W głębi kultur

226

Czy poznawanie odmiennych narodowościowo kultur rozwija człowieka? Czy stereotypy mają jakiekolwiek uzasadnione podłoże? Na te pytania z pewnością może odpowiedzieć  Agnieszka Mazurek, która odważyła się wziąć udział w polsko – niemieckiej wymianie uczniowskiej. Ta niezapomniana przygoda pozwoliła jej nie tylko na poznawanie innego kraju, ale także na poszerzanie horyzontów kulturowych.

Skąd dowiedziałaś się o wymianie uczniowskiej?
O wymianie uczniowskiej dowiedziałam się w 2 klasie liceum, od swojego wychowawcy, którego syn uczestniczył w takiej wymianie kilka lat temu. Opowiedział mi pokrótce jak to wygląda, czego mogę się spodziewać, przedstawił wymianę uczniowską jako niesamowitą przygodę, która nieraz może odmienić czyjeś całe życie. Jak się okazało – mój wychowawca nie mylił się. Wymiana uczniowska z miastem Freiburg w Niemczech okazała się najbardziej inspirującym przeżyciem jakie mnie spotkało.

 Dlaczego się na nią zdecydowałaś?
Wyjazd za granicę, poznanie innej kultury i podszkolenie( już i tak dobrze znanego mi języka angielskiego) od zawsze było moim marzeniem. Choć będąc małą dziewczynką marzyłam o podróży do Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii – zdecydowałam się zaryzykować i pojechać do kraju, z którego kulturą nie byłam aż tak obeznana. Z racji, że miałam jeszcze rok do matury uznałam, że nie ucierpi na tym moja edukacja i jeżeli nie teraz, to drugi raz taka okazja może się nie powtórzyć.

Obawiałaś się różnicy kultur?
Hm, nie sądzę że był to strach wynikający z różnicy kultur, a bardziej strach związany z codziennymi nawykami, które u każdego z nas się różnią. Miałam spędzić dwa tygodnie w obcym domu, z obcymi ludźmi, z którymi mogę porozumieć się jedynie w języku angielskim. Bałam się o to, że nie będę potrafiła czegoś wytłumaczyć lub, że zostanę źle odebrana, mimo dobrych intencji. Jednak po czasie wiem, że nie było o co się martwić! Rodzina w Niemczech odebrała mnie z niezwykłą serdecznością i obdarzyła tak ogromnym ciepłem, że po jednym dniu tam spędzonym, czułam się jak u siebie w domu. Gdy tylko przyjechałam, usiedliśmy do kolacji a moja nowa – niemiecka rodzina zaczęła wypytywać mnie o podróż, samopoczucie czy nawet przedstawiać mi plan tygodnia, który dla mnie przygotowali. Znaczącym ułatwieniem było to, że wszyscy członkowie rodziny posługiwali się językiem angielskim wiec z każdym mogłam zamienić choć parę zdań.

 Miałaś już jakieś doświadczenia z innymi kulturami?
Tak, jeszcze przed wymianą uczniowską z Niemcami, byłam na obozie w Hiszpanii. Mimo, że pojechałam tam z grupą Polaków, spędzając letnie wieczory na plaży nie dało się nie poznać kogoś nowego. Gdy tylko ktoś usłyszał jak w grupie rozmawiamy, od razu podchodził i pytał się skąd przyjechaliśmy, na jak długo i jak nam się podoba to miasto. Nieraz, od kilku słów potrafiliśmy przejść do  kilkugodzinnych rozmów, które przeplatane były tańcem czy zabawą. Najmilej wspominam rozgrywki sportowe Euro 2016, które akurat przypadały na czas trwania obozu.  Pamiętam, jak po zwycięstwie Polaków ze Szwajcarią, przechadzaliśmy się po miasteczku wiwatując i dumnie wykrzykując ‘’Polska’’. Usłyszeli nas Portugalczycy z hotelu obok, którzy zaczęli bić brawo i gratulować nam wygranej. To było coś przemiłego.

