Szacunek do pokoleniowej tradycji i wspólnych pasji

768

We wspomnieniach z dzieciństwa i dorosłego życia atmosfera domu rodzinnego Ewy Fibiger Bielskiej nigdy się nie zaciera. Przypominają o niej albumy ze zdjęciami, obrazy przodków, bogate archiwum z niepublikowanymi dotychczas dokumentami, zachowane listy oraz stylowa kanapa z salonu kaliskiego domu, w którym dorastała. Te wszystkie pamiątki utrwalają wciąż żywe wspomnienia sprzed lat. Najbardziej wzruszające, to pamięć o kochających rodzicach Irenie i Gustawie Arnoldzie III Fibigerze, ostatnim właścicielu Fabryki Fortepianów i Pianin Arnold Fibiger w Kaliszu, cenionym na świecie konstruktorze tych instrumentów i założycielu jedynego w Europie Technikum Budowy Fortepianów,  które od 1989 r. nosi imię patrona i  działa z powodzeniem do dnia dzisiejszego.

Dzieciństwo

Ewa przyszła na świat w lipcu 1951 roku w domu rodzinnym przy ul. Chopina w Kaliszu, jako druga córka. Pod troskliwą opieką rodziców kształtował się ich charakter. Od początku różniły je zainteresowania, ale łączyła fascynacja do kultywowanej w rodzinie pokoleniowej tradycji, zapoczątkowanej w XIX wieku przez protoplastę rodu Carla Gottloba Fibigera, stolarza o umiejętnościach budowy instrumentów klawiszowych. Kolejne pokolenia rozwijały pasje przodków i stworzyły doskonale prosperującą Fabrykę Fortepianów i Pianin Arnold Fibiger, rozsławiając Kalisz na świecie jako producenta instrumentów cenionych i nagradzanych na międzynarodowych wystawach.

Ewa wkradała się czasami do hal produkcyjnych i podpatrywała jak buduje się pianina i fortepiany. Tata dostrzegał to zainteresowanie u młodszej córki i miał nadzieję, że z czasem rozpocznie naukę w założonym przez niego Technikum Budowy Fortepianów, jedynej takiej szkoły w Europie.

Młodzieńcza aktywność i ciekawość świata

Jako członek Kaliskiego Towarzystwa Wioślarskiego Gustaw Arnold III Fibiger swoją pasję do uprawiania sportów zaszczepił w młodszej córce. Ewa często wspomina wspólne rodzinne wyprawy na kajaki i łódki oraz jazdę na łyżwach po zamarzniętej rzece Prośnie.  Wspólne wędrówki i spacery z ojcem były wspaniałą okazją do rozmów o historii rodu, przeżyciach zarówno tych miłych jak i dramatycznych, związanych z rodzinną tragedią z czasów okupacji. Ojciec rozbudzał w dziecku ciekawość świata, wrażliwość i patriotyczne uczucia. Po drodze recytowali wiersze, które do dziś zachowały się w pamięci córki. Jeden z najbardziej ulubionych to utwór „Memu miastu” Marii Konopnickiej. Ewa często przytacza początkowe strofy wiersza „ Wychowałeś ty mnie, grodzie, na swym  chlebie, na swej wodzie, na tym chlebie z piołunami, na tej wodzie z memi łzami, wychowałeś ty mnie twardo z myślą smętną, duszą hardą” . Dziecięce  wspomnienia są bardzo silnie związane z  wychowaniem jakie otrzymała od rodziców rodzicami, którzy ukształtowali jej charakter na całe życie. Ambicja, lojalność, odwaga, skromność, szczerość i kultura osobista towarzyszą jej od najmłodszych lat.

Koleżanki ze szkoły wspominają aktywność Ewy w kółku teatralnym, recytatorskim, jej występy na szkolnych akademiach, sukcesy w gimnastyce akrobatycznej i pływaniu. Do tych zajęć dochodziła jeszcze gra na fortepianie w szkole muzycznej pod kierunkiem profesor Wandy Tokarzewskiej oraz edukacja w szkole podstawowej.

