trzymają. Hm… tak… to mi tu pasuje… To niestety SMOG cię truje. Bez wątpienia, bez wątpienia! Lecz lekarstwa na to nie mam! Mogę tylko z tego miejsca do dorosłych apelować, by do zasad ekologii i etyki się stosować i nie spalać w piecach śmieci, by niewinnych nie truć dzieci!
Aleksandra Ewa Warzecha, nauczycielka SP 34 w Rybniku


























