Polska spółka z Grupy Katitałowej ATENDE projektuje technologię, której użytkownik nigdy nie zobaczy. A która może znaleźć się wewnątrz urządzeń używanych na całym świecie.
OmniChip nie produkuje telefonów, kart płatniczych ani urządzeń, które można postawić na targowym stoisku. Projektuje coś znajdującego się znacznie głębiej — fragmenty architektury układów scalonych. Rozmawiamy z Tomaszem Pomorskim, prezesem zarządu OmniChip, oraz wiceprezes Alicją Droszcz, o NFC, własnym semiconductor IP, energii pozyskiwanej bezpośrednio z pola elektromagnetycznego, zabezpieczaniu łańcuchów dostaw, technologii dual-use i o tym, dlaczego w projektowaniu chipów doświadczenia nie można nauczyć się z internetu.
Paweł Modzelewski: Zacznijmy od technologii NFC, znanej przede wszystkim z płatności telefonem albo kartą. Dla Was NFC oznacza jednak znacznie więcej.
Tomasz Pomorski: Z NFC jesteśmy związani właściwie od początku. Jeszcze przed powstaniem OmniChip pracowaliśmy w zespołach rozwijających tę technologię. Pierwsze moduły NFC przeznaczone do zbliżeniowych płatności telefonem pojawiały się m.in. w urządzeniach BlackBerry. Pracowaliśmy przy tych chipach jeszcze jako część zespołu Inside Secure. Byliśmy również zaangażowani w projekt pierwszego scalonego czytnika kart zbliżeniowych. Wcześniej takie czytniki składały się z wielu elementów. Integracja ich funkcji w jednym układzie była wtedy dużym krokiem technologicznym. To doświadczenie zostało później z nami.
P.M: I to było podstawą do powołania spółki OmniChip?
Alicja Droszcz: OmniChip założyliśmy w Polsce 13 lat temu i zaczęliśmy stopniowo budować zespół. Problem polegał na tym, że w Polsce praktycznie nie było wtedy przemysłu półprzewodnikowego. Początkowo próbowaliśmy działać na krajowym rynku, ale z czasem okazało się, że ze względu na nasze wcześniejsze doświadczenie i kontakty możemy znacznie śmielej wychodzić do klientów zagranicznych. Dzisiaj właściwie nie mamy ich w Polsce. Pracujemy dla rynku globalnego.
P.M: Dlaczego tak trudno zbudować w Polsce rynek projektowania układów scalonych?
T.P: Układ scalony ma zupełnie inną ekonomię niż software. W przypadku oprogramowania można stosunkowo szybko pokazać pierwszą wersję produktu, demo, wersję alfa i zacząć generować pierwsze przychody. W elektronice cykl jest znacznie dłuższy. A w przypadku układów scalonych my musimy najpierw zaprojektować chip. Dopiero później producent urządzenia może rozpocząć projektowanie elektroniki wykorzystującej ten układ, następnie powstaje software, testy i dopiero na końcu masowy produkt. Od rozpoczęcia prac do pierwszych realnych przychodów może minąć pięć czy sześć lat. A koszty pojawiają się znacznie wcześniej.
P.M: Czyli inwestor musi uwierzyć w produkt na długo przed momentem, kiedy rynek potwierdzi jego wartość?
A.D: Dokładnie. Trzeba ponieść bardzo duże nakłady i dopiero po kilku latach dowiedzieć się, czy decyzja była właściwa. Do tego potrzebne są bardzo drogie narzędzia projektowe, duża moc obliczeniowa, produkcja masek, prototypowanie i przede wszystkim doświadczeni ludzie. Dlatego ten biznes jest znacznie trudniejszy kapitałowo niż rozwój software’u.
WIEDZY O CHIPACH NIE MOŻNA ŚCIĄGNĄĆ Z INTERNETU
P.M: W czasie naszej rozmowy usłyszeliśmy coś bardzo ciekawego: że projektowania chipów właściwie nie da się nauczyć wyłącznie na uczelni.
A.D: To wiedza, której nie nauczy się człowiek z internetu. Trzeba ją zdobyć w praktyce, pracując przy kolejnych projektach. I tutaj występuje bardzo ciekawa różnica między software’em a projektowaniem elektroniki. Można sobie wyobrazić niezwykle utalentowanego 25-letniego programistę, który jest lepszy od ludzi mających piętnaście lat doświadczenia. W projektowaniu układów scalonych to wygląda inaczej. Doświadczenie zdobywane przy kolejnych chipach jest niezwykle cenne. Dlatego bardzo doświadczeni projektanci są dla firmy bardzo wartościowym aktywem.