Dorastanie w rodzinnej tradycji

Beztroską młodość nastolatki zakłóciła  z czasem choroba  taty. Złożyły się na to  kumulowane przez lata stresy z przeszłości – śmierć siostry rozstrzelanej przez Niemców za działalność konspiracyjną, a później matki w ostatnich dniach wojny, nacjonalizacja fabryki przez władze komunistyczne i późniejsze konsekwencje tych zmian. Po II Wojnie Światowej, Gustaw Arnold III Fibiger reaktywował w fabryce produkcję instrumentów fortepianów i pianin. Władza komunistyczna doceniła jego wiedzę i fachowość i w znacjonalizowanej fabryce już Calisii został dyrektorem i głównym konstruktorem. Niestety potem ówczesna władza niszczyła rodzinę dawnych fabrykantów a w szczególności tatę Ewy, został zdegradowany do zwykłego pracownika działu fortepianów. To było bardzo poniżające dla tak wybitnego fachowca. Rodzice o trudnych sprawach starali się nie mówić przy dzieciach, ale nie wszystko udawało się ukryć.

Choroba taty oraz zmagania mamy związane z tym problemem wpłynęły na decyzję o podjęciu studiów medycznych. Liczne spotkania oraz rozmowy z przyjacielem ojca, Tadeuszem Pniewskim, utwierdziły ją w tym wyborze równocześnie kształtując jej podejście do zawodu. Wcześniej nigdy nie myślała o tym, żeby zostać lekarzem, bo marzyła o aktorstwie.

Życie zweryfikowało młodzieńcze plany

Egzamin na studia medyczne nie był dla niej problemem, bo zawsze lubiła nauki ścisłe i biologię. Przeszkodą okazało się tylko inteligenckie pochodzenie. Zabrakło jej punktów, żeby dostać się zaraz po maturze w kaliskim LO im. Anny Jagiellonki na Akademię Medyczną w Łodzi. Nie zrażona porażką „ z duszą hardą”, motywowana wierszem Konopnickiej, zatrudniła się jako salowa w miejskim szpitalu w Kaliszu, przyglądając się funkcjonowaniu służy zdrowia. Już wtedy dostrzegła potrzebę empatycznego podejścia do chorych. Z dodatkowymi punktami za pracę salowej dostała się już bez przeszkód w 1970 roku na Akademię Medyczną w Łodzi, którą ukończyła z satysfakcją w 1976 roku na wydziale lekarskim. Po skończeniu studiów otrzymała nakaz pracy w Stołecznym Centrum Rehabilitacji w Konstancinie, , tym samym rozstając się ze swoim ukochanym miastem rodzinnym – Kaliszem.

W 1978 roku poznała się z przyszłym mężem Tomaszem Bielskim, absolwentem Akademii Muzycznej w Warszawie, flecistą, saksofonistą, obecnie pracującym w Filharmonii Narodowej.  Pojawienie się muzyka w rodzinie ogromnie ucieszyło Gustawa Arnolda III Fibigera. Od ich pierwszego spotkania na kilka miesięcy przed ślubem w czasie Świąt Bożego Narodzenia w Kaliszu, połączyła ich wspólna pasja do muzyki klasycznej i jazzu. Godzinami o niej rozmawiali w salonie, gdzie przyszły zięć grał na fortepianie fragmenty ulubionych utworów doprowadzając do wzruszenia tatę.

Wierni pokoleniowej tradycji

Z wielkiego szacunku dla rodzinnej tradycji ślub Ewy Fibiger z Tomaszem Bielskim w 1979 roku odbył się w tym samym kościele św. Michała Archanioła, w Kaliszu, w którym pobrali się  po wojnie jej rodzice. Mama była katoliczką, a ojciec wyznania ewangelicko – augsburskiego, ale to w niczym nie przeszkodziło, żeby pogodzić harmonijnie dwa różne wyznania i stworzyć ciepły, rodzinny dom. Rodzice Ewy i Elwiry byli kochającym się małżeństwem. Irena Fibiger z pełnym oddaniem i miłością wspierała męża przez całe życie. Takich relacji uczyli się od nich również młodzi małżonkowie Ewa i Tomek, którzy często gościli w kaliskiej rezydencji. Ich wizyty stały się jeszcze bardziej regularne kiedy na świat przyszły ich dwie córki, najpierw Katarzyna w 1981, a później Małgorzata w 1985. Dla dziadków były oczkiem w głowie. Rozpierała ich duma, kiedy wnuczki grały na skrzypcach co rok podczas pasterki dziecięcej w kościele św. Gotarda w Kaliszu. Wszystkie święta i uroczystości rodzinne gromadziły najbliższych w domu rodzinnym Fibigerów. To była wspaniała fiesta. Nie tylko muzyka towarzyszyła tym biesiadom, ale  również anegdotyczne opowieści o przodkach, podróżach, atrakcjach teatralnych, wydarzeniach kulturalnych w mieście i na świecie, a także o zabawnych poczynaniach uczniów Technikum Budowy Fortepianów, których nazywano „Tajną Bandą Fibigera”. Ewa do dziś żałuje, że wtedy nikt tego nie spisywał, bo była to naprawdę wspaniała lekcja pisanej „na żywo” pokoleniowej historii rodu.