Czy zauważyłaś duże różnice pomiędzy mentalnością Polaków a Niemców?
Szczerze mówiąc, nie. Z grupą Niemców od razu złapaliśmy dobry kontakt, szybko przełamaliśmy barierę językową i cieszyliśmy się z codziennych spotkań, dzięki którym lepiej się poznawaliśmy. Jedyne na co zwróciłam uwagę, to niewielka wiedza niemieckiej młodzieży na temat polskiej historii. Gdy Niemcy przyjechali do Polskim, jednym z punktów wymiany było zwiedzanie obozu koncentracyjnego na Majdanku oraz obozu zagłady w Bełżcu, przy jednoczesnej lekcji historii prowadzonej przez przewodnika.  Moja partnerka z wymiany, która mieszkała przez cały ten czas ze mną, dzień przed zwiedzaniem, zapytała się mnie co to są za obozy i dlaczego jest ich tak wiele na ternie Polski. Była przekonana, że jedynym obozem koncentracyjnym był Auschwitz-Birkenau. Jakie było jej zdziwienie gdy opowiedziałam jej smutną, lecz prawdziwą część historii, o której do tej pory nie wiedziała.

Stereotypy dotyczące różnych narodowości mają swoje odniesienie w rzeczywistości?
Ależ skądże! Jadąc na wymianę  słyszałam, że Niemcy są chłodni, nieprzyjemni i nie lubią Polaków. Już pierwszego dnia pobytu w Niemczech mogłam utwierdzić się w przekonaniu, że jest zupełnie odwrotnie. Wiadomo, nie każdy Niemiec witał mnie na ulicy uśmiechem, ale tak samo jest i w naszym kraju. Chyba nie znajdziemy na świecie miejsca, w którym wszyscy są uśmiechnięci od rana do wieczora i nie miewają gorszych dni. Tak samo Niemcy początkowo patrzyli na nas przez pryzmat stereotypów – pytali o polskie przekleństwa czy o częstość spożywania alkoholu. Jak się okazało, nie znaleźli odzwierciedlenia swych błędnych poglądów w faktach.

Jak wspominasz tę wymianę?
Wymianę wspominam jako jedno z najciekawszych i emocjonujących wydarzeń w swoim życiu. Każdego dnia zdobywałam wiedzę na temat historii tego kraju czy ludzi w nim mieszkających. Dzięki rozmowie w języku angielskim uczyłam się nowych słów, zwrotów, ale również z wielką chęcią poznawałam skomplikowany, jak mi się do tej pory wydawało język niemiecki. Podczas wymiany mieliśmy możliwość podróżowania wraz z Niemcami po okolicznych miastach – nieraz znajdujących się poza samymi granicami Niemiec. Pozwoliło mi to uchwycić przepiękne widoki takich miast jak Bazylea w Szwajcarii czy Colmar we Francji. Wymiana uczniowska była również dla mnie wydarzeniem niesamowicie rozwijającym – zarówno pod względem poznawania drugiego człowieka jak i poznawania samego siebie. Wymiana uświadomiła mi jak bardzo ludzie są do siebie podobni, mimo odmniennej kultury czy zwyczajów, które nas różnią. Ze swoją partnerką z wymiany potrafiłam do późnych godzin rozmawiać na wiele tematów, znajdywać podobieństwa w naszych osobowościach, poglądach a nawet w poczuciu humoru.

Jakie cenne doświadczenia zyskałaś?
Z pewnością ta wymiana otworzyła mi oczy w kwestii tego co ma do zaoferowania dla nas, młodych osób, świat. Uświadomiła mi, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Często boimy się wyzwań, takich jak np. studia czy praca za granicą tylko dlatego, że obawiamy się odrzucenia czy niezaklimatyzowania się w obcym miejscu. Według mnie jest to całkowicie niepotrzebne. Dzięki wymianie zrozumiałam, że to nie kulturę powinniśmy oceniać – lecz samego człowieka. Może być w społeczeństwie utarty pogląd, że jakiś naród jest niesympatyczny – ale to przecież nie oznacza, że na takiego kogoś musimy trafić. Przeżycia z wymiany nauczyły mnie odrzucać stereotypy i wzbudziły we mnie nieodparte pragnienie poznawania rzeczy nowych, odmiennych niż te, które znam do tej pory. Spędzony czas z Niemcami do dziś dnia wywołuje w mym sercu ogromną nostalgię. Przeżyłam z tymi ludźmi niezapomniane chwile. Stworzyłam więzi na całe życie i przede wszystkim zatarłam niewłaściwie wykreowany w mym umyśle podział: Polak i Niemiec jako odmienne, zupełnie różne, często niepotrafiące się ze sobą dogadać narodowości, które patrzą na siebie jedynie przez pryzmat historii. Wpisałam w tym miejscu jeden, wspólny dla nas wszystkich mianownik: człowiek, bo on jest najważniejszy.

Dziękuję, że podzieliłaś się swoimi doświadczeniami

Z Agnieszka Mazurek rozmawiała Magdalena Marchewka, studentka dziennikarstwa na UKSW

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here