P.M: Czy właśnie doświadczenie jest więc jednym z najważniejszych aktywów OmniChip?
A.D: Zdecydowanie. Pracowaliśmy z tą technologią przez cały okres jej rozwoju. Robiliśmy różne wersje NFC dla różnych firm i nasza wiedza rozwijała się razem z całym rynkiem. To nie jest wiedza zdobyta na kursach. To doświadczenie wynikające z rzeczywistych projektów. A przy projektowaniu układów scalonych zaufanie jest niezwykle ważne. Potencjalny błąd jest bardzo kosztowny. Żeby klient zaakceptował firmę jako dostawcę, trzeba mieć historię udanych wdrożeń i rekomendacje ludzi, z którymi wcześniej się pracowało. To właśnie pozwala nam działać globalnie mimo tego, że Polska właściwie nie kojarzy się na świecie z półprzewodnikami.
CHIP WEWNĄTRZ CHIPU
P.M: Dochodzimy więc do tego, czym OmniChip jest dzisiaj. Mówicie o NFC IP. Co właściwie klient kupuje od firmy?
T.P: Rynek półprzewodników zmienił się między innymi dlatego, że projektowanie całego układu od początku jest bardzo drogie i czasochłonne. Dlatego istnieją firmy dostarczające gotowe fragmenty projektu — bloki IP. Jeżeli ktoś projektuje własny chip i chce umieścić w nim NFC, może kupić od nas taki blok. Nie jest to fizyczny chip, który wysyłamy klientowi w pudełku. To projekt istniejący w środowisku projektowym. Klient integruje nasze NFC IP ze swoim projektem i w ten sposób powstaje kompletny układ scalony.
P.M: Czyli wasze IP to w pewnym sensie technologia stojąca za chipem?
T.P: Można to tak przedstawić. Klient może mieć własną część cyfrową, Bluetooth albo inne funkcjonalności, a od nas kupić część odpowiedzialną za NFC i zintegrować ją w swoim produkcie. Na świecie istnieją oczywiście wielkie firmy rozwijające NFC — NXP, ST czy inni producenci — ale przede wszystkim robią to na potrzeby własnych produktów. Firm oferujących zaawansowane NFC jako IP dostępne do integracji przez innych producentów jest niewiele.
P.M: Co jest przewagą Waszego rozwiązania?
T.P: Jednym z parametrów jest obsługa nawet najszybszych protokołów transmisji.
Drugim bardzo istotnym elementem jest ilość energii, którą potrafimy odzyskać z pola. To ważne, ponieważ urządzenie NFC może nie mieć własnego źródła zasilania. Energia pochodzi z pola elektromagnetycznego generowanego przez czytnik. Jeżeli jesteśmy w stanie odzyskać jej więcej, klient może zasilić bardziej rozbudowaną część cyfrową — na przykład kryptografię, większą pamięć albo dodatkowe funkcje. I właśnie tutaj łączą się nasze kompetencje w NFC, power management, energy harvesting i ultra-low-power design.
ENERGIA Z POWIETRZA
P.M: To brzmi trochę paradoksalnie: przykładamy telefon do urządzenia bez baterii i ono zaczyna działać.
T.P: W dużym uproszczeniu właśnie tak. Karta płatnicza nie ma baterii. Zasila się energią pola wysyłanego przez czytnik. W rozwiązaniach ultra-low-power ta energooszczędność jest absolutnie kluczowa. Szczególnie wtedy, kiedy urządzenie nie może polegać na własnej baterii. Dlatego nie zawsze najnowszy, najmniejszy proces technologiczny jest najlepszym rozwiązaniem. Przy bardzo małych tranzystorach pojawiają się między innymi problemy z prądami upływu. My obecnie rozwijamy i przenosimy nasze rozwiązania na kolejne technologie. Dostarczyliśmy już klientowi projekt w 40 nm i pracujemy nad własnym IP w technologii 28 nm.
CZY CHIP MOŻE POWIEDZIEĆ: „JESTEM ORYGINALNY”?