Medyczne specjalizacje

Czas mijał a tradycje rodzinne były stale pielęgnowane. Ewie Fibiger – Bielskiej udawało się godzić wszystkie obowiązki, związane z pracą zawodową, kolejnymi specjalizacjami i wychowaniem dzieci, czasem zresztą samodzielne, ze względu na częste wyjazdy koncertowe męża za granicę. Pracując w Stołecznym Centrum Rehabilitacji w Konstancinie zrobiła w 1984 roku specjalizację w zakresie ortopedii i traumatologii, a kilka lat później uzyskała tytuł specjalisty balneoklimatologii i medycyny fizykalnej. Była też współautorką prac naukowych, dotyczących m.in. leczenia urazów dolnego odcinka kręgosłupa. W czasie pracy zawodowej stale podnosiła swoje kwalifikacje zawodowe, uzyskując liczne certyfikaty jako uczestnik kongresów, konferencji, seminariów naukowych i szkoleń. Ukończyła też wiele kursów z zakresu rehabilitacji i medycyny fizykalnej m.in. Monachijskiej Funkcjonalnej Diagnostyki Rozwojowej. Uczestniczyła w pierwszym organizowanym kursie w Polsce – Kurs Oceny Globalnych Wzorców Ruchu metodą Prechtl’a, które pozwalają na bardzo wczesne wykrycie uszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego u noworodków i małych dzieci. W 2005 r Uzyskała tytuł Międzynarodowego Dyplomowanego Konsultanta Laktacyjnego – IBCLC.

Lekarka z powołania

W swojej karierze zawodowej od salowej w szpitalu miejskim w Kaliszu, Ewa Fibiger-Bielska doszła do kierowniczej funkcji w Przychodni Rehabilitacyjnej dla Dzieci i Młodzieży, którą kieruje od 27 lat pracując czynnie jako lekarz. W międzyczasie pełniła też obowiązki zastępcy dyrektora ds. lecznictwa w Samodzielnym Zespole Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej Warszawa Targówek. Jednak miłość do wykonywanego zawodu zwyciężyła i zrezygnowała z tej propozycji na korzyść pracy z pacjentami, którym poświęca się bezgranicznie. Obecnie zajmuje się dziećmi z grupy ryzyka ciążowo-okołoporodowego, z zaburzonym rozwojem psychomotorycznym, wadami wrodzonymi, zespołami genetycznymi zagrożonymi różnym stopniem niepełnosprawności.  

Choć nie planowała w przeszłości, żeby zostać lekarzem, to wykonywana praca stała się dla niej prawdziwym powołaniem. O jej profesjonalizmie, wrażliwości na cierpienie i oddawania się pracy z pacjentami, świadczą liczne listy pochwalne od rodziców rehabilitowanych dzieci. Dziękują jej za sumienność, profesjonalizm, wrażliwość na ludzką krzywdę i problemy zdrowotne oraz za rozważne i przemyślane decyzje. Pracownicy natomiast cenią ją za kulturę osobistą, lojalność, komunikatywność, bardzo dobre zarządzanie zespołem i relacje zawodowe oraz tworzenie pozytywnej atmosfery w miejscu pracy.  

Więź z Kaliszem

Podobnie oceniają ją znajomi z Kalisza, z którymi utrzymuje koleżeńskie więzi od lat. Wielokrotnie uczestniczyła w jubileuszowych zjazdach absolwentów liceum Anny Jagiellonki i Technikum Budowy Fortepianów. W wielu miejskich uroczystościach związanych z obchodami kolejnych rocznic m.in. nadania imienia Technikum Budowy Fortepianów oraz Skweru im. Gustawa Arnolda Fibigera. Ta więź  z Kaliszem jest wręcz magnetyczna i ciągle trwa pomimo śmierci obojga rodziców, którym jako już lekarz starała się pomagać do końca życia. Gustaw Arnold III Fibiger zmarł w 1989 roku a Irena Fibiger w 1994r.

