W nowej kadencji więcej kobiet będzie zarządzać uczelniami

206

Wybory rektorów na polskich uczelniach akademickich w czasie pandemii miały dość niezwykły przebieg. Przeprowadzano je nie tylko w bardzo różnych formułach, niektóre – zdalnie, inne – w formie tradycyjnych głosowań, ale i różnych miejscach. Sukcesem jest to, że wybory rektorskie – choć z natury swej polityczne i budzące wielkie emocje – udało się uchronić od bezpośredniej ingerencji bieżącej partyjnej polityki, która ma wyniszczający i toksyczny wpływ na wszystko, czego się tylko dotknie – ocenia prof. Dominik Antonowicz z UMK.

Wprawdzie usiłowano niektórym kandydatom przypinać partyjne etykietki, ale wydaje się, że jednak bez większego powodzenia” – uważa prof. Antonowicz. – Przełomem niewątpliwie jest to, że w nowej kadencji pojawi się spora liczba pań, wybranych na funkcję rektora, w tym dwie w klasycznych uniwersytetach.

Prof. Bogumiła Kaniewska została wybrana na nową rektor UAM w Poznaniu (będzie ona też przewodniczącą Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich), a nową rektor UŁ zostanie Elżbieta Żądzińska. W poprzedniej kadencji, ani jeden tak duży uniwersytet, tzw. bezprzymiotnikowy, nie był kierowany przez kobietę. Ponadto w nadchodzącej kadencji m.in. prof. Marta Kosior-Kazberuk zostanie nową rektor Politechniki Białostockiej, prof. Celina M. Olszak nową rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, prof. Danuta Zawadzka rektorem Politechniki Koszalińskiej, a prof. Anna Wypych-Gawrońska pokieruje drugą kadencję Uniwersytetem Humanistyczno-Przyrodniczym w Częstochowie. Kobiety zarządzać będą też niektórymi uczelniami zawodowymi.

Socjolog dr Anna Pokorska z UMK tłumaczy, że na uniwersytetach nie ma formalnych barier ograniczających kobietom dostęp do karier kierowniczych. „Jednak kultura i tradycja uniwersytecka są głęboko zakorzenione w wartościach uznawanych za typowo męskie, a sama funkcja rektorska tak obrosła symboliką związaną z tą tradycją, że kobietom trudno jest się wpisać w archetyp uniwersyteckiego lidera” – komentuje.

Jej zdaniem pojawienie się we władzach uniwersytetów kobiet nie oznacza, że w środowisku akademickim dokonała się nagła i trwała zmiana świadomości w tym zakresie. „Wybór rektorek może być natomiast syndromem ‚szklanego klifu'” – komentuje. Szklany klif odnosi się do sytuacji, gdy pojawia się kryzys lub konieczność działania w nowych, niepewnych warunkach, które zwiększają ryzyko utrzymania stanowiska.

Dr Pokorska doprecyzowuje, że większy odsetek kobiet na stanowisku rektora może być reakcją na trudne czasy, jakie następują w szkolnictwie wyższym – to nie tylko wyzwania związane z pandemią, ale i wyzwania wynikające z reformy uczelni, w tym zwiększona rywalizacja uczelni w sferze badawczej.

Podobnego zdania jest prof. Antonowicz: „Przed nowymi rektorami i rektorkami bardzo niepewny okres, ogromne obawy związane z zagrożeniem powrotu do zdalnego nauczania, ewaluacja działalności naukowej w 2022 roku, ale również dla wielu akademickich uczelni zmagania o status ‚uczelni badawczej’ czy o wykorzystanie szansy, jaką tworzą sieci Uniwersytetów Europejskich”. Jego zdaniem nowi rektorzy – bardziej niż ich poprzednicy – będą rozliczani z wyników swoich działań. „Funkcja rektora/rektorki staje się silnie funkcją zarządczą a w mniejszym stopniu reprezentacyjną” – ocenia.

PAP – Nauka w Polsce

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here