P.M: Zademonstrowany przykład wykorzystania NFC do walki z podróbkami, który mogliśmy zobaczyć podczas naszej rozmowy ma bardzo praktyczne zastosowanie.
T.P: Pracowaliśmy nad układem pozwalającym zweryfikować autentyczność produktu. Chip był związany z metką w taki sposób, że jej oderwanie powodowało jego uszkodzenie. Nie można więc było po prostu przełożyć oryginalnego znacznika na podrobiony produkt. Klient w sklepie mógł przyłożyć telefon. Uruchamiana była komunikacja kryptograficzna, zapytanie trafiało do serwera producenta i na telefon wracało potwierdzenie: produkt autentyczny albo podróbka.
P.M: Ten sam mechanizm można sobie wyobrazić poza modą?
T.P: Oczywiście zastosowań identyfikacji może być znacznie więcej. NFC jest szczególnie interesujące dlatego, że czytnik znajduje się właściwie w każdym współczesnym telefonie. Nie potrzebujemy specjalistycznej infrastruktury.
CHIP, KTÓRY PAMIĘTA CAŁĄ PODRÓŻ
P.M: Drugim przykładem był monitoring łańcucha dostaw.
A.D: Projektowaliśmy rozwiązania, w których chip okresowo budził się, mierzył temperaturę, zapisywał wynik i ponownie przechodził w stan bardzo niskiego poboru energii. Po dotarciu przesyłki na miejsce, można było przyłożyć telefon i odczytać historię warunków, w jakich produkt był transportowany. W ten sposób można sprawdzić, czy przez cały łańcuch dostaw zachowane zostały odpowiednie standardy. To pokazuje, że NFC nie musi służyć tylko do płacenia czy otwierania drzwi.
Może być fizycznym punktem kontaktu pomiędzy przedmiotem a jego cyfrową historią.
OD SUPPLY CHAIN DO DUAL-USE
P.M: Nawiązujemy teraz do V Forum Środkowoeuropejskiego CETEF 2026, poświęconego technologii dual-use i europejskiej suwerenności technologicznej, w którym Omnichip będzie brało udział. Czy te same rozwiązania mogą mieć znaczenie dla sektora obronnego?
T.P: NFC bardzo dobrze nadaje się do zabezpieczania łańcucha dostaw. W zastosowaniach wojskowych logistyka jest niezwykle istotna. Możemy korzystać z gotowych chipów dostarczanych z zewnątrz. Ale pojawia się pytanie, czy w obszarach strategicznych chcemy być od nich całkowicie zależni, czy chcemy posiadać własną technologię, nad którą mamy kontrolę. Jeżeli pojawia się podatność na atak, posiadając własne rozwiązanie możemy ją analizować, poprawić projekt i przygotować kolejną wersję. Możliwość identyfikacji konkretnego elementu może również pozwalać sprawdzić jego pochodzenie i autentyczność. NFC ma przy tym pewną ciekawą cechę: działa na niewielkiej odległości. Czasami jest to postrzegane jako ograniczenie, ale z punktu widzenia bezpieczeństwa może być zaletą. Żeby przeprowadzić komunikację, trzeba fizycznie znaleźć się bardzo blisko obiektu. A jednocześnie czytnik NFC mamy praktycznie w każdym telefonie.
P.M: Omnichip rozwija również wireless charging?
A.D: To jeden z kierunków, który nas interesuje. Obecnie w urządzeniach do zdalnego ładowania dominuje standard Qi. NFC ma nad nim tą przewagę, że przy użyciu jednej anteny umożliwia zarówno ładowanie jak i komunikację. To bardzo ułatwia integrację i redukuje koszt finalnego urządzenia.
OD KRZEMU DO HOLOGRAMU
P.M: NFC jest głównym obszarem działalności firmy, ale podczas spotkania usłyszeliśmy też o projekcie REALHOLO. A to jest zupełnie inny świat.
T.P: To był bardzo ciekawy europejski projekt realizowany przez konsorcjum firm i instytutów. Jednym z partnerów był Fraunhofer IPMS, rozwijający struktury MEMS. Powstała matryca wielkości około dwóch na dwa centymetry, zawierająca około 4000 × 2000 mikroskopijnych elementów. Poszczególne lusterka miały około 3 × 6 mikrometrów i mogły być niezwykle precyzyjnie przemieszczane. Odpowiednie sterowanie światłem pozwalało stworzyć rzeczywisty efekt przestrzennego obrazu. Nie chodzi o obraz 3D wymagający założenia okularów. Oko naprawdę otrzymuje światło w sposób powodujący percepcję obiektu znajdującego się w konkretnej przestrzeni.
