Powiedz NIE cyrkom ze zwierzętami. Uratuj rocznego wielbłąda Olusia!

153

Zostało już tylko kilka godzin na wpłatę brakujących środków, żeby uratować rocznego wielbłąda przed transportem do pakistańskiego cyrku! Wysyła się je w ciasnych skrzyniach, męczą się w tej podróży, często bez jedzenia i picia. Wiele zwierząt nie wytrzymuje złych warunków i umiera. A kiedy trafiają w końcu do cyrku, ich piekło się dopiero zaczyna. Są dręczone i zmuszane do wykonywania nienaturalnych dla nich czynności ku uciesze ludzi, podczas gdy same są smutne i cierpiące.

Takie los czeka rocznego Olusia, jeżeli nie uda się zgromadzić całej kwoty na jego wykupienie. Brakuje jeszcze prawie 20 tys. zł. W jego imieniu Fundacja Centaurus prosi o pomoc.  Tu są wszystkie niezbędne informacje https://www.ratujemyzwierzaki.pl/olus

 Gdyby roczny wielbłąd mógł mówić przemówiłby do naszych serc – Nazywam się Oluś. Urodziłem się w niewoli, w cyrku. Odkąd pamiętam, jest on całym naszym domem. To tutaj pracujemy, mieszkamy, spędzamy cały czas. Nasza wielbłądzia rodzina żyje tak od lat. Mieszkam tu z mamą i dwoma braćmi. I chociaż mam tylko roczek, wszystko już rozumiem. Wiem, że to nie jest nasze prawdziwe, naturalne środowisko. Wiem, że nie tak powinno wyglądać nasze życie. Wiem też, że coś się dzieje od kilku tygodni. Nie występujemy już w pokazach, ale nic dobrego to nie wróży. Nasz cyrk jest likwidowany. A my wystawieni zostaliśmy na sprzedaż. Słyszałem, jak mówili, że niedługo mamy wyruszyć w podróż do Pakistanu. Chcą, abyśmy tam pracowali. Trochę się boję. Nie wiem, co nas czeka. Mama mówi, że wszystko będzie dobrze, że nasze życie jeszcze może się odmienić. Chyba jej wierzę, jeszcze nigdy mnie nie okłamała. Ale widzę też, że bardzo się boi. Nie wiemy, na kogo możemy liczyć. Ludzie myślą, że kochamy naszą pracę. Gdyby tylko wiedzieli…

Mama mówi, że nasze życie za kratami jest nam pisane. Nie wiem, jak wygląda inny świat. Znam tylko ten, w którym żyję od urodzenia. Często jeździmy po świecie. Przemierzamy tysiące kilometrów, w ciasnych, ciemnych pomieszczeniach na „pace samochodu”. Co kilka wieczorów wychodzę na arenę, aby dostarczyć rozrywki ludziom. Oni przychodzą, by nas oglądać, spoglądam na ich twarze, pełne zachwytu i radości. Gdyby tylko wiedzieli…

Widziałem, jak tresowani są moi przyjaciele. Pejcze, paralizatory, środki farmakologiczne, wszystko to, co wywołuje strach i ból. Bo nas się zmusza. Bądź pewien, że żaden z moich przyjaciół słoni nie staje sam z siebie na dwóch nogach, a tygrys nie skacze przez płonącą obręcz. Często przebywamy w klatkach albo przykuci łańcuchami do wozów i pali wbitych w ziemię. Ludzie chyba boją się, że uciekniemy. Ale dokąd? Nie wiem, co jest tam za płotem. Znam tylko nasz namiot. Czasem widzę przez mały otwór w samochodzie, jak pięknie wyglądają pola i łąki. Polska jest ich pełna. Widzę inne zwierzęta, swobodne i radosne, spędzające życie na łonie natury. Kiedyś zapytałem mamy, dlaczego my tak nie możemy. Nie odpowiedziała mi, ale widziałem w jej oczach ból i tęsknotę. Ludzie myślą, że kochamy naszą pracę. Gdyby tylko wiedzieli…

Wiecie co? Wydaje mi się, że cały świat jest jak ten nasz cyrk. Czasem macie wpływ na przebieg swojego występu, czasem wszystko jest z góry zaaranżowane. Ludzie błąkają się po arenie, a tylko niektórzy z nich mają odwagę przeskoczyć płomienie. Jak jest z Wami? Może właśnie nadszedł czas, aby to zrobić, żeby uratować naszą wielbłądzią rodzinę? Chciałbym zobaczyć inny świat. Nie wiem, co mi przyniesie, co mi da i ile czasu w nim spędzę, ale wiem, że każda sekunda jest tego warta. Uratuj mnie przed bolesnym losem pozwól i cieszyć się wolnością na farmie pod Legnicą, prowadzonej przez Fundację Centaurus, która pomaga tysiącom zwierząt. www.ratujmyzwierzaki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here