Ewa zawsze dążyła do tego, żeby jej dzieci miały stały kontakt z jej rodzicami i ukochanym miastem, a po śmierci taty z kochającą je babcią. Do dnia dzisiejszego obie córki często bywają w Kaliszu, zachowując w pamięci wspaniałe wspomnienia o serdecznej i ciepłej atmosferze dziadków oraz ich domu pełnego miłości. Jedna i druga skończyły szkołę muzyczną pierwszego stopnia w klasie fletu i fortepianu. Nie kształciły się dalej muzycznie, ale kultywują rodzinne zamiłowanie do muzyki. Katarzyna Fibiger – Bielska jest magistrem Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie oraz podyplomowych studiów z zarządzania kompetencjami pracowników na Akademii Leona Koźmińskiego. Małgorzata Fibiger – Bielska jest magistrem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Jej pasją jest nauka języków obcych. Oprócz biegłej znajomości języka angielskiego i niemieckiego  sprawnie posługuje się również  językiem koreańskim.

Miłością do Kalisza Ewa zaraziła nie tylko  swoje córki, ale również męża, który od lat koncentruje co jakiś czas w jej rodzinnym mieście. To było jej marzenie. Swój pierwszy koncert w Kaliszu z Kwartetem Jazzowym i Orkiestrą Filharmonii Kaliskiej odbył się w auli Państwowej Szkoły Muzycznej w 1999r. To było dla niej wielkie przeżycie. Potem były kolejne. Dzięki inicjatywie Tomasza Bielskiego w 2001r. Kaliska Orkiestra Symfoniczna zaprezentowała się w Warszawie w roku jubileuszowym 100-lecia Filharmonii Narodowej. Wystąpiła wspólnie z Tomaszem Bielskim i jego kwartetem jazzowym. Relacje z jego przebiegu transmitowane były w telewizji publicznej i telewizji Polonia. O sukcesie kaliskich filharmoników dowiedzieli się melomanii w wielu krajach świata. Tomasz Bielski jest artystą muzykiem, kompozytorem, aranżerem i instrumentalistą. Z łatwością i finezją gra na flecie i saksofonie.  Komponuje muzykę teatralną i filmową. Stworzył własny big band i kwartet jazzowy, z którymi może realizować autorskie wizje muzyczne. Jest obdarzony nieprzeciętnym talentem i wyobraźnią muzyczną. Kocha jazz i klasykę. Ogromne wyczucie stylistyczne sprawia, że jego aranżacje doskonale potrafią pogodzić możliwości orkiestry symfonicznej ze swobodą wypowiedzi muzyków jazzowych.

Ku czci rodziny Fibigerów

Z okazji trwających obchodów Roku Rodziny Fibigerów w Kaliszu w które czynnie włączyła się Ewa
i zaproponowała dwa koncerty. Jeden poświęcony rodzicom a drugi przodkom. Tomasz za namową żony skomponował suitę dedykowaną pamięci Ireny i Gustawa Fibigerów. Piękny koncert Quartetu Tomasza Bielskiego, był wspaniałym hołdem złożonym przez artystę rodzicom jego żony, z którą pozostaje w szczęśliwym związku od ponad 42 lat. Ten zachwycający koncert odbył się pod koniec sierpnia 2020 r. Kolejny koncert zaproponowany przez Ewę i jej męża  miał miejsce w czerwcu br. na terenie dawnej Fabryki Pianin i Fortepianów w pięknie odrestaurowanych wnętrzach obiektu, którego właścicielem jest obecnie Marcin Antczak. Swoją inicjatywą uratował  symboliczną i cenną dla miasta budowlę od zniszczeń i zapomnienia. W bogaty program obchodów popularyzujących twórczy dorobek rodu
i uhonorowanie pokoleniowych dokonań, ustanowionych przez władze miasta, włączyła się aktywnie również Ewa Fibiger – Bielska razem z córkami. 

Historia rodu Fibigerów, pokazuje, że pomimo różnych problemów i trudu codzienności, kolejne pokolenia pozostają nadal wierne tradycji, szacunku i miłości do przodków, muzyki i pięknego Kalisza, najstarszego miasta w Polsce.

Ewa Fibiger-Bielska  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here