P.M: Pierwotnie technologia miała trafić do samochodów?
A.D: Jednym z zastosowań był system samochodowy. Można sobie wyobrazić nawigację, w której kierowca nie widzi płaskiej strzałki na ekranie, ale ma wrażenie, że strzałka znajduje się bezpośrednio na drodze. System mógłby też wizualnie wyróżnić pieszego. Później projekt zaczął ewoluować również w kierunku zastosowań medycznych. Lekarz mógłby zobaczyć przestrzenny obraz organu dokładnie przed sobą i oglądać go z różnych stron bez używania specjalnych okularów. My odpowiadaliśmy za jedną z części układu scalonego oraz uczestniczyliśmy w integracji elektroniki.
EUROPA POTRZEBUJE NIE TYLKO FABRYK
P.M: W debacie o suwerenności technologicznej Europy najczęściej mówi się o fabrykach półprzewodników. Czy to wystarczy?
T.P: Sama możliwość wyprodukowania układu nie wystarcza. Potrzebni są ludzie potrafiący go zaprojektować i posiadający doświadczenie przemysłowe. W Polsce problemem jest również niewielka liczba specjalistów, którzy mogą kompetentnie oceniać takie projekty — również po stronie instytucji finansujących rozwój technologii. Natomiast bardzo dobrze oceniamy doświadczenie dużych europejskich projektów konsorcjalnych. W REALHOLO współpracowały podmioty posiadające zupełnie różne kompetencje i bardzo dużo nauczyliśmy się od siebie nawzajem. Nawet jeśli ostateczna komercjalizacja technologii trwa dłużej, wiedza pozostaje w europejskich firmach i instytutach. To również jest element technologicznej suwerenności.
KOMERCJALIZACJA, NIE DOTACJE
P.M: Czy finansowanie publiczne jest więc warunkiem rozwoju OmniChip?
T.P: Nie. Jesteśmy przede wszystkim firmą komercyjną. Projekty dotowane stanowiły niewielką część naszej działalności, a obecnie właściwie w ogóle na nich nie polegamy. Zasada jest prosta: klient, który nam płaci, musi dzięki naszej pracy zarobić więcej, niż nam zapłacił. Wtedy do nas wraca. Finansowanie publiczne ma sens przy technologiach, w których czas do komercjalizacji jest tak długi, a konieczne nakłady tak wysokie, że prywatny biznes sam może nie być w stanie ponieść całego ryzyka. Ale dotacje nie mogą zastępować przedsiębiorczości.
POLSKIE IP W GLOBALNYM CHIPIE
P.M: Gdybyśmy więc mieli w jednym zdaniu wyjaśnić uczestnikowi CETEF, dlaczego powinien zainteresować się OmniChip?
T.P: Jesteśmy polską firmą projektującą układy scalone i semiconductor IP dla globalnych klientów. Naszą główną kompetencją pozostaje NFC oraz technologie z nim związane — energy harvesting, zasilanie i rozwiązania ultra-low-power. Budujemy własne IP, które może być integrowane w układach projektowanych przez innych producentów. I chcemy tę technologię dalej rozwijać.
OmniChip pokazuje szczególny rodzaj innowacji. Nie zawsze ma ona postać produktu, który można postawić na stole. Czasami najważniejsza technologia znajduje się głęboko wewnątrz urządzenia — na poziomie pojedynczych tranzystorów, bloków IP i architektury układu scalonego. Może właśnie dlatego najlepszym opisem tej historii jest:
THE TECHNOLOGY BEHIND THE CHIP
Designed in Poland. Built into the future.
Z zarządem OmniChip romzawiał Paweł Verde Modzelewski
Z przedstawicielami OmniChip będzie można porozmawiać w Poznaniu podczas V Środkowoeuropejskiego Forum Technologicznego CETEF’26, które potrwa od 19-20 października na Politechnice Poznańskiej
Szczegóły dotyczące Forum na stronie




























